Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mira. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mira. Pokaż wszystkie posty

28 czerwca 2015

Bookowo 6/2015 (28)

Sobota co prawda już nami, i przynajmniej w teorii mój czas na dodawanie stosiku już minął, ale postanowiłam zrobić wyjątek i uraczyć was moimi nabytkami w niedzielę. Nie wiem co prawda, czy dziś będziecie mieli czas, by tu zajrzeć, ale że pogoda (przynajmniej na Śląsku) nie dopisała, więc może siedzicie na blogach i czytacie. Nie przedłużając, oto on, mój stos:

Tak mi się wydaje, że to nie wszystkie książki, jakie pojawiły się w moim domu i na blogu w czerwcu. Na pewno brakuje tu powieści, które dotarły do Wiki. Chodzi oczywiście o 1D. Tacy właście są - Dann'ego White, otrzymanej dzięki nowo nawiązanej współpracy z wydawnictwem IUVI (RECENZJA TUTAJ) oraz Ścieżki ocalenia - Ewy Seno  od Feerii (RECENZJA TUTAJ). 
Teraz jak się przyglądam stosikowi i recenzjom, to widzę, że brakuje jeszcze książki Niepłodność - Bogdy Pawelec, otrzymanej od autorki, którą rcenzowałam ja (RECENZJA TUTAJ). 

A teraz skupmy się już na samym stosiku. Od prawej:
Toxic i Utrata autorstwa Rachel Van Dyken (Feeria), które cudem udało mi się załatwić jeszcze u wydawcy. Przegapiłam te powieści podczas informacji o premierach. Całe szczęście wydawca się ulitował bo Utratę czytało się wspaniale. Toxic jeszcze przede mną. Z recenzją Utraty możecie zapoznać się na blogu (RECENZJA TUTAJ). 
Co, jeśli... - Rebeki Donovan (Feeria) właśnie czytam. I tym, co przeczytałam jestem zachwycona. Oby reszta też mnie nie zawiodła. W ogóle czerwiec to miesiąc Feerii, zdecydowanie :) 

Opowieści terapeutyczne o niepłodności - Bogdy Pawelec (Feeria) to pozycja od autora, tak jak i Niepłodność. Ten tomik jeszcze przede mną, ale pewnie wkrótce zapoznam się i z tą pozycją. 

Sanktuarium - Sarah Fine (Jaguar) to powieść o krainie cieni. A, że na cienie mam teraz wielką ochotę, to zapewnie po powieść wkrótce sięgnę :) 

Buźka - Sophie Hannah (Wydawnictwo Literackie) i Kiedy cię poznałam - Cecelia Ahern (Akurat) to pozycje recenzenckie od portalu Duże Ka. Obie książki z chęcią przeczytam, ale uwielbiam powieści Sophie Hannah, więc to tej książki nie mogę się doczekać :) 

To, co się nigdy nie zdarza - Anne Holt (Prószyński) to pozycja z wymianki na LC. Zbieram powieści Anne Holt, cieszę się, że udało mi się upolować tę książkę :) 

After Ocal mnie - Anna Todd (Między Słowami), to już trzecia odsłona serii o Hardinie i Tessie. W Polsce trzecia część podzielona została na dwie odsłony, kontynuacja już w sierpniu. A ja sięgam po Ocal mnie już wkrótce :) 

Mara Dyer Zemsta - Michelle Hodkin (YA!) to finał wspaniałej serii. Poprzednie części bardzo na mnie podziałały i zapadły mi w pamięć, już nie mogę się doczekać lektury Zemsty :) 

Krew na śniegu - Jo Nesbo oraz Każdego dnia - Davida Levithan'a (Grupa Publicat) to pozycje, które wzbudzają we mnie różne uczucia. Każdego dnia czytałam różne opinie, jestem więc zaintrygowana. Jo Nesbo uwielbiam, tym razem jednak to nie kolejna część przygód Harrego Hole. Zobaczymy więc, jak autorowi wyszło coś zupełnie innego. 

Krach - Andrew Gross (Mira) zapowiada się na super thriller. Liczę, że się nie zawiodę :) 

Ostatnie dwie książki to pożyczki od koleżanki :) Love, Rosie - Celii Ahern oglądałam, liczę że powieść spodoba mi się tak, jak film. O Magicznym ogrodzie - Sarah Addison Allen to dla mnie tajemnicza karta. Mam nadzieję, że uda mi się te powieści wkrótce przeczytać :)

Czy przypadło wam coś do gustu? Coś szczególnie polecacie? Coś odradzacie? :) 


28 lutego 2015

Bookowo 2/2015 (24)

To już u mnie mała tradycja (nawet pewna nie jestem, czy czasem zawsze nie zaczynam tego postu w ten sam sposób). Nadchodzi ostatnia sobota miesiąca i jeśli mam czym, to się tym z Wami dzielę. Niech moja radość będzie choć odrobinę Waszą radością. Bo mnie na przykład wszystkie wstawiane przez Was stosiki bardzo cieszą. Lubię zerkać na to co inni otrzymali, kupili, pożyczyli i czym w najbliższych miesiącach będą zajęte ich myśli. W styczniu stosik pojawił się tydzień za wcześnie, przez co niektóre pozycje otrzymane w ostatnim tygodniu tamtego miesiąca, pojawiają się dopiero w stosie lutowym. Do tego wydawcy nie szczędzili mi szczęści i naprawdę obdarowali mnie wieloma książkami (i nie tylko). Oczywiście są również pozycje, na które wciąż czekam. Na przykład upragniona Misja 100 z Bukowego Lasu, którą podobno już dawno do mnie wysłano. Jeśli w poniedziałek nie znajdę jej na poczcie, chyba zacznę płakać :( No i Losing Hope, które czytałam w formie elektronicznej w ubiegłym roku i którego wypatruję usilnie w wersji papierowej. Ale pewnie się w końcu doczekam :) A teraz już to, co najważniejsze, czyli lutowy stos :)

Sporo z zaprezentowanych pozycji zostało już przeze mnie przeczytanych. Brakuje też jednej książki, mianowicie "Wróć, jeśli pamiętasz" Gayle Forman od wydawnictwa NK i portalu DużeKa. Recenzję możecie przeczytać TUTAJ.

Na pierwszy ogień idzie gra z wydawnictwa Egmont - Pan tu nie stał! Demoludy. Już nie mogę się doczekać, kiedy w to zagram :)

Ksiazki Alex Kavy uwielbiam i nigdy nie mogę się im oprzeć. Tak samo było z Mrocznym tropem, który już za mną. Za książkę dziękuje wydawnictwu Mira (recenzja).

Pierwszą część Chłopaka NIKT przeczytałam kilka miesięcy temu, i choć początkowo byłam sceptyczna, ostatecznie bardzo mi się ta powieść spodobała. Dlatego nie wahałam się i po drugą część sięgnęłam zaraz po jej otrzymaniu. I choć książka mogłaby być lepsza, to i tak uważam, że autor spisał się bardzo dobrze. Chłopaka NIKT. Jestem misją - Allen'a Zadoff'a otrzymałam od wydawnictwa Feeria (recenzja)

Jeśli chodzi o powieści Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, to jestem ich wielką zwolenniczką. Seria Szukaj mnie wśród lawendy również mnie nie zawiodła. Zofia jest wspaniała i sercecznie polecam lekturę. Pozycja otrzymana od Novae Rec (recenzja).

Świat Książki obdarował mnie powieściamu Paulliny Simons - jedną starszą (upragnioną - Czerwine liście) i najnowszą (niespodziankową -Tully). Bardzo dziękuję. Liczę, że Tully uda mi się przeczytać wkrótce po premierze :).

Kolejna pozycja, to już prawdziwa królowa. I to zarówno dosłownie, jak i w przeności. Odrobinę się na nią naczekałam, ale w końcu dotarła od wydawnictwa Otwartego. Choć czytam coś teraz, to dziś planuję rozpocząć lekturę Czerwonej królowej -Victorii Aveyard.

Książkę kucharską. Dieta przyspieszająca metabolizm -  Haylie Pomroy, to pozycja od portalu Duże Ka i wydawnictwa Burda Książki. Bardzo dziękuję. Recenzja powinna ukazać się wkrótce.

Dziennik perfekcyjnej pani domu 2015. Ponad 1000 porad na każdą okazję - Weroniki Łęckiej otrzymałam od portalu Czytajmy Polskich Autorów. Recenzja wkrótce :)

Od powieści Mercedes Lackey zaczęła się moja przygoda z gatunkiem fantasy, którym do dziś jestem zafascynowana. Po Locie sowy wydanym przez Zysk i s-ka, a otrzymanym od portalu Duże Ka bardzo dużo sobie obiecuję, choć jeszcze nie miałam okazji przeczytać nic Larry'ego Dixona, drugiego autora tej powieści. Na recenzję pewnie przyjdzie wam chwilę poczekać, ale liczę na to, że to nie będzie bardzo długie oczekiwanie.

Królewna mroku - Sabine Thiesler to powieść z mojej ulubionej półki Sonii Dragi, czyli Thriller. Pozycję otrzymałam od księgarni internetowej Matras i liczę, że wkrótce ją przeczytam :)

Od Grupy Wydawniczej Foksal otrzymałam w tym miesiącu aż kilka pozycji i z wszystkich jestem wprost nieprawdopodobnie zadowolona. Tajemnice makijażu - Agaty Wyszomirskiej mam jeszcze przed sobą, ale mam nadzieję, ze wkrótce uda mi się ją zrecenzować. Mare Dyer. Tajemnice przeczytałam niedawno i się zakochałam. Przemiany - Michelle Hodkin, wyczekiwałam niczym spragniony szklanki wody. W końcu przyszła. Niestety listonosz dość poważnie ją zniszczył, podczas nieudanej próby wepchnięcia paczki do skrzynki. No nic, jakoś to przeżyję, choć bardzo nad tym zniszczeniem ubolewam :(. Kolejne pozycje od GW Foksal to już totalna bomba. Pułapkę uczuć  - Colleen Hoover przeczytałam w ubiegłym tygodniu. Zakochałam się (recenzja). Już wcześniej miałam zamówioną drugą część tej serii, czyli Nieprzekraczalną granicę. Powieśc dotarła do mnie w piątek. Nie mogłam się jej oprzeć i spędziłyśmy razem wspaniałą noc. Recenzja właśnie się pisze. Powieść polecam z całego serca.

Przysięgę - Michael'a Palmer'a otrzymałam od wydawnictwa Albatros. Wkrótce planuję jej lekturę, bo tematycznie książka bardzo mnie interesuje.

O wydawnictwa Jaguar otrzymałam w tym miesiącu aż dwie pozycje. Najpierw przyszła książka Coś do ocalenia (trzeci tom serii) autorstwa Cory Carmack, a później Próba ognia - Josephine Angeliny. Na lektury obu powieści czekam z drżeniem serca. Wkrótce powinnam się nimi zająć.

Tak czy inaczej, czy coś was ze stosiku zainteresowało? Zaintrygowało? Coś polecacie, a co odradzacie? Czekam na wasze opinie :) 

18 lutego 2015

Oddanie („Mroczny trop” Alex Kava)

„Mroczny trop” Alex Kava
tom: XII
cykl: Maggie O'Dell
wyd. Mira
rok: 2014
str. 320
Ocena: 4,5/6


Wake up in the dead of night
dogs are turning wild
Run into what's wrong each time
Fail to get it right
Fighting off this heavy heart
Keeping your head high
Oh, won't you please forget
Won't you please forget*
                        
Zaczynając tę recenzję chciałabym móc krzyczeć: Dalej Maggie, byle do przodu! Nie poddawaj się, dasz radę! O dziwo jednak, nie będę tego robiła. I to, bynajmniej nie dlatego, że nie kibicuje jednej z moich ulubionych bohaterek. Nie dzieje się tak również dlatego, że zaczęłam w nią wątpić, czy też nie chcę więcej o niej czytać. Przyczyna wydawać może się prozaiczna, ale... Maggie była w Mrocznym tropie zdecydowanie postacią drugoplanową, w związku z czym nieco trudno było kibicować jej dalszym poczynaniom. Co innego Ryder Creed, ten to tym razem nawywijał. Oczywistym więc jest, że to jemu tym razem kibicowałam. Ale, od początku...

Od kiedy Ryder został zaangażowany do śledztwa FBI prowadzonego w sprawie porwań przy autostradach minęło już, co prawda, nieco czasu, mężczyzna jednak nie może narzekać na brak pracy. Wręcz przeciwnie. Już wcześniej jego firma była popularna teraz jednak ilość zleceń przekraczała wszelkie oczekiwania. Mężczyzna jeździł więc od miejsca do miejsca i poszukiwał wraz ze swoimi psami tego, w danej chwili wymagało odnalezienia. Krew, broń, ludzie. W zasadzie przed jego zespołem nic nie mogło się ukryć. W ostatnim zaś czasie większość zleceń dotyczyła poszukiwania narkotyków. Ryder do większości akcji angażował Grace, bo ta mała, niepozorna suczka rasy Jack Russell terrier radziła sobie w zasadzie niemal w każdych warunkach i z każdym zleconym jej zadaniem. Wystarczyły odpowiednie szelki i dla Grace wszystko stawało się jasne. Tak było i w trakcie przeszukania na Blue Mist, gdzie Straż Wybrzeża podejrzewała znaleźć ładunek kokainy wśród ryb mahi-mahi. Jak się jednak okazało, tym razem naprawdę wiele osób było w błędzie, bo suczka zamiast wartej majątek przesyłki narkotyków, znalazła grupkę ukrytych pod ładownią dzieci. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby statek zmierzał w stronę USA i przemycał dzieci z Kolumbii, ale żeby zupełnie na opak? Coś tu zdecydowanie było nie tak, jak to zwykle bywało w takich sytuacjach.

Mroczny trop to dziewiąta z serii powieść o przygodach nieustraszonej agentki FBI, która przede wszystkim zajmuje się profilami psychologicznymi seryjnych morderców. Jak dla mnie powieści Alex Kavy są jednymi z najlepszych thrillerów napisanych przez kobietę. Każdą kolejną część czyta się znakomicie, akcja zawsze jest niepowtarzalna, intrygująca i wciągająca. A ci mężczyźni! Nie będę ukrywać, że niemal każdy bohater, którego autorka próbuje połączyć z Maggie stanowi łakomy kąsek. No, może poza jednym, za którym niezupełnie przepadam, ale nie będę się na jego temat rozpisywać. Bynajmniej jednak nie mam na myśli Ryder'a. Jak dla mnie jest on strzałem w dziesiątkę i niecierpliwością czekam, aż autorka ostatecznie zdecyduje się połączyć ich w parę. W powieściach Alex Kavy bardzo podoba mi się również to, że romans (a raczej iskrzenie między bohaterami) nigdy nie przyćmiewa samej akcji i stanowi jedynie tło dla całości. Nie inaczej jest z Mrocznym tropem, choć, jak już wcześniej wspominałam, ten tom zdecydowanie należał do Creeda. Mnie to jednak zupełnie nie przeszkadzało, powiem nawet, że chętnie czytałabym częściej i więcej o jego przygodach, liczę, że autorka mnie nie zawiedzie. Mroczny trop polecam z czystym sumieniem.

Sil


* Within Temptation - Dog Days

Baza recenzji Syndykatu ZwB

15 października 2014

Jedno małe potknięcie („Dzień, w którym umarłam” Belén Martinez Sánchez)

„Dzień, w którym umarłam” Belén Martinez Sánchez
wyd. Mira
rok: 2014
str. 384
Ocena: 4/6


Tytuł - wstrząsający.
Okładka - intrygująca.
Zawartość - stanowiąca wielką niewiadomą.

Diletta Mair w mniemaniu otoczenia niczym nie różni się od przeciętnej nastolatki. W szkole uważana jest za kujonkę, ale tak myśli się o wszystkich, których średnia ocen nie spada poniżej cztery. Dziewczyna ma kilka bliskich jej osób i zwykle to właśnie z nimi spędza wolny czas. Nie spodziewa się jednak, że wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego wiele zmieni się w jej życiu. W drodze na zajęcia przypadkowo wpada na pewnego chłopaka - Aloisa, jednego z uczniów jej szkoły. W zasadzie więc - nie dzieje się nic dziwnego. Tyle, że nastolatek nie wygląda tak, jak zawsze. Ma na sobie strój w ogóle do niego nie pasujący i coś ostrego w rękach. Coś, czym rani Dilette. Po chwili ten jakby czar - pryska, a chłopak znika. Tylko, jak to możliwe? Przyjaciel, z którym jeszcze chwilę wcześniej Diletta rozmawiała, nic nie zauważył. A na pewno nie widział, by ktoś zranił jego przyjaciółkę. Ale przecież... nie przewidziało się jej, prawda? Bo, nie, nie. To niemożliwe. Co prawda Diletta widuje duchy, ale to niemożliwe, by Alois był jednym z nich. Przecież bierze udział w lekcjach, rozmawia z nauczycielami i podrywa dziewczyny. Może więc to wszystko się Dilettcie przewidziało? Może zraniła się o kamień na chodniku... Może... Gdy jednak na lekcji okazuje się, że Alois nie spuszcza z niej wzroku, dziewczyna już wie, że poranne wydarzenia miały miejsce naprawdę.

Przyznam się, że ocena tej książki nie jest łatwa. Przeczytanie pierwszych stu stron zajęło mi niemal tydzień. Dość się przy tym natrudziłam, ale wyszłam z założenia, że muszę dać jej szansę. Próbowałam więc dalej. Codziennie wieczorem jeden - dwa rozdziały. Z czym miałam największy problem? Chyba z językiem, jakim była napisana ta część. Wszystko wydawało się takie płytkie i nieciekawe. Dialogi bardzo niedojrzałe, akcja niesamowicie przewidywalna. Bohaterowie, jakby ich ktoś z wosku odlał. W połowie każdego z tych początkowych rozdziałów obiecywałam sobie, że jeśli sytuacja nie poprawi się do końca tego malutkiego wycinka książki, to odłożę ją na półkę. Oczywiście nie było lepiej, albo była bardzo niewielka poprawa. Staram się być jednak wytrwała, a że założyłam, iż dam tej książce szansę i przeczytam minimum sto stron, to czytałam dalej. I, co dziwne, obecnej nie żałuję poświęconego jej czasu. A, żebyście byli świadomi, ja skończyłam tę książkę nie na setnej, nie na dwusetnej, a na ostatniej stronie. Dlaczego? Bo, samej trudno mi w to uwierzyć, wciągnęła mnie. Gdzieś w okolicach dziewięćdziesiątej strony zaczęło się ją dużo lepiej czytać. Jakość jakby się podniosła, a irytacja wobec bohaterów i poziomu ich wypowiedzi - zdecydowanie zmalała. Chyba przede wszystkim ze względu fakt, że oni sami jakby wydorośleli. No i akcja się rozkręciła. Zaczęło się wiele dziać, i z drżeniem serca wyczekiwałam, co będzie dalej. Dobrze, że przyszedł weekend, bo mogłam spokojnie poczytać do piątej rano. Nie powiem, końcówka powieści jakby obniżyła loty. Zakończenie nie wywołało fajerwerków, nie wstrząsnęło mną, nie zszokowało. Trochę się na nim nawet zawiodłam, ale... Sumując początek, środek i koniec wyszła mi taka czwóreczka. Może nie super mocna i stabilna, ale jednak czwórka. Stąd też taka ocena. Komu poleciłabym powieść? Chyba przede wszystkim raczkującym wielbicielom powieści paranormalnych. Raczej młodszym, niż starszym. Raczej kobietom, niż mężczyznom. Książka fajna, od pewnego momentu czyta się ją całkiem dobrze. Zachęcam do zapoznania się z nią, choć raczej nie radzę porzucać dla niej innych, ciekawszych lektur.

Sil


Baza recenzji Syndykatu ZwB

28 września 2014

Bookowo 8/2014 (20)

Wrzesień jest jednym z moich najulubieńszych miesięcy. Chyba, że pada. Chyba, że jest zimno. Chyba, że... no dobra. Zwykle bardzo lubię ten miesiąc. Wrzesień w tym roku stanął u mnie pod znakiem książki, Dobrej książki. Jak wiadomo, to właśnie na jesieni na rynku pojawia się najwięcej nowości. Tak więc i do mnie sporo ich napłynęło. Niestety, nie ma wśród nich wszystkich pozycji, które pragnęłam zdobyć. Liczę jednak, że jeszcze mi się uda o niektóre z nich wystarać. Trzymajcie za mnie kciuki, bo marzy my się najnowsza powieść Yrsa Sigurdardottir, kontynuacja serii Cassandry Clare oraz takie Jedno małe kłamstwo

Ale, ale... wracając do tematu. Oto mój stos :)




Tak jak widać, na załączonym obrazku, troszkę się tego uzbierało. Sama nie wiem od czego by tu zacząć, więc może... od początku?

Na samej górze stosiku znajdują się dwie powieści Tomasza Sekielskiego, czyli Sejf oraz Obraz kontrolowany. Obie książki otrzymane dzięki uprzejmości portalu Czytajmy Polskich Autorów oraz wydawnictwa Rebis. 

Poniżej są aż cztery powieści otrzymane w prezencie od Wydawnictwa Otwarte, W zasadzie tych pozycji powinno być aż sześć, bo brakuje tu wydania nierecenzenckiego Hopeless oraz Niezbędnika nocnej szkoły, które gdzieś się rozeszły. Ale wracając do sedna - mamy tu Kłamstwo doskonałe - Sary Shepard (teraz czas zdobyć trzy pozostałe części serii), W stosiku górnym oczywiście nie mogło zabraknąć dwóch części serii autorstwa Blake'a Crouch'a - Wayward Pines, czyli Szum i Bunt. Może wkrótce uda mi się sięgnąć po nie i zgłębić tę historię. Na koniec tej części, choć zdecydowanie nie będącą ostatnią, jest powieść Klasa autorstwa Dominika W. Rettingera.  

Tak troszkę na uboczu, ale wciąż u góry, znajdują się dwie pozycje. Jedną właśnie czytam, drugą niedawno przeczytałam. Mowa oczywiście o Diecie 50 na 50 autorstwa Dr Kristy Varady oraz Bill'a Gottlieb'a. Pozycję otrzymałam od wydawnictwa Illuminatio. Muszę przyznać, że pozycja jest interesująca, tak jak i sposób odżywiania w niej przedstawiony. Jak tylko ją ukończę podzielę się z Wami opinią i... najprawdopodobniej wcielę ją we własne życie. Tą przeczytaną powieścią jest oczywiście Jedyna - Kiery Cass (od wydawnictwa Jaguar). Recenzję możecie przeczytać TUTAJ.

Poniżej to się w ogóle już dzieje... masakra :)

Wprost od wydawnictwa Mira przyfrunęła do mnie jedna z ich nowości, czyli Dzień, w którym umarłam, autorstwa Beleny Martinez Sanchez. Już nie mogę się doczekać lektury :)

Kolejne są trzy pozycje od wydawnictwa Jaguar. Mowa oczywiście o Nie pozwól mi odejść oraz Dzień, który zmienił wszystko - obie napisane przez Catherine Ryan Hyde, a także Coś do ukrycia pióra Cory Carmack. Aż drżę na myśl o wszystkich tych książkach :)

Dalej mamy taką mega czarną książkę. Nie myślcie, że rzeczywiście tak wygląda okładka, choć niewiele odbiega od tego widoku. To jest dowód na to, jak nieodpowiednie oświetlenie książki sprawia, że nic nie widać :). Ta tajemnicza książka to Tajemnica - Mary Dyer, która przywędrowała do mnie od Grupy wydawniczej Foksal. Również od nich jest kolejna pozycja w stosiku, czyli Zła krew autorstwa Sally Green. Po tej ostatniej książce wcale nie wiem czego się spodziewać, więc... może być ciekawie :)

Następna jest powieść, którą już dawno, baaaardzo dawno temu zamówił od Dużego Ka mój małżonek. Jest to Warszawa 1944 - Aleksandy Richie. Myślę, że wkrótce Artur zgłębi tę lekturę, a później podzieli się swoimi przemyśleniami.

Sekret czarownicy - Anny Klejzerowicz otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i portalu Czytajmy Polskich Autorów. To już trzecia część serii, mam nadzieję, że będzie równie dobra, jak jej poprzedniczki.

Powieść O krok za daleko - Tiny Seskis dotarła do mnie w ramach współpracy z księgarnią Matras. Dzięki wielkie :)

Powód by oddychać (Rebecca Donovan) zamówiłam jakiś czas temu, ale miałam nie otrzymać. Zostałam jednak miło zaskoczona przez wydawnictwo Feeria, które w okolicach premiery mi ją przesłało. W zasadzie książka była dla Wiktorii, dlatego recenzję już możecie znaleźć na blogu. O, TU.

Od jakiegoś czasu jest mi dane śledzić losy Pana Przypadka. Właśnie otrzymałam cześć trzecią, czyli Pana Przypadka i Korpoludki. Za książkę dziękuję autorowi, Jackowi Getnerowi. 

W ramach odnowionej współpracy z wydawnictwem Świat Książki otrzymałam do recenzji powieść Jedenaście godzin - Paulliny Simons. Wkrótce się za nią wezmę :)

Jeśli chodzi o stosik, to już wszystko. Ale już po zrobieniu fotki, a jeszcze przed wstawieniem postu otrzymałam (a w zasadzie otrzymała Wiktoria) powieść Zostań, jeśli kochasz - Gayle Forman. Książka przywędrowała do nas w ramach współpracy z Dużym Ka. Recenzja wkrótce.


I co, spodobało się Wam coś? Coś szczególnie polecacie? Coś odradzacie? 

11 sierpnia 2014

Niebezpieczna gra ("Ostateczny cel” Alex Kava)

„Ostateczny cel” Alex Kava
wyd. Harlequin Mira
rok: 2014
str. 366
Ocena: 4,5/6


Nikt nie zna nas lepiej, niż my sami. Przynajmniej w teorii. Co jednak, gdy okazuje się, że jesteśmy w błędzie, że są na świecie ludzie, wiedzący o nas i o naszych upodobaniach więcej, niż nam się wydawało. Jakby to było, gdyby ktoś któregoś dnia opowiedział o nas i okazałoby się, że wielu z faktów, na które zwrócił uwagę, nie byliśmy świadomi? Czy bardziej bylibyśmy zdziwieni, czy może jednak przerażeni? Czy taki dociekliwy obserwator to bardzo bliski przyjaciel, czy może… największy wróg?

Od miesiąca agentka FBI Margaret O’Dell wraz ze swoim wiernym towarzyszem, partnerem (oczywiście tylko służbowym) R.J. Tully’m przemierza kraj w poszukiwaniu. No właśnie… chyba wiatru w polu. Kiedy kilka tygodni wcześniej spłonął jej dom, nie spodziewała się, że na kuchennym blacie zrujnowanej kuchni znajdzie tajemniczą mapę. A jednak. Autostradowy morderca postanowił, że to właśnie ona jest godna poznać szczegółowo jego dzieło. Z każdym kolejnym dniem poszukiwań miejsca przez niego wyrysowanego, Maggie coraz bardziej się zniechęcała. Czy w ogóle jest w stanie odszukać postój dla ciężarówek, który przedstawiała mapka? Mało prawdopodobne. Niespodziewanie, podczas podróży agenci dostają wezwanie do Sioux City w stanie Iowa, gdzie pracownicy budowlani, podczas rozbiórki starej farmy, natknęli się najprawdopodobniej na ludzkie szczątki. Farma znajduje się nieopodal autostrady I-29, zachodzi więc podejrzenie, że znalezisko może mieć ścisły związek z poszukiwanym przez nich miejscem pochówku ofiar seryjnego mordercy. Czy tak faktycznie będzie? Czy Maggie i Tully’emu uda się rozwikłać tę sprawę? Kto jest rzeczywistym celem mordercy? Czemu za każdym razem zabija inaczej? I czemu na każdym kroku podsyła Maggie kolejne wskazówki? By się tego dowiedzieć, koniecznie należy sięgnąć po najnowszą powieść jednej z najlepszych autorek thrillerów, Alex Kavy.

W Kavie zaczytuję się i uwielbiam ją od… sama już nie pamiętam od kiedy. Ale od bardzo, bardzo dawna. I choć ostatnie jej książki są zdecydowanie krótsze, niż te z początku serii o Margaret O’Dell, to i tak jestem pod ich wrażeniem (choć jednak nie narzekałabym, gdyby powieść była dłuższa). Kava pisze w tak niesamowity sposób, że człowiek nawet nie wie, kiedy żywcem zostaje przeniesiony w miejsce gdzie toczy się akcja, i do tego wcielony zostaje w postać głównej bohaterki. Bycie Maggie nie jest proste – kobieta wlecze za sobą bagaż przerażających doświadczeń. Mało sypia. Nie potrafi nawiązać stałego związku. Praca zmusza ją do ciągłego przemieszczania się. Gdy jest w drodze – tęskni za domem i najbliższymi jej istotami – dwoma psami. Gdy jest w domu, dręczą ją demony przeszłości. Teraz do tego wszystkiego dochodzi zasadniczy brak posiadania tego jednego, jedynego miejsca na świecie, bo ktoś spalił jej bezpieczną przystań. Wydawałoby się więc, że próba utożsamienia się z nią, jako bohaterką, będzie ponad siły czytelnika. A jednak, dzięki autorce, nie ma z tym większego kłopotu. Na uwagę zasługuje również sama konstrukcja akcji – w zasadzie nie ma się kiedy nudzić, ciągle się coś dzieje, bohaterowie odkrywają nowe fakty, zyskują nowy punkt widzenia na sprawę.


W Ostatecznym celu odrobinę kulał wybór seryjnego mordercy. Zasadniczo już w ciągu kilkunastu pierwszych stron powieści można zorientować się, kto nim może być. Mój pierwszy i jedyny strzał, był strzałem w dziesiątkę. Z jednej strony ucieszyłam się, że udało mi się tak szybko znaleźć najważniejszy czarny charakter powieści, z drugiej zawiodłam, bo to raczej oznaczało, że autorka marnie go ukryła, a nie, że ja tak wybitnie dedukuję. Szkoda. No ale, nie wszystko może być wspaniałe i idealne. Łyżka dziegciu w miodzie nie zaszkodzi. Ostateczny cel oceniam dobrze i mam nadzieję, że będzie mi dane przeczytać kolejne powieści autorstwa Alex Kavy, w szczególności te z serii o Maggie O’Dell. Powieść polecam, warto ją przeczytać, nawet jeśli wcześniej nie czytało się tej serii.

Sil

Baza recenzji Syndykaty ZwB

13 czerwca 2014

Do celu („Stan zagrożenia” Erica Spindler)

„Stan zagrożenia” Erica Spindler
wyd. Mira
rok: 2014
str. 496
Ocena: 4,5/6



Każdy, kto lubuje się w thrillerach romantycznych wie, że jedną z mistrzyń tego gatunku jest Erica Spindler. Chcąc przeczytać tego typu powieść nie trzeba się specjalnie nadwyrężać, zastanawiając, po czyją pozycję sięgnąć. Wybór staje się jeszcze łatwiejszy, gdy do księgarń wchodzi kolejna książka tej autorki. Po prostu trzeba po nią sięgnąć i oczywiście przeczytać. Tak było, jest i będzie. Wątpię, by to się kiedyś miało zmienić, no chyba że Erica Spindler postanowi zakończyć karierę międzynarodowej powieściopisarki.

Kate i Richard Ryanowie mieszkają w wielkiej, okazałej, niemal stuletniej rezydencji w Mandeville w stanie Luizjana. Mieszczący się przy Lakeshore Drive dom może być przedmiotem zazdrości wielu osób i wiele mówi o statusie, jaki osiągnęli jego właściciele. Pewnie niejedna osoba mówiła sobie pod nosem, albo i dość głośno, że tym to się musiało poszczęścić. I w zasadzie trudno się z tym nie zgodzić. Niestety, jak to często bywa, od: "w zasadzie" do: "zdecydowanie", droga jest dość kręta i wyboista. Tak jest i w tym wypadku. Mówiąc wprost, Kate i Richard nie mają tego, czego zawsze najbardziej pragnęli - dziecka. Do tego okazuje się, że przyczyna takowego stanu leży po stronie Richarda. Gdyby nie jego bezpłodność, gdyby nie związek z nim, Kate zapewne już dawno miałaby gromadkę pociesznych maluchów. Stało się jednak jak się stało, Kate wybrała Richarda, a Richard ją i poza tą jedną "niedogodnością", są ze sobą naprawdę szczęśliwi. W związku z powyższym postanawiają, że nieważne jakie przeciwności przyjdzie im jeszcze przejść - będą mieli upragnionego potomka. Decydują się na adopcję i wkrótce w ich domu pojawia się mała Emma. Dziewczynka jest dla nich spełnieniem wszystkich marzeń i pragnień. Do tego jest im dane zajmować się nią od początku - uczestniczą w adopcji ze wskazaniem. Młoda matka - Julianna, to ich wybiera na rodziców tej malutkiej istotki. Niestety - nie robi tego tylko i wyłącznie z dobroci serca. Jeszcze nim poznaje tę parę w życiu realnym, wie, że to Richard będzie ojcem dla jej dziecka. Dziewczyna zakochuje się bez pamięci w postaci z zaprezentowanej jej fotografii. Od początku więc wie dwie rzeczy - po pierwsze, jej córka wychowa się w kochającej rodzinie, i po drugie - że za wszelką cenę musi zdobyć Richarda. Czy jej się to uda? Jak potoczą się losy małej Emmy i jej rodziców, zarówno adopcyjnych, jak i biologicznych? Kto i dlaczego ściga Juliannę? Czy to możliwe, by to wszystko mogło się dobrze skończyć? By się tego dowiedzieć koniecznie należy sięgnąć po Stan zagrożenia autorstwa Erici Spindler.


Było więcej niż pewne, że ta książka pochłonie mnie od początku do końca. Całość czyta się bardzo przyjemnie i oczywiście w tempie, na które w żadnym wypadku nie można się skarżyć. Stan zagrożenia jest bardzo dobrze napisany. Każdy bohater cechuje się unikalną, pełną barw osobowością, która wspaniale wyróżnia go na tle innych postaci. Całość jest napisana w sposób bardzo realny, w związku z czym poszczególni bohaterowie wydają się nam tak bliscy jak rodzina, przyjaciele czy sąsiedzi. Za każdym razem, gdy odkładałam tę książę na półkę, zaczynała ssać mnie wewnętrzna potrzeba powrotu do lektury. Książka kusiła mnie i zdarzyło mi się przez nią nie wyspać. Stan zagrożenia wciąga i długo nie pozwala o sobie zapomnieć. Powieść zdecydowanie polecam, zarówno miłośnikom samej Eirci Sindler, jak i czytelnikom, którzy jeszcze nie mieli przyjemności poznać tej autorki, ale mają ochotę przeczytać dobry thriller zakrapiany wytrawnym romansem.

Sil

 Baza recenzji Syndykaty ZwB

31 maja 2014

Bookowo 5/2014 (17)

Jakoś wyjątkowo szybko skończył się kolejny miesiąc. No dobrze, nie skończył się jeszcze, ale niewiele brakuje. 

Ja właśnie jestem w drodze na wesele przyjaciółki i po raz pierwszy piszę posta korzystając z aplikacji na telefon. Zobaczymy jak wyjdzie, póki co nie mam na co narzekać :) poza tym, że piszę wolniej bo to jednak nie klawiatura komputera :) 

Nie przeciągając poniżej moje majowe nabytki. Znajdujecie coś dla siebie? Coś wyjątkowo polecacie? 

Chór sierot i Naturalna kuchnia od Burdy (wcześniej G+J Książki). Umarli nie kłamią, Ostateczny cel i Wyścig ze s śmiercią oczywiście od Miry. Z grubsza Wenus wybrane za punkty zdobyte na wortalu Granice. Wieczna tęsknota, Ucieczka oraz Podwójna tożsamość od Grupy Publicat. U na koniec choć zdecydowanie nie ostatnia pozycja od Otwartego - Hopeless. 

28 lutego 2014

Bookowo 2/2014 (14)

Jak można wnioskować po tytule posta, dziś będzie stosikowo. Gdzieś rozwiało się moje chlubne postanowienie, że takie posty będę wstawiała w soboty... rozwiała się, bo w nadchodzącą sobotę mamy już marzec, a moje podstawowe postanowienie brzmiało - jeden stosik miesięcznie. W lutym nic jeszcze nie wstawiałam, a książki przecież przyszły... stąd ten post w piątek. W związku z tym piątkowa recenzja pojawi się w poniedziałek... no nic, mówi się trudno. Prawda jest również taka, że Wam, stałym czytelnikom, pewnie bardziej podobają się posty stosikowe niż recenzenckie, co nie zawsze jest słuszne... ale to już temat na osobną notkę. Wracając do tematu - oto stos :)


Ładny nie? Muszę Wam powiedzieć, że jestem z niego wyjątkowo dumna. Zawiera prawie wyłącznie pozycje, z mojej listy must have. Na niektóre czekałam do ostatniej chwili i już zaczynałam powątpiewać, że los się do mnie uśmiechnie i dojdą w lutym. Ba, zwątpiłam w wydawców, w pocztę, w ludzi. Nawet zaczęłam rzucać oskarżenia, padały słowa "ludzie kradną", "p.... poczta..." i wiele innych... Poprzeklinałam, powściekałam się, a książki się znalazły. Uf.

Jak się można było spodziewać, wszystkie pozycje są recenzenckie. Idąc od prawej:
Dziewczyny z Danbury - Piper Kerman: wyd. Replika, od Matrasa
Miłość z jasnego nieba - Krystyna Mirek: wyd. Feeria, od Czytajmy Polskich Autorów
Poza czasem - Alexandra Monir: wyd. Jaguar
Rywalki - Kiera Cass: wyd. Jaguar
Stan zagrożenia - Erica Spindler: wyd. Mira
Niewidzialny morderca: Lene Kaaberbol, Agnete Friis: wyd. Sonia Draga
Zagrożeni - C.J. Daugherty: wyd. Otwarte
Dziewczyna w mechanicznym kołnierzu: Kady Cross: wyd. Fabryka Słów
Brudny świat - Agnieszka Lingas-Łoniewska: wyd. Novae Res (recenzja)

Coś przypadło Wam do gustu?

21 lutego 2014

Po raz drugi („Przywróceni” Jason Mott)

„Przywróceni” Jason Mott
wyd. Mira
rok: 2013
str. 400
Ocena: 4/6


Z drżeniem serca brałam do ręki Przywróconych. Czekałam na tę powieść dość długo i w sumie... trudno mi stwierdzić dlaczego. Za każdym razem, gdy zerkałam na półkę i widziałam książkę Jasona Motta, czułam, że czeka mnie z nią niezwykła przygoda. I aż mnie ciarki przechodziły na myśl o niej. W końcu nadszedł ten dzień i Przywróceni objęli moją świadomość w posiadanie. Tylko czy słusznie?

Harold i Lucille Hargrave od lat żyją samotnie w niewielkim miasteczku Arkadia, gdzie każdy każdego zna i wszyscy wiedzą o wszystkich, jak się można domyśleć - wszystko. Jeśli ktoś ma jakąś tajemnicę przed innymi - nie jest w stanie zbyt długo jej utrzymać. Ludzie są dociekliwi i wtykają nos w nieswoje sprawy. Niby czują się jak wielka rodzina, ale... tak naprawdę nikt tak nie czuje się komfortowo. Szczególnie wspomniane wcześniej starsze małżeństwo, które przed laty utraciło dziecko. Jacob miał osiem lat, gdy znikł z ich życia. Jego ciała nigdy nie odnaleziono, ale nietrudno było zgadnąć, że chłopiec wpadł do pobliskiej rzeki i nie dał rady się z niej wydostać. Tragedię rodziny tylko powiększał fakt, że wydarzenia miały miejsce w ósme urodziny chłopca. Gdy ginął, w domu w najlepsze trwała impreza na cześć chłopca. Mimo, iż rodzina dość szybko się zorientowała o braku Jacoba, nie było szans na jego uratowanie. Od tamtej pory wszyscy w miasteczku, jak jeden mąż, współczuli państwu Hargrave. Ta tragedia ciążyła na nich przez dni, miesiące, lata...

Gdy niespodziewanie na świecie zaczęli pojawiać się dawno zmarli ludzie, Harold poważnie zastanawiał się, co by było, gdyby i do ich drzwi zapukało Biuro i poinformowało, że odnalazł się ich synek. Lucille jednak wprost powiedziała, że najpewniej nie przyjęłaby malca pod swój dach. W końcu to niemożliwe, by powrócić z martwych. Ci, którzy powracają, zapewne są wysłannikami diabła, czyhającymi na życia niewinnych istot. W końcu zarówno Harold, jak i Lucille uznają, że nie ma co gdybać. Ich synek na pewno się nie odnajdzie. Stety, lub niestety - nic bardziej mylnego. Pewnego dnia para słyszy pukanie do drzwi i... w tej jednej chwili cały ich świat staje na głowie.

Czekałam, czekałam i... chyba przeczekałam czas, w którym Przywróceni i ja zgralibyśmy się idealnie. Czytając tę książkę czułam... sama nie wiem. Pustkę? Brak? Niepewność? Coś cały czas mi nie pasowało. Czegoś brakowało. Jednak ile razy próbowałam dociec, co mi tak niemiłosiernie zgrzyta pod zębami - nie byłam w stanie. Bo równocześnie powieść jakoś dziwnie mnie zauroczyła i nie pozwalała na zebranie myśli i przeprowadzenie dogłębnej analizy. Odłożyłam więc pisanie wypowiedzi na jej temat o całą dobę, by spokojnie zdecydować, co myślę o Przywróconych. Niestety, choć minęło wiele godzin, wciąż nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy książka bardziej mi się podobała, czy też nie.

W Przywróconych czytelnik odnajdzie wiele odpowiedzi na przeróżne pytania. Niestety, zapewne większości z nich nikt przed lekturą tej powieści sobie nie zadawał. Tak więc dowiadujemy się czegoś, choć niekoniecznie chcieliśmy o te rzeczy poszerzać swoją wiedzę. Z drugiej strony autor pozostawia nas z wieloma pytaniami, na które zapewne nigdy nie uzyskamy odpowiedzi, choć bardzo byśmy tego chcieli. Taka jest właśnie ta książka - przewrotna i pełna sprzeczności. Ciekawa, ale miejscami nudnawa. Wciągająca, ale chwilami wywołująca odruch odstawiania jej ponownie do domowej biblioteczki.


Przywróceni niestety nie są pozycją dla każdego. Polecałabym tę powieść osobom, które chciałyby się dowiedzieć, co by było gdyby, oraz tym, którzy lubią sobie przy lekturze podumać.


27 listopada 2013

Konsekwencje („Naśladowca” Erica Spindler)

„Naśladowca” Erica Spindler
wyd. Mira
rok: 2013
str. 480
Ocena: 4,5/6


Współistnienie. Kooperacja. Wytyczanie  ścieżek, którymi podążać możemy przede wszystkim z kimś, niekoniecznie samotnie. Na tym przede wszystkim zasadza się człowieczeństwo. Życie w stadzie - to do tego właśnie wszyscy zostaliśmy stworzeni. Nie zawsze jednak o tym pamiętamy lub też tego dla siebie chcemy. Każdy może w pewnym momencie dojść do miejsca, z którego bardzo trudno się cofnąć. Do miejsca, gdzie jest się już tylko z samym sobą. Do miejsca, gdzie zapomina się, co oznacza "być z kimś". Zwykle nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak niedaleko od krawędzi się znajdujemy. Nie zdajemy sobie sprawy, że niewiele brakuje, by stracić to, co odróżnia nas od zwierząt. Co się dzieje, gdy przekroczymy tę niewidzialną barierę? Czy jest możliwość powrotu na wcześniej wytyczoną ścieżkę? Jak wiele może kosztować utrata samego siebie?

Rok 2001. W miasteczku Rockfors w stanie Illinois dochodzi do trzech makabrycznych morderstw. W takcie snu, poprzez uduszenie giną dziesięcioletnie dziewczynki. Po całym akcie zabójca maluje ofiarom usta szminką. Dzieci poza płcią i wiekiem nic nie łączy. Policji trudno więc znaleźć jakikolwiek trop prowadzący do mordercy.

Sprawa przydzielona zostaje Kitt Lundgren - miejscowej policjantce, a sprawca okrzyknięty zostaje Mordercą Śpiących Aniołków. Niestety, równocześnie z nowym śledztwem na kobietę spadają i inne problemy. Jej córka zaczyna poważnie chorować, lekarze stwierdzają u niej białaczkę limfatyczną. To zdecydowanie wpływa na jakość pracy Kitt, a dokładnie - na brak jakiejkolwiek jakości. Jej zaniedbania doprowadzają do tego, że przestępca uchodzi wolny. Niestety jej córka umiera, a mąż się z nią rozwodzi. Na kobietę spada zbyt wiele. Popada w alkoholizm i traci szansę na błyskotliwą karierę w szeregach policji. Wiele lat zajmuje jej wyjście z marazmu i jako takie stanięcie na własnych nogach. Niestety nie dane jest jej cieszyć się spokojem ducha. Po pięciu latach od feralnych wydarzeń brutalnie zostaje wciągnięta w nowe śledztwo. Czyżby nie schwytany przed laty oprawca postanowił wrócić i ponownie rozpocząć swoje bezkrwawe żniwa?

Pięć lat po wydarzeniach, które zupełnie odmieniły losy Kitt Lundgren, znowu dochodzi do morderstwa. Ponownie ginie dziesięcioletnia dziewczynka. Wszyscy są przekonani, że Morderca Śpiących Aniołków powrócił. Jest jednak jeden element, który odróżnia tę nową zbrodnię, od tych popełnionych kilka lat wcześniej. Sprawa zostaje oddana w ręce młodej, żądnej wrażeń i ambitnej pani detektyw - Mary Catherine Riggio. Niestety, to się wkrótce zmienia. Morderca kontaktuje się z policją i wprost oznajmia, że informacje będzie przekazywał tylko i wyłącznie Kitt. Kobiety nie mają więc wyjścia i muszą zacząć ze sobą ścisłą współpracę.  Jak się można domyśleć tego typu współpraca nie jest dla nich prosta. Policjantki tworzą dość nietypowy i niecodzienny duet, który musi współdziałać, a tymczasem działa sobie na nerwy. Z czasem jednak kobiety zaczynają się rozumieć, dzięki czemu dużo łatwiej jest im się dogadać, a ostatecznie pozwala stworzyć znakomicie współgrający ze sobą duet.

Bohaterki wykreowane przez Ericę Spindler są bardzo realne, więc czytelnik nie ma problemu z utożsamieniem się z nimi. Akcja powieści jest poprowadzona dwutorowo - opisane zostają w niej wydarzenia mające miejsce pięć lat wcześniej oraz te, które właśnie mają miejsce. Autorka prezentuje wiele postaci, które uznać można za podejrzane. Nie zawsze słusznie. Dzięki temu jednak dużo trudniej połapać się w tej łamigłówce i rozgryźć zagadkę, kto właściwie jest mordercą.


Naśladowcę czyta się bardzo dobrze, w tempie iście zawrotnym. Powieść jest złożona i dobrze napisana. Zresztą nie jest to żadne zaskoczenie, wszystkie pozycje Eriki Spindler są mniej więcej na tym samym, dobrym i bardzo dobrym poziomie. Zdecydowanie warto sięgnąć po Naśladowcę. Polecam.

 Baza recenzji Syndykatu ZwB

13 listopada 2013

Mściciel („Ukarać zbrodnię” Erica Spindler)

„Ukarać zbrodnię” Erica Spindler
wyd. Mira
rok: 2013
str. 480
Ocena: 4/6


Nie od dziś wiadomo, że lubuję się głównie w dwóch typach powieści. I tak sięgam głównie po książki paranormalne i po thrillery/kryminały/dramaty z romansem w tle. W ten drugi nurt wprost idealnie wpasowują się pozycje wydawane przez Harlequin-Mirę w seriach Thriller czy Sensacja. Spośród ich  wyjątkowo upodobałam sobie Alex Kavę, Tess Gerritsen oraz Ericę Spindler. Ostatnio miałam okazję przeczytać kilka książek tej ostatniej autorki, a poniżej podzielę się opinią na temat jednej z nich, tj. powieść Ukarać zbrodnię.

Melanie May policjantka i samotna matka niezupełnie jest zadowolona ze swojego życia. Ewidentnie utknęła w Whistlestop, znajdującym się nieopodal Charlotte. To tu mieszka, pracuje i wychowuje czteroletniego synka - Casey'a. Nie tak miało ułożyć się jej życie. Odkąd pamięta chciała zrobić karierę i rozpocząć pracę dla FBI. Niestety, przede wszystkim z powodu jej byłego małżonka Stana, nigdy nie miała takiej możliwości. Tak więc w chwili obecnej znalazła się w życiowym ślepym zaułku. Mąż chce jej wytoczyć sprawę o odebranie praw do opieki nad synkiem, jej "kariera" opiera się na codziennym odbieraniu telefonów od uskarżających się na wszystko mieszkańców jej maleńkiego miasteczka, a do tego ma za sobą dość traumatyczne przeżycia z dzieciństwa. Nic tylko... rozpocząć nowe życie. Dość niespodziewanie ma ku temu okazję, ponieważ zginęła córka jednego z miejscowych bogaczy. W związku z tym w mieście pojawia się FBI, w tym przystojny profiler Connor Parks. Dzięki temu Melanie ma w końcu okazję wziąć udział w prawdziwym śledztwie. Niedługo po tych wydarzeniach policjantka odkrywa ze zdumieniem, że w okolicy dochodzi do niewyjaśnionych i niepowiązanych ze sobą zbrodni dokonanych najprawdopodobniej przez jedną i tę samą osobę. Czyżby miała do czynienia z seryjnym mordercą? Melanie postanawia nie zwlekać i prosi o pomoc Connora. Czy uda im się wspólnie odnaleźć mordercę? Kim on jest? Dlaczego zabija? Czyżby za jego poczynaniami stał wyższy cel? By się tego dowiedzieć koniecznie należy sięgnąć po powieść Eriki Spindler zatytułowaną Ukarać zbrodnię. 

Poza wątkiem kryminalnym, w powieści dość obszernie rozbudowany został temat trojaczków, to znaczy głównej bohaterki, którą jest Melanie oraz jej dwóch sióstr. Autorka przedstawia czytelnikowi dramat jaki rozegrał się w dzieciństwie dziewczyn i to, jak on wpłynął na ich bieżące życie. Melanie jest stanowcza i niemal niezniszczalna. Po nieudanym małżeństwie stara się stanąć na nogi i jak najlepiej wychować synka. Ashley pracuje w firmie farmaceutycznej i choć wszystkim wydaje się, że jest twarda niczym skała, to w rzeczywistości dziewczyna nie radzi sobie ze swoją przeszłością i z samą sobą. Ostatnia z sióstr, Mia również nie ma w życiu lekko. Nie ma twardej skorupki, którą otoczyły się jej siostry. Jest nieśmiałą i niepewną żoną lekarza, który nieustannie ją zdradza, a do tego jest wobec niej brutalny.

Ukarać zbrodnię to powieść wielowątkowa. Trzymająca w napięciu niemal do ostatniej strony i zdecydowanie podnosi ciśnienie czytelnika. Jest wnikliwa i bardzo przemyślana. Zbudowana została na solidnych podstawach, autorka okopała ją wieloma wydarzeniami, tylko na pozór niepowiązanymi ze sobą w żaden sposób. Nie od dziś jednak wiadomo, że tak jak wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, tak wszystkie wątki thrillera zwykle prowadzą do rozwiązania zagadki. Tak jest i w tym wypadku. Czytelnik nie od razu jest w stanie odkryć, kto stoi za przestępstwami, mającymi miejsce w okolicy już od jakiegoś czasu. Niestety Erica Spindler od początku prezentuje tylko kilka postaci, które mogą być pretendować do miana Mrocznego Anioła, czyli seryjnego mordercy. Z tego powodu dość szybko można wytypować niewielką grupę potencjalnych winnych, a ostatecznie właściwą osobę. Mimo to książkę czyta się fenomenalnie. Wciąga od pierwszych zdań i nie pozwala się oderwać aż do końca. Zdecydowanie zachęcam do jej przeczytania.

 Baza recenzji Syndykatu ZwB

29 lipca 2013

Poważnie niepoważni („Kto się śmieje ostatni” Trihs Wylie)

wyd. Harlequin Mira
rok: 2013
str. 240
Ocena: 4/6


Co prawda nie pamiętam pierwszego przeczytanego przez siebie romansu, jednak wciąż mam w pamięci okres, gdy takowe książeczki poczytywałam. Byłam nastoletnią, stałą bywalczynią biblioteki miejskiej. Książki wypożyczałam dla siebie i dla babci (karty miałam pozakładane chyba na wszystkich członków rodziny), dzięki czemu jednorazowo mogłam zabrać do domu nawet kilkanaście (no dobra, czasami kilkadziesiąt) pozycji. Romanse od Harlequina czytałam zaraz po szkole, po nauce, do poduszki. Niejedną noc zarwałam chcąc poznać zakończenie kolejnego burzliwego romansu. Rodzice się wściekali, rodzeństwo się przeze mnie nie wysypiało, a ja byłam w swoim żywiole. Czytanie harlequinowych historii było zdecydowanie uzależniające. Dziś z uśmiechem wspominam pierwsze, przeżyte z bohaterami tych książek, pocałunki i nie tylko. Z czasem czytanie krótkich i nieskomplikowanych opowiadań (bo trudno jest mi je teraz nazwać powieściami) przestało mi wystarczać i przerzuciłam się na bardziej wymagające pozycje. W ten sposób moja nastoletnia harlequinowa przygoda się zakończyła.

Stosunkowo niedawno, zaledwie kilka tygodni temu, wydawnictwo Harlequin Mira wprowadziło na rynek nową serię – zatytułowana dość przewrotnie – Kiss. Nie trudno było się domyślić, o co oparta będzie fabuła przedstawionych w tej serii historii. Przeczucie jednak nie oznaczało pewności, kiedy więc zaproponowano mi zrecenzowanie pierwszych wydanych tytułów, nie wahałam się długo. Jaki jest efekt mojego zetknięcia z tym cyklem? By się tego dowiedzieć zapraszam do zapoznania się z poniższym tekstem.

Miranda Kravitz, córka burmistrza Nowego Jorku nie ma łatwej roli do spełnienia. Musi być idealna, bez skazy, wręcz do rany przyłóż. Stąd liczne spotkania z wyborcami, odwiedziny sierocińców oraz domów spokojnej starości. Każda osoba, która spotka ją na swojej drodze jest pod jej wrażeniem. Jest piękna, jest inteligenta, niemal jak jakaś córka prezydenta czy księżniczka. Ikona miejskiej kultury. To jest jednak Miranda dzienna, bo gdy dziewczyna wraca do domu, gdy zrzuca wyjściową garsonkę i ściąga rodowe perły staje się zupełnie inną osobą. Jest Mirandą wieczorową porą. Umyka swojej ochronie, buszuje po sklepach, chadza po klubach. Niestety, niejedna taka eskapada kończy się sesją fotoreporterów i rozkładówką następnego dnia w bulwarowej prasie. W końcu szef ochrony jej ojca doprowadzony zostaje do ostateczności i proponuje swojemu mocodawcy zmianę sposobu sprawowania pieczy nad jego pociechą. Owym „sposobem” ma być nie kto inny jak Tyler Brannigan, policjant na co dzień pracujący w wydziale do walki z narkotykami. Jaki finał będzie miało spotkanie tych dwojga? Czy połączenie dwóch przeciwnych sobie żywiołów ma szansę stworzenia czegoś trwałego? Czy między Mirandą i Tylerem nawiąże się nić porozumienia? To, a także wiele innych informacji pozyskać można jedynie dzięki lekturze Kto się śmieje ostatni autorstwa Trish Wylie.


Książeczka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła w co, szczerze powiedziawszy, odrobinę powątpiewałam. Nie myślałam, że kiedykolwiek jeszcze dość krótka w swym jestestwie intryga zdoła mnie do siebie przekonać. A jednak. Zaprezentowana przez panią Wylie historia nie tylko wywołała na mych ustach uśmiech, ale i spowodowała, że zarwałam noc... a w zasadzie poranek. Trzeba przyznać, że całość czyta się dobrze i w ekspresowym wręcz tempie. Kilka godzin i lekturę ma się już za sobą, a sama historia, wbrew moim przypuszczeniom, pozostaje w głowie na dłużej. Idealna książka na lato, zachęcam do przeczytania.

27 lipca 2013

Bookowo 7/2013

Tak już jakoś wyszło i tradycją się stało, że w okolicach ostatniej soboty miesiąca zamieszczam post stosikowy. Nie będę więc odbiegać od tego rytuału w tym miesiącu i również zaprezentuję swoje lipcowe nabytki :)

W stosiku nie znajdziecie niestety wszystkiego, co przywędrowało do mnie w tym czasie. Brakuje tu książki Sekret Julii - Tahereh Mafi otrzymanej od wydawnictwa Otwarte. Książka poszła już w świat i jest teraz namiętnie czytana przez żądnych przygód czytelników :) TU znajdziecie moją recenzję :)

Drugą brakującą książką jest Podwieczność -  Brodi Ashton, którą otrzymałam w ramach nowo nawiązanej współpracy od wydawnictwa Papierowy Księżyc. Powieść niedawno skończyłam czytać i zapomniałam odłożyć na stosik niesfotografowany :) Recenzja dostępna TU

Od lewej:
O Słodkich snów autorstwa Arny Skuly poprosiłam wydawnictwo Muza tak... na wszelki wypadek. Może kiedyś się przyda?
Materialista - Anne Holt to efekt wymiany na Lubimy Czytać :)
Na Insomnię - Agnieszki Tomaszewskiej polowałam od zeszłego roku. W końcu nabyłam ją w ramach współpracy z Gandalfem.
Po drodze widzimy Kod Estery autorstwa Bernarda Benyamin'a i Yohana Pereza, którą otrzymałam do recenzji od wydawnictwa Otwarte.
W identyczny sposób trafił do mnie Drugi przekręt Natalii autorstwa Olgi Rudnickiej.
Naśladowca napisany przez Ericę Spindler otrzymałam do recenzji od Miry. Już nie mogę się doczekać lektury :)
W najciemniejszym kącie - Elizabeth Haynes przywędrowało do mnie od Papierowego Księżyca niespodziewanie, ale bardzo mnie ta książka ucieszyła. Na pewno wkrótce się za nią zabiorę :)
Dalej znaleźć można powieść, do której wkrótce zabierze się mój małż - Artur. Sekretne historie S.A.S. - J.J. Cecile otrzymał do recenzji od wydawnictwa Muza. Dziękujemy panie Arturze :)
Dziunię - Anny Nowakowskiej otrzymałam od mojej najukochańszej sis, Agusi :) Dzięki :*
Na końcu znajduje się ostatni nabytek, otrzymany do recenzji od wortalu Granice. Jest to powieść Zgliszcza - Gregga Olsena :) Dzięki

A wy, co otrzymaliście w lipcu? Czy nasze stosiki się pokrywają? Co was zainteresowało?

12 lipca 2013

Obnażona („Ilona Felicjańska. Cała prawda o...” Aneta Pondo)

wyd. Harlequin Mira
rok: 2013
str. 320
Ocena: 4,5/6


Nie byłam pewna tej książki.
Nie wiedziałam, czy chcę poznać ... całą prawdę o Ilonie Felicjańskiej.
W zasadzie nie wiedziałam nawet, czy chcę wiedzieć o tej kobiecie cokolwiek ponadto co już wiedziałam. Miss, a raczej jedna z licznych „wice”. Modelka, a w zasadzie jedna z tych, które bardzo chciały za takowe uchodzić.

Żona.
Matka.
Kochanka.
 Celebrytka.
Alkoholiczka.

To ostatnie wryło się chyba wszystkim Polakom w pamięć i pozostaje w niej od kilku lat. Liczne afery, mające miejsce tuż po tym, jak pani Felicjańska prowadząc pod wpływem rozbiła samochód, zdefiniowały życie tej kobietę na długie lata. Nie ma chyba w naszym kraju, a nawet jeśli są, to należą do grona nielicznych osób, nieświadomych poczynań byłej wicemiss Polski. Gazety swego czasu rozpisywały się o jej życiu namiętnie. Jej twarz można było znaleźć na okładkach rozlicznych pism bulwarowych. Jak nie było o czym pisać, zawsze można było wrócić do tematu Felicjańskiej i nakład rozchodził się jak świeże bułeczki. Jakoś nigdy nie zastanawiałam się, jak to jest naprawdę. Co wydarzyło się w rzeczywistości? Co zdefiniowało życie tej kobiety? Od jak dawna jej najlepszą przyjaciółką była butelka, a wiernym kochankiem tani napitek? Gdy w moje ręce wpadła pierwsza, polskiego autorstwa książka, wydana przez Mirę, nie miałam już wyjścia... musiałam głębiej wniknąć w historię Ilony Felicjańskiej.

O dziwo wywiad, a w zasadzie spowiedź Ilony, którą wysłuchała Aneta Pondo naprawdę przypadła mi do gustu. Rozdziały miały następującą konstrukcję: opinie ludzi lub opinie zaczerpnięte z prasy na dany temat, pytania Anety Pondo, odpowiedzi Ilony Felicjańskiej. I tak, piłeczka za piłeczką, czytelnik poznaje losy byłej wicemiss. Losy jej matki, dzieciństwo Ilony, pierwsze sukcesy i pierwsze porażki. Niektóre fragmenty czytało się wyjątkowo dobrze. Nie wiem czy to zasługa dobrej redakcji odpowiedzi bohaterki, czy też to sama opowieść pani Ilony była taka wciągająca, że nie dało się od niej oderwać. Codziennie wracając z pracy z przyjemnością myślałam o powrocie do lektury. A miejscami naprawdę nie była ona łatwa. Ciężkie dzieciństwo, pierwsze próby odniesienia sukcesu, porażki. No i nieustannie przewijający się alkohol. Było więcej niż pewne, że to nie może się dobrze skończyć. Na szczęście Ilona Felicjańska postanowiła zmienić swoje życie i, jeśli wierzyć temu, czego dowiadujemy się w książce, póki co jej się to udaje.

Oczywiście są fragmenty książki, które wydają mi sie przesadzone w jedną albo drugą stronę. W Całej prawdzie o... jest taki fragment, w którym bohaterka wspomina księdza, który sadzał ją sobie na kolanach i głaskał po głowie. Zostało to tak opisane, że naprawdę trudno mi brać to poważnie. W mojej codzienności roi się od ludzi, którzy w odpowiedzi na żale innych wywlekają wszystko złe co im się przydarzyło i jeszcze trochę dodają. Taka tendencja – nikt nie może mieć gorzej niż ja. Czytając ten fragment odniosłam dokładnie takie wrażenie. Może mylne, ale zawsze.

Cała prawda o... to bardzo ciekawa opowieść o kobiecie przed, w trakcie i po przejściach. O kobiecie, która chciała być szczęśliwa i dążyła do tego celu za wszelką cenę... nawet jeśli do szczęścia brakowało jej tylko... wmówienia sobie, jak jest wspaniale.


Książkę polecam, jako ciekawe studium ludzkiej psychiki. Można z niej również zaczerpnąć, być może najbliższe prawdzie, informacje o Ilonie Felicjańskiej. Jeśli więc chcielibyście się czegoś o niej dowiedzieć, zachęcam do lektury.


29 czerwca 2013

Bookowo 6/2013 i rozwiązanie Konkursowa 16

Czerwiec już niemal za nami, czas więc chyba zaprezentować nabytki z tego miesiąca. Od razu wspomnę, że jedna pozycja znajduje się również w stosiku majowym, właśnie skończyłam ją czytać i jakoś tak wylądowała na nie tej półce co trzeba... ale co tam :)

Oto i on, stosik czerwcowy :)

I tak na pierwszy rzut wysuwa się książka Łukasza Łuczaja - Dzika kuchnia, która jest obecnie okupowana przez Artura. Pozycja znalazła się w naszym domu dzięki uprzejmości WNK i portalu Duże Ka. Recenzja pewnie ukaże się wkrótce :)
Daje, patrząc od lewej, natrafić można na kilka pozycji, które pochodzą od wydawnictwa Albatros Kuryłowicz (dzięki wielkie dla pani Marii). Tak więc w stosiku czerwcowym znalazły się powieści: Michaela Connelly'ego - Oskarżyciel (książka pochodzi z serii o prawniku z Lincolna - Mickey'u Hallerze, którą bardzo lubię), Phillipa M. Margolin'a - Sędzia (która bardzo mnie interesuje, choć jest jeszcze dla mnie tajemnicą), oraz Tess Gerritsen - Ostatni, który umrze (powieść z serii o Jane Rizzoli, którą uwielbiam).
W następnej kolejności zobaczyć można pozycje przesłane przez wydawnictwo Czarna Owca, z którym udało się mi (i mojemu małżowi ofkorz) nawiązać ostatnio współpracę. O Chuligance - Izabeli Jung pewnie wiele osób już słyszało. Nie mogę się już doczekać lektury. Sekretne wojny Mossadu - Yvonnick Denoel do poczytania dla Artura, a między tymi dwiema pozycjami znajduje się audiobook [Geim] - Andersa de la Motte, który wkrótce wysłucham :).
Wydawnictwo Mira obdarowało mnie w tym miesiącu ich pierwszą polską powieścią, czyli Całą prawdą o... - napisaną wspólnie przez Ilonę Felicjańską i Anetę Pondo, oraz dwoma romansami z mowej serii KISS: Kto się śmieje ostatni - Trish Wylie oraz Kronika ślubnych wypadków - Jessici Hart.
Jakiś czas temu brałam udział w konkursie zorganizowanym przez Irenkę (Bujaczka), w którym miałam zaszczyt wygrać. Burza - Julie Cross to nagroda przesłana mi przez Irenkę :) Dzięki kochana :)
Piękne istoty - Kami Garcii i Margaret Stohl trafiły do mnie dzięki udanej wymiance na Lubimy Czytać.
Powieść On - Łukasza Henela trafiła do mnie dzięki uprzejmości wydawnictwa Videograf II. Dzięki :)
Requiem dla Bostonu autorstwa Williama Landay'a nadesłał wortal Granice :*
Na końcu, choć nie mniej ważna, znajduje się powieść Zdemaskowana - Abby Lee, która niecierpliwie czeka na swoją kolej. Oczywiście od wydawnictwa Otwarte.

Szczęściarę otrzymałam od wydawnictwa Filia - to ta książka, którą już raz zaprezentowałam i właśnie przeczytałam. Recenzja wkrótce.

Rozwiązanie Konkursowa 16

Teraz druga sprawa, czyli rozwiązanie Konkursowa 16. Pech tak chciał, że do Konkursowa zgłosiła się jedna osoba więcej, niż było nagród. Musiałam więc przeprowadzić losowanie, w którym wylosowana osoba nie otrzymuje nagrody :(
Kody do Audioteki otrzymają:
Klementynka
Irena Bujak
Alina
Immora
Moje książki

Szkoda, że nie miałam więcej kodów. Dziewczyny - piszcie na maila w sprawie kodów :)

1 maja 2013

Na krańcu świata („Prawo krwi” Tess Gerritsen)


wyd. Mira
rok: 2013
str. 304
Ocena: 4/6


Rodzina jest najważniejszą wartością w życiu chyba każdego człowieka. Na co dzień ludzie sobie bliscy często ze sobą walczą i różnego rodzaju sprzeczki nikogo nie dziwią. Jednak gdy dochodzi do sytuacji kryzysowych, członkowie rodziny zwykle stają za sobą murem. Nieważne są wówczas niesnaski i wszelkie waśnie. Trzeba walczyć, więc się walczy. Co jednak, gdy rodzina nie jest pełna? Gdy brakuje w niej trzonu? Męskiej ręki? Czy same kobiety są w stanie przetrwać trudne chwile? Co jest w stanie zrobić zrozpaczona córka w obliczu zbliżającej się śmierci matki? By się przekonać, koniecznie należy sięgnąć po najnowszą powieść Tess Gerritsen zatytułowaną Prawo krwi.

Przed laty, w trakcie wojny w Wietnamie, zginął ojciec Willhelminy Maitland. Tak przynajmniej niesie wieść gminna, w którą matka Willy nigdy nie uwierzyła. Jasne, zdawała sobie sprawę, że samolot jej męża został zestrzelony. Wiedziała również, że spadł na terytorium wroga i jeśli małżonek przeżył, to pewnie trafił do jednego z licznych obozów. Wierzyła jednak, że gdy wojna się skończy, jej mąż wróci. Niestety, przeliczyła się. Przetrzymywani mężczyźni zjeżdżali do kraju, ale jej ukochany nigdy nie stanął w drzwiach rodzinnego domu. Nie przesądziło to jednak, przynajmniej w jej oczach, o jego śmierci. W końcu co jakiś czas, w tajemniczych okolicznościach, na konto wpływały pieniądze, których źródła nie dało się wytropić. Z biegiem lat niewiele się zmieniło, Willy dorastała coraz bardziej nienawidząc ojca, a jej matka żyła marzeniami o jego powrocie. W dwadzieścia lat po tragicznym wypadku Willy wyrusza na wycieczkę do Wietnamu. Taki przynajmniej jest oficjalny powód jej podróży. W rzeczywistości dziewczyna wyrusza na koniec świata, by odnaleźć ojca. Jej matka jest umierająca i ostatnim jej życzeniem była próba jego odszukania. Czy Willy odnajdzie się w zupełnie nieznanym jej otoczeniu? Czy wśród milionów obcych osób znajdzie kogoś, kto wyciągnie do niej pomocną dłoń? Czy uda jej się spełnić marzenie matki i połączyć rodzinę jeszcze przed jej śmiercią? Podobnych pytań odnośnie treści powieści Prawo krwi zadać można jeszcze wiele, ale odpowiedzi na nie poznać można tylko dzięki zagłębieniu się w fabułę książki.

Bardzo lubię powieści Tess Gerritsen, ale, jak już wielokrotnie wspominałam, bardziej trafiają do mnie książki z serii o agentce FBI - Jane Rizzoli. Zawsze jednak mam nadzieję, że kolejna lektura z poza cyklu, po którą sięgnę będzie lepsza i oczaruje mnie absolutnie. Rzeczywistość jednak okazuje się... taka zwyczajna. Bo niestety, książka zazwyczaj okazuje się dobra, ale nie na tyle, by się nią zachwycać. Tak jest i w wypadku Prawa krwi. Niby powieści nic nie brakuje, niby pomysł jest fajny i wykonanie niczego sobie, ale... No właśnie, to "ale" powoduje, że książki nie mogę ocenić wyżej niż dobrze.

Autorka przedstawia nam w powieści historię dziewczyny wychowanej w przeświadczeniu, że jej ojciec żyje. Niestety takie podejście odcisnęło na Willy pewien ślad. Skoro ojciec żyje, to czemu nigdy do nich nie wrócił? Stąd już niedaleka droga do stwierdzenia, że zapewne nigdy ich nie kochał i katastrofę lotniczą uznał za wspaniały sposób na oderwanie się od męczącej go rodziny. Czy tak było rzeczywiście? Czy Willy odnajdzie ojca? Jeśli tak, to czy dowie się, dlaczego pozwolił, by wychowywała ją wyłącznie matka?

Prawo krwi to ciekawy romans sensacyjny, który czyta się błyskawicznie. Akcja goni akcję, a szalony i gorący romans kwitnie w najlepsze. Zachęcam do przeczytania.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Mira
 Baza recenzji Syndykatu ZwB

20 kwietnia 2013

Bookowo 4/2013

Jakoś ostatnio zdarzyła mi się awersja do wstawiania moich nabytków, czyli wszystkim znanych stosików. Odkładałam to tak z tygodnia na tydzień, a stosik rósł wzwyż i wszerz :) W końcu zdecydowałam - to ten dzień! I poszłam cykać fotki. Oczywiście milion razy poprawiane, bo mi się przypominało, że zdążyłam już coś przeczytać, co jeszcze nie zostało zobrazowane. W końcu się udało i oto on... a w zasadzie one, jeden recenzencki, jeden taki własny :) Zapraszam do pooglądania. 

Stos pierwszy, recenzencki

Od góry:
Otrzymana od autorki - Magdaleny Witkiewicz jej najnowsza powieść - Szkoła żon. Właśnie czytam, bardzo przyjemna lektura :)

Od wydawnictwa Muza otrzymałam powieść Pierwsze światła poranka autorstwa Fabio Volo, już się nie mogę doczekać lektury... szkoda tylko, że nie wiem kiedy uda mi się po nią sięgnąć...

Pani Monika z Miry obdarzyła mnie dwoma kryminałami, po które mam zamiar wkrótce sięgnąć :) Ukarać zbrodnię - Eriki Spindler i Prawo krwi autorstwa Tess Gerritsen, oczywiście od niej :)

W ubiegłym miesiącu w Egmoncie nie udało mi się załapać na Królestwo Łabędzi, ale teraz nie było z tym kłopotów. Powieść Zoe Marriott jeszcze przede mną, ale już nie mogę się doczekać...

Niespodziewanie odezwał się do mnie Znak i zaproponował zrecenzowanie powieści Plan: żyć długo i szczęśliwie, która jest biograficznym poradnikiem autorstwa Alisy Bowman. Genialna książka. Gorąco polecam jej przeczytanie. Recenzja dostępna TUTAJ

Grupa wydawnicza Publicat obdarowała mnie Mroczną tonią autorstwa Tricii Rayburn, która jest trzecią częścią serii thrillerów o niezwykłych syrenach. Dodatkowo otrzymałam Intruza - Stephabie Meyer. Powieść już za mną, jej recenzję znaleźć można TUTAJ :)

Drugi stosik to prezenty i własne zakupy :)
Od góry:
Najpierw prezenty od Gandalfa :) Postanowiłam że obdaruję samą siebie książkami kucharskimi. W końcu uwielbiam gotować. Stąd Ciasta i Jajka autorstwa Michel'a Roux'a.

Również w ramach współpracy z Gandalfem zaopatrzyłam się w poradnik Kasia Bosacka cudnie chudnie. Jestem w trakcie lektury i powiem Wam... ciekawa :)

Oczywiście nie obyło się i bez zamówień w Gandalfie dla mojego kochanego małża. On ma teraz obsesję na punkcie domowego ogrodnictwa. Zaopatrzyłam go więc w Domowe porady: Ogrody czyli Trawniki, Storczyki, Rośliny pokojowe, Bonsai w mieszkaniu oraz w Rośliny pokojowe. Najpopularniejsze gatunki w Polsce.

Kolejne cztery pozycje to powieści otrzymane w prezencie od Zbrodni w Bibliotece. Wzbogaciłam się więc o Spuśćmy psy - Maureen Jennings, Zapomnij patrząc na słońce - Katarzyny Mlek, Kanalię - Pawła Pollaka oraz Wszędzie śnieg autorstwa Gregg'a Olsena.

Na końcu, ale nie mniej ważna, znajduje się książka od Granic, wybrana za punkt. Oczywiście dla małża :) Są to Snajperzy drugiej wojny światowej.

Spodobało się Wam coś? Czytaliście coś z powyższej listy? A może na rynku pojawiło się coś, co chcielibyście mi polecić, a czego tu nie widzicie?

15 kwietnia 2013

Kolejny konkurs Polskich Księgarni

Cóż mogę dodać?
Zapraszam do poczytania i wzięcia udziału :)



17 kwietnia odbędzie się premiera najnowszej książki P.C. Cast – „Powrót bogini”, wydanej w 2 częściach. Z tej okazji wraz z Wydawnictwem Harlequin przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym możecie wygrać 3 zestawy zawierające 2 tomy książki „Powrót bogini”.


Więcej o książkach: http://www.harlequin.pl/ksiazki/powrot-bogini-czesc-1

I nasze pytanie: Podaj imię głównej bohaterki książki „Powrót bogini”

Odpowiedź prosimy przesłać na adres: konkurs@polskieksiegarnie.pl podając imię i nazwisko, miasto, odpowiedź na pytanie
Start: 15.04.13. godz. 12:30
Zakończenie: 17.04.13 godz. 23:59
Wyniki: 18.04.2013

Regulamin