Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feeria Young. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feeria Young. Pokaż wszystkie posty

27 kwietnia 2018

Pokonać siebie ("Miłość i inne zadania na dziś" Kasie West)


PREMIERA: 09.05.2018

"Miłość i inne zadania na dziś" Kasie West
wyd. Feeria Young
rok: 2018
str. 416
Ocena: 4,5/6

Wiele miesięcy upłynęło od ostatniego razu, gdy mogłam swobodnie usiąść i przeczytać książkę od deski do deski. Teraz również pewnie nie byłoby mi to dane, gdyby nie pewna "siła wyższa". Czego by jednak nie mówić, miło było i mam nadzieję, że uda mi się tę "przygodę" szybko powtórzyć. Bo zdążyłam się dość mocno stęsknić za czytaniem i nawet zaczęłam się użalać nad sobą, że już nigdy nie będzie tak jak dawniej.

W sumie już w chwili, gdy przeczytałam zapowiedź tej książki, poczułam, że to może być pozycja, która ułatwi mi "powrót" na łono jednej z moich ulubionych czynności – czytania. Przeraziłam się jednak, gdy w końcu do mnie dotarła. Nagle się okazało, że muszę ponownie zmienić swoje życie. Nie za miesiąc, dwa czy pół roku. Ale teraz, w tej chwili. Bo oto jest. Przyszła do mnie i czeka na jej poznanie. Po chwili skupienia zdecydowałam, że nie ma co odkładać tego w czasie. Trzeba raz raz zacząć i dowiedzieć się, czy jeszcze mam to w sobie. Czy potrafię składać litery, czytać, analizować, rozumieć. A co trudniejsze – czy, jeśli uda mi się przeczytać książkę, to czy będę w stanie ją zrecenzować? O tym dowiem się  już lada chwila, bo właśnie przyszedł czas przelania uczyć na wirtualny papier. Jak mi to wyjdzie? Zobaczymy 😊

"Miłość i inne zadania na dziś" przeczytałam w iście ekspresowym tempie (jak na mnie i panujące u mnie obecnie warunki). Trzydzieści sześć godzin to mój nowy życiowy rekord. Nie mówię, że nigdy wcześniej nie przeczytałam szybciej książki, ale po tylu miesiącach posuchy chyba powinnam zacząć liczyć od nowa, co też czynię.

Na powieściach Kasie West w zasadzie jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Wyszłam więc z założenia, że "Miłość…" będzie dobrą powieścią na mój come back. Czy słusznie? O tym poniżej.

Abby Turner właśnie rozpoczyna wakacje. To lato zapowiada się jednak nie za ciekawie. Z paczki przyjaciół w kraju zostaje tylko ona i jej najlepszy kumpel – Cooper. Reszta ekipy wybyła daleko i kontakt z nią jest zdecydowanie utrudniony. Niby nic strasznego, w końcu z Cooperem znają się od czterech lat, czyli tak długo jak Abby mieszka w jednym miejscu. Wcześniej jej życie było wieczną tułaczką, za ojcem żołnierzem, co jakiś czas przerzucanym w inne części globu. Jednak od pewnego czasu, w sumie nieco ponad roku, nic z Coopem nie jest takim, jakim być powinno. Bo w pewnym momencie uczucia Anny przestały być czystko przyjacielskie, a stały się bardzo miłosne. Na tyle, że dziewczyna postanowiła wziąć byka za rogi i wyznać to uczucie chłopakowi. Niestety, jej wyznanie nie spotkało się z entuzjazmem, więc Abby szybko całe zdarzenie obróciła w dobry żart. Taaa, tylko czy to było dobre posunięcie? Może należało postawić Coopera pod ścianą? Później Abby przynajmniej by wiedziała, na czym stoi, czy faktycznie powinna leczyć złamane serce czy może jednak skakać ze szczęścia? Niestety, dziewczyna wybrała inną drogę, przez co kolejny rok był dla niej dość ciężki, szczególnie że o jej problemie nie wiedział nikt poza mamą i dziadkiem. No i ojcem, ale tan akurat był na drugim końcu świata. Kiedy jeszcze na domiar złego, dowiaduje się, że jej obrazy nie będą trafią na wystawę, na której Abby bardzo zależało, dziewczyna ląduje w czarnej dziurze. Na szczęści w pobliżu jest mama i niezawodny dziadek, którzy nie tylko wyciągają do niej pomocną dłoń, ale i wskazują drogę, którą powinna iść. Czy stworzenie listy rzeczy do wykonania sprawi, że dziewczyna dojrzeje i będzie jeszcze lepiej malować? A może dzięki postawionym sobie zadaniom uda się jej wyjść na prostą po ubiegłorocznym koszmarze? Tego wam nie zdradzę. By się dowiedzieć, co czeka główną bohaterkę "Miłości…" należy tę książkę przeczytać.

Nie będę ukrywała, że Kasie West ponownie mnie nie zawiodła. Pozwoliła mi na odrobinę luzu i sprawiła, że naprawdę chce mi się czytać. Póki co jeszcze nieco gorzej wychodzi mi pisanie o tym co przeczytałam, ale i do z czasem na pewno wróci do normy. Gdybym jeszcze czasu miała nieco więcej. "Miłość…" to opowieść o zmaganiach z samym sobą, o walce o to, na czym najbardziej nam zależy. O sile przyjaźni i mocy miłości. O pokonywaniu przeszkód i poddawaniu się, gdy brak już sił. To naprawdę dobra książka, po którą warto sięgnąć. Więc polecam ją wam z całego serca. Warto.

Sil


17 lipca 2017

W ciemno ("Friendzone" Sandra Nowaczyk)

"Friendzone" Sandra Nowaczyk
wyd. Feeria Young
rok: 2017
str. 408
Ocena: 4,5/6





Czy sformułowaniu "polska Estelle Maskame" może się oprzeć ktokolwiek, kto przeczytał DIMLY? Nie wydaje mi się. DIMLY cieszy się niesłabnąco wielką popularnością. Sama wspominam tę serię z wielką atencją i nostalgią. Uwielbiam ją i zdecydowanie należy ona do jednej z moich najukochańszych serii książkowych. Dlatego gdy przeczytałam porównanie nowej, nieznanej polskiej autorki do Maskame, nie mogłam się oprzeć. Musiałam sięgnąć po Friendzone i przekonać się na własnej skórze, czy faktycznie jest co porównywać.

Tatum zna Griffina od niepamiętnych czasów. On zawsze był i ona zawsze była. Najlepsi przyjaciele, powierzający sobie wszystkie sekrety, nadający na tych samych falach. Tylko jakoś ich życiowi partnerzy niezupełnie rozumieją ich zażyłość. Tak więc ani Griffin nie specjalnie przyznaje się Pam do tego, że raz w tygodniu Tate u niego nocuje w związku z wieczorkami filmowymi, ani Tatum nic o tym nie mówi Noah. Ot, takie małe niedomówienie. Poza tym wszystko jest jasne i klarowne. Oboje na co dzień spotykają się z wybrankami swoich serc, chodzą do szkoły, uczą się, spotykają z przyjaciółmi. Normalne życie nastolatków – które pozostaje niezmącone aż do chwili, gdy oboje wybierają się na doroczny miejski bal maskowy. Griffin jest na nim dość samotny, ponieważ Pam gra w trakcie imprezy na skrzypcach. Tate w zasadzie nie powinno tam być, w końcu Noah zapomniał o balu i upił się z kolegami, wystawiając dziewczynę do wiatru. Kiedy trafiają na siebie na parkiecie z powodu masek nie mają pojęcia, kim jest ich partner. Wiedzą za to, że przyciąga ich do siebie jakaś nieziemska siła. Iskry między nimi wręcz przeskakują. Nie mogą się opanować, uciekają z Sali, wybiegają na zewnątrz, całują się, zakochują się w sobie. Zaczyna się pokaz fajerwerków, w trakcie którego należy ściągnąć maski i nagle… wszystko traci sens, bo on jest nim, a ona sobą. Bo są najlepszymi przyjaciółmi. Bo znają się od zawsze. Bo oboje kogoś mają. A do tego wiele lat temu Griffin wymógł na Tatum przysięgę, że nigdy się w sobie nie zakochają, bo miłość wszystko psuje… Czy da się wrócić do tego, co było wcześniej? Czy Griffin i Tatum zapomną o wydarzeniach z balu maskowego? Czy będą w stanie nadal być najlepszymi przyjaciółmi z wszystkimi konsekwencjami tej przyjaźni? By się tego dowiedzieć, koniecznie należy sięgnąć po debiutancką powieść Sandry Nowaczyk zatytułowaną Friendzone.

To by było na tyle, jeśli chodzi o samą fabułę powieści. Przyznam, że pomysł był jeśli nie rewelacyjny, to na pewno bardzo dobry. Nie będę ukrywać, że właśnie tego typu powieści najbardziej lubię. Oczywiście jeśli realizacja tematu jest równie dobra, jak sam temat. W Friendzone nie wszystko było takim, jakbym to widziała. Autorka dużą rolę przyłożyła do szczegółów. Miejscami tych szczegółów było aż za dużo. A jak wiadomo, im więcej szczegółów, tym mniej wiarygodna wydaje się historia. Tak więc pomimo tego, że całość mi się bardzo podobała, to jednak bardzo często miałam wrażenie, że historia jest zdecydowanie nierealna. A szkoda, gdyby nie to, to w zasadzie naprawdę nie byłoby się do czego przyczepić.

Friendzone czyta się bardzo płynnie i dość szybko. Akcja wciąga i nie sprawia, że czytelnik nie tylko nie ma ochoty odłożyć książki na bok, ale przede wszystkim chce dowiedzieć się, jak cała opowieść się skończy. A gdy w końcu dowiadujemy się, jaki finał ma ta historia… Cóż… jesteśmy bardziej, lub mniej zadowoleni, w zależności od tego, co widzieliśmy we własnej wyobraźni. Na pewno jednak warto osobiście się przekonać, co przyjdzie przejść Griffinowi i Tatum, by ostatecznie dowiedzieć się, jakie są ich prawdziwe uczucia. Zachęcam do przeczytania.


Sil


12 lipca 2017

Piękni i młodzi ("Chłopak z innej bajki" Kasie West)Chłopak z innej bajki" Kasie West

"Chłopak z innej bajki" Kasie West
wyd. Feeria Young
rok: 2017
str. 352
Ocena: 5,5/6




Ostatnie kilka miesięcy pod względem lektur upłynęły mi raczej nie najlepiej. Trudno było mi się zmobilizować do czytania. Jak już po coś sięgałam, to niezwłocznie odkładałam, albo lektura trwała dużo dłużej niż kilka dni. W końcu w ogóle przestałam czytać, bo jaki to miało sens? Absolutnie żaden. Tak było do wczorajszego wieczoru, gdy nagle pomyślałam, że muszę coś przeczytać. Podeszłam do biblioteczki i długo się nie zastanawiając sięgnęłam po jedną z najnowszych pozycji. Usiadłam. Po kilku godzinach przeniosłam się do łóżka, a po kolejnych dwóch zamknęłam książkę. Skończyłam. Nie byłam śpiąca. Chciałam więcej. Czuję się, jakby ktoś odetkał mi jakieś kanaliki. Jakby mózg na nowo zaczął działać. I choć wiem, że to pewnie dlatego, że sięgnęłam po lekką młodzieżówkę, to i tak jestem z siebie taka dumna. W końcu powróciła stara Sil. Niech zostanie ze mną jak najdłużej 😊 Nawet piszę mi się lepiej. Niesamowite 😊

Caymen Meyers jest 17to letnią uczennicą ostatnie klasy liceum, ze z góry przewidzianą przyszłością. Może się to wydawać, delikatnie mówiąc, nieprawdopodobne, ale Caymen już wie, jak będzie wyglądało jej życie. Przynajmniej przez kilka następnych lat. Może niekoniecznie godzi się z tym losem, ale wie, że nic innego nie może jej spotkać. Dlatego nie ekscytuje się wizją nadchodzących studiów. Choć wszyscy wokół mówią jej, że powinna sprecyzować, co chce zrobić i jaki kierunek wybrać, ona odpowiada zawsze jedynie uśmiechem. Bo nie planuje w najbliższym roku udać się na studia. Może za 2-3 lata. Na pewno nie teraz. Teraz potrzebna jest mamie. Musi pomagać w prowadzeniu sklepu. Inaczej zbankrutują i wylądują na bruku. Nie ma więc innego wyjścia i choć nawet mama pyta wciąż o uczelnie, to chyba obie zdają sobie sprawę, jak mało prawdopodobne są te rojenia. Sklep z lalkami jest więc jej początkiem i końcem. Jej wizją przyszłości. Tak jej się przynajmniej wydaje, aż do dnia, gdy próg tego bardzo niemęskiego przybytku przekracza pewien ewidentnie za bogaty chłopak, który niespodziewanie wpada w oko Caymen. Jest z tym jednak pewien problem. Nie dość, że chłopak jest zupełnie z innej ligi, do tego jest klientem, wnuczkiem najlepszej klientki, to jeszcze jej mama ma dość ekstremalne poglądy na to, z kim jej córka może się spotykać. Z grona jej adoratorów wykluczona jest tylko jedna grupa społeczna: ludzie bogaci. Caymen wie więc z góry, że taki związek skazany będzie na porażkę. Mimo to podejmuje z chłopakiem nietypową grę, w której zwycięzca może być tylko jeden. Tak im się przynajmniej wydaje. Z czasem jednak te podchody przeradzają się w coś więcej, a kłopoty zamiast maleć, narastają. Czy ten dziwny związek ma szansę przetrwania? Dlaczego Xander w ogóle zwrócił uwagę na dziewczynę? Dlaczego ona nie może przestać o nim myśleć? Czemu Susan ma tak restrykcyjne zasady dotyczące ludzi bogatych? By się tego dowiedzieć koniecznie musicie sięgnąć po najnowszą powieść Kasie West, zatytułowaną Chłopak z innej bajki.

Chyba nie muszę wam pisać, że mnie książka porwała, wytrząsał i wypluła przeżutą o 4 rano. Jestem zachwycona nie tylko fabułą, która była fajna, przemyślana i choć z pozoru lekka to i odrobinę dramatyczna, ale przede wszystkim autorką. To już kolejna książka Kasie West, która niezaprzeczalnie przypadła mi do gustu. Po tych przeczytanych pozycjach spokojnie mogę stwierdzić, że po powieści West mogę sięgać w ciemno, co zresztą już nawet raz (przy ostatniej premierze) uczyniłam. Chłopak z innej bajki to typowa powieść z grupy young adult. A w ostatnim czasie to właśnie w takich pozycjach najlepiej się odnajduję. W mojej biblioteczce w zasadzie mogłoby nie znajdować się nic innego a i tak byłabym szczęśliwa. Może za kilka miesięcy to się zmieni. Może w końcu dorosnę, wydorośleję. Może powrócę do czytania mrocznych i wstrząsających thrillerów. A może nie. Teraz cieszy mnie, że w ogóle czytam. Chłopaka z innej bajki polecam z czystym sumieniem. Świetna książka. Do schrupania.

Sil



30 czerwca 2017

Sięgając gwiazd ("Piosenki o dziewczynie" Chris Russell)

"Piosenki o dziewczynie" Chris Russell
Seria: Piosenki o dziewczynie
Tom: I
wyd. Feeria Young
rok: 2017
str. 384
Ocena: 5/6


Czasami życie bardzo nas zaskakuje. Zwykle w najmniej spodziewanym momencie. Jakiś banał czy zwykła wiadomość mogą odmienić nasz byt o 180 stopni. Nawet jeśli nie będziemy tego chcieli.

Charlie Bloom jest idealnym przykładem takiego zarządzenia losu. Z zamiłowania fotografka, uczęszcza do liceum w Reading (Anglia). Z pozoru to zwykła placówka, nic nie jest jednak tak do końca oczywiste. Dwa lata wcześniej ukończył ją Olly Samson, obecnie jedna z gwiazd boysbandu Fire&Lights. Dodajmy - najpopularniejszej kapeli na świecie, która już jeździ w trasy koncertowe, choć piosenki na ich płytę wciąż się tworzą. Któregoś dnia Charlie odczytuje na Facebooku wiadomość i zamiera na kilka dni. Ale jak to? Jak ona? Jak on? Tak do niej? Tak po prostu? W końcu dziewczyna postanawia zmierzyć się z tym trudnym zadaniem i odpisać chłopakowi. Bo napisał do niej niemal Bóg, czyli poznamy na szkolnym korytarzu, wtedy niczym się niewyróżniający, Olly. I to nie napisał ot tak sobie. Tylko z konkretną propozycją. Ona robiąca zdjęcia im. Na backstage’u. Podczas koncertu. W najbliższą sobotę… Nieee, to by było najwspanialsze wydarzenie w jej dotychczasowym życiu. Tylko… czy ona dobrze się spisze? Czy da radę? Charlie dochodzi do wniosku że nie i tak też chłopakowi odpisuje. Oddycha z ulgą i zapomina o temacie -aż do chwili, gdy Olly ponownie do niej pisze. Zachwycony, że zmieniła zdanie. I niestety zmartwiony, bo miejsca dla jej przyjaciółki nie ma. Bilety już dawno zostały wyprzedane. Dziewczyna wie już na pewno kilka rzeczy. Teraz nie ma wyjścia. Musi pojawić się na koncercie. Wie też jednak, że ktoś ja w to wrobił. Ktoś, kto ją dobrze zna. Ktoś, kto zna się na sprzęcie komputerowym i systemach informatycznych, bo ewidentnie włamano się na jej konto. A to mogła być tylko jedna osoba - jej najlepsza przyjaciółka Melisa.

Jak skończy się ta szalona historia? Czy zabawa w fotografa najsłynniejszego zespołu to będzie jednorazowy epizod czy dłuższa przygoda? Czy uda się jej dzięki niej zrobić karierę, a może to fotografie staną się jedynie tłem dla całej opowieści? By się tego dowiedzieć koniecznie należy sięgnąć po powieść “piosenki o dziewczynie tym bardziej, że to dopiero pierwszy tom i zapowiada się ciekawa kontynuacja, jeśli patrzeć z perspektywy zakończenia.

Ogólnie książka mi się podobało, przyjemnie i dość szybko się ją czytało. Należy raczej do powieści lekkich, z maleńkimi dramatami, które choć widocznie zarysowane nie przytłaczały. Mi Piosenki o dziewczynie przypadły do gustu, szczególnie zakończenie. Osobiście nie mogę się doczekać kolejnej części, w związku z czym gorąco polecam.


Sil


14 lutego 2017

Różne oblicza samotności ("P.S. I Like You" Kasie West)

"P.S. I Like You" Kasie West
wyd. Feeria Young
rok: 2017
str. 392
Ocena: 5/6





Zasadniczo powinnam czuć się staro i zdecydowanie nie sięgać po tego typu powieści. Niewiele osób po 30-tce sięga w końcu po literaturę młodzieżową. Zasadniczo. Bo są i tacy, który sięgają po nią z przyjemnością. Jak ja na przykład. Wiele radości sprawia mi czytanie tego typu powieści, a jeszcze jak się okazuje, że nie tylko pomysł jest dobry, ale i wykonanie niczego sobie, to nie pozostaje mi nic innego, jak wiwatować. Więc wiwatuje, bo to już kolejna pozycja z biblioteki której mogę nadać tytuł "Kasie West" którą mogę spokojnie polecić. Bo P.S. I Like You jest jak najbardziej godne znalezienia się na liście must have fanów literatury młodzieżowej. Czemu? O tym może nieco poniżej.

Lily Magnes Abbott jest mało popularną trzecioklasistką, która jest pogodzona z życiem, jakim żyje. Rodzice to artyści, żyją więc od zarobku do zarobku. Ma troje rodzeństwa, w tym dwóch młodszych braci, którymi wciąż trzeba się zajmować. W każdej wolnej chwili może się okazać, że należy pomóc rodzinie, na przykład na jakichś targach. Nigdy więc tak naprawdę nie wiadomo, co przyniesie kolejny dzień, ba, kolejna godzina. Dziewczyna ma jedną prawdziwą przyjaciółkę – Isabel, na tyle wyrozumiałą, że nie tylko toleruje, ale i rozumie sytuację rodzinną Lil. I w zasadzie tyle. No nie, na tym kończąc chyba bym skłamała. Bo w życiu dziewczyny "jest" jeszcze dwóch chłopaków. O jednym Lily marzy nocami (Lucas), wrodzona nieśmiałość nie pozwala jej jednak nawet się z nim przywitać. O drugim najchętniej by zapomniała (Cade). To ten drugi kilka lat wcześniej nadał jej znienawidzoną przez nią ksywkę (Magnes), a do tego jest byłym chłopakiem jej najlepszej przyjaciółki. Byłym właśnie przez nią, przez Lily i jej niechęć do wybranka Iż. I tak oto od dwóch lat wojna między Cadem i Lily nie ustaje. Dziewczyna dostaje gęsiej skórki za każdym razem gdy widzi chłopaka. I nie potrafi się opanować, musi mu dogryźć bo wie, że jeśli ona tego nie zrobi, to on na pewno nie będzie siedział cicho i potulnie. I tak oto wzajemnie psują sobie swoje codzienności. W pewnym momencie, jedyną odskocznią dla Lily staje się lekcja chemii, na której do tej pory dziewczyna notowała pomysły na teksty piosenek, a teraz zmuszona jest notować, bo nieubłagany nauczyciel zauważył, co ona robi podczas jego leki. Któregoś dnia, z nudów, zamiast notować w swoim notesie, dziewczyna zaczyna pisać po ławce. Ku jej zaskoczeniu, następnego dnia znajduje odpowiedź. Tak oto świat Lily się zmienia i wszystko zaczyna się kręcić wokół lekcji chemii. Kim okaże się osoba, która jej odpisuje? Może to jakaś fajna dziewczyna, z którą będzie mogła się zaprzyjaźnić? A może chłopak, dla którego straci serce? By się tego dowiedzieć, koniecznie musicie przeczytać najnowszą powieść Kasie West zatytułowaną P.S. I Like You.

Jedno jest pewne – mnie ta powieść urzekła, choć, szczerze powiedziawszy, nie zaskoczyła. Niemal od początku przeczuwałam, kto odpisuje Lily i, jak się ostatecznie okazało – nie pomyliłam się. Nie oznacza to jednak, że książka była przewidywalna – co to, to nie. Bo nawet mnie wiele wątków zaintrygowało, a niejeden zadziwił, bo nie spodziewałam się takiego a nie innego obrotu spraw. Nie raz podczas lektury się zaśmiewałam. Kiedy indziej w oczach stawały mi łzy. Czyli pełna paleta emocji. Jak dla mnie dokładnie to, czego potrzebowałam.

P.S. I Like You czyta się znakomicie, w zasadzie jednym tchem. Fabuła jest ciekawie zarysowana, bohaterowie autentyczni, a całość wciąga i nie pozwala się oderwać od lektury aż do ostatnich stron powieści. Książka uczy wyrozumiałości i patrzenia na problemy innych z ich, a nie własnej perspektywy. Pozwala zrozumieć. Emanuje dobrem. Jeśli świetna. Godna polecenia.


Sil


18 listopada 2016

Koniec ("Co mnie zmieniło na zawsze" Amber Smith)

"Co mnie zmieniło na zawsze" Amber Smith
wyd. Feeria Young
rok: 2016
str. 392
Ocena: 6/6




Ten dzień. Ten dzień nie był pierwszym dniem jej nowego życia. A pewno był jednak ostatnim dniem starego. Początkiem, środkiem i końcem koszmaru. Jego kulminacją. Koszmar koszmarów, koszmarem przepleciony. Nie wiem, jak dałam radę przeczytać tę powieść. Nie wiem, jak mogłabym jej nie przeczytać…

Jeden dzień, jeden wieczór, jeden moment. Pięć minut. Trzysta sekund. Koniec życia.

Eden McCrorey ma czternaście lat i jej życie się skończyło. Pewnego zimowego dnia, w trakcie przerwy świątecznej, do jej pokoju wkrada się najlepszy przyjaciel jej starszego brata. Wszedł do jej łóżka, zdarł bieliznę, zadarł ulubioną koszulę nocną i brutalnie zgwałcił. A potem powiedział, że nikt jej nie uwierzy. Że jest szkaradą. I, że jeśli piśnie choć słówko, to ją zamorduje. Dziewczyna nie drgnęła, aż do świtu, mimo że cały akt trwał tylko pięć minut. A gdy rano do jej pokoju weszła matka… wcale nie zobaczyła obrazu zbrodni. Zobaczyła dziewczynę, której zapomniało się, że dostanie okres. Matka więc skrzętnie zebrała pościel, zaniosła do prania, a córce kazała się szybko umyć. Tak wyglądał pierwszy dzień koszmaru po koszmarze. A kolejne, choć Edy bardzo chciała, by były leprze, wpędzały ją tylko w coraz większe bagno. Wkrótce pędzącej za nią lawiny już nie dało się powstrzymać. Nie było już ratunku. Nie było odwrotu. Jedna wielka czarna dziura. Wydawało się, że spotkanie Josha coś może odmienić, że może on wydobędzie ją dołu, który wpadła. Pytanie tylko, czy Eden będzie gotowa z niego wyjść? Czy przyjmie wyciągniętą dłoń? Czy przestanie wciąż i wciąż zamykać drzwi przeszłości i zrozumie, że uratować ją może tylko ujawnienie? Istnieje tylko jeden sposób, by się tego dowiedzieć. Koniecznie musicie sięgnąć po najnowszą powieść Amber Smith, zatytułowaną Co mnie zmieniło na zawsze.

Ta książka naprawdę wiele w człowieku może zmienić. Gdy zaczynałam ją czytać (a w sumie lektura nie zajęła mi to nawet doby, a gdyby nie praca, to wystarczyłaby jedna noc), chciałam ją czym prędzej odłożyć na półkę. Zastanawiałam się nawet, czy nie mogłabym tego egzemplarza przekazać komuś innemu do przeczytanie. Przestraszyłam się tej książki, tego co się w niej wydarzyło i co jeszcze mogło się zdarzyć. Byłam przerażona i niemal pewna, że nie dam sobie rady z tym tematem. Chciałam wysiąść z tego pociągu jak najszybciej. I zapomnieć. A równocześnie, z każdą kolejną przeczytaną stroną czułam się z tą lekturą coraz lepiej. I nie chciałam przerywać czytania. Chciałam wiedzieć co jest dalej. W kolejnym zdaniu, kolejnym akapicie, na kolejnej stronie, w kolejnym rozdziale… Sen nie chciał mnie zmorzyć, mogłam tak czytać do świtu. Powstrzymał mnie jedynie zdrowy rozsądek. A i tak, długo po odłożeniu Co zmieniło mnie na zawsze, długo zastanawiałam się, co znalazłabym na kolejnych kartach tej historii. Czym jeszcze mogła mnie zaskoczyć. No i, co chyba najważniejsze, jaki będzie finał. Liczyłam na to, że mimo marazmu, w jaki wdepnęła główna bohaterka, wszystko dobrze się skończy. Może nawet łudziłam się, że będzie jakiś happy end? Czy go dostałam? Tego wam nie wyjawię. Powiem jednak, że zakończenie zasadniczo mnie usatysfakcjonowało. Autorka znalazła idealny balans między słodyczą i goryczą. Wszystko się w końcu… kończy. I to nie zawsze oznacza śmierć.

Zdecydowanie polecam. Tę książkę po prostu trzeba przeczytać.


Sil


9 listopada 2016

Zmiana ("Czy wspominałam, że za Tobą tęsknię?" Estelle Maskame)

"Czy wspominałam, że za Tobą tęsknię?" Estelle Maskame
Seria: DIMLY
Tom: 3
wyd. Feeria Young
rok: 2016
str. 368
Ocena: 5,5/6


Czekałam. Oj, bardzo długo (we własnym mniemaniu) czekałam na tę książkę. Na finał trylogii DIMLY. Pilnie wyczekiwałam na ostateczne rozwiązanie problemów dwójki młodych ludzi, których zdążyłam pokochać w dwóch poprzednich odsłonach tej serii. Gdy dowiedziałam się, że trzeci tom wkrótce się pojawi, byłam bardzo szczęśliwa, a gdy w końcu trafił w moje ręce, wiedziałam, że nie spocznę, nim nie poznam zakończenia tej opowieści. I tak spędziłam kilkanaście godzin – na poznawaniu dalszych losów Eden i Tyler. Przepadłam.

Za 3 tygodnie minie rok, odkąd Tyler przywiózł swoją ukochaną do Santa Monica i… niespodziewanie, tuż po oznajmieniu rodzinie, że są parą – wyjechał. Niby próbował wyjaśnić, niby tłumaczył, dlaczego to robi. I obiecał, że wkrótce wróci. Niemal rok… tyle czasu miała czekać Eden na jego ponowne pojawienie się. Tyle, że… dziewczyna przestała to robić już dość dawno temu. Przez wiele tygodni go wypatrywała. Czekała. Przez wiele płakała. W końcu jednak łez zabrakło, a płomienne uczucie zaczęło przeradzać się w nienawiść. Bo Tyler nie tylko nie pojawił się w rodzinnym mieście, ale i nie odbierał telefonu. Nie odpowiadał na smsy. Nie dawał znaku życia w portalach społecznościowych. Przepadł niczym kamień w wodę. Gdyby nie to, że utrzymywał kontakt ze swoją matką, macochą Eden, ta nie miałaby nawet pewności, czy żyje. Pewnego dnia zdecydowała więc, że już dłużej czekać nie będzie. Że więcej bólu nie zniesie. Zrozumiała, że on po prostu nie wróci. Nigdy. Przykre tylko, że zostawił ją samą z tą całą kabałą. Bo przy każdym powrocie do Californii słyszała szepty mijanych ludzi. Widziała nienawistne spojrzenie ojca. Niczym biczem smagana była okrutnymi słowami młodszego przybranego brata. Była chora. Była wykolejeńcem. Była nienormalna, bo zakochała się w przybranym bracie. A on, podobno, zakochał się w niej. Ale przecież – porzucił ją. Więc raczej nic do niej nie czuł. A skoro on mógł odstawić ją na boczny tor, to i ona mogła. Jak pomyślała, tak zrobiła. I już nie kochała Tylera. Co prawda niewiele zmieniło to w jej otoczeniu, ale przynajmniej poczuła się wolna. Do momentu, gdy przeszłość niespodziewanie wróciła i upomniała się o swoje.

Jak widać, nie tylko ja czekałam. Tak samo, a może nawet i bardziej intensywnie, czekała Eden. Ona jednak w pewnym momencie złożyła broń i postanowiła zapomnieć, ja natomiast wierzyłam, że będzie mi dane doczekać szczęśliwego zakończenia. Tylko, czy tej dwójce w ogóle takie było pisane? O to zdecydowanie najbardziej się martwiłam. Wciąż się zastanawiałam, jak autorka wyprowadzi całą historię na prostą ścieżkę. Czy jej się to uda? Powątpiewałam. Nie mieściło mi się w głowie, jak można byłoby rozwikłać ten galimatias. Nie będę wam zdradzała czy, a jeśli tak, to jak, autorka to zrobiła. To pozbawiłoby sensu czytanie ostatniej odsłony DIMLY, a przecież nie o to chodzi, prawda?

Mnie Czy wspominałam, że za Tobą tęsknię? Przypadło do gustu. Powieść czytało mi się znakomicie, z wielkim zaangażowaniem, a miejscami i z zapartym tchem. Chciałam więcej i więcej. Książka tak mnie pochłonęła, że nawet nie zauważyłam, że już zmierzam ku końcowi. Ten odrobinę mnie zawiódł, nie na tyle jednak, bym uznała, że potencjał tej historii został zaprzepaszczony. Co to, to nie.

Czytało się wyśmienicie. Tak samo poznawało się całe DIMLY. Znakomicie. W związku z czym zdecydowanie zachęcam i was do lektury. Naprawdę warto.


Sil


3 października 2016

Płot ("Chłopak z sąsiedztwa" Kasie West)

PREMIERA 12.10.2016

"Chłopak z sąsiedztwa" Kasie West
wyd. Feeria Young
rok: 2016
str. 341
Ocena: 5/6


Czasem poszukiwanie czegokolwiek mija się z celem. Czasem wszystko, czego pragniemy i potrzebujemy znajduje się tuż za mitycznym płotem.
Zwykle nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele posiadamy, póki tego nie stracimy. Jednak gdy już upadniemy, to czy podnosząc się będziemy w stanie odzyskać straconą szansę?

Charlotte Reynolds to… dziewczyna. Tak, w stu procentach dziewczyna. W zasadzie nie ma w tym stwierdzeniu nic niezwykłego, tylko czy ona na pewno się tak czuje? Od urodzenia dorastała z samymi chłopakami. Jedynym żeńskim odnośnikiem w jej życiu była matka, która zmarła, gdy Charlie miała sześć lat. Nic więc dziwnego, że dziewczyna nie tylko czuje się, ale też zachowuje jak chłopczyca.
W życiu Charlie poza rodzinom i przyjacielem liczy się tylko jedno – sport. Biegi, koszykówka, baseball – wszystko dobre. Nic jej nie jest straszne. Nawet szybka jazda samochodem. A może właśnie jej powinna się wystrzegać? Bo właśnie od szybkiej jazdy zaczynają się jej problemy. Mimo tego, a może właśnie dlatego, że jej tata jest policjantem, nie udaje jej się wyłgać od kolejnego mandatu. Ojciec nie kryje swojego wzburzenia i stawia twarde warunki. Charlie musi sama zarobić na te wydatki. Do tego musi odpracować wartość o jaką ojcu zostanie podniesiona składka ubezpieczenia auta. Dziewczyna jest załamana, w końcu dopiero co zaczęły się wakacje, na które miała tak wiele ciekawych planów. Teraz ze względu na pracę będzie musiała je zredukować. A może nie uda się jej znaleźć żadnego zarobku? Niestety, i ten plan spala na panewce – bo dorywcze zajęcie udaje się jej zdobyć w ciągu jednego przedpołudnia. Praca niby tylko kilka dni w tygodniu, ale przede wszystkim popołudniami. Z tego powodu Charlie nie może wieczorami biegać, a tylko odpowiednie zmęczenie fizyczne zapewniało jej noce bez koszmarów. I właśnie wtedy pojawia się rozwiązanie, czyli płot.

Chłopak z sąsiedztwa autorstwa Kasie West to bardzo fajna, wciągająca, a także mało skomplikowana powieść o dorastaniu i walce nastolatków z dręczącymi ich problemami. Historię Charlie czyta się z przyjemnością, a jedyną niewiadomą stanowią koszmary, które dręczą główną bohaterkę. Dziwiła mnie w zasadzie tylko jedna kwestia – podejście Charlie do własnych problemów. Dziewczyna jest naprawdę zżyta z rodzeństwem, i nikomu przez lata nie wspomniała o tym, że nie potrafi przespać spokojnie nocy. Bracia i przyjaciel też nigdy nie zastanawiali się, dlaczego ona tak wiele poświęca sportowi, również wieczorami. Charlie dopiero nocą, pod płotem, wyznaje z czym się od lat boryka. Ta nietypowa spowiedź pozostaje jednak tajemnicą jej i chłopaka z sąsiedztwa i nie ma szans wypłynąć za dnia.

Czy dziewczyna poczuje się kiedyś tak, jak każda jej rówieśniczka czuć się powinna? Czy zainteresuje się nią jakikolwiek chłopak? Czy dojdzie do tego, skąd biorą się jej senne koszmary? By znaleźć odpowiedź na te, oraz na inne pytania, koniecznie należy sięgnąć po najnowszą powieść Kasie West zatytułowaną Chłopak z sąsiedztwa. Gorąco polecam.

Sil



2 września 2016

Zaprzedając duszę ("W ogień" Ewa Seno)

"W ogień" Ewa Seno
seria: Kontrakt
tom: 1
wyd. Feeria Young
rok: 2016
str. 344
Ocena: 3,5/6




Życie zwykle nie jest tak łatwe i kolorowe, jak to pokazują w czasopismach. Zazwyczaj jest szare, bure i ponure, a zdarza się, że jest też po prostu czarne. Nikt nie powinien patrzeć na świat w ten sposób, ponieważ zawsze jest coś, z czego warto się radować. Tylko czy łatwo tak mówić, kiedy przychodzi czas, w którym wszystko wali się na głowę?

Oto właśnie ona – Emily Gilmore, samotna nastolatka, której do szczęścia nie potrzeba wiele. Wraz ze swoim tatą i dwójką przyjaciół, Emmą i Jamie’im, żyje jej się naprawdę dobrze. Jednak, gdy tata ginie w wypadku, świat wali się dziewczynie na głowę. Oliwy do ognia dolewa jeszcze jej, można rzec, znienawidzona matka, informując Em, że wyjeżdżają z ukochanego Anklow do Nowego Jorku. To właśnie tam rodzicielka znalazła nową miłość i lepszą pracę. Emily nie jest zachwycona tą jakże wspaniałą wiadomością, nie może jednak nic na to poradzić.

Właśnie w ten sposób zostawia za sobą swoje miasto, klif, na którym zawsze chowała się przed złem, oraz przyjaciół najdroższych i jedynych. Jej matka skutecznie odciąga ją od starego życia, uparcie twierdząc, że tak będzie dla dziewczyny lepiej. "Sielanka" niestety kończy się wraz z nadejściem listu od Emmy. Pożegnalnego listu.

Szczerze mówiąc, nie jestem zachwycona tą książką. Spodziewałam się o wiele więcej, gdy dostałam ją do rąk. I z przykrością muszę stwierdzić, że trudno mi było dobrnąć nawet do połowy. Czemu? Sama nie jestem pewna… Sądzę, że to przez styl, jakim została napisana ta powieść, bo, wbrew pozorom, sam zamysł jest bardzo dobry. Niestety autorka nie postarała się zbytnio, gdyż akcja jest tak przewidywalna, że aż… nudna. A można by tak wiele wyczarować…

Jestem trochę rozczarowana, że ta pozycja nie wyszła, bo miałam nadzieję, że to będzie takie samo "wow", jak w przypadku "Tatuażu z lilią", no cóż, nie chwal dnia przed zachodem słońca, jak to mówią.


Wiktoria Szymkiewicz

4 lipca 2016

Wszystko w porządku ("Chłopak na zastępstwo" Kasie West)

PREMIERA 06.07.2016

"Chłopak na zastępstwo" Kasie West
wyd. Feeria Young
rok: 2016
str. 400
Ocena: 5/6

Tamta dziewczyna mieszka parę myśli stąd
W tej samej głowie czasem przypomina mnie
Ale ma siłę, jaką miewa mało kto
A kiedy trzeba umie głośno mówić "nie".1)

Nie minęła dłuższa chwila, a ja ponownie zostałam wciągnięta w pewną książkową historię. Może to nie była opowieść rodem z tych wykreowanych przez Colleen Hoover, ale jednak też wyjątkowo porywająca. Dlatego też, z sobotnich planów na szycie inne takie prania, zrobiło się całodzienne leniuchowanie z książką w ręku. Jaką? O tym nieco poniżej.

Gia Montgomery jest siedemnastoletnią przewodniczącą samorządu uczniowskiego w liceum do którego uczęszcza. Jest śliczna i bardzo popularna. Wszystko wskazuje na to, że będzie tegoroczną królową balu maturalnego. Tyle osób głosowało na nią w wyborach do samorządu, ma tylu znajomych i tylu przyjaciół. Co złego może się stać, kiedy bajka trwa? Cóż, bajka może się na przykład szybko urwać. Jeszcze przed rozpoczęciem balu, ale już po odebraniu Gii z domu i dowiezieniu jej na parking przed budynkiem, w którym on się odbywał, Bradley informuje Gię, że ich związek nie ma sensu i musza go przerwać. I to nie jutro, czy w nocy. Tylko teraz zaraz. Czemu? Bo Gia po dwóch tygodniach niewidzenia się z chłopakiem, zamiast powiedzieć "wspaniale wyglądasz", rzuciła "moje przyjaciółki padną". No i jeszcze rozprawiała o tym, jak to w końcu udowodni, że jej chłopak-student naprawdę istnieje. Ciągle ona, ona i ona. Bradley nie wytrzymał tej ciągłej paplaniny i zakończył związek tak szybko, jak mógł. Nie zmartwił go nawet fakt, że jechał na tę imprezę trzy godziny i teraz tyle samo będzie musiał wracać, tak bardzo chciał jak najszybciej zapomnieć o tym związku. I tak oto świat Gii legł w gruzach w ciągu kilku sekund. Nie tylko nie miała z kim pójść na imprezę, to jeszcze nie miała jak wrócić do domu. Po prostu świetnie. Kiedy więc dziewczyna widzi, że na parkingu poza nią, jest jeszcze jakiś chłopak w samochodzie, w jej głowie rodzi się plan. Iście szatański i nieco… dziecinny? Ale mimo to, ma on całkiem sporą szansę na powodzenie, szczególnie, że ów chłopak dość szybko przystaje na plan Gii. Tylko, czy wikłanie się w siatkę kłamstw na pewno jest jedynym rozwiązaniem? Czy obawa przed utratą przyjaciół jest rzeczywista i czy tylko z jej powodu powinno się zbaczać z wcześniej obranej ścieżki? Wreszcie, czy podejście dziewczyny do życia i wydawałoby się bliskich jej ludzi, jest właściwe? Może wewnątrz siebie Gia jest zupełnie inną osobą? By się tego dowiedzieć, koniecznie należy sięgnąć po Chłopaka na zastępstwo.

Gdzieś w powyższym tekście wspomniałam, że zachowanie głównej bohaterki było miejscami dziecinne. Nie będę kłamać, naprawdę tak było. Miało to jednak miejsce na początku książki i było (przynajmniej według mnie) celowym działaniem autorki. Nie przepadałam za tą dziewczyną na początku. Zastanawiałam się nawet, jak Kasie West mogła obrać ją na główną bohaterkę powieści. Kto mógł polubić tak płytką i snobistyczną dziewuchę? Na pewno nie ja. A jednak, z każdą kolejną stroną lubiłam ją coraz bardziej, a w końcu uświadomiłam sobie, że nie mogę sobie przypomnieć, co mnie w niej tak bardzo na początku denerwowało. Przecież całkiem fajna z niej dziewczyna. A jej przyjaciółki, a przynajmniej niektóre z nich, faktycznie traktują ją dość dziwnie. Nawet chwilami się z nią utożsamiałam, choć mamy ze sobą naprawdę bardzo mało wspólnego.

Książkę skończyłam czytać już kilka godzin temu, a na ustach wciąż błąka mi się uśmiech. Chłopak na zastępstwo to naprawę fajna lektura, godna polecenia szczególnie nastolatkom, choć myślę że i niejedna dojrzała czytelniczka znajdzie w niej coś dla siebie.

Sil


1) Sylwia Grzeszczak - Tamta dziewczyna

30 maja 2016

Zacząć od nowa ("Alive. Żywi" Scott Sigler)

PREMIERA 2.06.2016

"Alive. Żywi" Scott Sigler
Seria: Generacje
Tom: 1
wyd. Feeria Young
rok: 2016
str. 384
Ocena: 5,5/6


I'm waking up to ash and dust
I wipe my brow and I sweat my rust
I'm breathing in the chemicals

I'm breaking in, shaping up, then checking out on the prison bus
This is it, the apocalypse1)

Budzi cię… nagły, przeszywający ból. Coś jest nie tak. Nie tak powinnaś się budzić w dniu swoich dwunastych urodzin. Otwierasz oczy. Jest ciemno. Tak zupełnie, absolutnie ciemno. I jakoś zupełnie głucho. Każdy kolejny ruch powoduje kolejną dawkę bólu. Coś cię gryzie w szyje, wbija w nią swoje…zęby? To coś cię zabija. Nie możesz na to pozwolić. Ale… twoje ręce są unieruchomione. I nogi też. Robisz więc wszystko co w twojej mocy, by uwolnić choć jedną dłoń. Kosztuje cię to wiele. Może nawet zbyt wiele. Krew się leje, ale w końcu to się udaje. Tym czasem stwór podobnie wbija się w twoją szyję, chwytach go i… rozgryzasz. Zaciskasz szczęki i gryziesz tak długo, aż przestaje się wić. Wypluwasz więc czym prędzej to, co z niego wypłynęło. Kolejne minuty to dla ciebie istna agonia, ale w końcu uwalniasz drugą rękę i nogi. Musisz jeszcze tylko uratować siebie. Bo już wiesz, że leżysz w trumnie. Ktoś cię w niej zamknął, wołasz rodziców, ale oni nie reagują. Nie przychodzą. Może wcale ich z tobą nie ma? Wiesz tylko, że musisz się czym prędzej wydostać z tej skrzyni. Tylko, czy poza tą trumną będzie lepiej, czy gorzej?

Powyższa sytuacja – jak z najstraszniejszego horroru, przytrafiła się Em. Em nie wie jak naprawdę ma na imię, wie tylko to, co wyczytała na swojej skrzyni: M. Savage. To ostatnie słowo oznacza jednak dzikusa. Em nie chce byś postrzegana w ten sposób. Za wszelką cenę stara się więc, by nikt nie wołał ją po nazwisku. W pomieszczeniu, w którym znajduje się jej trumna, przechowywanych jest jeszcze 11 takich samych. I zdecydowanie nie są one puste. Z jednej dobiega krzyk. Pewnie podobnie brzmiała ona sama, gdy nawoływała rodziców. Robi więc wszystko co w jej mocy, by wydostać tę dziewczynę z zamknięcia. Tak oto Em poznaje T. Spingate. W kolejnych pojemnikach znajdują się zarówno żywi nastolatkowie – ale wciąż śpiący, jak i martwe skorupy, które przed zniszczeniem lub wysuszeniem były małymi dziećmi. To jednak nie jest najgorsze, bo strachem napawa dopiero to, co znajdują w kolejnych salach, gdy w końcu udaje im się obudzić tych, którzy przeżyli. Każdy ocalały jest przekonany, że ma w tym dniu urodziny. I że to jego dwunaste urodziny. Ich ciała nie wyglądają jednak na dwunastoletnie, tylko na kilka lat starsze. Ubrania które mają na sobie są zdecydowanie za małe. W koszulach brakuje guzików, rękawy sięgają łokci, spódniczki i spodnie są za krótkie. Wszystko jest nie takie, jak powinno. Jest przerażające. Nowo powstała grupa wie jednak, że muszą znaleźć kogoś, kto im pomoże, kto ich uratuje. Muszą więc wyruszyć na poszukiwania. Co znajdą w niekończącym się jasnym korytarzu? By się tego dowiedzieć koniecznie musicie sięgnąć po najnowszą powieść Scotta Siglera zatytułowaną Alive.

Nie będę ukrywać, że połknęłam tę książkę w iście ekspresowym tempie. Czyta się ją znakomicie. Zwroty akcji są… zdumiewające, zachwycające i przerażające. Im więcej się dowiadujemy, im głębiej brniemy w opowieść, tym bardziej nas ona fascynuje. I tym mniej prawdopodobna się wydaje. Jednak mimo tej nierealności chcemy więcej i więcej. Bo zaczynamy żyć tym, co czują i przeżywają bohaterowie. Chcemy rozwiązać ich zagadkę. Chcemy się dowiedzieć, kto zamknął ich w trumnach i dlaczego nigdzie nie spotykają starszych od siebie osób. Chcemy wiedzieć wszystko. A gdy w końcu się tego dowiadujemy, nie potrafimy ogarnąć tego umysłem. Książka jest znakomita, zdecydowanie zachęcam do jej przeczytania.

Sil

1) Imagine Dragons - Radioactive



4 marca 2016

Koniec gry ("Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?" Estelle Maskame)

"Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?" Estelle Maskame
seria: DIMILY
tom: II
wyd. Feeria Young
rok: 2016
str. 360
Ocena: 5,5/6

We're under pressure,
seven billion people in the world trying to fit in.
Keep it together,
smile on your face even though your heart is frowning
But hey now, you know girl,
We both know it's a cruel world
But I will take my chances

As long as you love me
We could be starving,
We could be homeless,
We could be broke 1)

"Nie wiem, jak powinien się czuć człowiek, który kogoś kocha -…- ale jeśli miłość oznacza, że człowiek myśli o drugiej osobie w każdej sekundzie dnia… Jeśli oznacza, że cały jego nastrój poprawia się, gdy ta osoba jest w pobliżu… Jeśli oznacza, że zrobiłby dla tej osoby absolutnie wszystko - …- to moja miłość do ciebie nie zna granic".2)

Czasem, to nie my decydujemy o swoim życiu. To nie my odpowiadamy za to, gdzie kieruje nas nasze serce, a nie zawsze jesteśmy w stanie słuchać umysłu.

Gdy rok wcześniej Tyler wyjeżdżał do Nowego Jorku Eden nie spodziewała się, że będzie za nim aż tak tęsknić. Że tak trudno będzie jej przeżyć te 359 dni rozłąki, choć przecież trwała ona znacznie dłużej, bo już wtedy od roku się nie spotykali. Im więcej czasu mijało, tym bardziej zacieśniał się jej związek z Deanem i tym mocniej uświadamiała sobie, jak bardzo zakochana jest w przyrodnim bracie. Jej marzenia nie miały szans na realizację, więc upchnęła je głęboko w zakamarkach serca i umysłu. Nie potrafiła jednak odmówić, gdy brat zaprosił ją do siebie na sześć tygodni. Pomysł wyjazdu nie podobał się nikomu. Dean był zrozpaczony, przecież jesienią Edem miała wyjechać na studia do Chicago i zupełnie go zostawić. Matka też miała nadzieję, że te ostatnie tygodnie spędzą razem. Już nie wspominając o przyjaciółkach, które w wakacje miały zjechać się z różnych części kraju. Dziewczyna jednak nie potrafiła odmówić i liczyła dni, aż będzie mogła wyruszyć do Nowego Jorku, by zobaczyć to niesamowite miasto i… miłość swojego życia. Tylko, czy on wciąż ją kocha? Czy nadal mu na niej zależy? A może ona sobie coś tylko uroiła? Cóż, o tym musicie przekonać się na własnej skórze.

Od listopada z niecierpliwością czekałam na drugi tom serii DIMLY. Bohaterowie nie tyle mnie urzekli, co rozkochali mnie w sobie. Czasem było mi trudno zrozumieć przyczyny ich postępowania i powody, dla których ostatecznie podjęli takie, a nie inne decyzje. Z całego serca jednak pragnęłam dowiedzieć się, co będzie dalej. Teraz już wiem, i… cierpię dalej, bo chciałabym już teraz, zaraz, przeczytać ostatni tom tej trylogii. Bo, jak się można było spodziewać, nie wszystko skończyło się tak, jakby tego wiele czytelniczek pragnęło. Ostatnie strony są na tyle zaskakujące, że jeśli nie z powodu chęci poznania tej historii, to już tylko dla tego zwrotu akcji warto przeczytać powieść Czy wspominałem, że Cię potrzebuję.

Pierwotnie polski wydawca miał zamiar wydać powieść pod tytułem "Czy wspominałam,…". Długo się zastanawiałam, co spowodowało zmianę. Teraz już wiem, i wiem, jak wiele znaczy ten tytuł. Jeśli nie mówi on o tej książce wszystkiego, to mówi bardzo wiele.

Opowieść o Eden i Tylerze na pierwszy rzut oka może nie wydawać się realna, niesie jednak za sobą wiele prawd i ostatecznie okazuje się być bardziej realna, niż niejedno wydarzenie z naszej codzienności. Zdecydowanie warto sięgnąć po najnowszą powieść Estelle Maskame. Ja zrobiłam to z wielką przyjemnością i nie żałuję ani jednej minuty poświęconej na lekturę. Mam nadzieję, że finał trylogii już wkrótce zagości na półkach naszych księgarń i będzie mi dane się z nim zapoznać. Z czystym sumieniem polecam.

Sil

1) Justin Bieber - As Long As You Love Me feat. Big Sean

2) str. 286


4 stycznia 2016

Przekleństwo zwycięzcy ("Pojedynek" Marie Rutkowski)

"Pojedynek" Marie Rutkowski
tom: I
cykl: Niezwyciężona
wyd. Feeria Young
rok: 2015
str. 384
Ocena: 5/6


Since the day I left you
I hear your voice in every sound
Since the day I left you
I see your face in every crowd
It won't go away

But every time I feel you near
I close my eyes and turn to stone
Cos now the only thing I fear
Is seeing you better off alone

Cut out my eyes
And leave me blind
Cut out my eyes
And leave me blind1)

Są takie dni, w trakcie których podejmujemy same głupie decyzje. Są dni, które realnie rzutują na resztę naszego życia. Są chwile, w których jakiś cichy głosik podpowiada nam, że powinniśmy się cofnąć, zmienić decyzje, odwrócić się, uciec. A jednak zostajemy. A potem bardzo, ale to bardzo żałujemy. Zdarza się jednak, że ta jedna, wydawałoby się najgorsza decyzja w życiu, po dniach, miesiącach, a czasem latach, okazuje się być tą najlepszą. Tą, która nas ukształtowała. Tą, dzięki której w końcu zyskaliśmy to, co najważniejsze - szczęście. Choć na chwilę.

Lady Kestrel jest córką zasłużonego generała Trajana, która już dawno poprzysięgła sobie, że pewnych rzeczy robić nie będzie. Nie zaciągnie się do armii, choć ojciec widzi w niej wybitnego stratega. Nie będzie zabijała. I nigdy, przenigdy nie kupi niewolnika. Będąc małą dziewczynką straciła matkę. Wychowywała ją opiekunka, niewolnica jej ojca - Enai. Choć kobieta była Herranką, to dziewczynka naprawdę ją pokochała. Gdy nadarzyła się okazja - wymusiła na ojcu, by zwrócił jej wolność. Enai nie wyobrażała sobie jednak życia poza murami posiadłości generała, Kestrel wydała więc część spadku po matce, na wybudowanie dla opiekunki domu. Z powodu tych poczynań opinia dziewczyny znacznie ucierpiała. Przez otoczenie była uważana nie tylko za nie do końca zdrową na umyśle, co za przychylną wrogowi. Gdy więc przez zupełny przypadek trafiła na aukcję niewolników, chciała z niej czym prędzej wyjść. Niestety zebrane na niej tłumy uniemożliwiły jej ucieczkę. I gdy doszło do licytacji Kowala, który jawnie wyrażał swoją opinię, a do tego okazało się, że jest śpiewakiem, dziewczyna zdecydowała się rozpocząć licytację. Niespodziewanie nie tylko wygrała aukcję, ale i znacznie za Kowala przepłaciła. Jednak raz powiedzianego słowa nie można cofnąć, dziewczyna więc zacisnęła zęby, zapłaciła ile trzeba, wróciła z niewolnikiem do domu i... usilnie starała się o nim zapomnieć. To jednak okazało się nie tak łatwym zadaniem, jak powinno.

Nie spodziewałam się po Pojedynku Marie Rutkowski, że to będzie aż tak dobra książka. Z początku nie czytało mi się jej rewelacyjnie, jednak z każdą kolejną stroną historia wciągała mnie bardziej i bardziej. Aż doszło do takiego momentu, że nie potrafiłam powieści odłożyć na półkę. Czytałam bez przerwy na picie, jedzenie, czy potrzeby fizjologiczne. Obiecywałam sobie, że zaraz ją odłożę, że skończę czytać później, najlepiej jutro - bo w końcu miałam też inne obowiązki. Niestety - przemawianie do samej siebie nic nie dało. Czytałam dalej, aż nagle powieść dobiegła końca. A mnie się chciało płakać. Bo zakończenie, słodko-gorzkie zakończenie, nie jest takim, jakiego pragnęłam dla bohaterów. I choć wiem, że już w marcu w księgarniach pojawi się kontynuacja przygód Kestrel, to nie potrafię sobie wyobrazić, jak autorka mogłaby wyciągnąć dziewczynę z problemów, w jakie się wpakowała.

Pojedynek to piękna opowieść o wrogach, których w rzeczywistości niewiele dzieli. Pochłonąć ją można dosłownie w jeden dzień. Marie Rutkowski napisała wspaniałą, poruszającą różnorodne emocje powieść. Oby kolejna była równie dobra.

Sil

1) Hurts - Blind


28 listopada 2015

Bookowo 11/2015 (32)

Kolejny miesiąc się kończy, wypada się więc "wyspowiadać" z listopadowych zdobyczy. Nie będę dziś przedłużać, oto i one. 


To może zacznę od lewej strony :) 

Na początek - kolejna książka kucharka (kocham), czyli ABC Gotowania - Marieta Marecka (Egmont). Bardzo dziękuję wydawnictwu za tę książkę, wiem, że nie była zasadniczo przewidziana dla blogerów :) 

Kolejne dwie pozycje, to mój zaków z Targów Książki w Katowicach. Doszły więc do mojej domowej biblioteczki książki od Sonii Dragi, czyli Niebezpieczna znajomość - Christine Drews oraz W nocnej mogile - Peter Robinson. 

Dalej jedna z największych zdobyczy listopada, czyli Jesteś moja, dzikusko - Agnieszki Lingas-Łoniewskiej (Novae Res). Jest to oczywiście egzemplarz przedpremierowy. Recenzja pojawi się w styczniu. Dla tych, którzy "siedzą w temacie", to tak naprawdę debiut Agnesscorpio na pewnym forum, czyli - Trudna miłość. Uwielbiam tę książkę i już nie mogę doczekać się aż szersze grono będzie mogło się z nią zapoznać.
No i oczywiście w końcu dotarła do mnie wędrująca książka, również autorstwa Agnieszki, czyli W zapomnieniu. W przyszłym tygodniu ruszy dalej :)

Po wielu perturbacjach dotarła do mnie powieść Restart - Amy Tintera (MAG). Bardzo chciałam i chcę dalej przeczytać tę powieść, więc na pewno wkrótce po nią sięgnę. 

Pewne przeboje były również z kolejną przesyłką. W końcu jednak dotarły do mnie zamówione w wydawnictwie Filia powieści, czyli Jeden krok - Heather Gudenkauf oraz Śnieżynki - Liliany Fabisińskiej. 

Ostatnio otrzymałam do recenzji Dzień 21. Jednak nim przeczytam tę powieść muszę zapoznać się z pierwszą częścią. Na szczęście udało mi się ją zdobyć dzięki wymianie na LC. Czytam więc teraz Misję 100 - Kass Morgan (Bukowy Las). 

Kolejne perturbacje przeżyła książka Pan Przypadek i fioletowoskórzy - Jacka Getnera, którą otrzymałam od autora. W końcu jednak do mnie dotarła, mam więc nadzieję, że wkrótce uda mi się ją przeczytać. 

Dotarła również długo wyczekiwana książka Jay'a Ascher'a - Trzynaście powodów. Za książkę dziękuję portalowi Duże Ka i wydawnictwu Rebis. 

Wydawnictwo Otwarte przesłało mi finalny egzemplarz Tajemnego ognia - C.J. Daugherty [RECENZJA], oraz Podaruj mi miłość, czyli opowiadania 12 znakomitych autorów. Książkę do recenzji dostała Wiktoria, więc nie ma jej w stosiku. 

Dalej mamy powieść od Albatrosa. Giełda słów - Aleny Graedon bardzo mnie pociąga. Mam nadzieję, że wkrótce ją przeczytam. 

Ocalenie Callie i Kaydena - Jessica Sorensen to już powieść od wydawnictwa Zysk. Jeszcze poprzednia część przede mną, liczę, że wkrótce nadrobię zaległości. 

Na koniec, ale nie ostatnia - książka od Feerii Young, czyli Pojedynek - Marie Rutkowski. Recenzja wkrótce. 

To tyle. 
Jak zwykle pytam: coś polecacie? Coś odradzacie? Coś chcielibyście dla siebie?