„Pasja smaku” Gordon Ramsay
wyd. Publicat
rok: 2011
str. 192
Ocena: 6/6
Wybitna, zdecydowanie WYBITNA. Ale… po kolei.
Gordon Ramsay to wychowany w Anglii Szkot i, według mnie, to właśnie
wybuchowa mieszanka jego wychowania i pochodzenia uwarunkowała, że jest tym,
kim jest. A jest genialnym szefem kuchni, utalentowanym i pełnym pasji. Na
kucharzeniu jednak nie kończy. Jest właścicielem licznych restauracji,
prowadził w swoim życiu kilka o ile nie kilkanaście programów kulinarnych,
pisze książki, jest mężem i ojcem. Prawdziwy człowiek orkiestra. Moje pierwsze
zetknięcie z tą wielką osobowością miało miejsce kilka lat temu, kiedy to jedna
z polskich stacji telewizyjnych zaczęła emitowanie jego programu – Hell’s
Kitchen. Program mnie poraził, rozgromił i uzależnił od siebie. Myślę, że nie
tylko mnie. Wraz ze mną, z równą pasją, oglądała go moja rodzina. Potem to już
jakoś poleciało, kolejne programy, wywiady i przepisy podglądane na antenie i w
sieci. A teraz… teraz uśmiechnęło się do mnie szczęście i sprowadziło najnowszą
książkę kucharską mistrza w moje skromne progi. Aż się zarumieniłam...
W Pasji Smaku Gordon Ramsay zawarł przepisy na co dzień wykorzystywane
w restauracji Aubergine. W tej restauracji Gordon nie musiał długo czekać na
sukces. Już po roku od jej otwarcia otrzymała pierwszą gwiazdkę Michelina, a
wkrótce potem posypały się kolejne wyróżnienia. Jednak to nie to, a raczej nie
tylko to, świadczy o sukcesie Ramsaya. Oczekiwanie na stolik miesiąc – to się
dopiero nazywa idealny wyznacznik sukcesu restauracji i szefa kuchni. Przynajmniej
według mnie J
Swoją Pasję Smaku autor podzielił na dziesięć zasadniczych rozdziałów,
które poznajemy po zapoznaniu się z intrygującą Przedmową i Wprowadzeniem, w
którym Ramsay pokrótce opisuje swoją drogę do kariery. Pasja Smaku swoją
światową premierę miała w 1996 roku, więc już dobrych kilkanaście lat temu, jednak
zawarte w niej informacje i przepisy są wciąż jak najbardziej aktualne. We
Wprowadzeniu autor zawarł jedną szalenie ważną dla mnie kwestię, mianowicie
przeliczniki miar i wag i które bardzo trudno. Dzięki temu moja kuchnia, moje
gotowanie, stanie się zdecydowanie o wiele spokojniejsze, bo skończy się obawa,
że jednak źle coś przeliczyłam. Pierwszy rozdział poradnika traktuje o
Składnikach Bazowych. To prawdziwe kompendium podstaw gotowania. Buliony, sosy
oraz dressingi przestają mieć przed czytelnikiem tajemnice. Każdy rozdział traktuje
o odrębnej grupie dań, dzięki temu posiadamy coraz i większą i większą wiedzę
na temat gotowania. Zupy, Przystawki, Makarony i risotta, Warzywa, Ryby i owoce
morza, Mięso, dziczyzna i drób, Desery (mój ulubiony rozdział),Lody i sorbety,
Garnirowanie, tak w skrócie, czysto spisowo, przedstawiają się kolejne
przedstawiane przez Gordona Ramsaya grupy przepisów. Mnie osobiście zaczarowały
„Suszone płatki truskawek”. Przepis na nie można znaleźć w rozdziale
Garnirowanie. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak łatwo zrobić niektóre,
wydawałoby się bardzo skomplikowane, dania.
Książka jest doskonale zilustrowana. Każdy przepis poprzedzony jest
krótkim wstępem autora. Każdy kolejny krok został precyzyjnie opisany. Znamy
wielkości, temperatury i czasy wykonywania poszczególnych czynności. Gdy w
jakimś daniu należy użyć jako podstawy innego dania, jest to wyraźnie
zaznaczone. Ramsay wskazuje nawet stronę, na której wspomniany przepis można
znaleźć. Na końcu poradnika znajduje się Słowniczek, w którym Gordon tłumaczy,
co oznaczają poszczególne sformułowania użyte w książce. Dalej zamieszczono Listę
dostawców, która dla nas, Polaków, jest raczej nieprzydatna, ale zapewne dla
niejednego Anglika stanowi ważny element.
Osobiście jestem zachwycona tą książką kucharską i gorąco polecam Wam
jej lekturę, jak i wykorzystanie w praktyce przytoczonych w niej przepisów.
