Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Weltbild. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Weltbild. Pokaż wszystkie posty

11 lipca 2012

Samotność we dwoje („Opowieść niewiernej” Magdalena Witkiewicz)

Premiera 11.07.2012!!!

„Opowieść niewiernej” Magdalena Witkiewicz
wyd. Świat Książki
rok: 2012
str. 224
Ocena: 6/6


W głowie plączą mi się setki myśli. Słyszę słowa, widzę je nawet w mojej wyobraźni, jednak gdy próbuje przelać je na papier, gdy siadam przed ekranem monitora… nie wypływa ze mnie nic poza jakimiś dźwiękami, którym bliżej do zwierzęcych niż ludzkich. I nie są to dźwięki przerażenia, zniechęcenia czy odrazy. Nic z tych rzeczy. Wciąż nie mogę uwierzyć, że w moje ręce, tak niespodziewanie, trafiła taka perełka. Inaczej opowieści niewiernej nazwać nie potrafię.

Ewa to nastolatka, dziewczyna, kobieta. To szalona licealistka, która żadnych wyzwań się nie boi. To najlepsza na roku studentka, przed którą otworem stoją wszystkie możliwe drzwi i która nie martwi się o przyszłość, bo wie, że jej życie ułoży się wspaniale. To dojrzała kobieta, która spełnia się zawodowo, tylko… no właśnie. Tylko związki uczuciowe nigdy Ewie nie wychodziły. Zawsze wplątywała się w coś, co niezupełnie przypominało zdrową relację. No może „zawsze” to za dużo powiedziane. W szkole średniej bohaterka Opowieści niewiernej po prostu spotykała się z chłopakami, jednak nigdy to nie były poważne związki. Dopiero później, na studiach zdecydowała się posunąć dalej. Michał był synem jednego z wykładowców Ewy. Zupełnie stracił głowę dla dziewczyny. Niestety ona dla niego nie. Było jej z nim fajnie, przyjemnie. Traktowała go jak przyjaciela, zwierzała mu się, opowiadała o wszystkim co przyszło jej do głowy, ale gdy on próbował się do niej zbliżyć – wyrzucała go za drzwi i zabraniała mu się w sobie zakochiwać. Wiele lat później to odpychanie go uważała za największy błąd swojego życia. Później przyszła kolej na Jacka, który okazał się draniem. Gdy więc jakiś czas później koleżanka Ewy zaprosiła ją na imprezę, na której miał być i on, dziewczyna postanowiła się na nim odegrać. Wystrojona, wymalowana i pewna siebie pojawiła się u Agnieszki. I zabrała się za podryw innych facetów. Tak właśnie poznała Macieja. Choć przystojny i ewidentnie nią zainteresowany, nie od razu przekonał do siebie naszą bohaterkę. Wystarczyło jednak kilka spacerów po Gdańsku, kilka romantycznych kolacji, jakiś wyjazd i… nagle Ewa i Maciek stali się parą. Nagle ze sobą zamieszkali. Nagle zostali małżeństwem, a później… cóż. Później wszystko potoczyło się w zupełnie niespodziewanym kierunku. Choć, gdy Ewa po latach zaczęła analizować kolejne swoje decyzje i wydarzenia, które miały miejsce w jej życiu zrozumiała, że niczego innego od losu spodziewać się nie mogła. Jaką „niespodziankę” przygotowała dla niej przyszłość? Jak ułożyła sobie egzystencję z Maćkiem? Co było dalej? Skąd taki, a nie inny tytuł powieści? Gdzie ostatecznie zawędrowała Ewa? By się tego dowiedzieć koniecznie musicie sięgnąć po Opowieść niewiernej.

Po pani Witkiewicz spodziewałam się zupełnie innej książki. Muszę to powiedzieć zaraz na początku, żeby wszystko było jasne. Dotychczas spod jej pióra wychodziły lekkie i przyjemne powieści, które idealnie umilały człowiekowi letnie leniwe wieczory, gdy czytelnik nie ma ochoty nadto kłopotać swojego umysłu. Trochę śmiechu, odrobina akcji, same dobre zakończenia. Tak kojarzyły mi się powieści pani Witkiewicz. Na Opowieść niewiernej zdecydowałam się przede wszystkim z powodu na tytuł. Oczywiście, zapewne jak każdy, od razu zorientowałam się, że będzie to powieść o zdradzie. Bardzo nie lubię tego wątku w książkach. W życiu codziennym zresztą również. I w filmach. Ogólnie zdrada chyba każdemu kojarzy się źle. I nie chodzi mi o to, że to na przykład według niektórych grzech. Mam na myśli sam fakt wiązania się z kimś i nie dotrzymywania złożonych obietnic. Wiem, że są sytuacje, w których może dojść do zdrady w zasadzie bez świadomości człowieka. To się zdarza. Zawsze jednak martwiła mnie świadoma zdrada. Bo przecież jeśli jest ci z kimś źle, jeśli się nie układa, to się z tą osobą rozstajesz. Nie trwasz w tym na siłę, równocześnie spotykając się z kimś innym. To niezdrowe. Taką przynajmniej miałam opinię jeszcze do niedawna, do wczoraj, do dziś. Bo gdy poznałam całą historię Ewy stwierdziłam, że w sumie trudno się jej dziwić. Dalej będę uważała, że takie rzeczy miejsca mieć nie powinny, ale rozumiem czemu akurat bohaterce Opowieści… coś takiego się przytrafiło. Nie usprawiedliwiam jej, mogła w którymś momencie, dawno temu, powiedzieć głośno i wyraźnie. Nie. Taki układ mi nie pasuje. Zabieram swoje zabawki i wracam do domu. Nie zrobiła tego, tylko ciągnęła farsę, jaką ewidentnie było jej małżeństwo. Trwała w nim, bo wierzyła, że będzie lepiej. Przez lata poświęcała się, starała się, dawała z siebie dwieście procent, a Maciek dawał z siebie mniej niż zero. Wieczne pretensje, wieczne żale. Ani proszę, ani dziękuję. Zero miłych słów, tylko żądania. I to przeświadczenie, że pan i władca upolował, pan i władca wykonał zadanie. Pan i władca więcej robić nie musi. A żona ma zarabiać, gotować, sprzątać, prać, prasować. I czasem nie żądać seksu. W końcu Pan Mąż jest zmęczony. A dzieci? Dzieci będą później, jak będzie umowa na stałe, jak będzie większe mieszkanie, jak będzie dom, jak będzie więcej pieniędzy, jak będzie… czort wie co, bo to oczywiście tylko wymówki. W takich warunkach… trudno się dziwić, że kobieta w pewnym momencie zaczyna się od małżonka oddalać. A później… później to już zupełnie inna historia.

Książkę czyta się błyskawicznie. Wciąga od pierwszych zdań i nie pozwala się od siebie oderwać tak długo, aż skończy się czytać. Człowiek czyta, chłonie i nie potrafi zrozumieć. Wciąż się złoszczę na niektóre zachowania bohaterki. Zresztą w tej powieści wiele elementów i bohaterów wywoływało u mnie złość. Zwykle jednak bohater złości mnie, gdy zachowuje się naturalnie. Z Ewą było inaczej. Ewa po prostu taka była, takie miała przekonania, trudno jej było złamać raz daną obietnicę. Z tego powodu sama zapędziła się w kozi róg. Nie złościła mnie więc nienaturalna książka tylko naturalne zachowania postaci obsadzonych w głównych rolach. A to akurat o powieści i autorze świadczy dobrze. Całość przypomina swym zapisem pamiętnik. Narracja jest pierwszoosobowa, co dodatkowo przybliża nas do bohaterów snutej przez Ewę opowieści. Aż chce się więcej i więcej. Teraz, gdy znam już zakończenie rozumiem, po co to wszystko było. Liczę, że i Wy zechcecie się tego dowiedzieć.

Być może zbyt wiele zdradziłam o tej książce. A może powiedziałam za mało? Z jednej strony strasznie chciałabym Was zachęcić do jej przeczytania, do poznania każdej strony, każdego zdania, każdego słowa. Z drugiej zaś pragnęłaby opowiedzieć Wam to wszystko. Chciałabym wykrzyczeć to, co myślę. Wywołać dyskusję, usłyszeć Wasze zdanie. Ale nie mogę wymagać, byście wyrabiali sobie opinię, bez przeczytania powieści. To co tu piszę, to tylko moje zdanie, możecie się z nim nie zgodzić. Szanuję to. Bardzo bym jednak chciała porozmawiać z kimś o opowieści niewiernej, która nomen omen, dopiero się ukazała. Uważam że Opowieść niewiernej to jedna z lepszych powieści, jakie ukazały się tym roku. Gorąco zachęcam wszystkich, by po nią sięgnęli. Zdecydowanie warto.

Na koniec jeszcze kilka cytatów z powieści:
„Nie wiedziałam wtedy, ze z małżeństwem jest jak z nową posadą: ile na początku wynegocjujesz, tyle masz. Potem bardzo trudno zmienić warunki – zarówno pracy, jak i życia. Mechanizm działania jest dokładnie taki sam”*
„wiecie… Bo siebie trzeba kochać. Bardzo. I lubić siebie trzeba. I szanować. I musicie się sobie podobać – mówił dominikanin. – Bo jeżeli sami siebie nie lubicie, nie kochacie, to jak możecie wymagać, by inni was kochali?”**
„„Zazdrość to cień miłości. Im większa miłość, tym większy ma cień”, przeczytałam gdzieś kiedyś. Miłość mojego męża do mnie nie miała cienia. Wtedy nie chciałam myśleć, ze skoro nie ma cienia, miłości najprawdopodobniej również brakuje…” ***
*str. 12
** str. 71
*** str. 159

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Świat Książki

28 czerwca 2012

Milion książek na lato - jedyna taka akcja w Weltbildzie


Dziś mam dla Was specjalną informację od Księgarni Weltbild. Myślę, że warto skorzystać :D

Milion książek na lato po 9, 90zł – ruszyła kampania promocyjna Weltbild Polska.

Milion książek po 9,90zł to hasło przewodnie największej książkowej promocji tego lata. Kampania rozpoczęta 27.06 potrwa do 25.07, obejmuje wszystkie kanały sprzedaży firmy Weltbild – katalog wysyłkowy, sklep internetowy Weltbild.pl oraz sieć księgarń.

Ponad 2000 tytułów, łącznie milion egzemplarzy książek w atrakcyjnych cenach przygotował Weltbild w ramach trwającej kampanii. Działania promujące czytelniczy wizerunek marki są jednocześnie akcją rekrutacyjną mającą na celu pozyskanie nowych klientów Weltbildu. Oferta obejmuje szeroki wachlarz tematyczny książek, w którym znajduje się zarówno lekka beletrystyka, poradniki i ambitna literatura z najwyższej półki. Dzięki temu każdy z czytelników będzie mógł znaleźć dla siebie atrakcyjne pozycje.

- Słuchamy naszych klientów, by móc wyjść naprzeciw ich potrzebom, dlatego dajemy im to, czego oczekują - dobrą literaturę w przystępnych cenach. Promocja jest przygotowana na duża skalę, ograniczona w czasie, jesteśmy przekonani, że przyciągnie uwagę konsumentów i będzie skuteczna. Wierzymy, że dzięki takim działaniom pośrednio wychowujemy również przyszłych czytelników, którzy rozsmakują się w czytaniu i wrócą do nas ponownie – mówi Paweł Wojciechowski, Dyrektor Marketingu Weltbild Polska.

Jarosław Kret, dziennikarz, autor książek „Moje Indie” i „Mój Egipt” na pytanie, dlaczego podczas wakacji należy czytać trzy razy więcej niż normalnie, odpowiada z humorem:

- Dlatego, że mamy więcej czasu niż normalnie, dlatego, że nie trzeba się męczyć siedząc przed telewizorem, dlatego, że w końcu można się oderwać od komputera i dlatego, że jest tyle świetnych książek do przeczytania, że aż szkoda ich nie przeczytać!

To lato z pewnością należeć będzie do książek, a o walizki zapakowane dobrą lekturą zadba Weltbild!

22 czerwca 2012

Konkurs Weltbildu i Targi Książki w Katowicach

Dziś chciałabym zaprosić Was do konkursu, który organizowany jest przez księgarnię Weltbild. Myślę, że cała akcja jest godna uwagi. Poniżej informacja od przedstawiciela Weldbildu :)


Wygraj wakacje marzeń za jedno zdjęcie!
Weź nasz katalog w podróż (może być niedaleka).
Zrób pomysłowe zdjęcie z katalogiem w roli głównej.
Opublikuj je na naszej stronie - http://www.weltbild.pl/konkurs
Zbieraj "lajki".

Spośród zdjęć o największej liczbie „lajków”, jury wyłoni zwycięzcę. Zagraj o nagrodę główną lub jedną z nagród miesiąca.

A nagrody są naprawdę atrakcyjne!

1. Nagroda główna to voucher na 10 000 zł na wakacje marzeń lub gotówka.
2. Aparat fotograficzny Nikon.
3. Czytniki e-booków.
4. Apple iPad 3.
5. Laptop Dell.

Wszystkie informacje na temat tego, jakie nagrody można wygrać w jakim miesiącu znajdziecie na naszej stronie. Tam również znajdziecie pełen regulamin, spis zasad oraz poradnik podróżnika przygotowany przez autorów piszących o podróżach.

Jury, które wyłoni zwycięzcę to Monika Richardson i Lidia Popiel.
********************************************************************************
Chciałabym Was również poinformować, że już we wrześniu w Katowicach odbędą się kolejne Targi Książki, na które wszystkich gorąco zapraszam :) Szczególną uwagę na to wydarzenie powinni zwrócić blogerzy, którzy w trakcie trwania Targów będą mogli:

*  udziału w plebiscycie Złota Zakładka oraz wręczaniu Nagród Blogerów Książkowych w dn. 8 września, o godz. 12:00;
*    udziału w konkursie na Najlepszy blog o książkach – e-Buka oraz wręczaniu nagród w dn. 8 września, o godz. 11:30;
*    udziału w Zjeździe Blogerów Książkowych odbywającym się 8 września br. (szczegółowy program podamy w terminie późniejszym);
*    odwiedzenia strefy Design’u i rękodzieła dla moli książkowych;
*    udziału w spotkaniach autorskich.

Zapraszam do odwiedzania strony Targów Książki w Katowicach oraz polubienia profilu Targów w portalu społecznościowym.

28 maja 2012

Konkursowo 12 - Początki Świata Książki

Jakoś mi się tak ostatnio dobrze układa współpraca z Weltbildem vel. Światem Książki, w związku z czym postanowiliśmy ponownie zorganizować wspólnie Konkursowo. Tym razem będzie to Konkursowo 12 (choć powiem szczerze, że numeru już wcale pewna nie jestem).

Tym razem do wygrania jedna z nowości Świata Książki, czyli Początki autorstwa Ann Murphy Poul. Więcej o książce możecie przeczytać TUTAJ.

Ty razem konkurs nie będzie mega skomplikowany. Myślę, że wręcz przeciwnie. Proszę Was tylko o jedno zdanie, w którym zawrzecie słowo "początki", przy czym słowa tego nie odmieniamy. Jak zawsze liczę na Waszą kreatywność. :) W konkursie mogą wziąć udział wszyscy - i blogerzy i osoby jedynie blogi podczytujące. Tę drugą grupę prosiłabym jednak o wpisywanie w postach adresu mailowego. Miło mi również będzie, jeśli blogerzy poinformują o konkursie na swoich blogach. Nie jest to jednak obowiązkowe :)

Coś jeszcze? No tak, termin. Konkurs trwa od dziś do północy 11 czerwca 2012. Wyniki zostaną podane w dniach następujących po 11 czerwca. Chciałabym również poinformować, że wracamy do starej zasady - wyróżnień. Przy okazji kolejnego dużego konkursu wyróżnieni będą brani przy rozdawaniu nagród.

ps. Nie wiem czy zauważyliście, ale malutkimi kroczkami zbliżam się do 100 tysięcy odwiedzających. Myślę, że właśnie z tej okazji zorganizuję kolejny big konkurs. I... zatrzęsie się blogosfera :)

17 maja 2012

Szpinakowo…ymmmm… pysznie :) („Pyszne zapiekanki. Najlepsze przepisy”)


„Pyszne zapiekanki. Najlepsze przepisy”
wyd. Weltbild
rok: 2012
str. 162
Ocena: 5,5/6


Nie wiem czy jest jeszcze ktoś, kto nie wie, jak bardzo kocham gotować – w końcu wspominam o tym dość często. Kiedy więc na rynku pojawiła się nowa pozycja kulinarna – Pyszne zapiekanki, nie mogłam jej nie zdobyć. A gdy ją otworzyłam… cóż, co tu dużo mówić. Zapłonęłam, rozpłynęłam się i wsiąkłam. Jednym słowem  - zostałam ugotowana, albo raczej… upieczona. Znalazłam w tej książce więcej informacji, niż się spodziewałam. I choć może trudno w to uwierzyć, poradnik ten naprawdę jest kapitalny. Co prawda objętościowo nie rzuca on czytelnika na kolana, ale znajduje się w nim wszystko to, co niezbędne, a o to przecież przede wszystkim nam chodzi. Prawda? Co dokładnie zawarto w Pysznych zapiekankach? O tym pokrótce poniżej.

Zasadniczo książka składa się z siedmiu części. Pierwsze sześć rozdziałów traktuje stricte o samych zapiekankach, a dokładnie rzecz biorąc o różnych ich typach. I tak oto poznajemy zapiekanki z mięsem i drobiem, zapiekanki z rybami i owocami morza, zapiekanki z makaronem, ryżem i nie tylko, zapiekanki warzywne z dodatkami, zapiekanki wegetariańskie oraz słodkie zapiekanki. Jak widać trochę tego jest, a każda z tych grup, jeśli bliżej się im przyjrzeć, dzieli się na kolejne i kolejne. Poszczególne przepisy zostały bardzo precyzyjnie i czytelnie skonstruowane. Zaraz pod nazwą danej potrawy znajduje się jej metryczka, z której dowiadujemy się jaki jest czas przygotowania danej potrawy oraz jak długo powinna się ona znajdować w piekarniku. Dodatkowo z tego krótkiego podsumowania dowiemy się również ile standardowych porcji można z danego przepisu uzyskać, ile poszczególne porcje zawierają białka, tłuszczu i węglowodanów oraz jaka jest ich wartość energetyczna. Pod koniec przeczytać możemy również jak trudno dane danie wykonać. Dzięki tym informacjom ostatecznie będziemy mogli sami stwierdzić, czy książka jest dobra czy też nie. W ostatniej części książki mowa jest o wskazówkach do przepisów. Jest to kolejna bardzo przydatna rzecz.

Jeśli chodzi o same przepisy, to każdy z nich podzielono na dwie odrębne części. Pierwsza z nich informuje czytelnika o składnikach niezbędnych do wykonania danej potrawy. Przepisy są szczegółowe i zawierają dokładną wagę każdego składnika. Dzięki temu wykonanie listy zakupów nikomu nie sprawi kłopotu. Druga część to już sam przepis, który zapisano przy pomocy prostych zwrotów i jasnych uwag. Każdy etap gotowania jest tu osobno oznaczony, co znacznie ułatwia pracę w kuchni. Opracowanie przepisu nie pozostawia wątpliwości co do tego, jak daną czynność wykonać, albo co z konkretnym składnikiem zrobić. Dzięki temu praca wre, składniki się łączą, a ostatecznie zapiekanka porządnie się zapieka. Jest więc tak, jak być powinno.

Jeśli chodzi o moje osobiste doświadczenia, to muszę przyznać, że dość długo zastanawiałam się, które z dań przygotować. Ostatecznie, po zapoznaniu się z całą książką zdecydowałam, że przyrządzę Lasagne szpinakową. W moim rodzinnym domu szpinaku się nie jadało. Tak przynajmniej było, kiedy byłam mała. Teraz czasy się zmieniły, zmieniły się również gusta kulinarne. Od kilku lat sama raz na jakiś czas udoskonalam pewną szpinakową potrawę. Stwierdziłam więc, że nie zaszkodzi spróbować przepisu z tej książki, by dowiedzieć się, czy pod innymi postaciami te soczyście zielone liście również są zjadliwe. Lasagne przygotowałam szybko, w zasadzie w takim czasie, jaki podano w książce. Jedyne czego zabrakło mi w opisie tego przepisu to grubość warstw jakie powinny się utworzyć w poszczególnych fazach. Z tego powodu początkowo wykorzystywałam za dużo jednego składnika, a innego nie używałam prawie wcale. Nic jednak straconego, ostatecznie nie miało to raczej wpływu na smak samej zapiekanki. A ten był naprawdę bardzo dobry. Może nie tak dobry jak manicotti, za którym wprost przepadam, ale dobry. Jest oczywiście kilka szczegółów, które osobiście bym w przepisie zmieniła, coś dodała, czegoś ujęła. Ostatecznie przepis zaliczam do bardzo udanych. Tak samo jak to, co z tego przepisu wyszło, czyli smakowitą szpinakową lasagne. Przede mną zapiekanki na słodko. Już nie mogę się doczekać wizyty w kuchni. Pyszne zapiekanki zdecydowanie warto posiadać w domowej biblioteczce. Polecam.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Świat Książki i Weltbildowi