Pokazywanie postów oznaczonych etykietą od autora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą od autora. Pokaż wszystkie posty

20 maja 2016

Motyle ("Cześć, co słychać?" Magdalena Witkiewicz)

"Cześć, co słychać?" Magdalena Witkiewicz
wyd. Filia
rok: 2016
str. 320
Ocena: 5,5/6


Jesteśmy szczęśliwi. Mamy wszystko, czego od życia zawsze chcieliśmy. Koleje losu układają się nam dokładnie tak, jak powinny. Praca, dom, dzieci, kochająca rodzina. Czegoż więcej chcieć? Czy w ogóle można prosić o więcej? Jak się okazuje, czasem można chcieć za dużo. A potem się sparzyć. I stracić wszystko, na co pracowało się przez lata.

Dwadzieścia lat po maturze jedna ze szkolnych koleżanek Zuzanny zamieściła na fejsbuku posta, w którym przypomniała, ile czasu minęło od pamiętnych wydarzeń. Pokusiła się jednak o nieco więcej i poza samym wpisem, dodała do niego zdjęcia. Studniówka. Polonez. Maturzyści, dumnie kroczący do przodu w tym dostojnym tańcu. A wśród nich oni – ona i on, Zuza i Paweł, przez wszystkich nazywany Pablo. Wielka szkolna miłość, która trwała jeszcze długo po maturze. Zuzie te zdjęcia zaczynają przypominać coś, co dawno utraciła. Motylki w brzuchu. Tak, dwadzieścia lat temu miała motylki. Miała je przez cały czas trwania związku z Pablem. Chłopak pisał do niej cudowne listy miłosne. Podrzucał jej do książek, plecaka, wysyłał pocztą. Pisał z okazji dnia Dzikiej Flory czy Dnia Marzyciela. W zasadzie każdy powód, by napisać był dobry. A konkluzja zawsze była taka sama – miłość. Wspomnienia sprawiają, że bohaterka zaczyna odczuwać coraz większy żal. Teraz nie ma motylków, Nie ma listów miłosnych. Nie ma romantycznych randek. Kiedy Zuzanna prosi męża, by napisał do niej list, ten w odpowiedzi zostawia jej karteczkę na lodówce. Bardzo nieromantyczną. Totalnie przyziemną. Ten drobny liścik, w zasadzie niepozorny, skierował myśli Zuzy na tory, które doprowadzić ją miały do zagłady.

Czasami życie marzeniami sprawia, że coś idealnego i trwałego niczym zamek wybudowany na skale, rozpada się jak niechlujnie ułożony domek z kart. Wydaje się nam, że postępujemy słusznie, że nie robimy nic złego, że po prostu staramy się przeżyć kolejny dzień i być odrobinę bardziej szczęśliwi. A tak naprawdę wpadamy w czarną dziurę, z której nie jesteśmy w stanie się wydostać. Najgorsze jest jednak to, że nawet tego nie zauważymy, wręcz przeciwnie - wydaje nam się, że wszystko jest w najlepszym porządku. Zuza myśli, że nic złego nie robi, ale równocześnie oddala się od codzienności, a co za tym idzie i od swojego męża. Wydaje się jej, że nic się nie zmienia, że wciąż najważniejsze są jej dzieci, ale na każdym kroku odstawia je na bok, niczym w danej chwili niepotrzebne kawałki układanki. Kłamie przyjaciółkom, mężowi, rodzicom, dzieciom i sobie samej. I choć chwilami zdaje sobie sprawę, że postępuje nie do końca uczciwie, to mimo wszystko dalej w to brnie.

W przypadku Cześć, co słychać zdecydowanie nie można osądzać książki ani po tytule, ani tym bardziej po okładce. Powieść opowiada dość złożoną historię, która z początku wydaje się banalna i niczym nieodróżniająca się od innych. Nawet przez pierwsze kilkadziesiąt stron odnosiłam wrażenie, że czytam o samej sobie. W końcu która z nas nie przeżyła młodzieńczej miłości, pełnej wzlotów, czułych słówek i motylków w brzuchu? Wydaje mi się również, że większość ludzi, tak jak i bohaterka powieści, ma skłonność do wymazywania gumką tych mniej fajnych wspomnień. Po latach dużo łatwiej i przyjemniej wracać do tych cudownych chwil, gdy ptaszki ćwierkały, słonko świeciło a my byliśmy naprawdę szczęśliwi. Nikt nie zadaje pytań - czemu to się skończyło. Jak doszło do rozstania. A przecież większość związków nie rozpada się ot tak, bez powodu. Prawda? By się tego dowiedzieć, koniecznie powinniście przeczytać najnowszą powieść Magdaleny Witkiewicz.

Cześć, co słychać czyta się bardzo dobrze, choć nie od samego początku łatwo wdrożyć się w fabułę. Bohaterka stara się opowiedzieć czytelnikowi swoją historię. Tłumaczy się, wyjaśnia, a w zasadzie plącze w zeznaniach. Wciąż i wciąż powtarza, że o tym dalej, że nie miało być tak jak wyszło, że gdyby nie postąpiła tak, jak postąpiła, nie doszłoby do tego, co się wydarzyło. Nie byłoby tragedii, koszmaru, wybuchów i końca. Czytelnik zaczyna zastanawiać się, co takiego Zuza zrobiła. Co tak bardzo ja gnębi, co sprawia, że wiesza na sobie psy. A potem się dowiadujemy i… czy się dziwimy? Ja gdzieś w połowie powieści zaczęłam coś podejrzewać, a im więcej czytałam, tym bardziej utwierdzałam się w słusznym, jak się potem okazało, przekonaniu. Nie żałuję jednak ani jednej chwili poświęconej tej lekturze. Bo choć mnie rozbiła, to potem starała się poskładać w całość. Tę powieść warto ją więc nie tylko przeczytać, ale i dłużej się nad nią zastanowić a następnie zapamiętać. Polecam.

Sil

Za książkę dziękuję Autorce :) 

28 listopada 2015

Bookowo 11/2015 (32)

Kolejny miesiąc się kończy, wypada się więc "wyspowiadać" z listopadowych zdobyczy. Nie będę dziś przedłużać, oto i one. 


To może zacznę od lewej strony :) 

Na początek - kolejna książka kucharka (kocham), czyli ABC Gotowania - Marieta Marecka (Egmont). Bardzo dziękuję wydawnictwu za tę książkę, wiem, że nie była zasadniczo przewidziana dla blogerów :) 

Kolejne dwie pozycje, to mój zaków z Targów Książki w Katowicach. Doszły więc do mojej domowej biblioteczki książki od Sonii Dragi, czyli Niebezpieczna znajomość - Christine Drews oraz W nocnej mogile - Peter Robinson. 

Dalej jedna z największych zdobyczy listopada, czyli Jesteś moja, dzikusko - Agnieszki Lingas-Łoniewskiej (Novae Res). Jest to oczywiście egzemplarz przedpremierowy. Recenzja pojawi się w styczniu. Dla tych, którzy "siedzą w temacie", to tak naprawdę debiut Agnesscorpio na pewnym forum, czyli - Trudna miłość. Uwielbiam tę książkę i już nie mogę doczekać się aż szersze grono będzie mogło się z nią zapoznać.
No i oczywiście w końcu dotarła do mnie wędrująca książka, również autorstwa Agnieszki, czyli W zapomnieniu. W przyszłym tygodniu ruszy dalej :)

Po wielu perturbacjach dotarła do mnie powieść Restart - Amy Tintera (MAG). Bardzo chciałam i chcę dalej przeczytać tę powieść, więc na pewno wkrótce po nią sięgnę. 

Pewne przeboje były również z kolejną przesyłką. W końcu jednak dotarły do mnie zamówione w wydawnictwie Filia powieści, czyli Jeden krok - Heather Gudenkauf oraz Śnieżynki - Liliany Fabisińskiej. 

Ostatnio otrzymałam do recenzji Dzień 21. Jednak nim przeczytam tę powieść muszę zapoznać się z pierwszą częścią. Na szczęście udało mi się ją zdobyć dzięki wymianie na LC. Czytam więc teraz Misję 100 - Kass Morgan (Bukowy Las). 

Kolejne perturbacje przeżyła książka Pan Przypadek i fioletowoskórzy - Jacka Getnera, którą otrzymałam od autora. W końcu jednak do mnie dotarła, mam więc nadzieję, że wkrótce uda mi się ją przeczytać. 

Dotarła również długo wyczekiwana książka Jay'a Ascher'a - Trzynaście powodów. Za książkę dziękuję portalowi Duże Ka i wydawnictwu Rebis. 

Wydawnictwo Otwarte przesłało mi finalny egzemplarz Tajemnego ognia - C.J. Daugherty [RECENZJA], oraz Podaruj mi miłość, czyli opowiadania 12 znakomitych autorów. Książkę do recenzji dostała Wiktoria, więc nie ma jej w stosiku. 

Dalej mamy powieść od Albatrosa. Giełda słów - Aleny Graedon bardzo mnie pociąga. Mam nadzieję, że wkrótce ją przeczytam. 

Ocalenie Callie i Kaydena - Jessica Sorensen to już powieść od wydawnictwa Zysk. Jeszcze poprzednia część przede mną, liczę, że wkrótce nadrobię zaległości. 

Na koniec, ale nie ostatnia - książka od Feerii Young, czyli Pojedynek - Marie Rutkowski. Recenzja wkrótce. 

To tyle. 
Jak zwykle pytam: coś polecacie? Coś odradzacie? Coś chcielibyście dla siebie? 

28 czerwca 2015

Bookowo 6/2015 (28)

Sobota co prawda już nami, i przynajmniej w teorii mój czas na dodawanie stosiku już minął, ale postanowiłam zrobić wyjątek i uraczyć was moimi nabytkami w niedzielę. Nie wiem co prawda, czy dziś będziecie mieli czas, by tu zajrzeć, ale że pogoda (przynajmniej na Śląsku) nie dopisała, więc może siedzicie na blogach i czytacie. Nie przedłużając, oto on, mój stos:

Tak mi się wydaje, że to nie wszystkie książki, jakie pojawiły się w moim domu i na blogu w czerwcu. Na pewno brakuje tu powieści, które dotarły do Wiki. Chodzi oczywiście o 1D. Tacy właście są - Dann'ego White, otrzymanej dzięki nowo nawiązanej współpracy z wydawnictwem IUVI (RECENZJA TUTAJ) oraz Ścieżki ocalenia - Ewy Seno  od Feerii (RECENZJA TUTAJ). 
Teraz jak się przyglądam stosikowi i recenzjom, to widzę, że brakuje jeszcze książki Niepłodność - Bogdy Pawelec, otrzymanej od autorki, którą rcenzowałam ja (RECENZJA TUTAJ). 

A teraz skupmy się już na samym stosiku. Od prawej:
Toxic i Utrata autorstwa Rachel Van Dyken (Feeria), które cudem udało mi się załatwić jeszcze u wydawcy. Przegapiłam te powieści podczas informacji o premierach. Całe szczęście wydawca się ulitował bo Utratę czytało się wspaniale. Toxic jeszcze przede mną. Z recenzją Utraty możecie zapoznać się na blogu (RECENZJA TUTAJ). 
Co, jeśli... - Rebeki Donovan (Feeria) właśnie czytam. I tym, co przeczytałam jestem zachwycona. Oby reszta też mnie nie zawiodła. W ogóle czerwiec to miesiąc Feerii, zdecydowanie :) 

Opowieści terapeutyczne o niepłodności - Bogdy Pawelec (Feeria) to pozycja od autora, tak jak i Niepłodność. Ten tomik jeszcze przede mną, ale pewnie wkrótce zapoznam się i z tą pozycją. 

Sanktuarium - Sarah Fine (Jaguar) to powieść o krainie cieni. A, że na cienie mam teraz wielką ochotę, to zapewnie po powieść wkrótce sięgnę :) 

Buźka - Sophie Hannah (Wydawnictwo Literackie) i Kiedy cię poznałam - Cecelia Ahern (Akurat) to pozycje recenzenckie od portalu Duże Ka. Obie książki z chęcią przeczytam, ale uwielbiam powieści Sophie Hannah, więc to tej książki nie mogę się doczekać :) 

To, co się nigdy nie zdarza - Anne Holt (Prószyński) to pozycja z wymianki na LC. Zbieram powieści Anne Holt, cieszę się, że udało mi się upolować tę książkę :) 

After Ocal mnie - Anna Todd (Między Słowami), to już trzecia odsłona serii o Hardinie i Tessie. W Polsce trzecia część podzielona została na dwie odsłony, kontynuacja już w sierpniu. A ja sięgam po Ocal mnie już wkrótce :) 

Mara Dyer Zemsta - Michelle Hodkin (YA!) to finał wspaniałej serii. Poprzednie części bardzo na mnie podziałały i zapadły mi w pamięć, już nie mogę się doczekać lektury Zemsty :) 

Krew na śniegu - Jo Nesbo oraz Każdego dnia - Davida Levithan'a (Grupa Publicat) to pozycje, które wzbudzają we mnie różne uczucia. Każdego dnia czytałam różne opinie, jestem więc zaintrygowana. Jo Nesbo uwielbiam, tym razem jednak to nie kolejna część przygód Harrego Hole. Zobaczymy więc, jak autorowi wyszło coś zupełnie innego. 

Krach - Andrew Gross (Mira) zapowiada się na super thriller. Liczę, że się nie zawiodę :) 

Ostatnie dwie książki to pożyczki od koleżanki :) Love, Rosie - Celii Ahern oglądałam, liczę że powieść spodoba mi się tak, jak film. O Magicznym ogrodzie - Sarah Addison Allen to dla mnie tajemnicza karta. Mam nadzieję, że uda mi się te powieści wkrótce przeczytać :)

Czy przypadło wam coś do gustu? Coś szczególnie polecacie? Coś odradzacie? :) 


19 czerwca 2015

Zazdrość o dziecięcy wózek...1) („Niepłodność. Pomoc medyczna i psychologiczna” Bogda Pawelec, Wojciech Pabian)


„Niepłodność. Pomoc medyczna i psychologiczna” Bogda Pawelec, Wojciech Pabian
wyd. Smak Słowa
rok: 2012
str. 160
Ocena: 5/6

Na ciele rozmaże łez tatuaże
Ostatnią już noc mi zabierasz.
I męczy mnie ciągle myśl że już nie zdążę.
Oddalasz się znów z każdym słowem.

Nie zobaczysz, że patrzę na Ciebie inaczej.
Nie chciałeś mnie takiej mieć.
2)

Kursor mruga jak szalony, a ja poza niepokojem w całym ciele niezupełnie wiem, co mam napisać. Książkę przeczytałam od deski do deski, wiele danych przyswoiłam. Zaznajomiłam się z metodologią i przypadkami. Poznałam historię wielu anonimowych osób, podobnych mi, podobnych nam. Przeżyłam tę książkę na swój sposób, ale nie poruszyła mnie tak jak In vitro Bogdy Pawlec. Przy tamtej pozycji zrozumiałam, że marnuje czas i, że jak najszybciej powinnam ruszyć do przodu. Przy tej byłam już z przodu. Wygrzebałam się z dołka, podjęłam decyzję, zaczęłam działać. Teraz czuję się, jakbym działała od miesięcy, albo nawet lat. Tak, oczywiście staramy się od lat. Ale tak nie staraliśmy się nigdy. W ciągu półtorej miesiąca przeszliśmy przez dwie kliniki, kilkanaście badań, kilka wizyt i kilka różnych leków na różne przypadłości. Jeszcze chwila i wszystko na poważnie się zacznie. Z jednej stron jestem pobudzona i podbudowana, z drugiej - zniecierpliwiona i zaniepokojona. Dni raz pędzą, raz wloką się niemiłosiernie. Skrupulatnie wyliczam czas do zbliżającej się procedury. Mam nadzieję, że tym razem nic nie stanie nam na przeszkodzie. Zapytać więc możecie, do czego więc była mi Niepłodność Pomoc medyczna i psychologiczna? Otóż bardzo mi się przydała. Dzięki niej powiedziałam się więcej, jak to dr Pawelec określiła w innej swojej publikacji doktoryzowałam się. Poznałam pojęcia, znaczenie niektórych chorób, sposoby leczenia. Dowiedziałam się, kiedy naprawdę zaczyna być źle i powinnam udać się do specjalisty (ginekologa) i kiedy zaczyna być tragicznie i powinnam skorzystać z pomocy psychologa. Teraz znam różnice między procedurami, wiem, po co bada się poszczególne hormony i czemu tak istotne jest, by zbadać je w konkretnym momencie.

Dzięki Niepłodności... choć odrobinę lepiej wiem, jak radzić sobie z moim otoczeniem. Jak odpowiadać, by nie narażać się na niekończące się pytania o to, kiedy my doczekamy się potomstwa. Wiem również, tak przynajmniej mi się wydaje - kiedy powinnam dać sobie na wstrzymanie. Wiem, jakie pytania muszę sobie zadawać, by upewnić się, że jestem we właściwym miejscu i we właściwym czasie.

Według mnie Niepłodność - Pomoc medyczna i psychologiczna, autorstwa Bogdy Pawelec (psycholog) i Wojciecha Pabiana (ginekolog) to bardzo ciekawa i pouczająca lektura. Dzięki niej moja wiedza została w swoisty sposób oswojona i miała możliwość okrzepnięcia. Wiem teraz znacznie więcej i, tak mi się przynajmniej wydaje, łatwiej mi zrozumieć, co się wokół mnie dzieje. Lekarze nie zawsze tłumaczą, po co zlecają dane badania. Już po kilku stronach wiedziałam, że moja wstępna diagnostyka nie była przeprowadzona do końca prawidłowo. Teraz wiem, że brakło badań, które akurat w moim wypadku wyszły nieprawidłowo. Być może, gdyby kilka lat temu ktoś mi kazał wydać kilkaset złotych, teraz miałabym już nawet dość sporego dzidziusia. A tak, muszę nieść mój krzyż. Mam nadzieję, że wkrótce nie będzie on już taki ciężki.

Lekturę Niepłodności zdecydowanie polecam wszystkim osobom, które na co dzień brykają się z problemem, jakim jest nieposiadanie potomstwa. Książka dużo wyjaśnia, więc warto ją przeczytać.

Sil

1) str. 50

2) Sarsa Markiewicz - Naucz Mnie

15 czerwca 2015

A życie? Życie toczy się dalej […]* („Pamiętnik nastolatki 10: Julia III" Beata Andrzejczuk)


„Pamiętnik nastolatki 10: Julia III" Beata Andrzejczuk
Wyd. Rafael
rok: 2015
str. 328
Ocena: 4/6



Życie nastolatki to wcale nie jest łatwa sprawa. Ciężko się żyje, gdy buzują w nas hormony i same nie wiemy, czego chcemy. Niby mamy ustaloną hierarchię wartości, ale jednak nie.  Komentujemy czyjeś sytuacje, a jak przyjdzie, co do czego, to robimy wszystko na opak – wbrew swoim radom, komentarzom. Niby wiemy, że kochamy, ale kiedy pojawia się ktoś nowy, zaczynamy wątpić. Zawieramy nowe znajomości, nie zawsze dobre. Ludzie przychodzą i odchodzą, a nam ciężko się z tym pogodzić.

Julia nie jest inna, też przeżywa wzloty i upadki. Podejmuje decyzje – w większości sytuacji złe. Mimo wszystko jej życie jest w miarę stabilne, przynajmniej na początku. Ma u boku kochającego chłopaka, najlepsze przyjaciółki i mamę, która zawsze służy pomocą. Jednak sprawy zaczynają się komplikować.
Julka traci swoją stabilność. Tyle o ile w szkole idzie jej dobrze, tak życie prywatne zaczyna się sypać.
Z racji tego, że dziewczyna nie jest już wolontariuszką, nie może spotykać się z Alą, jej byłą podopieczną. I gdy jest już na skraju załamania, do akcji wkraczają Maksym z Natką i to dzięki nim nastolatka dalej może zajmować się Alą. Lecz nie jest to jedyny jej problem. W wolontariacie pojawia się nowa członkini – Magdalena, jest ona teraz podopieczną Eliasza – chłopaka Julki. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że Magda podkochuje się w chłopaku i wcale nie usuwa się w cień w związku z tym, że jest już zajęty. Nastolatka jest okropnie zazdrosna, a czara goryczy przelewa się, kiedy widzi, jak na spotkaniu wigilijnym Eliasz i Magda przytulają się. Oliwy do ognia dolewa Kinga – siostra Eliasza – mówiąc Julce, że nie ma już czego szukać u jej brata. Czy Eliasz ukrywa coś przed Julką? Dlaczego Kinga tak bardzo jej nienawidzi? Jaki w tym wszystkim udział mają Maksym i Natalia?

Szczerze mówiąc jestem trochę rozczarowana. Nie wiem czego się spodziewałam, ale na pewno nie spodziewałam się aż tak dorosłego języka użytego w książce dla nastolatek. Wszystko wydawało mi się takie… wyniosłe. Jakoś nie odczuwałam tego aż tak mocno, czytając poprzednie części. Zdecydowanie nie spodobało mi się to, jak główna bohaterka komplikowała nawet najprostsze sprawy. W pewnych momentach zachowywała się jak rozkapryszony dzieciak, któremu wydaje się, że może wszystko, nic nie musi. Były momenty, które wydały mi się strasznie naciągane, a akcja toczyła się w kółko. Doszło do tego, że niektóre fragmenty pomijałam, bo nie miałam ani siły, ani ochoty na ich czytanie.

Ale, jak to w pięknych bajkach bywa, wszystko skończyło się tak, jak miało się skończyć. A ja już chyba jestem za stara na tę serię. Wiem, że na jesień ma wyjść kolejna cześć, ale ja już chyba podziękuję, choć… kto wie? W każdym razie w tym momencie, jak dla mnie, Pamiętnik Nastolatki mógłby się zakończyć.

Czy polecam? Zależy dla kogo. Mnie już tak nie fascynuje to wszystko, tak jak to było na początku, jednak sądzę, że młodszej mnie Julia III zdecydowanie przypadłaby do gustu (nie, że jestem  stara, mam dopiero 16 lat!).

„-Co robisz?
-Maluję.
-A co malujesz?
-Twój strach, że kiedyś odejdę.
-Ale przecież ta kartka jest pusta” (str. 64)

„To takie dziwne, że moje szczęście zależy od kogoś, a nie ode mnie” (str. 67)

[…] – Wiesz, szybko zdobądź tyle lat, ile trzeba, żeby się ożenić, to znaczy wyjść za męża. No i żeby był ślub z Eliaszem […].” (str. 73)

„Czytelnik może żyć życiem tysiąca ludzi zanim umrze.
Człowiek, który nie czyta, ma tylko jedno życie” (str. 260)

„-Powiedz mi, jak mnie kochasz
-Powiem
-Więc?
-Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec.
Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.
W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona” (str. 327)

*Str. 18

Vic :D


4 maja 2015

Bolesny koniec złudzeń1) („Pierwsza na liście” Magdalena Witkiewicz)

„Pierwsza na liście” Magdalena Witkiewicz
wyd. Filia
rok: 2015
str. 356
Ocena: 5/6


Oh I know the feeling,
Of finding yourself stuck out on the ledge,
And there ain't no healing,
From cutting yourself with the jagged edge,
I'm telling you that,
It's never that bad,
Take it from someone who's been where you're at,
Laid out on the floor,
And you're not sure,
You can take this anymore
2)

Przyznam, że Pierwsza na liście chwilę poleżała w mojej biblioteczce. A potem ja poleżałam wraz z nią. Oczywiście nie w biblioteczce tylko na kanapie. I w łóżku. Leżałam i zaczytywałam się, bo powieść okazała się niesamowicie intrygująca i wciągająca. Pociągająca. Gdy nie mogłam jej czytać, myślałam o tym, co będzie dalej. Co opowie kolejna kobieta? Jak będzie powiązana z poprzednią? Zastanawiałam się również, jak to wszystko się potoczy? Jak się skończy? Jaką przyniesie przyszłość?

Karolina Rybińska jeszcze do niedawna prowadziła bardzo szczęśliwe życie rodzinne. Nie. To stwierdzenie nie jest do końca prawdziwe. Owszem - dziewczyna dzięki swojemu otoczeniu była szczęśliwa. Kochająca mama. Przesłodka siostra. Wspaniała babcia. Istna kopalnia radości. Tylko, że ojciec kilka lat wcześniej odszedł i, dziwnym zbiegiem okoliczności, zgrało się to w czasie z ciążą matki. Jak się okazało Patrycja, mama Karoliny przeczuwała, ba - wiedziała, że może być to jedyny sposób na zatrzymanie męża przy sobie. Niestety, jak się okazało, bez powodzenia. Została więc samotną matką dwójki dzieci, z nadzieją na to, że w przyszłości będzie lepiej. Mąż może kiedyś wróci. Dzieci jednak zawsze były dla niej najważniejsze, zarówno jeśli chodzi o rodzinne wydatki, jak i o zdrowie. Kichnięcie. Mały katar. Podniesiona delikatnie temperatura. Z każdym symptomem pojawiającym się i córek, zmartwiona matka niezwłocznie udawała się do lekarze. U siebie nie zważała na nic, łykała jakieś środki na wzmocnienie i oddawała się życiu rodzinnemu. Do czasu, gdy okazało się, że na dbanie o własne zdrowie już za późno. Wtedy właśnie świat Karoli rozpadł się na kawałki. Informacja o białaczce była jak wyrok. Karolina jednak dość szybko zrozumiała, że musi się przeciwstawić, bo jeśli ona tego nie zrobi, to naprawdę będzie koniec.

To tyle tytułem wprowadzenia. Podawanie jakichkolwiek kolejnych faktów mogłoby zdecydowanie za bardzo odsłonić przed Wami fabułę powieści. Pierwsza na liście to dość specyficzna książka, złożona z opowieści, a w zasadzie wyznań różnych kobiet. Wraz z zaznajamianiem się z kolejnymi historiami dowiadujemy się coraz więcej i zaczynami rozumieć, co te kobiety łączy. Jednak tak naprawdę dopiero czytając jedną z ostatnich historii wszystko składa się w spójną i oczywistą całość. Już nie ma tajemnic, już nie musimy zadawać sobie pytań: dlaczego, po co, kiedy i jak. Wiemy i to jest najważniejsze. Ale czy wiemy wszystko? Oczywiście nie. Nie wszystkie tajemnice zostają przed nami odkryte. Świadomie? Wydaje mi się, że przynajmniej cześć z nich tak. Ale czy wszystkie? Niekoniecznie. Wydaje mi się, że niektóre tematy po prostu zostały pozostawione, choć ja chętnie dowiedziałabym się, jakie na przykład było ich źródło. Może będzie mi to jeszcze dane? Może Magdalena Witkiewicz pokusi się o napisanie kontynuacji, lub chociaż spinoffu? Pozostaje mi mieć nadzieję.

Pierwsza na liście to nie tylko doskonała, wciągająca i pasjonująca powieść, ale również pozycja powodująca, że czytelnik poważnie zaczyna zastanawiać się nad sensem własnego życia. Czym ono jest w obliczu możliwości niesienia pomocy innym? Dowiadujemy się, jak niewiele czasem trzeba, by pomóc innym. Dla mnie temat jest tym istotniejszy, iż kiedyś uznałam, że dla innych zrobić mogę naprawdę wiele, ale nie oddać szpik. W dzieciństwie przeszłam wiele po nieprawidłowo przeprowadzonej punkcji lędźwiowej i nie wyobrażam sobie, bym mogła po raz wtóry przez to przejść. Jak się jednak okazuje, żyłam w głębokiej nieświadomości. Bardzo, baaardzo głębokiej. Za odkrycie prawdy z całego serca dziękuję autorce. A powieść polecam, zdecydowanie warta przeczytania.

Sil

1) str. 320

2) Nickelback - Lullaby

30 kwietnia 2015

Bookowo 4/2015 (26)

Bla, bla, bla... aby tradycji stało się zadość powinnam ponawijać coś o tradycji, o zmianach itp. I pewnie zaraz zacznę naturalne dla mnie lanie wody, ale... na pewno nie w pierwszym zdaniu. No może nawet nie w dwóch, czy trzech pierwszych :)

Jakoś mi ostatnio nie idzie trzymanie się wytyczonych ram. Stosiki miały pojawiać się w ostatnie soboty miesiąca, ale nie zawsze mi to wychodzi. Tak jak na przykład jest teraz. Już dużo po 21, czwartek, ostatni dzień miesiąca. A ja właśnie sobie uświadomiłam, że nie tylko nie wstawiłam postu w minioną sobotę (zrobiłam to z premedytacją zresztą), to jeszcze dziś zaraz po pracy, zamiast pisać, położyłam się na kanapie i trochę pospałam. A co, kto bohatemu zabroni, jak to się zwykło mawiać. No i w ten oto sposób, późną porą, stukam w klawiaturę... w sumie sama nie wiem po co :) Bo przecież wystarczy wstawić fotki i po sprawie :) Więc wstawiam :) 

Tym razem fotek jest kilka. Pierwsza wykonana zaraz po "postawieniu" nowego regału. Reszta aktualna :) 

Na Starter - Lisy Price (Albatros) już nie mogę się doczekać. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się rozpocząć lekturę :) 

Wszyscy ludzie przez cały czas - Marty Guzowskiej (GW Foksal) to kontynuacja serii o zwariowanym i ekscentrycznym archeologu Mario Yblu. Liczyłam, że na koniec miesiąca będę już po lekturze, niestety - nie udało się. Ale może wkrótce się uda :) 

Bałkany zebrane z asfaltu - Michał Mazurek (Novae Res) to lektura, która oczekuje na Artura. Małż się za nią zabiera, ale do końca zabrać się nie może. Oby wkrótce pojawiła się recenzja :) 

Eleonora & Park - Rainbow Rowell (Otwarte) to moja wielka porażka. Porażka, bo to nie ja czytałam i recenzowałam tę powieść, tylko oczywiście Wiktoria. RECENZJA. Ja mam nadzieję, że książkę przeczytam na urlopie :) 

Po zmierzchu - Alexandry Bracken (Otwarte) przeczytałam już jakiś czas temu. w kwietniu doczekałam się egzemplarza papierowego, za co bardzo dziękuję wydawnictwu. Cała seria jest świetna i polecam ją z czystym sumieniem. RECENZJA.

Na tym stosiku brakuje powieści, która trafiła bezpośrednio do Wiktorii, czyli Biorąc oddech - Rebeki Donovan (Feeria) RECENZJA oraz filmu Furia, który do recenzji od Dużego Ka (RECENZJAdostał Artur i który położył... nie wiem gdzie :) 

Na kolejnym "stosiku" widać powieści, które dotarły do mnie w drugiej połowie kwietnia. 

W ostatnich dniach przyszła do mnie Metalowa Dolna - Bruna Kadyny (od autora). Książeczka niepozorna, ale podobno bardzi ciekawa. 

After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem - Anny Todd (Między Słowami) czytałam jeszcze w marcu i na początku kwietnia. Polecam i zapraszam na RECENZJĘ.

Pięknego drania - Christiny Lauren (Zysk i s-ka) zamówiłam już tak dawno, iż byłam przekonana, że już do mnie nie dotrze. Ale dotarła. Pewnie więc wkrótce będę miała okazję ją przeczytać :)

Opis Chłopca w lecie - Cartera Wilsona (Świat Książki) zaintrygował mnie. Bardzo się cieszę, że będę miała możliwość przeczytania tej powieści. 

Na koniec wisieńja na torcie. Wiem co jem. Przepisy z programu - Kasia Bosacka (Grupa Publicat). Program oglądam od początku jego emisji i uważam, że jest świetny. Książę przeczytam więc z wielką przyjemnością. 

No i coś na odstresowanie. 100 ciuchów i dodatków do pokolorowania. Modne kolorowanie (Egmont). A poniżej kredki. Ja już się kolorowanie nie mogę doczekać :)
















A jak u was? Podobne stosiki? Coś podkradacie? Coś odradzacie? 

24 stycznia 2015

Bookowo 1/2015 (23)

W grudniu nie za bardzo miałam się czym chwalić pod względem zdobyczy książkowych. To, co do mnie dotarło zawarłam w ogólnym wpisie, i tyle. Styczeń to co innego. Nie mówię, że książki mnie przygniotly, ale troszkę ich do mnie dotarło :) Oto i one:














Jak widać, nie było łatwo zrobić idealnej fotki. Moja chorwacka kotka stwierdziła, że to ona powinna być w centrum uwagi, a nie jakieś tam książki.

W końcu udało się zrobić fotkę, na której poza pierwszym planem i Fukcją widać również stosik.

W stosiku brakuje jednej książki, tj. Oddychając z trudem, drugą cześć serii Oddechy (Rebecca Donovan), otrzymanej od wydawnictwa Feeria. Książkę recenzowała Wiktoria, tekst dostępny jest TUTAJ.

After. Płomień pod moją skórą - Anny Todd też chciała recenzować Wiktoria. Niestety, ja sobie tę książkę upatrzyłam wcześniej i trafiła w moje łapki. Właśnie jestem w trakcie czytania i powiem wam... płomień jest :) Książkę otrzymałam od wydawnictwa Znak Literanova, a w zasadzie ich nowej gałęzi - Między Słowami. Pani Małgorzato - bardzo dziękuję :) (przedpremierowo).

Dalej w stosiku znajduje się kolejna nowość wydawnictwa Feeria, czyli powieść Zac & Mia  - A.J. Betts. Książkę własnie recenzuje Wiki, ale myślę, że i ja wkrótce ją przeczytam :)

Kocham Paryż - Isabele Laflche dorwałam ostatnio na wyprzedaży w Auchanie, chyba za 9 zł. Jestem mega zadowolona z tego zakypu, może w końcu uda mi się przeczytać tę serię :)

Do księgarń właśnie trafiła najnowsza powieść Magdaleny Witkiewicz - Pierwsza na liście. Czuję, że ta książka to mój klimat. Już nie mogę doczekać się lektury. A za powieść dziękuję samej autorce i wydawnictwu Filia :).

Busem przez świat.pl czyli Ameryka za 8 dolarów, to jedna z najnowszych pozycji wydawnictwa SQN. Pierwszą częścią tego zaskakującego przewodnika autorstwa Karola Lewandowskiego zachwyciła Artura, mam nadzieję, że i tym razem pozycja mu się spodoba.

Kolejną pozycją w stosiku jest powieść Jolanty Mokrzyńskiej - Wszystkie świństwa świata. Bardzo dziękuję za książkę Sonii Dradze, liczę, że jak zawsze będę zachwycona :)

Dalej mamy Nocnego prześladowcę  Chris'a Carter'a (Sonia Draga). Uwielbiam ich serię Thriller, nie wątpię więc, że to będzie super pozycja.

Na samym końcu stoi przedpremierowy House of cards (Michael Dobbs). Premiera już 4 lutego, do tej pory na pewno pojawi się u mnie recenzja. Uwielbiam serial, który nakręcono na podstawie tej powieści, jestem więc przekonana, że książka również mnie zachwyci :) Za pozycję dziękuję pani Małgoracie i pani Justynie (Znak LiteraNova). 

Sonia Draga postanowiła zrobić mi dodatkową niespodziankę i wraz z książkami otrzymałam super kalendarz na ścianę, z fotografiami z Kuby. Baaardzo dziękuję :)


Czy któraś z pozycji przypadła wam do gustu? Coś czytacie? Czytaliście? Planujecie czytać? Jak zawsze czekam na wasze opinie :) 

14 stycznia 2015

Potrójna zbrodnia („Pan Przypadek i korpoludki” Jacek Getner)

„Pan Przypadek i korpoludki” Jacek Getner
tom: III
cykl: Pan Przypadek i...
wyd. Zakładka
rok: 2014
str. 234
Ocena: 4,5/6

Nie ma takich ram, w których mogą zamknąć mnie
Tyle nowych opcji
Zostajemy mocni
Znamy możliwości
Świat nie jest obcy nie
My gonimy ulicami na złamany kark czasami jak Basta (dalej, hej!)
Zakamuflowani w mieście ze stoma mostami jak Kasta (stale, hej)
Nie damy się wytłumić, my lubimy kiedy szumi i trzaska
My spadamy jak deszcz
Przechodzi Cię dreszcz
Czujesz nasz gniew
Sceptyce wbrew*

Dla mnie, zresztą pewnie dla wielu z nas - blogerów książkowych, Pan Przypadek to już w zasadzie dobry znajomy. W końcu bawi nas swoją błyskotliwą inteligencją nie od wczoraj. Trzymam w ręce trzeci tom jego przygód, a każdy z nich zawierał po trzy opowiadania. W sumie więc Jacek Getner zaznajomił już czytelnika z dziewięcioma odsłonami perypetii tego detektywa - niedetektywa. Czy są warte poświęcenia im czasu? Czy z każdą kolejną opowieścią jest lepiej czy gorzej? Ja już wiem, i mam nadzieję, że wy wkrótce również się dowiecie.

Jak po tytule można się spodziewać, tym razem rzecz rozgrywać się będzie w środowisku szeroko rozumianych korporacji, ludzi przesiąkniętych przez te instytucje do szpiku kości i problemów z tym związanych. Na pierwszy strzał idzie w tym minizbiorze opowieść o zbrodni dokonanej w jednej z niewielkich kawiarenek sushi. Podczas gdy komisarz Łoś prowadzi pilną i bardzo dogłębną obserwację Jacka Przypadka i jego nowej partnerki, w Orient Espresso dochodzi do brutalnego morderstwa. No dobrze, może to lekka przesada, ale naprawdę niewielka. Jeden ze stałych, przynajmniej w ostatnim okresie klientów, dość niespodziewanie dla załogi lokalu i pozostałych klientów... umiera. Oczywiście nie schodzi z tego świata w warunkach naturalnych, wręcz przeciwnie - udaje się do toalety, a po pół godzinie zostaje znaleziony z wbitą w splot słoneczny pałeczką. W kafejce znajduje się niewiele osób i bardzo ograniczona obsługa, a i tak trudno stwierdzić, kto dopuścił się tego czynu. Jeden z korporacyjnych bossów? Barman? Właścicielka kawiarni? A może ktoś, kogo w chwili odkrycia zwłok już nie było w lokalu? By się tego dowiedzieć, koniecznie musicie przeczytać najnowszą powieść Jacka Getnera zatytułowaną Pan Przypadek i korpoludki.

Oczywiście oprócz Morderstwa w Orient Espresso, w zbiorze znajdują się jeszcze dwa, równie interesujące opowiadania, a mianowicie Zbrodniarz i kara oraz Moralność pana Julskiego. Tytułami autor nawiązuje do klasyków, co jeszcze bardziej przyciąga do nich czytelnika - a przynajmniej przyciągnął mnie.

Całość została bardzo dobrze napisana i zdecydowanie dogłębnie przemyślana przez autora. Opowiadania swobodnie się przenikają, zawierają liczne nawiązania do siebie i gdyby nie tytuły, trudno byłoby zauważyć, że właśnie zaczęła się kolejna historia. Następne, prowadzone przez detektywa sprawy, są nie tylko zabawne, ale także pouczające. Myślę, że każdy kto się z nimi zapozna wyciągnie z nich sobie tylko znane wnioski.  Powieści Jacka Getnera czyta się bardzo dobrze, czas przy nich mija zdumiewająco szybko. Pana Przypadka i korpoludki połknęłam ekspresowo i w całości. Zdecydowanie polecam, nawet tym, którzy nie znają wcześniejszych perypetii głównego bohatera. 

Sil

* Mrozu - Globalnie ft. W.Kasta

Za książkę dziękuję Autorowi

Baza recenzji Syndykatu ZwB

28 września 2014

Bookowo 8/2014 (20)

Wrzesień jest jednym z moich najulubieńszych miesięcy. Chyba, że pada. Chyba, że jest zimno. Chyba, że... no dobra. Zwykle bardzo lubię ten miesiąc. Wrzesień w tym roku stanął u mnie pod znakiem książki, Dobrej książki. Jak wiadomo, to właśnie na jesieni na rynku pojawia się najwięcej nowości. Tak więc i do mnie sporo ich napłynęło. Niestety, nie ma wśród nich wszystkich pozycji, które pragnęłam zdobyć. Liczę jednak, że jeszcze mi się uda o niektóre z nich wystarać. Trzymajcie za mnie kciuki, bo marzy my się najnowsza powieść Yrsa Sigurdardottir, kontynuacja serii Cassandry Clare oraz takie Jedno małe kłamstwo

Ale, ale... wracając do tematu. Oto mój stos :)




Tak jak widać, na załączonym obrazku, troszkę się tego uzbierało. Sama nie wiem od czego by tu zacząć, więc może... od początku?

Na samej górze stosiku znajdują się dwie powieści Tomasza Sekielskiego, czyli Sejf oraz Obraz kontrolowany. Obie książki otrzymane dzięki uprzejmości portalu Czytajmy Polskich Autorów oraz wydawnictwa Rebis. 

Poniżej są aż cztery powieści otrzymane w prezencie od Wydawnictwa Otwarte, W zasadzie tych pozycji powinno być aż sześć, bo brakuje tu wydania nierecenzenckiego Hopeless oraz Niezbędnika nocnej szkoły, które gdzieś się rozeszły. Ale wracając do sedna - mamy tu Kłamstwo doskonałe - Sary Shepard (teraz czas zdobyć trzy pozostałe części serii), W stosiku górnym oczywiście nie mogło zabraknąć dwóch części serii autorstwa Blake'a Crouch'a - Wayward Pines, czyli Szum i Bunt. Może wkrótce uda mi się sięgnąć po nie i zgłębić tę historię. Na koniec tej części, choć zdecydowanie nie będącą ostatnią, jest powieść Klasa autorstwa Dominika W. Rettingera.  

Tak troszkę na uboczu, ale wciąż u góry, znajdują się dwie pozycje. Jedną właśnie czytam, drugą niedawno przeczytałam. Mowa oczywiście o Diecie 50 na 50 autorstwa Dr Kristy Varady oraz Bill'a Gottlieb'a. Pozycję otrzymałam od wydawnictwa Illuminatio. Muszę przyznać, że pozycja jest interesująca, tak jak i sposób odżywiania w niej przedstawiony. Jak tylko ją ukończę podzielę się z Wami opinią i... najprawdopodobniej wcielę ją we własne życie. Tą przeczytaną powieścią jest oczywiście Jedyna - Kiery Cass (od wydawnictwa Jaguar). Recenzję możecie przeczytać TUTAJ.

Poniżej to się w ogóle już dzieje... masakra :)

Wprost od wydawnictwa Mira przyfrunęła do mnie jedna z ich nowości, czyli Dzień, w którym umarłam, autorstwa Beleny Martinez Sanchez. Już nie mogę się doczekać lektury :)

Kolejne są trzy pozycje od wydawnictwa Jaguar. Mowa oczywiście o Nie pozwól mi odejść oraz Dzień, który zmienił wszystko - obie napisane przez Catherine Ryan Hyde, a także Coś do ukrycia pióra Cory Carmack. Aż drżę na myśl o wszystkich tych książkach :)

Dalej mamy taką mega czarną książkę. Nie myślcie, że rzeczywiście tak wygląda okładka, choć niewiele odbiega od tego widoku. To jest dowód na to, jak nieodpowiednie oświetlenie książki sprawia, że nic nie widać :). Ta tajemnicza książka to Tajemnica - Mary Dyer, która przywędrowała do mnie od Grupy wydawniczej Foksal. Również od nich jest kolejna pozycja w stosiku, czyli Zła krew autorstwa Sally Green. Po tej ostatniej książce wcale nie wiem czego się spodziewać, więc... może być ciekawie :)

Następna jest powieść, którą już dawno, baaaardzo dawno temu zamówił od Dużego Ka mój małżonek. Jest to Warszawa 1944 - Aleksandy Richie. Myślę, że wkrótce Artur zgłębi tę lekturę, a później podzieli się swoimi przemyśleniami.

Sekret czarownicy - Anny Klejzerowicz otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i portalu Czytajmy Polskich Autorów. To już trzecia część serii, mam nadzieję, że będzie równie dobra, jak jej poprzedniczki.

Powieść O krok za daleko - Tiny Seskis dotarła do mnie w ramach współpracy z księgarnią Matras. Dzięki wielkie :)

Powód by oddychać (Rebecca Donovan) zamówiłam jakiś czas temu, ale miałam nie otrzymać. Zostałam jednak miło zaskoczona przez wydawnictwo Feeria, które w okolicach premiery mi ją przesłało. W zasadzie książka była dla Wiktorii, dlatego recenzję już możecie znaleźć na blogu. O, TU.

Od jakiegoś czasu jest mi dane śledzić losy Pana Przypadka. Właśnie otrzymałam cześć trzecią, czyli Pana Przypadka i Korpoludki. Za książkę dziękuję autorowi, Jackowi Getnerowi. 

W ramach odnowionej współpracy z wydawnictwem Świat Książki otrzymałam do recenzji powieść Jedenaście godzin - Paulliny Simons. Wkrótce się za nią wezmę :)

Jeśli chodzi o stosik, to już wszystko. Ale już po zrobieniu fotki, a jeszcze przed wstawieniem postu otrzymałam (a w zasadzie otrzymała Wiktoria) powieść Zostań, jeśli kochasz - Gayle Forman. Książka przywędrowała do nas w ramach współpracy z Dużym Ka. Recenzja wkrótce.


I co, spodobało się Wam coś? Coś szczególnie polecacie? Coś odradzacie? 

16 lipca 2014

Otwórz oczy („Wybaczenie” Agnieszka Lingas-Łoniewska)

„Wybaczenie” Agnieszka Lingas-Łoniewska
wyd. Novae Res
rok: 2014
str. 232
Ocena: 6/6




Zdecydowanie najlepsza z serii.

Every time the darkness falls around me
I can feel you move beneath my skin
Eh and
Something strange is happening inside me
Don't know where you end and I begin
I want you to know*

Już nawet nie pamiętam, kiedy dokładnie było mi dane przeczytać Wybaczenie po raz pierwszy. Doskonale za to pamiętam, że książkę czytałam na raty. Z jednej strony takie pochłanianie powieści daje możliwość rozkoszowania się każdą stroną, z drugiej zaś odbiera autorowi możliwość porwania czytelnika na kilka-kilkanaście godzin cudownego rozkoszowania się nieprzerwanym tempem akcji. Ale, dla każdego coś miłego. Zawsze można przeczytać książkę drugi, trzeci i... nasty raz. Może nie każda pozycja zasługuje na tego typu uwagę, ale do ich grona na pewno zaliczyć można wszystkie powieści Agnieszki Lingas-Łoniewskiej.

Łatwopalni, jak zapewne wielu z was wiadomo, to opowieść o dość pokręconych losach Moniki, Jarka i Grześka. Choć zdecydowana większość fanów twórczości Lingas-Łoniewskiej od początku kibicowała pokiereszowanemu przez los Jarkowi, to obdarzyłam swoimi względami Grzegorza. Dość szybko zaczęłam go dopingować i do ostatnich stron powieści, a w zasadzie do pierwszych kartek Przebudzenia wierzyłam, że autorka wysłucha moich, nie tylko wewnętrznych błagań, i da mi dość nietypowy happy end.

W Przebudzeniu dane jest nam poznać dalsze losy Moniki i dwóch wybranków jej serca, jednak nie tylko ich historię chce nam zaprezentować autorka. Tym razem Lingas-Łoniewska wyciąga asa z rękawa i postanawia zagrać kartą Sil. Tak, tak - nie mylą się ci, którzy już podczas lektury Łatwopalnych chcieli dowiedzieć się, czy fryzjerka Sylwia zazna choć odrobiny szczęścia. Jedno jest pewne, tych drobin będzie całkiem sporo, niestety poprzetykane zostaną pasmem nieszczęść, które ostatecznie rzucą ją w ramiona... Nie, nie. Tego nie zdradzę, bo w końcu nie każdy miał już przyjemność zapoznać się z Przebudzeniem. Zdradzę wam jednak, że w książce spotkamy bohaterów, z którymi już wcześniej autorka nas zapoznawała. Nie obędzie się jednak bez dramatów, które zaprowadzą nas wprost do... Wybaczenia.

Ostatni tom serii jest ZDECYDOWANIE!!! najlepszy ze wszystkich. Według mnie pokonuje Łatwopalnych i Przebudzenie w przedbiegach, choć i tamtym częściom nic nie brakuje. W zasadzie sama nie wiem, czemu Wybaczenie aż tak przypadło mi do gustu, ale nie mogę ukrywać, że po prostu zakochałam się w wykreowanych w tej części bohaterach. I tu mam mały problem. Bo jak tylko zacznę pisać o kogo mi chodzi, to ci, którym nie dane było zgłębić Przebudzenie, będą mieli pozamiataną sprawę. Powiem więc tylko, że dla mnie para numer jeden to Milka i pewien tajemniczy Tymianek. Skąd się wzięli? Jakie wiatry przygnały ich do serii Łatwopalnych? Co, komu i kiedy będą wybaczać? Czy autorce uda się wyprowadzić losy wszystkich par na prostą drogę? By się tego dowiedzieć, koniecznie musicie sięgnąć po najnowszą powieść Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, zatytułowaną Wybaczenie.

Będę z wami brutalnie szczera. Moją najulubieńszą serią tej powieściopisarki są Zakręty losy, a w szczególności ich pierwsza część. Oczywiście kolejnym nic nie brakuje, rzec nawet można, że są miejscami nawet lepsze od części pierwszej, ale same Zakręty... darzę wyjątkową sympatią. Nie spodziewałam się więc, że jeszcze kiedyś będę mogła powiedzieć, że czytając coś tej konkretnej autorki, czułam się, jakbym miała w rękach Zakręty losu. A właśnie tak było. Może nie przez cały czas, ale jednak. Częściowo na pewno wpływ na to miały liczne nawiązania zawarte w Wybaczeniu. Ale nie tylko. Wydaje mi się, że duży wpływ na moje odczucia miała pewna zakazana, i bardzo, bardzo młoda miłość.

W samej powieści dzieje się bardzo dużo, i jak dla mnie, właśnie tak powinno być. Jest akcja, jest humor, jest namiętność. Dzieje się, dzieje się i dzieje. Autorka wprowadza do powieści świeżą krew, dzięki czemu trylogia zyskuje nowe oblicze. To otwiera czytelnikowi morze możliwości, w końcu może on sam zdecydować, jak chce postrzegać całą serię.

Wybaczenie to nie tylko obyczaj, który zawiera w sobie dramat i romans. To rasowy kryminał, który obija czytelnikowi cztery litery i nie pozwala mu na nich usiąść przez najbliższy tydzień jak nie dłużej. To romans, który łamie serca na kawałki, by po chwili posklejać je na nowo. To dramat, który wyciska u czytelnika ostatnią łzę i nie daje o sobie zapomnieć. Łatwopalni mają w sobie to, co powinna mieć bestsellerowa seria - są wiarygodni, dobrze napisani i aż do bólu prawdziwi. Książka jest super i oby na rynku pojawiało się takich jak najwięcej. Całość powala na kolana i jest super zakończona. Bardzo obrazowo, wręcz filmowo. Można poczuć się... jak w pewnej leśnej głuszy... brak tylko pewnej dziewczyny i pewnego chłopaka. Pozycja zdecydowanie warta polecenia.

Sil

* Kerli - Chemical


2 kwietnia 2014

Przez Przypadek („Pan Przypadek i celebryci” Jacek Getner)

„Pan Przypadek i celebryci” Jacek Getner
wyd. Zakładka
rok: 2013
str. 234
Ocena: 4,5/6


Kiedy kilka miesięcy temu miałam przyjemność po raz pierwszy zapoznać się z twórczością Jacka Getnera - obiecałam sobie, że do następnych przygód Jacka Przypadka będę podchodzić dużo mniej sceptycznie. Bo nie tylko się nie zawiodłam, ale i byłam mile zaskoczona. Niestety, jak to zwykle bywa obietnice to jedno, a faktyczne działanie to drugie. Jeszcze zima się nie zaczęła, a już miałam w rękach nową powieść pana Getnera. Niestety, aż do wiosny nie miałam kiedy po nią sięgnąć na dłużej i przeczytać.

Jak można się było spodziewać po tytule, tym razem Jacek Przypadek skupił się na rozwiązywaniu spraw ściśle powiązanych z szeroko rozumianym showbiznesem. Całość składa się z trzech części, o których nieco szerzej przeczytać można poniżej.

W bardzo popularnym serialu obyczajowym ginie jeden z bohaterów. Niestety, jak się okazuje, to nie część fabuły, ale i fakt. Niespodziewanie dla wszystkich zebranych na stypie, wychodzi na jaw, że aktor grający trupa, stał się nim w rzeczywistości. Znaczy się trupem. Umarł nie na niby, jak to było w scenariuszu, ale naprawdę. Niestety, a może i stety, śmierć nie była przypadkowa, dzięki czemu naszemu początkującemu detektywowi, Jackowi Przypadkowi, trafiło się dość intratne zlecenie.

Pewien dziennikarz, który nie zauważył, że jego gwiazda tak jakby nieco wyblakła, jest szantażowany. Swego czasu postanowił uaktualnić Manifest komunistyczny i uzupełnił go o swoją, dość krępującą i nie nadającą się do publikacji, opinię. Teraz nie ma innego wyjścia, musi jak najszybciej odzyskać ową pozycję, w innym wypadku jego kariera będzie skończona. Jak się można spodziewać - ratować z opresji będzie go nie kto inny, jak sam Jacek Przypadek.

Artystka, znana z tego, że jest znana, wpadła w nie lada kłopoty. Musi wzmóc promocję samej siebie, a tymczasem zniknął jej dość narcystyczny narzeczony, który jest... gejem. Kobiecie to jednak nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Musi go jednak jak najszybciej odnaleźć. To zadanie zleca jasnowidzowi-detektywowi, który przy okazji poszukiwań dowiaduje się, że jego pracodawczyni nie jest jedyną kobietą poszukującą wspomnianego mężczyzny.


Całość, tak jak i poprzednia część, napisana została sprawnie, zabawnie i lekko. Książkę czyta się ekspresowo i z wielką przyjemnością. Strony same przelatują przez palce, a uśmiech występuje na ustach nadspodziewanie często. Pan Przypadek i celebryci to zdecydowanie warta polecenia pozycja, która nie tylko odstresuje, ale i pozwoli spojrzeć na życie z przymrużeniem oka.

Sil

 Baza recenzji Syndykatu ZwB

3 lutego 2014

Madly in love with... („Plan” Patrycja Gryciuk)

„Plan” Patrycja Gryciuk
wyd. POLiGRAF
rok: 2013
str. 576
Ocena: 4/6


Czasem los ma dla człowieka całkiem nieprawdopodobny plan. Tak układa ścieżkę jego życia, że mało kto uwierzyłby, że to w ogóle możliwe. Bo przecież nierealne i abstrakcyjne wydarzenia w prawdziwym świecie miejsca nie mają. Prawda? A może mają, ale na tyle rzadko, że nie rozpatruje się ich w kategorii "do zaakceptowania"? Co by się jednak stało, gdyby zacząć brać je pod uwagę, czy świat nie byłby wówczas piękniejszy i w jakimś stopniu jeszcze prawdziwszy?

Anna Smith nie jest zwykłą nastolatką, choć za taką stara się uchodzić. Dziewczyna urodziła się w Polsce, ściślej mówiąc - we Wrocławiu i tu dorastała w otoczeniu rodzicielskiej miłości. Tata Anny - John wyemigrował w te okolice lata temu z Wielkiej Brytanii i tak mu się spodobało, że już nie wrócił w rodzinne strony. Dziewczyna wychowywała się więc w dwujęzycznym domu, co miało niemały wpływ na jej dalsze losy. Dzięki swojej zawziętości i sporej inteligencji mając 17 lat dziewczyna rozpoczęła studia na wydziale architektury w Oxfordzie. Annie samej trudno było w to uwierzyć, ale nic nie mogło zmienić faktu, że w październiku 2008 roku rozpoczęła edukację w kraju przodków jej ojca. Los i na miejscu nie skąpił jej szczęścia. Już w pierwszych dniach pobytu w kampusie poznaje grupę ludzi, którzy wkrótce stają się jej najlepszymi przyjaciółmi, pomagającymi jej odnaleźć samą siebie w zupełnie nowym otoczeniu. Poza dziewczynami - Moniką i Suzą, do jej paczki należą Marc, Finn oraz on, uosobienie wszystkich dziewczęcych pragnień - Lorcan Maidley. Annie chłopak od razu przypada do gustu, choć jest namiętnym palaczem. Zżywa się ze wszystkimi, ale to z Lorcanem zaczyna łączyć ją prawdziwa i głęboka przyjaźń, jaka rzadko miewa miejsce między kobietą i mężczyzną. Mijają miesiące nauki, a oni wiedzą o sobie coraz więcej i coraz mniej czasu spędzają osobno. Dziewczyna jest już jednak niemal pewna, że  nigdy między nimi do niczego nie dojdzie. W końcu, jeśli Lorcan byłby nią zainteresowany, to chyba dałby jakiś znak? Rok akademicki wielkimi krokami zbliża się do końca, wkrótce dziewczyna wróci na kilka miesięcy do Polski. Jeszcze tylko kilka egzaminów i... niespodziewanie Lorcan porywa ją w swoje ramiona. Wydawałoby się, że Anna już  szczęśliwsza być nie może, a jednak. Gdy chłopak zostaje z powodów rodzinnych zmuszony do kilkudniowego wyjazdu, życie głównej bohaterki staje na głowie, bo przypadkiem poznaje miłość swojego życia. Jak potoczą się losy bohaterów? Kim jest tajemniczy Siergiej? Czy Anna rzuci wszystko i zwiąże się z nowo poznanym mężczyzną? Czy uczucia do Lorcana da się wymazać w ciągu jednego dnia? A może to wszystko, to jakaś wielka mistyfikacja, mająca na celu... nie, tego zdradzić nie mogę. Jeśli chcecie poznać tajemnice Planu autorstwa Patrycji Gryciuk, zdecydowanie musicie sięgnąć po tę powieść.

Przyznam, że bardzo ciągnęło mnie do tej książki. Miałam ogromną ochotę, by ją przeczytać i sięgnęłam po nią tak szybko, jak to było możliwe. Rozpoczęłam lekturę i... wpadłam jak śliwka w kompot, bo faktycznie, powieść wciąga i nie pozwala się od siebie oderwać. Niemal sześćset stron, zapisanych niewielką czcionką, a kartki przelatują przez palce w iście ekspresowym tempie. Sama byłam w szoku, że Plan czytało mi się tak płynnie, bo obfituje w różne opisy i przemyślenia, które niejednokrotnie można by uznać za nużące. Tak, wiem - powyższe stwierdzenia wzajemnie sobie przeczą. A jednak dokładnie takie odniosłam wrażenie. Do tego dochodzi sam pomysł i realizacja. Z jednej strony historia nie z tej ziemi, tak mało prawdopodobna, że aż chce się książkę odłożyć na półkę. Z drugiej strony intrygujące wątki, które nie pozwalają oderwać się od lektury. Sama się sobie dziwię, że to piszę, ale dawno żadna powieść nie wywoływała u mnie tak skrajnych emocji. Autorka przedstawiła nam bardzo inteligentną i nad wyraz dojrzałą dziewczynę, którą wszyscy podziwiają i nie mogą wyjść spod jej wrażenia. Równocześnie ta sama dziewczyna zachowuje się dość dziecinnie, a jej przemyślenia są na poziomie dwunasto, a nie siedemnasto czy dwudziestolatki. Mimo tych wszystkich sprzeczności chce się poznać zakończenie tej historii, więc czyta się dalej i dalej. Zakończenie mnie niestety odrobinę rozczarowało, bo było jeszcze mniej prawdopodobne, niż cała historia. I tu zaś powstaje kolejny paradoks, bo równocześnie finał jest na tyle zaskakujący, że na pewno na długo zostanie w mojej pamięci i będzie powodował powracanie myślami do powieści.

Po lekturze sama nie wiem co mam myśleć. Plan to przede wszystkim romans, ale obudowany dość wysokim murem intrygi i sensacji. Książka pobudza do myślenia i zmusza do analizy tego, co ma miejsce aktualnie i co miało miejsce w przeszłości. Niestety zawodzi główna bohaterka i jej dość dziecinne podejście do życia oraz nielogiczne (moim zdaniem) decyzje (być może jestem sceptycznie nastawiona, bo historia nie zakończyła się tak, jakbym tego chciała).


Zasadniczo zachęcam do lektury powieści Plan. Chyba warto po nią sięgnąć i na własnej skórze przekonać się, czy trafi w Wasze gusta literackie. 

30 stycznia 2014

Bookowo 1/2014 (13)

Niemal rzutem na taśmę, czyli po raz pierwszy w tym roku i na pewno ostatni w tym miesiącu, pojawia się na Słowach dużych i MAŁYCH stosik :) 

Chcecie dowiedzieć się, jak wyglądają moje zdobycze z tego miesiąca? Zapraszam do ich szczegółowego poznania.

Na pierwszy plan zaraz rzucają się te wielkie pudełka. To pozycje od wydawnictwa Egmont, czyli gry Agenci, Misja kosmiczna i Basia, łap kolory. Gry mamy zamiar z Arturem przetestować w nadchodzący weekend :)

Dalej mamy już tylko i wyłącznie książki, ale jakie :) Sam miodek :)

Przywróceni - Jasona Motta to jedna z długo oczekiwanych powieści wydanych przez Mirę.

Listy z Powstania - Anny Klejzerowicz, to oczywiście jedna z najnowszych premier wydawnictwa Filia. Już nie mogę doczekać się lektury :)

Kolejna pozycja, to już coś, co tygryski lubią najbardziej, czyli kolejna pozycja z serii Thriller wydawnictwa Sonia Draga. Mowa oczywiście o powieści Żelazny dom - Johna Harta. 

Dalej znajdują dwie pozycje od Fabryki Słów: Zgon - Giny Damico oraz Elfy - Bernharda Hennena to długo wyczekiwane nagrody :) Dziękuje :)

Kolejne pozycje pochodzą od wydawnictwa MAG. Pierwsza to nowość: Tonąca dziewczyna autorstwa Caitlin R. Kiernan, a druga to druga część serii Dary Aniołów Cassandry Clare zatytułowana Miasto popiołów. 

Ostatnia w stosiku jest książka autorstwa Patrycji Gryciuk zatytułowana Plan. Otrzymałam ją do recenzji od autorki i właśnie jestem w trakcie lektury. Pewnie w przyszłym tygodniu pojawi się recenzją :)

Jak Wam się podoba stosik? Znaleźliście coś dla siebie? Coś szczególnie polecacie lub odradzacie? Jak zawsze zapraszam do komentowania :)

22 grudnia 2013

Bookowo 12/2013

To już ostatni stosik w tym, 2013 roku. Oczywiście zakładam, że coś (czytaj książka) jeszcze może się u mnie zjawić. Wówczas jednak zostanie zaliczona do pierwszego stosiku w 2014. No chyba, że nie będę potrafiła się powstrzymać i się nimi lub nią pochwalę. Jednak jest to mało prawdopodobne :)

A teraz już do rzeczy, a więc stosik :)

Tak wiem. Troszkę się tego uzbierało. Gorzej, że czytanie mi ostatnio idzie jak po... nie wiem czym. Tragicznie. Tak to jest, jak w domu pojawia się szczeniak i absorbuje czas, normalnie przeznaczany na czytanie. No nic, przestanę sypiać, będę czytała w nocy.

Od lewej:
Smaczna Polska - Magda Gessler: do recenzji od wydawnictwa Znak Literanova. Bardzo dziękuję. Książka niewątpliwie przyda się w te Święta. Po nich pojawi się recenzja :)
MasterChef Smaki marzeń - Beata Śniechowska: niespodzianka od wydawnictwa Znak Literanova. Z wielką przyjemnością ją zrecenzuję. Pewnie też będziecie mieli okazję poczytać coś na jej temat w czasie świąteczno-noworocznym.
Trzeci znak - Yrsa Sigurdardóttir: takiego prezentu się nie spodziewałam. Jak widać marzenia się spełniają. To egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Muza :) Dzięki wielkie :)
Piękny kraj - Alan Averill: od wydawnictwa Akurat. Już nie mogę doczekać się lektury :)
W proch się obrócisz - Yrsa Sigurdardóttir: tu również niespodziewanka od wydawnictwa Muza. Życie jest jednak piękne :)
Dziewczyna w stalowym gorsecie - Kathryn Smith: wydawnictwo Fabryka Słów. Do recenzji od wortalu Granice
Pan Przypadek i celebryci - Jacek Przypadek: do recenzji od Autora. Bardzo dziękuję.
Nieskończoność - Holly-Jane Rahlens: do recenzji od wydawnictwa Egmont
Gorączka 1 i Gorączka 2 - Dee Shulman: obie do recenzji od wydawnictwa Egmont. Aż drżę w oczekiwaniu na te lektury :)
Wszystko w porządku. Układamy sobie życie - Szymon Hołownia, Marcin Prokop: do recenzji od wydawnictwa Znak. Cierpliwie czeka, ale liczę, że już nie długo się za nią zabiorę :)
Zima w kuchni pięciu przemian. Przepisy wegetariańskie - Anna Czelej. Wydawnictwo Illuminatio. Do recenzji od wortalu Granice. Dzięki :)
CzaroMarownik 2014: do recenzji od wortalu Granice 
Taniec z przeszłością - Karolina Monkiewicz-Święcicka: prezent od Granic
Ups... no to wpadłam! - Karolina Pastuszak: do recenzji od wydawnictwa Prozami
Upadające królestwa - Morgan Rhodes: od wydawnictwa Gola. Właśnie czytam :)

Znaleźliście coś dla siebie? Przy okazji posta gorąco chciałabym zaprosić Was na nowego bloga: sFuriatowami. Do poczytania :)

16 listopada 2013

Bookowo 11/2013

Żeby tradycji stało się zadość prezentuję Wam moje listopadowe nabytki :) Liczę, że przypadną Wam do gustu :)

W sumie stosik zawiera takie "perełeczki" :)
Od lewej:
Moje wypieki i desery - Dorota Świątkowska. Oczywiście to książka kucharska. Do recenzji od wydawnictwa Egmont. Książka znakomita. Serdecznie polecam. Recenzję możecie przeczytać TUTAJ
Dalej widać kolejną książkę kucharską. Tym razem jest to recenzencki nabytek od Albatrosa. Najnowsza książka Goka Wana, czyli Kuchnia Chińska Goka. Już nie mogę doczekać się lektury.
Przebudzenie doktora Sorena to powieść fantasy otrzymana od wydawnictwa Novae Res. Książka Magdaleny Kempnej zbiera bardzo dobre opinie, mam nadzieję, że się na niej nie zawiodę.
Na powieść Jamesa Pattersona - Najgorsza sprawa czekałam już od jakiegoś czasu. Otrzymana oczywiście do Albatrosa :)
Następna w kolejce znajduje się powieść Inspektor Kres i zaginiona autorstwa Agnieszki Turzynieckiej. Pozycję otrzymałam od autorki i mam nadzieję, że wkrótce uda mi się po nią sięgnąć :)
Plugawy spisek - Maxime Chattam to oczywiście jedna z nowości wydawnictwa Sonia Draga, które uwielbiam. Już nie mogę doczekać się chwili, gdy zacznę czytać tę książkę :)
Dalej zobaczyć można Ocean na końcu drogi :) Książkę Neil Gaiman otrzymałam od wydawnictwa MAG jako niespodziankę :) Mam nadzieję, że będzie to fajna niespodziewanka :)
Tuż obok przygruchały się najnowsze wypociny Jeremiego Clarksona, czyli Moje lata w Top Gear. Jest to oczywiście książka recenzencka mojego małża, otrzymana od Dużego Ka, wydana przez Insignis :)
Na końcu, ale nie ostatnia, jest powieść Kocham Nowy Jork napisana przez Isabelle Lefleche. To już recenzencka od Matrasa, wydana przez Wydawnictwo Literackie :)
Ostatnią pozycją w zbiorku jest prezent imieninowy jaki otrzymałam od brata i jego dziewczyny. Pies - instrukcja obsługi - Sama Stella i Davida Brunnera to książka, którą muszę czym prędzej przeczytać. W końcu wkrótce w naszym domu pojawi się pewien... ale o tym może kiedy indziej :)

Przypadło Wam coś do gustu? Coś szczególnie polecacie? Coś odradzacie? Jak zawsze z zapartym tchem czekam na Wasze opinie :)

I jeszcze na koniec, moja nuta na dziś :)