Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat książki. Pokaż wszystkie posty

1 lipca 2016

Perswazje ("Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes)

"Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes
wyd. Świat Książki
rok: 2016
str. 384
Ocena: 4,5/6



Pewnie po tej recenzji i ocenie tej książki wydam się niektórym dziwna. Innym może nawet bardziej niż dziwna? Bo choć książka Zanim się pojawiłeś naprawdę mi się podobała, to raczej mną nie wstrząsnęła. Nie zmieniła tego, jak patrzę na życie. Nie sprawiła nawet, że płakałam jak bóbr. W ogóle nie płakałam. Bardzo obawiałam się zakończenia powieści, a gdy w końcu przyszło co do czego, czułam się nawet odrobinę… zawiedziona? Nie wiem, czy można tak napisać, gdy właśnie odłożyło się na półkę opowieść tak smutną i dramatyczną jak Zanim się pojawiłeś. Takie jednak miałam odczucie, gdy przeczytałam ostatnie zdanie w powieści. Czegoś mi w tym złym zakończeniu brakło. Coś mi nie pasowało. Może było za bardzo przesłodzone? A przecież naprawdę niewiele brakowało by albo je odmienić, albo choć odrobinę bardziej je urozmaicić. Tymczasem całość potoczyła się dość przewidywalnym torem i to już od samego początku. Ale, może tylko mnie to wszystko wydawało się oczywiste?

Dwudziestosześcioletnia Louisa Clark prowadzi raczej mało skomplikowane życie. Od urodzenia mieszka z rodzicami. Od sześciu lat pracuje jako kelnerka/barmanka w kawiarni którą uwielbia. Niemal tyle samo czasu spędziła w związku z Patrickiem, któremu ostatnio znacznie bliżej do znajomych podzielających jego pasję do sportu, niż do Lou. Sytuacja finansowa całej rodziny nigdy nie była zachwycająca, a kolejne lata przynosiły tylko kolejne tragedie, katastrofalne dla domowego budżetu. Dziadek znacząco podupadł na zdrowiu, matka musiała więc się nim zająć. Genialna młodsza siostra, w której rodzina pokładała wielkie nadzieje, wróciła z randki z brzuchem i musiała rzucić studia niemal przed ich samym końcem. Choć znalazła pracę, to ciężko jej było wysupłać cokolwiek, co mogłaby dołożyć do domowego budżetu – w końcu musiała wychować małe dziecko. Od miesięcy ojciec rodziny chodzi jak struty, bo przeczuwa, że w pracy nie przedłużą mu umowy. Kiedy więc okazuje się, że kawiarnia którą Lou traktuje jak drugi dom przestaje prosperować, cała rodzina się załamuje. Dziewczyna wie, że najszybciej jak się da musi wyeliminować problem bezrobocia. Jest młoda i energiczna, co prawda nie ma wyższego wykształcenia i raczej cechuje ją brak ambicji oraz predyspozycji zawodowych, ale wie, że jakąś pracę musi mieć. Niestety – każda kolejna zaproponowana w pośredniaku tylko bardziej ją dołuje. Kiedy pada propozycja, by została striptizerką myśli, że już gorzej być nie może. Niemal równocześnie pojawia się możliwość opieki nad osobą niepełnosprawną, która ma polegać bardziej na towarzyszeniu, niż aktywnym pielęgnowaniu mężczyzny z czterokończynowym porażeniem. Jej wybór pada na bramkę numer dwa, i już wkrótce okazuje się, że przypadła pracodawcy do gustu, choć trudno stwierdzić dlaczego. Tak właśnie zaczyna się ten trudniejszy okres w życiu głównej bohaterki, która zamiast na starszego, niedołężnego pana trafia na mężczyznę w kwiecie wieku, którego cudowne życie skończyła jedna tragiczna w skutkach decyzja. Will nie szczędzi bliskim bólu. Jest złośliwy i nieprzystępny. A do tego chce o sobie decydować sam. Czy będzie miał taką możliwość? Czy Lou pokaże mu, jakie życie może być piękne? Czy najbliższe sześć miesięcy będą koszmarem, czy idyllą? By się tego dowiedzieć koniecznie musicie przeczytać Zanim się pojawiłeś. Tym bardziej, że ekranizacja tej powieści właśnie weszła na kinowe ekrany. Ja jeszcze nie miałam okazji obejrzeć, więc kto wie, może adaptacja potoczy się nieco inaczej niż pierwowzór?

Nie jest tak, że książka mi się nie podobała. Broń Boże, naprawdę przypadła mi do gustu, wciągnęła i pochłonęła moje myśli na kilka dni. Chciałam wiedzieć, co będzie dalej i czy losy bohaterów potoczą się tak, jak przewiduję. Interesowało mnie, dlaczego Lou kilka lat wcześniej bardzo się zmieniła. Chciałam wiedzieć, Ale, jak już wcześniej wspomniałam, akcja miejscami była nad wyraz przewidywalna, a główna bohaterka bywała dziecinna. To jednak nie odstraszało mnie lektury, a każda kolejna zmiana zachodząca zarówno w Louisie jak i Willu zachęcała mnie do czytania dalej. Zanim się pojawiłeś zostawiło po sobie bardzo miłe wrażenie, co jest dość dziwne, bo to w końcu był dramat… Autorka napisała kontynuację tej, zdawałoby się, zakończonej i zamkniętej historii. Co w niej znajdziemy? Tego nie wiem, ale na pewno postaram się dowiedzieć.


Sil

27 maja 2016

Tajne bractwo ("Navy Seals. Historie prawdziwe" Scott McEwen, Richard Miniter)

"Navy Seals. Historie prawdziwe" Scott McEwen, Richard Miniter
wyd. Świat Książki
rok: 2016
str. 352
Ocena: 5/6


11 rozdziałów oraz aneks obejmujący kilkaset stron, to ciekawy, a przede wszystkim nietypowy sposób przedstawienia historii sił specjalnych marynarki wojennej USA, czyli Navy Seals. Autorzy sięgnęli do czasów formowania się morskich działań specjalnych w czasach drugiej wojny światowej. Szybko przedstawili jak oficjalnie sformowano jednostkę. W bardzo interesujący sposób pokazali jak gang piratów zmienił się w doborową i regularną formację wojskową. Zbieranina fachowców dla których szarża była czymś nieznanym, a bójki w barach codziennością, w wyniku postępu i formalizacji stała się siłami specjalnymi stanowiącymi wzór dla reszty świata. W książce pokazane jest morze, ściśle kojarzące się z tymi oddziałami, ale odchodzi ono w niepamięć, ponieważ komandosi bardzo skutecznie sobie poczynali na pustyniach Iraku i w Górach Afganistanu. Nie zabrakło tu informacji o polowaniu na bin Ladena oraz opisu operacji znanej z filmu Ocalony. Najwięcej miejsca autorzy poświęcili na wydarzenia Bengazi i analizy możliwych scenariuszy. Ci co znają temat pewnie zastanawiają się, czemu tak wiele czasu autorzy poświęcają atakowi na ambasadę i zabójstwu ambasadora. Otóż odpowiedź jest bardzo prosta. Na ratunek pojechali tam dwaj byli komandosi Seals i zginęli. Przetrwanie BUD/S daje dożywotni wstęp do tego tajnego bractwa. Tay i Glen, bo o nich mowa, zostali pochowani jak foki i nie miało znaczenia to, że już nie należeli do oddziału. Foką jest się do śmierci.

Przez swoją książkę i wszystkie opisy, a przede wszystkim przez pokazanie życiorysów kluczowych i legendarnych ludzi z tej formacji, autorzy pokazali jak tworzy się unikatowa więź między nimi. Tworzy się swego rodzaju bractwo, tajne bractwo do którego dostęp mają tylko foki. Ludzie ci są gotowi oddać swoje życie za każdego z oddziału, a przede wszystkim za ojczyznę. Ta unikatowa więź tworzyła się przez wspólne działania bojowe, a formowały ją wyczerpujące "egzaminy wstępne” i szkolenia.  Tutaj nie liczy się pochodzenie, czy też wykształcenie. Ważne jest z którego oddziału się jest oraz miłość do ojczyzny. Ludzie ci są tak bardzo ze sobą związani nie tylko przez wspólne wartości i patriotyzm, ale także przez widmo czyhającej śmierci. Ta czai się na nich na każdym kroku, gdy wykonują zadania i oddziela ich od niej tylko szczęście oraz wyszkolenie, doskonałe wyszkolenie. Jest jeszcze jeden czynnik scalający tych ludzi – tajemnica. Sposób narracji w książce jest na tyle oryginalny, że ciężko nie zżyć się z opisywanymi postaciami i z całą formacją.

Autorzy postarali się aby książka była bardzo amerykańska. Czyli miłość do ojczyzny i patriotyzm bije już pod pierwszych słów. Dzielni amerykańscy chłopcy ratują świat i wszystko im się udaje. No niemal wszystko. Na szczęście pojawiają się tam czarne charaktery, które burzą idealny świat Fok. Autorzy chcąc pokazać różnorodność Seals i ich wyszkolenie, zrobili ukłon w stosunku do polskich czytelników. Dowiemy się trochę o współpracy Fok z operatorami GROMu. Mało tego, poznamy losy Polaka, który uciekając przez komunizmem trafił do USA, a potem do Fok. Zaskakującym jest to, że duet prawnik i dziennikarz śledczy zabrali się za pisanie takiej książki. Bardziej spodziewałbym się takiej książki po jednym z weteranów. Może jednak daje to trochę inne, świeższe spojrzenie z zewnątrz? Książkę mogę polecić, czyta się ją dobrze. Momentami łapałem się na tym, że z godzinnego wieczornego czytania zrobiły się trzy. Mimo iż oczy same się zamykały to kolejna strona musiała zostać przeczytana aż do końca rozdziału, a potem dalej i dalej. Brak ilustracji i zdjęć w ogóle nie przeszkadza choć wniósłby wartość dodaną.

Artur Borowski



4 listopada 2015

Bookowo 10/2015 (31)

Chwilę po, chwilę przed...
Ale zawsze jest.
Tym razem stosik październikowy. Proszę się nie przerazić!


Na początek - najnowsze Pyszne. Na słodko w dodatku. Oczywiście Anny Starmach. Tym razem w większej, twardej, powiem szczerze - pięknej oprawie. Aż chce się korzystać z tego poradnika. Do recenzji, oczywiście od wydawnictwa Znak Literanova. 

Dalej pozycje od Albatrosa, czyli W imię dziecka - Iana McEwana i drugi tom Startera, czyli Ender - Lissy Price. Wkrótce mam zamiar zabrać się za lekturę :) 

Również Feeria w tym (a w zasadzie w poprzednim) miesiącu licznie mnie obdarowała. W stosiku znajduje się więc Aplikacja - Lauren Miller (właśnie czytam), Czy wspominałam, że cię kocham - Estelle Maskame oraz Playlist for the Dead. Posłuchaj a zrozumiesz - Michelle Falkoff. Wkrótce recenzje :) 

W wydawnictwie MAG zamówiłam Restart, ale przyszła książka Wodny nóż. Restart ma do mnie wkrótce dotrzeć, a z Wodnym nożem wkrótce zorganizuję konkurs :) Bądźcie czujni :)

Duże Ka spełniło w październiku moje marzenie i zorganizowało dla mnie Dzień 21, czyli drugą część Misji 100 - Kass Morgan. Pierwszej części jeszcze nie czytałam, właśnie idzie do mnie pocztą. Zaraz po zapoznaniu się z nią sięgam po Dzień 21. Mam nadzieję, że książka będzie równie dobra jak serial, który uwielbiam. 

Harper Collins, który wykupił jakiś czas temu wydawnictwo Mira, odnowił ze mną współpracę. W jej wyniki otrzymałam do recenzji Diabelski walc - Jonathana Kellermana oraz najnowszą powieść Alex Kavy - Ściśle tajne. Recenzja Diabelskiego walca TUTAJ.  

W stosiku znalazło się też kilka pozycji od Novae Res. Masaż niemowląt i nie tylko - Magdaleny Fabritius oraz Anna May - Agnieszki Opolskiej otrzymałam od wydawcy do recenzji. Skazanych na ból - Agnieszki Lingas-Łoniewskiej oraz Miles - Mileny Wiktorii Jaworskiej, to moje zakupy na Targach Książki w Krakowie

Dla Artura w stosiku znalazły się dwie książki. Pierwszą z nich jest W drodze - Richarda Hammonda (od wydawnictwa Zysk) oraz Navy Seals - Richarda Minitera oraz Scotta McEvana (od Świata Książki). 

Klasę - Dominika W. Rettingera otrzymał na Targach Książki w Krakowie Artur, w zamian za zarejestrowanie się do newslettera na stoisku wydawnictwia Otwarte. 

Na koniec kilka perełek od Sonii Dragi. Dzieci rewolucji - Petera Robinsona otrzymałam do recenzji. Samotną - Lisy Gardner, Ostatnie dziecko - John'a Hart'a oraz Kochać mocnej - Lisy Gardner - zakupiłam w rewelacyjnej cenie na Targach Książki w Krakowie. 

To tyle, jeśli chodzi o książki. Jak zwykle na koniec pytam - czy coś polacacie? Coś odradzacie? Coś chcielibyście mi podkraść? Zapraszam do dyskusji :) 

30 kwietnia 2015

Bookowo 4/2015 (26)

Bla, bla, bla... aby tradycji stało się zadość powinnam ponawijać coś o tradycji, o zmianach itp. I pewnie zaraz zacznę naturalne dla mnie lanie wody, ale... na pewno nie w pierwszym zdaniu. No może nawet nie w dwóch, czy trzech pierwszych :)

Jakoś mi ostatnio nie idzie trzymanie się wytyczonych ram. Stosiki miały pojawiać się w ostatnie soboty miesiąca, ale nie zawsze mi to wychodzi. Tak jak na przykład jest teraz. Już dużo po 21, czwartek, ostatni dzień miesiąca. A ja właśnie sobie uświadomiłam, że nie tylko nie wstawiłam postu w minioną sobotę (zrobiłam to z premedytacją zresztą), to jeszcze dziś zaraz po pracy, zamiast pisać, położyłam się na kanapie i trochę pospałam. A co, kto bohatemu zabroni, jak to się zwykło mawiać. No i w ten oto sposób, późną porą, stukam w klawiaturę... w sumie sama nie wiem po co :) Bo przecież wystarczy wstawić fotki i po sprawie :) Więc wstawiam :) 

Tym razem fotek jest kilka. Pierwsza wykonana zaraz po "postawieniu" nowego regału. Reszta aktualna :) 

Na Starter - Lisy Price (Albatros) już nie mogę się doczekać. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się rozpocząć lekturę :) 

Wszyscy ludzie przez cały czas - Marty Guzowskiej (GW Foksal) to kontynuacja serii o zwariowanym i ekscentrycznym archeologu Mario Yblu. Liczyłam, że na koniec miesiąca będę już po lekturze, niestety - nie udało się. Ale może wkrótce się uda :) 

Bałkany zebrane z asfaltu - Michał Mazurek (Novae Res) to lektura, która oczekuje na Artura. Małż się za nią zabiera, ale do końca zabrać się nie może. Oby wkrótce pojawiła się recenzja :) 

Eleonora & Park - Rainbow Rowell (Otwarte) to moja wielka porażka. Porażka, bo to nie ja czytałam i recenzowałam tę powieść, tylko oczywiście Wiktoria. RECENZJA. Ja mam nadzieję, że książkę przeczytam na urlopie :) 

Po zmierzchu - Alexandry Bracken (Otwarte) przeczytałam już jakiś czas temu. w kwietniu doczekałam się egzemplarza papierowego, za co bardzo dziękuję wydawnictwu. Cała seria jest świetna i polecam ją z czystym sumieniem. RECENZJA.

Na tym stosiku brakuje powieści, która trafiła bezpośrednio do Wiktorii, czyli Biorąc oddech - Rebeki Donovan (Feeria) RECENZJA oraz filmu Furia, który do recenzji od Dużego Ka (RECENZJAdostał Artur i który położył... nie wiem gdzie :) 

Na kolejnym "stosiku" widać powieści, które dotarły do mnie w drugiej połowie kwietnia. 

W ostatnich dniach przyszła do mnie Metalowa Dolna - Bruna Kadyny (od autora). Książeczka niepozorna, ale podobno bardzi ciekawa. 

After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem - Anny Todd (Między Słowami) czytałam jeszcze w marcu i na początku kwietnia. Polecam i zapraszam na RECENZJĘ.

Pięknego drania - Christiny Lauren (Zysk i s-ka) zamówiłam już tak dawno, iż byłam przekonana, że już do mnie nie dotrze. Ale dotarła. Pewnie więc wkrótce będę miała okazję ją przeczytać :)

Opis Chłopca w lecie - Cartera Wilsona (Świat Książki) zaintrygował mnie. Bardzo się cieszę, że będę miała możliwość przeczytania tej powieści. 

Na koniec wisieńja na torcie. Wiem co jem. Przepisy z programu - Kasia Bosacka (Grupa Publicat). Program oglądam od początku jego emisji i uważam, że jest świetny. Książę przeczytam więc z wielką przyjemnością. 

No i coś na odstresowanie. 100 ciuchów i dodatków do pokolorowania. Modne kolorowanie (Egmont). A poniżej kredki. Ja już się kolorowanie nie mogę doczekać :)
















A jak u was? Podobne stosiki? Coś podkradacie? Coś odradzacie? 

31 marca 2015

Bookowo 3/2015 (25)

Rzutem na taśmę wrzucam marcowy stosik. Miał być duuużo czasu temu, ale domowe obowiązki mnie pochłonęły i czas uciekł w ekspresowym tempie. Prawdą jest również, że stosik tradycyjnie powinien się był pojawić w ostatnią sobotę miesiąca, ale miałam awizo do odebrania i żal mi było, że jakieś książki nie znajdą się w stosiku. Tak więc, nie przedłużając, oto stosik marcowy :) 

Nie mam absolutnej pewności, że to wszystkie książki, jakie do mnie w marcu dotarły, ale wydaje mi się, że tak. 
Od prawej znajdują się: 
Wielkanoc Jolanty Muras, czyli znakomite przepisy na zbliżające się święta. Oczywiście od Świata Książki. RECENZJA 
Dalej znajduje się, również otrzymana od ŚK najnowsza powieść Joanny Jodełki - Kryminalistka. Mam nadzieję, ze wkrótce uda mi się ją przeczytać :) 

Grupa Wydawnicza Foksal podesłała mi w marcu do recenzji kilak ciekawych pozycji. Złodziejów snów - Maggie Stefvater otrzymałam w wydaniu przedpremierowym, a po chwili przywędrowała do mnie wersja finalna. RECENZJA.
Otrzymałam również bardzo wyczekiwane In Vitro - Bogdy Pawelec, którą w najbliższych dniach planuję przeczytać, oraz powieść Tabula Rasa - Kristen Lippert-Martin, której lektury już nie mogę się doczekać. 

Jeszcze jesienią ubiegłego roku miałam okazję przeczytać drugą odsłonę Hopeless, czyli Losing Hope - Colleen Hoover. Świetna książka. RECENZJA.

W marcu otrzymałam jeszcze wersję elektroniczną After II - Anny Todd, od wydawnictwa Między Słowami. Jestem w trakcie lektury. Recenzja wkrótce :) 

Zupełnie niespodziewanie otrzymałam propozycję przeczytania 5 sekund do IO - Małgorzaty Wardy (wydawnictwo Media Rodzina). Niezpiernie się z tego ucieszyłam i mam nadzieję, że wkrótce przeczytam tę książkę. 

No i na koniec, ale nie ostatnie, znajdują się dwie nowości od wydawnictwa Jaguar. Pierwsza to Geek girl - Holly Smale, a druga to oczywiście Akademia Dobra i Zła - Soman Chainani. Wydaje mi się, że będę się świetnie bawić przy tych książkach :) 

Już tradycyjnie - coś przypadło wam do gustu? Coś polecacie? Coś odradzacie? Czekam na wasze komentarze :) 

16 marca 2015

Ale jaja :) („Wielkanoc. Kuchnia świąteczna” Jolanta Muras)

„Wielkanoc. Kuchnia świąteczna” Jolanta Muras
wyd. Świat Książki
rok: 2014
str. 112
Ocena: 5,5/6


Kiedy rok temu przed Wielkanocą zaglądałam do sklepów (przyznam szczerze, marketów), w oczy rzuciła mi się jedna pozycja, omawiana właśnie przeze mnie Wielkanoc - Jolanty Muras. Jakiś czas wcześniej otrzymałam od wydawcy pozycję Boże Narodzenie i powiem szczerze - książka wymiata. Stała się podstawą moich zimowych świąt i gotuję z niej nie tylko ja, ale i moja rodzina i przyjaciele. Na Wielkanoc miałam więc wielką, niepohamowaną wręcz chrapkę. Nie udało mi się jej jednak ani zdobyć, ani nabyć. Ale, co się odwlecze, to nie uciecze. Minął rok i ponownie pojawiło się światełko w tunelu. Tym razem się nie poddałam i teraz mogę się pochwalić. Wielkanoc zawitała do mojego domu, a wkrótce zawita na mój stół.

W tym roku tradycję postanowiliśmy zacząć tworzyć od nowa. Moje urodziny wypadają DOKŁADNIE w niedzielę Wielkanocną. Zwykle to jest w okolicach świąt, ale żeby tak dosadnie, to się nie zdarza co roku. Zdecydowaliśmy, że śniadanie Wielkanocne połączymy z ucztą urodzinową i przygotujemy... u nas. Czeka mnie więc wielkie wydarzenie, przygotowanie posiłku na sporo osób na wczesną godzinę. Będzie się działo, liczę jednak, że zarówno mama jak i teściowa pomogą mi w przygotowaniach i przygotują to, co im najlepiej wychodzi. Potem to wszystko podgrzejemy i... no może nie będzie aż tak łatwo. Ale uda się... najwyżej podam same jajka :) No i właśnie, co do jajek... tu na pewno przyda się pozycja pani Jolanty Muras, która na kartach poradnika podaje kilka, o ile nie kilkanaście sposobów na przygotowanie jajek, farszów i innych potrawek.

Książka kucharska Wielkanoc, to zbiór przepisów na Wielkanocne śniadanie, Świąteczny obiad oraz Świąteczne desery. Każdy z rozdziałów składa się z kilku podrozdziałów, a te z kolei z kilku, a nawet kilkunastu przepisów. I tak możemy dowiedzieć się, jak przygotować Majonez domowy czy Masło różowe. Poznajemy tajniki Sosu musztardowego oraz Pasty łososiowej. Farszów do jajek jest chyba z dziesięć, jak nie więcej (dużo z nich znajdzie się w menu mojego Wielkanocnego śniadania). Kolejnym sporym działem są Pasztety i pieczone mięsa, aż mi ślinka cieknie, na myśl o niektórych z tych dań. A to oczywiście nie koniec, ba - to nawet nie zalążek wszystkiego, co zostało zawarte w tej pozycji. Żurek, różnego rodzaju galaretki, sałatki i śledzie na milion sposobów - to klucz do magicznego śniadania Wielkanocnego.

Pozycja ma oczywiście wady i zalety. Do zalet zaliczyć można przede wszystkim ilość przepisów. Wiem, za tym nie zawsze idzie jakość, ale w wypadku Wielkanocy naprawdę ważna jest różnorodność. No bo, poważnie, co jemy na to śniadanie? Żurek, jajka, biała kiełbasa, sałatka. Małe pole do popisu, by zabłysnąć. Ale, gdy podamy jaja w dziesięciu odsłonach? Gdy zaczarujemy gości kilkoma wersjami sałatki? Gdy przygotujemy wspaniałą pieczeń i genialny pasztet? Wówczas czeka nas sukces. Do plusów zaliczam również fachowy opis, podział przepisów według skali trudności i podanie całkowitego czasu przygotowania. Minusy są takie, jak niemal zawsze w przypadku książek kucharskich - brak ceny całego dania oraz ilości porcji, które otrzymamy z danych składników. Dodatkowo - odsłona na Boże Narodzenie wydana była w twardej okładce i to się zdecydowanie lepiej sprawdziło, niż miękka obwoluta. Boże Narodzenie miało jeszcze jedną zaletę - w poradniku autorka wskazywała, ile wcześniej można przygotować dane danie, dzięki temu uzyskiwało się swoisty plan przygotowań świątecznych. Tym razem trzeba się nad tym dokładnie zastanowić i przystąpić do działania.

Wielkanoc Jolanty Muras bardzo mi się podobała. Zdjęcia Magdaleny Adamczewskiej są wspaniałe. Aż chce się gotować. Polecam wszystkim.

















Sil

28 lutego 2015

Bookowo 2/2015 (24)

To już u mnie mała tradycja (nawet pewna nie jestem, czy czasem zawsze nie zaczynam tego postu w ten sam sposób). Nadchodzi ostatnia sobota miesiąca i jeśli mam czym, to się tym z Wami dzielę. Niech moja radość będzie choć odrobinę Waszą radością. Bo mnie na przykład wszystkie wstawiane przez Was stosiki bardzo cieszą. Lubię zerkać na to co inni otrzymali, kupili, pożyczyli i czym w najbliższych miesiącach będą zajęte ich myśli. W styczniu stosik pojawił się tydzień za wcześnie, przez co niektóre pozycje otrzymane w ostatnim tygodniu tamtego miesiąca, pojawiają się dopiero w stosie lutowym. Do tego wydawcy nie szczędzili mi szczęści i naprawdę obdarowali mnie wieloma książkami (i nie tylko). Oczywiście są również pozycje, na które wciąż czekam. Na przykład upragniona Misja 100 z Bukowego Lasu, którą podobno już dawno do mnie wysłano. Jeśli w poniedziałek nie znajdę jej na poczcie, chyba zacznę płakać :( No i Losing Hope, które czytałam w formie elektronicznej w ubiegłym roku i którego wypatruję usilnie w wersji papierowej. Ale pewnie się w końcu doczekam :) A teraz już to, co najważniejsze, czyli lutowy stos :)

Sporo z zaprezentowanych pozycji zostało już przeze mnie przeczytanych. Brakuje też jednej książki, mianowicie "Wróć, jeśli pamiętasz" Gayle Forman od wydawnictwa NK i portalu DużeKa. Recenzję możecie przeczytać TUTAJ.

Na pierwszy ogień idzie gra z wydawnictwa Egmont - Pan tu nie stał! Demoludy. Już nie mogę się doczekać, kiedy w to zagram :)

Ksiazki Alex Kavy uwielbiam i nigdy nie mogę się im oprzeć. Tak samo było z Mrocznym tropem, który już za mną. Za książkę dziękuje wydawnictwu Mira (recenzja).

Pierwszą część Chłopaka NIKT przeczytałam kilka miesięcy temu, i choć początkowo byłam sceptyczna, ostatecznie bardzo mi się ta powieść spodobała. Dlatego nie wahałam się i po drugą część sięgnęłam zaraz po jej otrzymaniu. I choć książka mogłaby być lepsza, to i tak uważam, że autor spisał się bardzo dobrze. Chłopaka NIKT. Jestem misją - Allen'a Zadoff'a otrzymałam od wydawnictwa Feeria (recenzja)

Jeśli chodzi o powieści Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, to jestem ich wielką zwolenniczką. Seria Szukaj mnie wśród lawendy również mnie nie zawiodła. Zofia jest wspaniała i sercecznie polecam lekturę. Pozycja otrzymana od Novae Rec (recenzja).

Świat Książki obdarował mnie powieściamu Paulliny Simons - jedną starszą (upragnioną - Czerwine liście) i najnowszą (niespodziankową -Tully). Bardzo dziękuję. Liczę, że Tully uda mi się przeczytać wkrótce po premierze :).

Kolejna pozycja, to już prawdziwa królowa. I to zarówno dosłownie, jak i w przeności. Odrobinę się na nią naczekałam, ale w końcu dotarła od wydawnictwa Otwartego. Choć czytam coś teraz, to dziś planuję rozpocząć lekturę Czerwonej królowej -Victorii Aveyard.

Książkę kucharską. Dieta przyspieszająca metabolizm -  Haylie Pomroy, to pozycja od portalu Duże Ka i wydawnictwa Burda Książki. Bardzo dziękuję. Recenzja powinna ukazać się wkrótce.

Dziennik perfekcyjnej pani domu 2015. Ponad 1000 porad na każdą okazję - Weroniki Łęckiej otrzymałam od portalu Czytajmy Polskich Autorów. Recenzja wkrótce :)

Od powieści Mercedes Lackey zaczęła się moja przygoda z gatunkiem fantasy, którym do dziś jestem zafascynowana. Po Locie sowy wydanym przez Zysk i s-ka, a otrzymanym od portalu Duże Ka bardzo dużo sobie obiecuję, choć jeszcze nie miałam okazji przeczytać nic Larry'ego Dixona, drugiego autora tej powieści. Na recenzję pewnie przyjdzie wam chwilę poczekać, ale liczę na to, że to nie będzie bardzo długie oczekiwanie.

Królewna mroku - Sabine Thiesler to powieść z mojej ulubionej półki Sonii Dragi, czyli Thriller. Pozycję otrzymałam od księgarni internetowej Matras i liczę, że wkrótce ją przeczytam :)

Od Grupy Wydawniczej Foksal otrzymałam w tym miesiącu aż kilka pozycji i z wszystkich jestem wprost nieprawdopodobnie zadowolona. Tajemnice makijażu - Agaty Wyszomirskiej mam jeszcze przed sobą, ale mam nadzieję, ze wkrótce uda mi się ją zrecenzować. Mare Dyer. Tajemnice przeczytałam niedawno i się zakochałam. Przemiany - Michelle Hodkin, wyczekiwałam niczym spragniony szklanki wody. W końcu przyszła. Niestety listonosz dość poważnie ją zniszczył, podczas nieudanej próby wepchnięcia paczki do skrzynki. No nic, jakoś to przeżyję, choć bardzo nad tym zniszczeniem ubolewam :(. Kolejne pozycje od GW Foksal to już totalna bomba. Pułapkę uczuć  - Colleen Hoover przeczytałam w ubiegłym tygodniu. Zakochałam się (recenzja). Już wcześniej miałam zamówioną drugą część tej serii, czyli Nieprzekraczalną granicę. Powieśc dotarła do mnie w piątek. Nie mogłam się jej oprzeć i spędziłyśmy razem wspaniałą noc. Recenzja właśnie się pisze. Powieść polecam z całego serca.

Przysięgę - Michael'a Palmer'a otrzymałam od wydawnictwa Albatros. Wkrótce planuję jej lekturę, bo tematycznie książka bardzo mnie interesuje.

O wydawnictwa Jaguar otrzymałam w tym miesiącu aż dwie pozycje. Najpierw przyszła książka Coś do ocalenia (trzeci tom serii) autorstwa Cory Carmack, a później Próba ognia - Josephine Angeliny. Na lektury obu powieści czekam z drżeniem serca. Wkrótce powinnam się nimi zająć.

Tak czy inaczej, czy coś was ze stosiku zainteresowało? Zaintrygowało? Coś polecacie, a co odradzacie? Czekam na wasze opinie :) 

5 stycznia 2015

Uwaga, wysokie napięcie! („Jedenaście godzin” Paullina Simons wyd. Świat Książki)

„Jedenaście godzin” Paullina Simons
wyd. Świat Książki
rok: 2013
str. 304
Ocena: 5/6


Kto mnie zna, ten wie, że nie piszę recenzji po czasie. A jeśli już mi się to zdarza, to staram się nie sięgać w międzyczasie po kolejną powieść. No chyba, że nie mogę się powstrzymać. Wówczas jednak powstaje problem, i to dość duży. Tracę rozeznanie, nie pamiętam już tak żywo, jakie uczucia mną miotały podczas lektury i bezpośrednio po jej zakończeniu. Staram się więc trzymać własnych zasad i zaraz po przeczytaniu pisać recenzje. Takie rozumowanie nie ma jednak racji bytu, gdy książka wciąga mnie do tego stopnia, że nie jestem w stanie oderwać się od niej przez cały dzień, i czytanie kończę późno w nocy. Jedenaście godzin właśnie do tej ostatniej grupy mogę zaliczyć. Gdy wczoraj rozpoczynałam lekturę nie przypuszczałam, że zakończę ją jeszcze tego samego dnia, ale o tak nieludzkiej porze, że nawet na telefonie nie będę w stanie zanotować własnych odczuć. I tak oto znaleźliśmy się w punkcie wejścia. Od jakiegoś czasu siedzę przed pustym Wordem, a wy nie macie szans nawet rozpocząć lektury moich wypocin. Mam jednak nadzieję, że ten zastój twórczy już dobiega końca, i lada chwila zarówno opis, jak i odczucia związane z Jedenastoma godzinami zostaną przelane na wirtualną kartkę papieru.

Didi Wood raczej nie może narzekać na brak czegokolwiek. Ma wspaniałego, w miarę dobrze zarabiającego męża, dwie córeczki i trzeciego dzidziusia w drodze. W zasadzie, to ta ostatnia kruszynka na świat powinna przyjść już wkrótce, bo za około dwa tygodnie. Nie ma więc wątpliwości, że Didi porusza się w tej chwili jak mała ładowarka, w pełni załadowana. Do tego trwa lipiec, a akcja dzieje się w stanie Texas, gdzie temperatura spokojnie sięga 40 stopni Celsjusza. To wszystko nie przeszkadza Didi w małej wyprawie do centrum handlowego. W końcu obiecała córce klocki. No i ma kupon na darmowe produkty w drogerii - jeśli tylko wyda w niej odpowiednią kwotę. A do tego zdecydowanie powinna zakupić jakąś bieliznę do szpitala, koniecznie z Victoria's Secret. Wszystko byłoby więc idealnie, gdyby nie fakt ogromnego niepokoju, jaki nęka Didi od dnia poprzedniego. Jej dwóm przyjaciółkom przytrafiły się tragedie. Jedna po porodzie dostała zakażenia, którego do tej pory się nie pozbyła, a druga urodziła martwe dziecko. Wszyscy wiedzą, że nieszczęścia chodzą trójkami, i teraz zdecydowanie jest kolej Didi. Dziewczyna jest więc przekonana, że jej lub dziecku przytrafi się coś okropnego. Kiedy więc w centrum handlowym pewien mężczyzna zwraca jej uwagę, że jej pakunki muszą być strasznie ciężkie, i że pomoże jej je odnieść do samochodu - nie przyjmuje jego propozycji. Jak ta decyzja wpłynie na jej dalsze losy? Co wydarzy się w ciągu następnych jedenastu godzin? Czy to możliwe, by w tak krótkim czasie zetrzeć w pył czyjeś poukładane i piękne życie? By się tego dowiedzieć, koniecznie należy sięgnąć po Jedenaście godzin Paulliny Simons.

"Historia, od której nie sposób się oderwać" - krzyczy do czytelnika napis na okładce i, jedno jest pewne w stu procentach - jest to sama prawda. Paullina Simons stworzyła znakomity thriller, który nie tylko przykuwa uwagę czytelnika w stu, jeśli nie dwustu procentach, ale do tego niesie głębokie przesłanie i jest naprawdę poruszający. Całość czyta się w ekspresowym tempie. Po każdym rozdziale obiecywałam sobie, że przeczytam jeszcze tylko jeden, że jeszcze tylko chwilka, i zaraz skończę. Niestety - wszystkie moje przyrzeczenia spaliły na panewce. Im więcej czytałam, tym więcej chciałam. I bardzo, ale to bardzo żałowałam, że książka ma tylko trzysta stron i wkrótce się skończy. A gdy już finiszowałam, to było ze mną źle, bo równocześnie chciałam więcej, a z drugiej strony pragnęłam, by koszmar głównej bohaterki się w końcu skończył. Kiedy na samym końcu końców działy się naprawdę straszne rzeczy, trudno mi było uwierzyć, że po czymś takim można podnieść się i normalnie funkcjonować. Oby się dało, bo jeśli nie... to po co to wszystko?

Jedenaście godzin trzyma w napięciu, aż do ostatniej strony. Książka jest znakomicie napisana, a emocje wprost z niej buchają. Miejscami odnosiłam wrażenie, że jeśli ktoś poza mną ją dotknął, to oboje zostalibyśmy porażeni jej wewnętrznym prądem. Zdecydowanie polecam lekturę. Naprawdę warto!

Sil

Baza recenzji Syndykatu ZwB

28 września 2014

Bookowo 8/2014 (20)

Wrzesień jest jednym z moich najulubieńszych miesięcy. Chyba, że pada. Chyba, że jest zimno. Chyba, że... no dobra. Zwykle bardzo lubię ten miesiąc. Wrzesień w tym roku stanął u mnie pod znakiem książki, Dobrej książki. Jak wiadomo, to właśnie na jesieni na rynku pojawia się najwięcej nowości. Tak więc i do mnie sporo ich napłynęło. Niestety, nie ma wśród nich wszystkich pozycji, które pragnęłam zdobyć. Liczę jednak, że jeszcze mi się uda o niektóre z nich wystarać. Trzymajcie za mnie kciuki, bo marzy my się najnowsza powieść Yrsa Sigurdardottir, kontynuacja serii Cassandry Clare oraz takie Jedno małe kłamstwo

Ale, ale... wracając do tematu. Oto mój stos :)




Tak jak widać, na załączonym obrazku, troszkę się tego uzbierało. Sama nie wiem od czego by tu zacząć, więc może... od początku?

Na samej górze stosiku znajdują się dwie powieści Tomasza Sekielskiego, czyli Sejf oraz Obraz kontrolowany. Obie książki otrzymane dzięki uprzejmości portalu Czytajmy Polskich Autorów oraz wydawnictwa Rebis. 

Poniżej są aż cztery powieści otrzymane w prezencie od Wydawnictwa Otwarte, W zasadzie tych pozycji powinno być aż sześć, bo brakuje tu wydania nierecenzenckiego Hopeless oraz Niezbędnika nocnej szkoły, które gdzieś się rozeszły. Ale wracając do sedna - mamy tu Kłamstwo doskonałe - Sary Shepard (teraz czas zdobyć trzy pozostałe części serii), W stosiku górnym oczywiście nie mogło zabraknąć dwóch części serii autorstwa Blake'a Crouch'a - Wayward Pines, czyli Szum i Bunt. Może wkrótce uda mi się sięgnąć po nie i zgłębić tę historię. Na koniec tej części, choć zdecydowanie nie będącą ostatnią, jest powieść Klasa autorstwa Dominika W. Rettingera.  

Tak troszkę na uboczu, ale wciąż u góry, znajdują się dwie pozycje. Jedną właśnie czytam, drugą niedawno przeczytałam. Mowa oczywiście o Diecie 50 na 50 autorstwa Dr Kristy Varady oraz Bill'a Gottlieb'a. Pozycję otrzymałam od wydawnictwa Illuminatio. Muszę przyznać, że pozycja jest interesująca, tak jak i sposób odżywiania w niej przedstawiony. Jak tylko ją ukończę podzielę się z Wami opinią i... najprawdopodobniej wcielę ją we własne życie. Tą przeczytaną powieścią jest oczywiście Jedyna - Kiery Cass (od wydawnictwa Jaguar). Recenzję możecie przeczytać TUTAJ.

Poniżej to się w ogóle już dzieje... masakra :)

Wprost od wydawnictwa Mira przyfrunęła do mnie jedna z ich nowości, czyli Dzień, w którym umarłam, autorstwa Beleny Martinez Sanchez. Już nie mogę się doczekać lektury :)

Kolejne są trzy pozycje od wydawnictwa Jaguar. Mowa oczywiście o Nie pozwól mi odejść oraz Dzień, który zmienił wszystko - obie napisane przez Catherine Ryan Hyde, a także Coś do ukrycia pióra Cory Carmack. Aż drżę na myśl o wszystkich tych książkach :)

Dalej mamy taką mega czarną książkę. Nie myślcie, że rzeczywiście tak wygląda okładka, choć niewiele odbiega od tego widoku. To jest dowód na to, jak nieodpowiednie oświetlenie książki sprawia, że nic nie widać :). Ta tajemnicza książka to Tajemnica - Mary Dyer, która przywędrowała do mnie od Grupy wydawniczej Foksal. Również od nich jest kolejna pozycja w stosiku, czyli Zła krew autorstwa Sally Green. Po tej ostatniej książce wcale nie wiem czego się spodziewać, więc... może być ciekawie :)

Następna jest powieść, którą już dawno, baaaardzo dawno temu zamówił od Dużego Ka mój małżonek. Jest to Warszawa 1944 - Aleksandy Richie. Myślę, że wkrótce Artur zgłębi tę lekturę, a później podzieli się swoimi przemyśleniami.

Sekret czarownicy - Anny Klejzerowicz otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i portalu Czytajmy Polskich Autorów. To już trzecia część serii, mam nadzieję, że będzie równie dobra, jak jej poprzedniczki.

Powieść O krok za daleko - Tiny Seskis dotarła do mnie w ramach współpracy z księgarnią Matras. Dzięki wielkie :)

Powód by oddychać (Rebecca Donovan) zamówiłam jakiś czas temu, ale miałam nie otrzymać. Zostałam jednak miło zaskoczona przez wydawnictwo Feeria, które w okolicach premiery mi ją przesłało. W zasadzie książka była dla Wiktorii, dlatego recenzję już możecie znaleźć na blogu. O, TU.

Od jakiegoś czasu jest mi dane śledzić losy Pana Przypadka. Właśnie otrzymałam cześć trzecią, czyli Pana Przypadka i Korpoludki. Za książkę dziękuję autorowi, Jackowi Getnerowi. 

W ramach odnowionej współpracy z wydawnictwem Świat Książki otrzymałam do recenzji powieść Jedenaście godzin - Paulliny Simons. Wkrótce się za nią wezmę :)

Jeśli chodzi o stosik, to już wszystko. Ale już po zrobieniu fotki, a jeszcze przed wstawieniem postu otrzymałam (a w zasadzie otrzymała Wiktoria) powieść Zostań, jeśli kochasz - Gayle Forman. Książka przywędrowała do nas w ramach współpracy z Dużym Ka. Recenzja wkrótce.


I co, spodobało się Wam coś? Coś szczególnie polecacie? Coś odradzacie? 

31 maja 2014

Bookowo 5/2014 (17)

Jakoś wyjątkowo szybko skończył się kolejny miesiąc. No dobrze, nie skończył się jeszcze, ale niewiele brakuje. 

Ja właśnie jestem w drodze na wesele przyjaciółki i po raz pierwszy piszę posta korzystając z aplikacji na telefon. Zobaczymy jak wyjdzie, póki co nie mam na co narzekać :) poza tym, że piszę wolniej bo to jednak nie klawiatura komputera :) 

Nie przeciągając poniżej moje majowe nabytki. Znajdujecie coś dla siebie? Coś wyjątkowo polecacie? 

Chór sierot i Naturalna kuchnia od Burdy (wcześniej G+J Książki). Umarli nie kłamią, Ostateczny cel i Wyścig ze s śmiercią oczywiście od Miry. Z grubsza Wenus wybrane za punkty zdobyte na wortalu Granice. Wieczna tęsknota, Ucieczka oraz Podwójna tożsamość od Grupy Publicat. U na koniec choć zdecydowanie nie ostatnia pozycja od Otwartego - Hopeless. 

25 listopada 2013

Życie w kłamstwie („Pieśń o poranku” Paullina Simons)

„Pieśń o poranku” Paullina Simons
wyd. Świat Książki
rok: 2013
str. 688
Ocena: 4/6


Nie wiem jak to jest, ale ile razy nie sięgałabym po powieści Paulliny Simons, tyle razy przechodzę bardzo długo drogę, by ją zakończyć. Rozpoczynam lekturę i... odkładam ją na półkę. Czytam kolejnych parę stron i... zaś ląduje na półce. Zaczynam inne książki, czytam coś rozluźniającego i przychodzi czas na kolejną próbę. Obiecuję sobie, że tym razem wytrwam dłużej. Nie udaje się. Ponownie przychodzi czas na odsapnięcie od danego tematu i... przychodzi czas na kolejny powrót. I tak w koło. Zawsze sobie obiecuję, że kolejnych prób nie będzie, że jak teraz się nie uda to kończę z Simons. A potem łamię obietnicę daną sobie. Stety czy niestety? Przekonajcie się sami.

Larissie Stark absolutnie nic do szczęścia nie brakuje. Ma czterdzieści lat, przystojnego, cudownego męża Jareda, trójkę pięknych dzieciaków i dom, którego można jej pozazdrościć. Oczywiście nie zawsze było tak pięknie, ale w końcu rodzinie Starków udało się odnieść sukces i rozpocząć życie w luksusie. Larissa nie musi więc podejmować się żadnych dodatkowych zadań poza tymi, które spadają na nią z racji opieki nad domem, dziećmi i małżonkiem. Nikt nie mówi, że to mało, ale niejedna kobieta do tego co wykonuje Larissa, dodać jeszcze musi ośmiogodzinny dzień pracy w jakieś korporacji. Kobieta jest więc szczęśliwa, ale... no właśnie, z tym ale jest największy problem. Bo niby ma wszystko, ale równocześnie czuje się niespełniona. Sprzątanie, gotowanie, opieka nad dziećmi, dogadzanie mężowi, sen. A później kolejny dzień i litania zaczyna się od początku. Kobieta nie potrafi dojrzeć w swoim życiu samej siebie. Tyle robi, ale nic dla siebie. Każdy się realizuje, spełnia swoje marzenia, prze do przodu, tylko nie ona. Bo Larissie wydaje się, że się cofa. Nawet książek nie czyta. Nic. Jej życie zmienia jedna wizyta w supermarkecie, podczas której wpada na niego, dwadzieścia lat młodszego mężczyznę, który mógłby być jej synem. Spotyka go i nic już nie jest takie jak dawniej. Ona nie jest taka jak dawniej. Tylko, czy warto się tak zmieniać?

Pieśń o poranku to bardzo ciekawe studium ludzkiej psychiki. Autorka prezentuje nam obraz kobiety, której życie niby jest pełne - a jednak totalnie puste. Poznajemy ją, przedstawione zostają nam jej poczynania, jej kolejne losy, jej rozterki, ale równocześnie... wcale nie dowiadujemy się, kim jest Larissa. Czy ona naprawdę istnieje? W sensie mentalnym oczywiście, a nie personalnym. Według głównej bohaterki - niestety dawno przestała być sobą. Niczym maszyna wykonuje co do niej należy i tyle. Nic poza tym.

Jak pisałam na wstępie, niełatwo czyta się tę książkę. Lektura jest niczym praca, gdy do niej siadasz - szybko zaczynasz opadać z sił, gdy odstawiasz ją na bok, czegoś ci brakuje. Myślami ciągle wraca się do Pieśni... Niczym rzep przyczepia się do człowieka i nie chce dać spokoju. Trzeba przeczytać ją od początku do końca, nieważne jaki wysiłek będzie temu trzeba poświęcić. Mnie ta pozycja niezmiernie wymęczyła, ale równocześnie wzbogaciła. Pozwoliła dokonać pewnego rodzaju przewalutowania wartości, odpowiedniego poukładania priorytetów, analizy własnego zachowania. Teraz wiem, że nie wszystko jest takie, jakim być powinno, ale równocześnie mam szansę uniknąć pewnych błędów.


Pieśń o poranku polecam, ale z pewną nutą rezerwy. Warto się z nią zapoznać, ale zdecydowanie nie na siłę. Żeby być zadowolonym z lektury trzeba świadomie poświęcić jej sporo czasu.

26 maja 2013

Bookowo 5/2013

Jakoś tak ostatnio wyszło, że staram się wstawiać moje książkowe nabytki maksymalnie raz w miesiącu... przy ilości powieści, które mam do przeczytania, chciałabym nawet wstawiać stosiki rzadziej. Niestety jakoś tak dziwnie bywa, że książki napływają do mnie bardzo często same. Na widok pani listonoszki/kuriera/męża, niejednokrotnie robię zszokowaną minę. "Przesyłka dla pani", "Mam dla pani paczkę, ale nikogo nie ma w domu", "Książka do ciebie przyszła". Szok. Czy ja coś zamawiałam? - zadaję sobie nieodłączne pytanie. Oczywiście wielokrotnie okazuje się, że kiedyś tam, gdy książka była w planach, wspomniałam wydawcy, że chętnie przeczytam. Bywają jednak takie prawdziwe niespodzianki, po których mogę jedynie stwierdzić: "Dobrze, że poinformowałam o zmianie adresu zamieszkania, bo książki by do nich wracały". Ale, jakby nie było, bardzo cieszę się z każdej otrzymanej powieści. I niejednokrotnie chce mi się płakać, patrząc na nie. Bo nie wiem kiedy je przeczytam... bo idzie mi nie najlepiej ostatnio. Bo niewiele mam czasu na czytanie, a gdy już go mam, to włączają mi się wyrzuty sumienia: "Czy nie powinnam trochę popracować?", "Czy zamiast czytać nie powinnam chwycić za żelazko?" i tak w koło... Ale czytam... mniej niż dawniej, zdecydowanie mniej niż rok, czy dwa lata temu, ale czytam :) Nie poddaje się. A w związku z tym, że to robię, i że wciąż prowadzę tego bloga (choć czasami mam wrażenie, że jednak tego nie robię), to pojawiają się stosiki. Oto jeden z takowych :)


Na pierwszy plan wychodzi seria Świat po wybuchu autorstwa Julianny Baggott, którą wydał Egmont. Pisałam o niej ostatnio, zaczęłam czytać cykl od środka, czyli od Nowego przywódcy, otrzymanego do recenzji od portalu Duże Ka (recenzja Tu i Tu). O tym, że to druga część, dowiedziałam się, gdy rozpoczęłam lekturę. Na szczęście Egmont odrobinę mnie poratował i przesłał Nową ziemię. Niestety już po lekturze Nowego przywódcy. Niech was to jednak nie zmyli, mam zamiar przeczytać tę książkę, i to wkrótce :) Bo serię pokochałam :)

Obecnie jestem w trakcie lektury niezwykłego tworu, jakim jest książka Doroty Wellman i Pauliny Młynarskiej, znanych z Miasta kobiet. Panie, przyjaciółki jak się okazuje, dość namiętnie do siebie mailują. Postanowiły zebrać je w całość i wydać pod intrygującym tytułem Kalendarzyk niemałżeński. Ten zbiór zdecydowanie zaskakuje, ale i zmusza czytelnika do refleksji... Poruszone zostają tu tematy, które często przez naszą społeczność uznawane są za swoiste tabu. Czyta się dobrze, choć jak to z takimi okołoporadnikami bywa, nie wciąga. Książkę otrzymałam od wortalu Granice, mam nadzieję, że wkrótce będziecie mogli przeczytać u nich moją recenzję (muszę ją tylko skończyć :P).

Wydaje mi się, jakby to było wczoraj. Pamiętam jak Agnieszka Lingas-Łoniewska pisała W szpilkach od Manolo. Przesyłała mi kolejne party i dopisywała "nie skończę tej powieści!", "nie mam siły", "nie wyrobię się w terminie!". I jak zawsze skończyła z dnia na dzień. Oczywiście z wielkim hukiem i przytupem. Nie minęło wiele czasu i dzięki uprzejmości Novae Res powieść pojawiła się w moim domu... a w Waszych będzie mogła pojawić się już wkrótce, bo oficjalna premiera powieści już 31.05.2013 :) Moją recenzję znajdziecie Tutaj :)

Droga do Różan autorstwa Bogny Ziembickiej wydana przez Otwarte jest dla mnie zupełnym zaskoczeniem. Nie tylko dlatego, że książki się nie spodziewałam, ale również dlatego, że nie do końca wiem, o czym ma być. Liczę jednak, że przypadnie mi do gustu :)

Niedawno udało mi się nawiązać nową współpracę. Tym razem zaufało mi wydawnictwo Filia. Niestety pech chciał, że nie udało mi się już otrzymać od nich ich najnowszej powieści paranormalnej, czyli Angelfall, ale... dzięki temu przedpremierowo przysłali mi Szczęściarę autorstwa Kristyn Kusek Lewis. Mam nadzieję, że jeszcze przed premierą zdążę po nią sięgnąć. Trzymajcie kciuki :)

Na Fundusz autorstwa M.M. Petlińskiej czekałam od dość dawna. Już nie mogę doczekać się lektury. Oby była taka, jakiej się spodziewałam. Powieść otrzymałam od grupy wydawniczej Foksal :)

W ramach współpracy z księgarnią Matras udało mi się ostatnio pozyskać do recenzji aż dwa tytułu, są to Gorączka 1 Dee Shulman wydana przez Egmont, oraz Jezioro krwi i łez autorstwa Jamesa Thompsona wydane przez Amber. Na lektury czekam z zapartym tchem :)

W moim stosiku znalazła się również najnowsza powieść Tess Gerritsen zatytułowana Ścigana, wydana oczywiście przez Mirę. Lektura na pewno, jak zawsze, mnie zadowoli :)

To oczywiście jeszcze nie koniec, bo dalej można znaleźć dwie wspaniałe pozycje od wydawnictwa Sonia Draga. Jedna z nich powinna pojawić się w kwietniu, ale wydawca miał mały poślizg i książka dotarła razem z majową. Niestety z tego powodu wciąż nie została przeczytana, nad czym bardzo boleje, bo zawsze po książki od Sonii Dragi staram się sięgać w pierwszej kolejności. Po prostu mnie zachwycają. Tym razem otrzymałam Trucicielkę Peters Robinsona (pozycja kwietniowa) i Zamianę Zoe Beck (pozycja majowa).

Dalej znaleźć można dwie nowości wydawnictwa Prozami, których przybycie odrobinę mnie zaskoczyło. Lektura Jeziora cierni autorstwa Magdaleny Zimniak i Niespodziewanego trupa napisanego przez Małgorzatę J. Kursę wciąż przede mną :)

W ramach wznowienia, jak mi się wydaje, współpracy z wydawnictwem Świat książki, dotarła do mnie najnowsza powieść Paulliny Simons zatytułowana Pieśń o poranku. Już nie mogę doczekać się dnia, w którym po nią sięgnę.

Na końcu, choć nie ostatnia, znajduje się pozycja od Wydawnictwa M, otrzymana w prezencie. Jest to powieść Ślady krwi autorstwa Jana Polkowskiego.

I jak, przypadło Wam coś do gustu? :) A może szczególnie zachęcicie mnie, do którejś z tych lektur?

25 kwietnia 2013

Informacje, wydarzenia, spotkania...

Poniżaj kilka "obwieszczeń" wydawców :) Może zechcecie wybrać się na któreś z proponowanych przez nich spotkań :)

Świat Książki

Świat Książki informuje, że Paullina Simons przyjeżdża w maju do Polski z okazji premiery powieści „Pieśń o poranku”. W sobotę 18 maja spotka się z czytelnikami na Warszawskich Targach Książki, w kolejnych dniach odwiedzi Dyskusyjne Kluby Książki w różnych częściach Polski.

Świat Książki wydał dotąd sześć książek autorki, które rozeszły się w imponującym nakładzie prawie 400 tys. egzemplarzy. W maju ukaże się najnowsza powieść Paulliny Simons „Pieśń o poranku”.

„Pieśń o poranku” opowiada historię dojrzałej kobiety, która w imię miłości do młodego kochanka jest gotowa zaryzykować szczęście rodzinne, stabilność i poczucie bezpieczeństwa. Jak napisał dziennik Daily Mail, „Pieśń o poranku” to „po części kryminał, po części romans, po części dramat rodzinny - jednym słowem powieść idealna”.

Paullina Simons urodziła się w Leningradzie w rodzinie dysydenckiej. Jej dziadkowie i rodzice, ciężko doświadczeni przez wojnę i komunizm, wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych w 1973 roku, kiedy Paullina miała 10 lat. Jest autorką powieści „Dziewczyna na Times Square”, „Tully”, „Czerwone liście”, „Jedenaście godzin”. Powieść „Jeździec miedziany”, a następnie jej kontynuacja: „Tatiana i Aleksander” i „Ogród Letni”, przyniosły autorce światowy sukces.

Spotkania autorskie:
18.05, godz. 14.00 Warszawskie Targi Książki (Stadion Narodowy), Warszawa
20.05, godz. 18.00 Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna, ul. Mickiewicza 5, Bochnia
21.05, godz. 17.00 Biblioteka Śląska, Pl. Rady Europy 1, Katowice
22.05, godz. 18.00 Biblioteka Manhattan, ul. Grunwaldzka 82, Gdańsk


W.A.B., Wilga, Buchmann

Szyderstwo i przemoc Alberta Cossery’ego w TVP Kultura
27 kwietnia w programie „Sztuka czytania” zostanie zaprezentowana książka Alberta Cossery’ego Szyderstwo i przemoc. Zapraszamy do obejrzenia programu oraz do lektury książki.
Więcej na stronie: www.wab.com.pl/Szyderstwoiprzemoc

Marcin Wroński uczestniczy we Wiosennym Czytaniu Kryminałów w Sopocie
26 kwietnia zapraszamy Państwa do Sopotu na spotkanie z Marcinem Wrońskim i jego najnowszą powieścią „Pogrom w przyszły wtorek”. Spotkanie odbędzie się w Teatrze na Plaży.
Więcej: http://www.wab.com.pl/?showNewsPlus=1538&f=w

Józef Hen gościem honorowym 9. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego „Żydowskie Motywy”Podczas festiwalu będzie można obejrzeć retrospektywę filmów powstałych na podstawie twórczości Józefa Hena, wybitnego pisarza oraz autora scenariuszy: „PRAWO I PIĘŚĆ”, „NIKT NIE WOŁA”, „KWIECIEŃ” oraz „DON GABRIEL”. Podczas festiwalu, 27 kwietnia o godz. 19:00 w kinie Muranów, odbędzie się spotkanie z Józefem Henem, na które serdecznie zapraszamy: Józef Hen/festiwal. Rozmowę z autorem poprowadzi Tomasz Piątek.
Polecamy najnowsze wydanie dziennika Józefa Hena Nie boję się bezsennych nocy…: wab.com.pl/dziennik

Dennis Wojda w Polskim Radiu dla Zagranicy
Zapraszamy do wysłuchania rozmowy Przemka Pawełka z Dennisem Wojdą, twórcą powieści graficznej, sagi rodzinnej przedstawionej za pomocą obrazów.
O członkach rodziny, prawdziwości przedstawionych historii…
http://www.wab.com.pl/?showNewsPlus=1539&f=w

Fragmenty powieści „Iksowie” Györgya Spiró w Radiowej Dwójce
Od 29 kwietnia do 3 maja codziennie o 9.30 zapraszamy do słuchania fragmentów powieści "Iksowie" Györgya Spiró w interpretacji Sławomira Orzechowskiego.
http://www.wab.com.pl/?showNewsPlus=1540&f=w

Zapowiadamy audiobook – Za kogo ty się uważasz? Alice Munro
Na stronie książki zwiastun do audiobooka Za kogo ty się uważasz? autorstwa wybitnej pisarki Alice Munro. Czyta Anna Gajewska.
Posłuchaj nagrań: http://www.wab.com.pl/?ECProduct=1407

Majgull Axelsson, autorka Pępowiny w kwietniu w Polsce!
23-26 kwietnia pisarka będzie gościć w Warszawie i Gdańsku. Będzie honorowym gościem Festiwalu: ODNALEZIONE W TŁUMACZENIU - Gdańskie Spotkania Tłumaczy Literatury Pięknej. 

Wielki wybuch. Czyli Ka kontra Ka Grzegorza Kasdepke i Barbary Kosmowskiej w Programie Pierwszym Polskiego Radia
Zapraszamy do wysłuchania fragmentów książki czytanych przez Grzegorza Kwietnia w audycji „Jedynka Dzieciom” w dniach: 29 kwietnia – 3 maja o godzinie 19:30.
http://www.wilga.com.pl/wielki-wybuch-czyli-ka-kontra-ka.html

Baśniobór. Klucze do więzienia demonów Brandona Mulla na 1 miejscu na liście sprzedaży TOP 10 Empiku wśród książek dziecięcych oraz na czwartym miejscu na TOP 40!Więcej o książce: http://www.wab.com.pl/?ECProduct=1491


WFW

Zapraszamy na spotkanie z Henrykiem Fastem, matematykiem, byłym wykładowcą uniwersyteckim, autorem zbioru limeryków. Podczas spotkania Autor opowie o wyjątkowej formie literackiej, jaką są limeryki, o humorze w ogóle oraz o tym, jak świetnie akademicy bawią się przy tworzeniu tych rubasznych utworów.

Galeria Funky Studio
27 kwietnia 2013 (sobota), godzina 17.00
Plac Zbawiciela 2, Warszawa
Wstęp wolny.


Zainteresowani?

4 lutego 2013

Bookowo 1/2013

Zdarzyło się tak, że w tym roku jeszcze nie miałam przyjemności przedstawiać Wam moich książkowych nabytków. Nie chcę, żebyście sobie pomyśleli, że to może z powodu tej całej burzy, która ostatnio ma miejsce w światku blogerów. Bynajmniej. Najzwyczajniej w świecie:
A. Nie miałam kiedy wstawiać postów tego typu (praca, praca, praca...)
B. Nie za bardzo miałam co wstawiać (praca, czytaj - brak czasu na zamawianie czegokolwiek...)
C. Nie za bardzo miałam (i mam) czas na czytanie (czytaj -> praca, po pracy klap na kanapę -> sen, pobudka, przejście do sypialni, sen, praca...)

Nie za ciekawe zajęcia ostatnio mam, jak widać... I nie, żeby coś się zmieniło, ale przez półtorej miesiąca jednak kilka książek zebrałam, a mam taką zasadę, że książki nie lądują na półkach póki nie zostaną sfotografowane (właśnie sobie uświadomiłam, że jedną książkę ze stosiku przeczytałam, a to oznacza, że wylądowała na półce, a to oznacza, że nie znalazła się na fotce, bleeeee....). No i jeszcze ta fota. Wybaczcie, małż pożyczył nasz aparat i teraz w domu posiadamy tylko aparaty w komórkach :(. To też był powód nie wstawiania stosiku (czyli D).

Ostatni weekend uświadomił mi jeszcze, że nastał nowy miesiąc, a ja ponownie nie przygotowałam podsumowania... mam nadzieję, że uda mi się je zamieścić w przeciągu kilku nadchodzących dni.

Coś mi się ewidentnie nie chce wstawiać tej fotki, czuję niedobór wypowiadanych słów do Was (ostatnio) i mam ochotę opowiedzieć co u mnie. A u mnie (poza pracą i małą ilością czasu na czytanie) zapowiada się kilka dni wolnego. Mam nadzieję, że uda mi się gdzieś wyjechać. Kiedy jestem w domu działam jak pracoholik... czyli pracuję. A to jednak ociupinkę niezdrowe.

I jeszcze jedno (przed fotką). Postanowiłam nazwać jakoś wyjątkowo posty stosikowe. Podoba się Wam?

1. Przez burze ognia - Veronica Rossi: przedpremierowo od Otwartego (brak na zdjęciu, ale jest recenzja)
2. A jak alibi - Sue Grafton: od Grupy Wydawniczej Foksal
3. Projekt matka - Małgorzata Łukowiak: od Świata Książki
4. Groza - Michael Robotham: od Świata Książki
5. Wróć do mnie - Daniel Glattauer: bardzo cieszę się na tę lekturę (jest to kontynuacja N@pisz do mnie). Oczywiście od Grupy Publicat (dziękuję tym bardziej, że tej książki już na stanie nie było :P).
6. Tylko on wie - Patrick Bauwen: od Sonii Dragi (tak apropo nowo nawiązana współpraca :)).
7. Wielkie biografie. Piłcudski - Katarzyna Fiołka: recenzyjna Artura, od Foksala
8. Afrodyzjaki wszech czasów - Małgorzata Caprari: to już moje, od Foksala
9. W białej ciszy - Inge Lohnig: od Initium
10. Motocykle. 100 najwspanialszych modeli w historii: Arturowa od Fosksala
11. 365 bajek na dobranoc - praca zbiorowa: do recenzji od CPA :)

20 grudnia 2012

Zapach świąt („Boże Narodzenie. Kuchnia świąteczna” Marzena Wasilewska)


wyd. Świat Książki
rok: 2012
str. 130
Ocena: 6/6


Boże Narodzenie to chyba najlepsze święto w roku. To wokół niego unosi się nieziemska, fantastyczna wręcz atmosfera. To w tą grudniową noc ludzie są milsi, cieplejsi, weselsi. Każdemu chce się więcej, mocniej i bardziej. Każdemu, a na pewno mi. Jeszcze nim nadejdzie grudzień, w mojej głowie zapalają się migoczące lampki przypominające, że czas zdecydować co kto znajdzie pod choinką. Zwykle z prezentami staram się uporać zaraz na początku miesiąca tak, by pozostały czas spożytkować na obmyślanie planu „co by tu zjeść w Wigilię i Boże Narodzenie”. Normalnie w poszukiwaniu inspiracji przemierzam wzdłuż i wszerz Internet. Wyszukuję jakieś nieziemskie dania i podaję rodzince podczas Wigilii (tak do naszego domu trafiła na przykład zapiekana fasola, która jest nie tylko pyszna ale i mega prosta w przygotowaniu). W tym roku, dzięki uprzejmości wydawnictwa Świat Książki, dostałam gotowe zestawy świątecznych przepisów. I powiem Wam jedno – jestem nimi zachwycona!

Zasadniczo poradnik podzielony został na pięć części: Wigilię, Boże Narodzenie, Sylwester, Nowy Rok i coś do świątecznej kawy J. Niby nic, nity tylko 130 stron, ale… no właśnie. Diabeł tkwi w szczegółach, jak zwykle J. Już w samej Wigilii człowiek może zatonąć, bo nie jest to jedna kolacja, tylko aż trzy. Dla każdego coś dobrego, jak mówi stare porzekadło. Autorka zaprezentowała więc menu na tę wyjątkową kolację w stylu babci z kresów, na sposób prosty, ale wykwintny i dla tych, którym w święta marzą się cieplejsze kraje. Osobiście w każdym z tych zestawów znalazłam coś dla siebie i mojej rodziny. Z kuchni babcinej do mojej własnej zabieram Krokiety ziemniaczano-orzechowe. Przepis jest prościutki i wydaje mi się, że idealnie zastąpi klasyczne kartofle, które zwykle lądują na wigilijnym stole. Z opcji prostej, ale wykwintnej przygarnęłam Słodkie pierogi z niespodzianką i pijanym sosem. Aż mi ślinka cieknie gdy sobie pomyślę, jakie to będzie pyszne. Do tego namówiłam mamę, by zamiast tradycyjnego, smażonego łososia zrobiła w tym roku Łososia pieczonego w cieście francuskim z sosem chrzanowo-koperkowym. Jeśli chodzi o ostatni typ kuchni, czyli tą bardziej szaloną opcję, to wciąż zastanawiam się czy zrobić Tarte z grzybami czy też Gorące ciasto makowo-daktylowe. To oczywiście nie jedyne przepisy, które można znaleźć w tym dziale. Każdy typ kuchni oferuje minimum dziesięć przepisów. Do tego autorka, po zakończeniu prezentacji danego menu podpowiada, kiedy dana rzecz powinna zostać wykonana. Dzięki temu dowiadujemy się, czy coś można zamrozić, co może poleżeć w lodówce i które dania powinny być przygotowywane tuż przed podaniem. Przyznam szczerze, że te fragmenty książki najbardziej mnie ucieszyły. Do tego już we wstępie Marzena Wasilewska informuje, że każdy przepis przewidziany jest na osiem osób. Znacznie ułatwia to zaplanowanie ile faktycznie czego powinno się przygotować. Nie mniej ważne jest wskazanie przez autorkę poziomu trudności danego przepisu i przybliżonego czasu przygotowania konkretnego dania.

Na Wigilii Marzena Wasilewska nie poprzestała i w kolejnych działach przybliżyła czytelnikom menu, które można przygotować na pozostałe świąteczne i noworoczne dni. U mnie w domu zwykle w samo Boże Narodzenie zjada się to, co przygotowało się na Wigilię. Niezwykle rzadko robimy coś dodatkowego. Przyznam szczerze jednak, że poważnie zastanawiam się nad wykonaniem Surówki z selera naciowego i pomarańczy. Na Sylwestra, z okazji urodzin przyjaciółki będę przygotowywała Tort bezowy, z którego zawsze zostaje mi sporo żółtek. Dzięki Kuchni świątecznej w tym roku się one nie zmarnują. Zrobię świąteczny Zapiekany krem cynamonowy z orzeźwiającym sosem żurawinowym J. Aż brzuszek rośnie gdy człowiek pomyśli ile planuje zjeść w trakcie kilku świątecznych dni. Nie da się jednak inaczej, prawda?

Na końcu poradnika miło zaskoczy nas jeszcze jedna rzecz, mianowicie Indeks tematyczny, dzielący wszystkie wymienione w książce potrawy na zbiory w stylu Przystawki zimne czy Zimne sosy i inne dodatki do mięs i ryb.

Całość czyta się niesamowicie przyjemnie. Przepisy podane są w przystępny sposób, autorka tłumaczy dokładnie jak co wykonać i kiedy. Wytłumaczone zostają nawet najmniejsze szczegóły. Dzięki temu nawet największy ignorant poradzi sobie z przygotowaniem poszczególnych dań. Książka opatrzona została znakomitymi fotografiami. Całość wydana została na grubym, porządnym papierze i oprawiona jest w twardą okładkę. Zdecydowanie warto zaopatrzyć się w tę pozycję. 

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Świat Książki

15 grudnia 2012

Stosik #36/2012

Dziś krótki i na temat. Stosik :)

Przypuszczam, że to jeden z ostatnich takich stosów w tym roku. A może i w ogóle... staram się maksymalnie ograniczać... wiecie jak jest. Czasem trudno się wyrobić z lekturami :(



Do recenzji dwie pozycje od dołu, tj:
1. Pierogi - Alina Stradecka: Świat Książki
2. Doktor śmierć - Jacek Caba: Albatros

Pozostałe książki to podarunki od Zbrodni w Bibliotece :)

Coś przypadło Wam do gustu? Coś wybitnie chcielibyście mieć na swoich półkach?

12 grudnia 2012

Procentowo rzecz ujmując („Nalewki staropolskie. Tradycja na współczesnym stole” Piotr Adamczyk)


wyd. Świat Książki
rok: 2012
str. 130
Ocena: 5/6


Dobry alkohol nie jest zły, prawda? Oczywiście z umiarem, traktowany jako dodatek do …, a nie podstawa wszystkiego. Nie raz, nie dwa, zdarzało mi się kosztować nawet bardzo wyśmienite, markowe trunki, nic jednak nie jest w stanie pobić domowego alkoholu. Likier wiśniowy, wino jeżynowe, cytrynówka. Niby alkohol to alkohol, ale … każdy jest inny, na swój sposób jest pyszny, nasycony i pachnący. Mimo, iż wiele osób z mojego otoczenia, dla przyjemności swojej i swoich bliskich, para się przygotowywaniem niewielkich ilości domowych trunków. Jakoś nigdy szczególnie nie interesowało mnie, co i jak należy zrobić, by uzyskać w tej materii pożądany efekt. A to, jak się okazuje, może być bardzo interesujący i zajmujący temat.

Kiedy w moje ręce wpadła książka, traktująca o staropolskich nalewkach, nie mogłam się powstrzymać i czym prędzej sięgnęłam po nią. Co prawda jej lektura nie była szczególnie zajmująca, ale skłoniła mnie do licznych i mogę nawet rzec, że głębokich przemyśleń. Jak doszło do tego, że w ogóle ludzie zaczęli pić alkohol? Kto po raz pierwszy postawił go na stole i stwierdził, że może warto spróbować? Jak go zrobiono? No i oczywiście, jak go przygotować dziś. Chyba przede wszystkim dlatego z takim zainteresowaniem wczytałam się w tych kilka akapitów, w których autor zaprezentował praktyczne porady dla przyszłych winiarzy. Piotr Adamczyk wspomina tu o tym, jak przygotować się do sporządzania domowych trunków. Gdzie się udać, o co pytać, co kupić. Nawet nie wiedziałam o istnieniu niektórych miejsc, a  co dopiero pewnych rzeczy. Na przykład alkoholomierz. O istnieniu alkomatu to każdy wie, ale to? Co to jest? Z czym to się je? Gdzie to kupić? Do czego służy? Jak się okazuje, jest to całkiem przydane urządzenie, nawet dla osoby, nie mającej w planach otwierać domowej bimbrowni. Chcesz sprawdzić, czy alkohol, który zakupiłeś ma dokładnie tyle % ile napisał producent? Powinieneś użyć właśnie alkoholomierza.

Ogólnie Nalewki staropolskie składają z siedmiu części. Po Wstępie, w którym autor przybliża nam to, co znajdzie się w napisanej przez niego książce, przychodzi czas na wspomniane wcześniej przeze mnie porady, czyli kilka praktycznych porad. Dalsza część poradnika dotyczy już stricte alkoholi. I tak zagłębić się możemy w świat nalewek ziołowych, wśród których znajdziemy na przykład Cynamonówkę i Imbirówkę. Następnie dane jest nam poznanie nalewek owocowych, a wśród nich naleźć można Żenichę kresową czy też Staroświecki likier. Na końcu, ale nie mniej ważne, znajdują się nalewki inne, takie jak Chlebowa czy Zapalanka. Osoby mające dostęp do jakichś rodzinnych, przekazywanych z ojca na syna, przepisów, w jakich nie  wiadomo o co chodzi, koniecznie powinny zajrzeć na sam koniec „Nalewek staropolskich”. To właśnie tam znajduje się Słowniczek, gdzie autor przybliża aktualne znaczenie dawno zapomnianych słów.

Ogólnie ten pozornie niewielki poradnik oceniam bardzo dobrze. Książka wydana została bardzo ładnie, każdy przepis opatrzony został znakomitymi fotografami. Myślę, że już samo przeczytanie kilku zamieszczonych w tym zbiorze przepisów może przyprawić o zawrót głowy, a co dopiero przygotowanie wspomnianych w nim alkoholi. Osobiście uznaję „Nalewki staropolskie” za bardzo fajną pozycje, która przyda się każdemu amatorowi dobrych, domowych trunków. W okresie świątecznym stanowi ona bardzo dobry pomysł na prezent. Polecam.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Świat Książki