Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ebook. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ebook. Pokaż wszystkie posty

24 lutego 2016

Uśpione marzenia ("Wszystkimi zmysłami" Rebecca Yarros)

"Wszystkimi zmysłami" Rebecca Yarros
seria: Odważmy się kochać
tom: 1
wyd. Amber
rok: 2016
str. 320
Ocena: 5,5/6

Dance around this bedroom
Like we've only got tonight
Not about to let you
Go until the morning light.
You can be my whole world
If I can be your satellite.
Let's dance around this bedroom
Like tonight's our only night 1)

Czasami los splata losy ludzi w przedziwnych sytuacjach i miejscach. Spotykają się na ulicy, u fryzjera, w kinie, na parkingu albo w sklepie. Czasami takie przypadkowe spotkanie nic nie oznacza. Czasem oznacza wszystko. Może być końcem czegoś strasznego, albo początkiem czegoś wspaniałego. Może… A może nie?

Gdy December Howard obudziła się pewnego grudniowego ranka, w dniu swoich dwudziestych urodzin, była pewna jednego - że nie zobaczy w tym dniu swojego ojca. On był daleko na misji w Afganistanie i do jego powrotu miało jeszcze minąć sporo czasu. Ale może choć zadzwoni? Gdy jednak dziewczyna usłyszała, że ktoś próbuje dostać się do jej rodzinnego domu, przez chwilę łudziła się, że to może on. Taka niespodzianka byłaby przewspaniała. Ale czy w ogóle realna? Nawet gdy na parterze, przy schodach, natknęła się na spanikowaną mamę, nie przeczuwała, że ten dzień może potoczyć się aż tak tragicznie. A jednak. To ona otworzyła drzwi i wypuściła do domu lawinę nieszczęścia. Bo jej tata miał już nigdy nie życzyć jej wszystkiego najlepszego. Miał już nigdy jej nie przytulić, nie powiedzieć, że jest jego światełkiem. Bo zginął. Wojna go zabrała. Latami przenosili się z miejsca na miejsce, potem ojciec wyjeżdżał na misje. Teraz nie było go już wcale. Wojsko stało się dla Ember przekleństwem. Szczególnie, że jej matka po śmierci ojca po prostu zamknęła się w sobie. Nie odzywała się. Nie jadła. Nie zajmowała się dziećmi. Na Ember spadły więc wszystkie domowe obowiązki, a ostatecznie… musiała zmienić uczelnie. Co przyniosą te przenosiny? Czy chłopak December pomoże jej i jej rodzinie dojść do siebie? Czy związek na odległość ma szansę przetrwać? By się dowiedzieć tego i wielu, wielu innych rzeczy, koniecznie musicie sięgnąć po powieść Rebeki Yarros zatytułowaną Wszystkimi zmysłami.

Ona – piękna, poskromiona i twardo trwająca przy swoich postanowieniach.
On – zbuntowany, nieziemsko przystojny i cały oddany jednej sprawie.
Gdy dwójka ludzi, którzy nie widzieli się od lat, spotyka się przez zupełny przypadek, wszystko może się wydarzyć. Mogą się minąć nie zwracając na siebie uwagi. Mogą wymienić się uściskami i uśmiechami. Mogą zatopić się w przeszłości i zacząć planować wspólną przyszłość. Mogą, gdy nie niosą za sobą bagażu doświadczeń. Bo gdy ten jest zbyt ciężki, trudno jest dziarsko iść do przodu.

Nie spodziewałam się, że ta książka nie tylko będzie o zmysłach, ale i zawładnie moimi. Zarwałam przez nią dwie noce i gdybym nie musiała iść do pracy, na pewno pochłonęłabym ją za jednym zamachem. W zasadzie cały dzień zamiast skupiać się na pracy myślałam o bohaterce i jej perypetiach. Zatraciłam się w tej powieści i przyznam bez bicia, że chciałabym więcej. Z niecierpliwością czekam więc na kolejne tomy tej serii. Z całego serca polecam.

Sil

1) Nickelback - Satellite


2 października 2015

Moc ("Tajemny ogień" C.J. Daugherty, Carina Rozenfeld)


PREMIERA 19.10.2015

"Tajemny ogień" C.J. Daugherty, Carina Rozenfeld
tom: I
cykl: Tajemny Ogień
wyd. Otwarte
rok: 2015
str. 392
Ocena: 5,5/6

I can't sleep, 'cause it's burning deep inside
Like gasoline, on fire running wild
No more fear, 'cause I'm getting closer now
So unreal, but I like it anyhow 1)

Wciąż jeszcze mam przyspieszony oddech. Czuję się, jakbym przebiegła wiele kilometrów bez wytchnienia. Bez wody. Bez przystanku. Biegłam, by w końcu znaleźć się na mecie, a gdy do niej dotarłam, okazało się, że to tylko pierwszy etap triatlonu. Nie wiem, skąd wezmę siły na pozostałe konkurencję, ale teraz pewna jestem jednego - na pewno chcę wziąć w nich udział!

Taylor Montclair z pozoru jest niczym niewyróżniającą się siedemnastoletnią uczennicą liceum prowincjonalnego Woodbury. Pragnie tylko jednego - pójść w ślady dziadka i dostać się na Oksford. Żeby tego dokonać musi się naprawdę dużo uczyć, no i udzielać społecznie. Liczy się każdy punkt, a dziewczynie cały czas się wydaje, że ma ich za mało. Kiedy więc nauczyciel francuskiego, pan Finlay, zmusza ją do internetowych korepetycji, nie może zrobić nic innego, jak się zgodzić. Tak oto staje przed wyzwaniem - ma popracować z pewnym francuzem nad jego angielskim. Tay nie uśmiecha się ta perspektywa, ale jak mus, to mus. Pisze więc maila do tego całego Sachy i ma nadzieję, że ten idiotyczny układ nie będzie trwał zbyt długo. Niestety, chłopak jest oporny i absolutnie nie ma ochoty na wirtualne lekcje z obcą dziewczyną. Szczególnie, że z angielskim nie ma absolutnie żadnego problemu. W końcu jego ojciec była Anglikiem. Na co mu więc te dodatkowe zajęcia? Po co mu jakiekolwiek zajęcia, skoro nie będzie mu dane wykorzystać zdobytej wiedzy w przyszłości? Coś jednak sprawia, że Sacha odpowiada na maila Tay i tak zaczyna się właśnie Tajemniczy ogień.

Książki Daugherty działają na mnie wprost nieprawdopodobnie. Poruszają mnie poziomie, do którego wielu autorów nie jest w stanie dosięgnąć. Gdy czytam powieści C.J. czuję nie tyle dreszczyk emocji, co miejscami paniczne przerażenie. Niby to książki dla młodzieży, ale chyba żaden dorosły czytelnik nie powinien mieć nic przeciwko przeczytaniu jej książek. Są naprawdę na bardzo wysokim poziomie.

Tajemny ogień C.J. Dougherty napisała razem z Cariną Rozenfeld, i choć wcześniej nie miałam przyjemności przeczytać, to w powieści czuć powiew zupełnie innego stylu. Bardzo dobrego stylu. Książka nie jest więc zwyczajnie dobra, czy też bardzo dobra. Jest niesamowicie niezwykła. Zagnieżdża się w najdalszych zakamarkach mózgu i przypomina o sobie w najmniej odpowiednich momentach. Tajemny ogień czyta się rewelacyjnie. Już od pierwszych zdań wiadomo, że ma się w ręce znakomitą pozycję i że trudno będzie się od niej oderwać. Czytelnik wciąż się zastanawia, czym jeszcze autorki zaskoczą. Czy bohaterowie znajdą rozwiązanie bardzo skomplikowanej łamigłówki? Czy odnajdą siebie w odpowiedni czasie i miejscu? Ja już to wiem i szczerze przyznam, że chcę wiedzieć więcej. I to teraz, zaraz, a nie za ileś tam miesięcy czy tam. Tajemny ogień zawładnął mną kompletnie i długo będę żyła historią Taylor i Sachy. A to przecież, dopiero wstęp do czegoś większego. Zdecydowanie zachęcam, ba przymuszam do przeczytania tej powieści.

Sil


1) Within Temptation - Faster

3 kwietnia 2015

Wybaczyć niewybaczalne („After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem” Anna Todd)

PREMIERA 07.04.2015

„After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem” Anna Todd
tom: II
cykl: After
wyd. Między Słowami
rok: 2015
str. 768
Ocena: 4,5/6



I hate you, don’t leave me
I feel like, I can’t breathe
Just hold me, don’t touch me

And I want you to love me
But I need you to trust me
Stay with me, set me free

But I can’t back down. No, I can’t deny
That I’m staying now cause I can’t decide
Confused and scared. I’m terrified of you.1)

Muszę się przyznać, że w przypadku After postąpiłam, po raz pierwszy chyba w życiu, wbrew sobie. Wiedząc, że książka pierwotnie napisana została jako fanfick, odnalazłam polskie tłumaczenie i zaczęłam czytać. Niewiele, zaledwie kilka rozdziałów, ale wystarczyło, by zaspokoić głód powstały po przeczytaniu dramatycznego zakończenia części pierwszej tej serii. Czy było warto? Niewiele czasu potrzebowałam by się zorientować, że powieść, którą czytałam i ta, którą zaczytywały się fanki to w zasadzie dwie różniące się od siebie historie. Podobne, z takim samym wątkiem przewodnim, ale jednak inne. Inne opisy, inne imiona, czasami nawet inne wątki. Zdecydowanie więc fani pierwowzoru nie powinni uznawać, że skoro czytali już After, nie muszą robić tego ponownie.

Tom pierwszy kończy się, gdy na jaw wychodzą koszmarne wręcz postępki Hardina, które w zasadzie przekreślają wszystko, co zaszło między nim a Tessą. Dziewczyna załamuje się i odchodzi. Kolejne kilka dni, no, parę tygodni spędza bez miłości swojego życia. Choć, trzeba to przyznać, Hardin stara się jak może, by dziewczyna mu uwierzyła i wybaczyła. Tylko, jak wybaczyć niewybaczalne? Jak przyjąć miłość, w którą się nie wierzy? Jak żyć ze świadomością, że to, co się miało najcenniejszego, oddało się komuś na to nie zasługującemu? Najwyraźniej można, skoro już po paru tygodniach mur, który Tessa wokół siebie wybudowała zaczyna się kruszyć. Hardin walczy o swoje szczęście, ale zaczyna wątpić w to, by jego wysiłki się opłacały. Do Stanów przyjeżdża jego mama, której chłopak nie ma odwagi powiedzieć, jak namieszał we własnym życiu. Tessa nie może dojść do porozumienia z matką, w akademiku nie ma miejsc i nie ma siły juz tułać się po motelach. W końcu, odrobinę z desperacji, odrobinę z oszczędności decyduje się na powrót do mieszkania, które w czasie pobytu Hardina w Londynie powinno być wolne. Jakie jest więc jej zaskoczenie, gdy okazuje się, że plany chłopaka się pozmieniały i to Londyn przyjechał do niego. Czy ta dwójka jest w stanie żyć w zgodzie pod jednym dachem? Czy będą w stanie utrzymać w tajemnicy fakt, że się rozstali? I czy to wciąż będzie prawda pod koniec pobytu matki Hardina USA? By się tego dowiedzieć, koniecznie musicie sięgnąć po After Już nie wiem, kim bez ciebie jestem.

Pytanie jest proste. Czy jestem zadowolona z lektury? Tak. Za powieść zabrałam się z wielkim zapałem, który w zasadzie z czasem odrobinę zaczął słabnąć. Troszkę przytłoczyła mnie cała drama, jaką autorka zaprezentowała czytelnikom. Nie dawała bohaterom chwili wytchnienia. Gdy już się wydawało, że będzie dobrze i że w końcu nastanie chwila szczęścia, znów coś koszmarnego się działo. Jak nie on nawalał, to ona. Jak nie urok, to... W zasadzie można śmiało stwierdzić, że tej dwójce wybitnie ze sobą nie po drodze i gdyby nie wielkie uczucie, które ich połączyło, nie mieliby ze sobą absolutnie nic wspólnego. Ale to, co do siebie czują, ta bomba emocji, ten ogrom pożądania, wszystko razem jest wprost nieprawdopodobne. I takie piękne, że mimo pewnych wątpliwości - wciąż chce się czytać. Dlatego cierpliwie przez kilka tygodni wracałam do lektury. Odkładałam czytnik na bok i po chwili znów miałam go w ręce. Bo mimo delikatnie przewidywalnej akcji i tak chce się poznać zakończenie powieści. A gdy już się je przeczyta, to oczywiście chce się więcej. I ja chcę. Mam więc nadzieję, że wkrótce dane mi będzie przeczytać trzeci tom serii. Póki co zachęcam was do zapoznania się z częścią drugą, która lada dzień pojawi się w księgarniach. Jak dla mnie warto, szczególnie, jeśli jest się młodą, pragnącą wrażeń i mocy dramatów kobietą.

Sil


1) Demi Lovato - I Hate You, Don’t Leave Me

7 lipca 2014

Niektóre wieczności są większe niż inne („Gwiazd naszych wina” John Green)

„Gwiazd naszych wina” John Green
wyd. Bukowy las
rok: 2013
str. 312
Ocena: 7/6


„Kiedyś powiedziałeś, że umieranie jest jak spadanie i teraz rozumiem, co miałeś na myśli. To tak, jakbyś leciał ku końcowi i nie mógł się zatrzymać, możesz tylko spadać i czekać, aż twoje ciało uderzy o dno. Ale przypuszczam, że gdybym spadał dla ciebie, wykorzystałbym cały czas, jaki mógłbym mieć. Chcę z tobą spadać, a kiedy uderzymy o ziemię, chcę uderzyć w nią obok ciebie”*


Umrzeć. To wydaje się być takie łatwe, prawda? Każdemu wydaje się, że to jest chwila. Krótka chwila, która jest bezbolesna, jest dla nas ukojeniem. Pomyśleliście kiedyś, że są osoby, które umierają latami? Którym wydaje się, że „życie, to tylko skutek uboczny umierania”? Chociaż… Jak tak teraz o tym myślę, to sądzę, że mają rację. W końcu każdego z nas czeka śmierć, right? Nie znamy dnia ani godziny, ale… Nie, jednak są osoby, które znają datę swojej własnej śmierci. Może nie dokładną, ale znają. Usłyszały od lekarza „przykro mi, zostało ci kilka miesięcy życia”. Jak one się z tym czują? Na pewno nie skaczą z radości, w końcu właśnie dowiedziały się, że nie pożyją tak długo, jakby tego chciały, ponieważ ich organizm powoli się wyłącza. Zdrowe komórki pomału są zastępowane komórkami rakowymi.

Właśnie taką osobą jest Hazel. Siedemnastoletnia dziewczyna, która ma raka tarczycy z przerzutami do płuc. Nie jest w stanie sama oddychać. Można powiedzieć, że topi się we własnych płynach. Całymi dniami przesiaduje w domu i czyta książki. Jej rodzice twierdzą, że wpadła w depresję, dlatego też każą uczęszczać jej na zajęcia grupy wsparcia. Nastolatka zapiera się rękami i nogami, byleby tylko nie iść do Sanktuarium, w którym odbywają się spotkania. Jednak jej mama nie chce odpuścić, więc Hazel chcąc wreszcie mieć spokój, zgadza się i jedzie na zajęcia. Na początku wydają się jej nudne. W końcu nie robi się na nich nic poza przedstawianiem siebie, swojej choroby (nie można tego inaczej nazwać), oraz modleniem się.

Podczas któregoś z rzędu spotkania, do Dosłownego Serca Jezusa przychodzi obcy chłopak. Nazywa się Augustus Watres i od roku jest wolny od kostniakomięsaka, niestety musiał przypłacić tę wolność swoją kończyną. Spotkanie zaczyna się tak jak zawsze. Od modlitwy i przedstawienia się, kiedy Patric – prowadzący spotkania – pyta się Augustusa, czego boi się najbardziej, a ten odpowiada, że zapomnienia, w Hazel zaczyna się gotować i, ku zaskoczeniu innych, odzywa się poruszona niemalże do żywego. I w ten sposób wybucha dyskusja jakiej ściany Sanktuarium jeszcze nie słyszały.
Po zakończonym spotkaniu, przed budynkiem, gdy Hazel czeka na swoją mamę, Augustus próbuje zaprosić dziewczynę na spotkanie. Nie jest to randka, ponieważ jego zamiary są czysto przyjacielskie, przynajmniej na początku. Dziewczyna na wstępie odmawia, jednak po dłuższych przekonywaniach zgadza się i tym sposobem otwiera się na nową znajomość, przed którą tak zaciekle broniła się przez ostatnie trzy lata. Jakie będą skutki tego spotkania? Czemu Hazel boi się nowych znajomości? Czy wszystko skończy się dobrze? Na te pytania odpowie Wam tylko Pan Green w swojej książce „Gwiazd naszych wina”.

Jestem…. Nawet nie potrafię tego opisać. Załamana? Rozdarta? Zraniona? Nie wiem, naprawdę nie potrafię moich uczuć wyrazić słowami. Nigdy wcześniej tak się nie czułam, po przeczytaniu książki. Pewnie, że były powieści, które doprowadzały mnie do łez. Zresztą, doprowadza mnie do nich nie tylko literatura.  Ale to… To przebija wszystko. Gwiazd naszych wina, to jedna z najlepszych książek jakie do tej pory przeczytałam. Ryczałam jak bóbr od połowy, aż do samego końca. Kiedy wydawało się, że wszystko już będzie dobrze, coś musiało się zepsuć. Coś, czego nie można było już naprawić. I to było… to jest i zawsze będzie straszne. Ta świadomość, że nic nie można zrobić, że wszystko skończone. Nie potrafię sobie poradzić z myślą, że gdyby to wszystko działo się choć odrobinę wcześniej, to mogłoby skończyć się inaczej. Ta świadomość jest najgorsza. Ta niemoc. Pomyślicie zapewne, że w ogóle nie powinnam zawracać sobie tym głowy, bo to tylko książka. Bo wszystko co jest tam zawarte jest fikcją. Ale ja nie potrafię. Zbytnio przywiązałam się do bohaterów, żeby ot tak o nich zapomnieć, żeby się nimi nie przejmować.

Czasami zastanawiam się, czemu życie jest takie niesprawiedliwe? Czemu jedni żyją, są zdrowi i nic im nie dolega, a inni muszą się męczyć, walczyć o każdy oddech? Czemu każdy nie może mieć kolorowego życia, bez problemu, jakim niewątpliwie jest rak? I cały czas nie potrafię się z tym pogodzić, i sądzę, że jeszcze długo nie będę mogła. Ale dzięki tej książce zrozumiałam jedno. Należy cieszyć się chwilą, bo drugiej takiej samej nie będzie nam dane przeżyć. Nigdy nie wiesz, co może się stać, dlatego należy szanować to, co się ma. Ludzi, którzy nas otaczają. Kochać swoich bliskich niezależnie od tego, jacy by nie byli, ponieważ wystarczy jedna chwila, i to wszystko może zniknąć, pęknąć niczym mydlana bańka. I… i nie wiem co jeszcze mogę do tego dodać. Chyba tylko to, że życie jest krótkie i nie warto marnować czasu na takie błahostki jak kłótnia z przyjaciółką. Po prostu ciesz się tym co masz.

Książka jest świetna dla osób, które lubią popłakać, ale szczególnie polecam ją tym, którzy nie doceniają tego co dostały od życia. Zresztą, każdy, niezależnie od wieku, powinien ją przeczytać, bo jest po prostu piękna i warta uwagi.

„Wydawało się, że to było całe wieki temu, jakbyśmy przeżyli krótką, ale nieskończoną wieczność. Niektóre wieczności są większe niż inne” (str. 235)

„Moje idee są jak gwiazdy, których nie potrafię ułożyć w konstelacje” (str. 308)

„Cholernie trudno zachować godność, gdy wschodzące słońce jest zbyt jaskrawe dla twych gasnących oczu” (str. 241)

„-Czujesz się lepiej?
-Nie – wymamrotał Isaac, ciężko dysząc.
-Tak to jest z bólem – odpowiedział Augustus, a potem spojrzał na mnie – Domaga się, byśmy go odczuwali”

„W miarę jak czytał, zakochiwałam się w nim tak, jakbym zapadała w sen: najpierw powoli, a potem nagle i całkowicie”

„-Okay – powiedział, gdy minęła cała wieczność. – Może „okay” będzie naszym „zawsze”.
-Okay – zgodziłam się”

I can hear your heart
On the radio beat
They're playing 'Chasing Cars'
And I thought of us
Back to the time,
You were lying next to me
I looked across and fell in love
So I took your hand
Back through lamp-lit streets and knew
Everything led back to you
So can you see the stars?
Over Amsterdam
You're the song my heart is
Beating to**

*Fanfic pt: „Catch me, I’m falling”
**Ed Sheeran “All Of The Stars”