Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Targi Książki w Krakowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Targi Książki w Krakowie. Pokaż wszystkie posty

4 listopada 2015

Bookowo 10/2015 (31)

Chwilę po, chwilę przed...
Ale zawsze jest.
Tym razem stosik październikowy. Proszę się nie przerazić!


Na początek - najnowsze Pyszne. Na słodko w dodatku. Oczywiście Anny Starmach. Tym razem w większej, twardej, powiem szczerze - pięknej oprawie. Aż chce się korzystać z tego poradnika. Do recenzji, oczywiście od wydawnictwa Znak Literanova. 

Dalej pozycje od Albatrosa, czyli W imię dziecka - Iana McEwana i drugi tom Startera, czyli Ender - Lissy Price. Wkrótce mam zamiar zabrać się za lekturę :) 

Również Feeria w tym (a w zasadzie w poprzednim) miesiącu licznie mnie obdarowała. W stosiku znajduje się więc Aplikacja - Lauren Miller (właśnie czytam), Czy wspominałam, że cię kocham - Estelle Maskame oraz Playlist for the Dead. Posłuchaj a zrozumiesz - Michelle Falkoff. Wkrótce recenzje :) 

W wydawnictwie MAG zamówiłam Restart, ale przyszła książka Wodny nóż. Restart ma do mnie wkrótce dotrzeć, a z Wodnym nożem wkrótce zorganizuję konkurs :) Bądźcie czujni :)

Duże Ka spełniło w październiku moje marzenie i zorganizowało dla mnie Dzień 21, czyli drugą część Misji 100 - Kass Morgan. Pierwszej części jeszcze nie czytałam, właśnie idzie do mnie pocztą. Zaraz po zapoznaniu się z nią sięgam po Dzień 21. Mam nadzieję, że książka będzie równie dobra jak serial, który uwielbiam. 

Harper Collins, który wykupił jakiś czas temu wydawnictwo Mira, odnowił ze mną współpracę. W jej wyniki otrzymałam do recenzji Diabelski walc - Jonathana Kellermana oraz najnowszą powieść Alex Kavy - Ściśle tajne. Recenzja Diabelskiego walca TUTAJ.  

W stosiku znalazło się też kilka pozycji od Novae Res. Masaż niemowląt i nie tylko - Magdaleny Fabritius oraz Anna May - Agnieszki Opolskiej otrzymałam od wydawcy do recenzji. Skazanych na ból - Agnieszki Lingas-Łoniewskiej oraz Miles - Mileny Wiktorii Jaworskiej, to moje zakupy na Targach Książki w Krakowie

Dla Artura w stosiku znalazły się dwie książki. Pierwszą z nich jest W drodze - Richarda Hammonda (od wydawnictwa Zysk) oraz Navy Seals - Richarda Minitera oraz Scotta McEvana (od Świata Książki). 

Klasę - Dominika W. Rettingera otrzymał na Targach Książki w Krakowie Artur, w zamian za zarejestrowanie się do newslettera na stoisku wydawnictwia Otwarte. 

Na koniec kilka perełek od Sonii Dragi. Dzieci rewolucji - Petera Robinsona otrzymałam do recenzji. Samotną - Lisy Gardner, Ostatnie dziecko - John'a Hart'a oraz Kochać mocnej - Lisy Gardner - zakupiłam w rewelacyjnej cenie na Targach Książki w Krakowie. 

To tyle, jeśli chodzi o książki. Jak zwykle na koniec pytam - czy coś polacacie? Coś odradzacie? Coś chcielibyście mi podkraść? Zapraszam do dyskusji :) 

26 października 2014

SdiM poTargowo

W zasadzie to już tradycja, że w jedną z ostatnich sobót października pojawiam się z najbliższymi mi ludźmi w Krakowie. Nie inaczej stało się i w tym roku. Co prawda ten weekend odrobinę różnił się od tych z poprzednich lat. Zwykle tłumnie mój dom był nawiedzany przez pewne szalone wrocławianki (i nie tylko). W tym roku plany zmieniały się jak w kalejdoskopie i ostatecznie z przyjaciółkami spotkałam się w samym Krakowie, przed, w trakcie i po Targach Książki. Pozbawiona zostałam przyjemności gotowania dla tłumów, ale jakoś to przeżyłam. Gorzej było z moim małżonkiem, który wymyślił sobie, że zabierze do Krakowa naszego "pieska". Pisząc pieska mam oczywiście na myśli ogromnego psa z krótkimi nóżkami, czyli basseta hound. O Furiacie szerzej możecie przeczytać na sFuriatowanych, czyli blogu przez niego prowadzonym (tak, tak - mój pies potrafi napisać o sobie notkę:P). Dobra, odrobinę odbiegłam od tematu. Artur chciał zabrać psa i olać TK, na co oczywiście się nie zgodziłam. Pewnie przez całe życie mąż mi to będzie wypominał, ale ja na targi nie jeżdżę tylko dla książek i przyjaciół bliżej lub dalej z tymi książkami związanych. Wyszukuję tam przeróżne rzeczy i nabywam drogą kupna. Analizuję i dyskutuję zakupy właśnie z moim małżonkiem. Nie chciałam tego stracić, a do tego to prowadziło. Ostatecznie odwieźliśmy psa dzień wcześniej do rodziców, biorąc w zamian moją młodszą siostrę :) No dobra, chcieliśmy ją zabrać :)

W sobotę, czyli w trzeci dzień TK, bladym świtem, wyruszyliśmy do Krakowa. Tak raniutko spotkałam się z moją ekipą na śniadaniu, a następnie przeteleportowałyśmy się do Nowej Huty, gdzie w nowo wybudowanym budynku Expo Kraków odbywały się Targi Książki 2014.


W tym roku ubyło się w zasadzie bez kolejki i w zasadzie bez upraszania wydawców o wejściówki. Organizatorzy Targów w końcu zrozumieli, że "branżowi goście" to nie tylko przedstawiciele gazet, telewizji oraz autorzy, ale także bloggerzy książkowi. Gorzej, że według nich bloga może prowadzić maksymalnie jedna osoba. Ja akurat publikuję recenzje jeszcze dwóch osób, a znam blogi, na których autorów jest kilkunastu. Co wówczas? Niestety, wtedy trzeba radzić sobie samemu.

przed TK z Wiki i Kasią

Po rejestraci i doczekaniu się reszty ekipy, która na TK wybrała się ExpoPorażkoBusem (tak przynajmniej w myślach go nazwałam po wysłuchaniu relacji osób nim się przemieszczających), ruszyliśmy an podbój stoisk. Oczywiście jak zawsz eplan był jeden - trafić na najlepsze okazje, znaleźć się na interesujących nas spotkaniach, spotkać osobym na których nam zależy. Plan udało się zrealizować w niektórych aspektach lepiej, w innych gorzej. Ogólny bilans jednak zawsze wychodzi na plus. 

[5pr[eeeeeee0
bg
?] - dodatek od Fuksji (moja kotka)

[qq]

Dobra, bo troszkę się to rozciągnęło, a miało być, przynajmniej w założeniu, szybciutkie zrelacjonowanie dnia wczorajszego (w zasadzie niemal na żywo, bo pisać zaczęłam wczoraj, tylko zmożył mnie sen). A więc, na TK byliśmy blisko:

Jacka Cygana

Marii Czubaszek

Zygmunta Miłoszewskiego

Agnieszki Lingas-Łoniewskiej

Wojciecha Cejrowskiego

prof. Jerzego Bralczyka

prof. Jana Miodka

Oczywiście nie mogłam nie stanąć w ogonku do mojej ukochanej autorki, Agnieszki Lingas-
Łoniewskiej :)

Wygram? Nie wygrałam :(

za czym kolejka ta? 

Może nowe Bez przebaczenia?

A może... ONE WSZYSTKIE!!!

Dostanę podpis? Nie dostanę? 

Chwila dla fotoreporterów :) 

Potem szybko pobiegłam na spotkanie bloggerów. Oczywiście nie wiedziałam gdzie ono jest. Jak już to wiedziałem, to nie wiedziałam, jak na nie wejść. Skończyło się na tym, że trafiłam do sali 13:45, a potkanie trwało jeszcze z 5 minut. I nic nie mogłam zrozumieć... Jakieś szaleństwo. Chyba spotkanie się za bardzo nie udało. Ale, może za rok będzie lepiej :) 

Sławomir Krępa z wortalu Granice przemawia - podobno na TK Katowicach będzie lepiej :)

Szybko odszukaliśmy stoisko Dużego Ka, miałam tam nadzieję spotkać Janka z Tramwaju nr 4, niestety - nie udało się :( 

Trafiłyśmy z Wiki na stoisko wortalu Granice. Oczywiście zapomniałam, że chciałam wziąć udział w ich manewrach :(

Potem to już się zaczęło szaleńswto

Może kupimy coś Jaguarowego? 

O, jakie super notesy (WAM)!!!

Tak, to troszkę krępujące. Ale fioletowe, wieokrotnego użytku znaczniki wprawiły mnie w zachwyt:)

Coś czego kupić się nie dało - na wystawie rękodzieło. Biało-fioletowa - must have

I kolejna rzecz, której kupić nie można. Kwiaty z rajstop. Piękne :) 

A po Targach... Tradycji musiała starć się zadość. Ruszuliśmy na miasto i na najwspanialsze zapiekanki, które można dostać tylko u Endziora, na Kazimierzu :)

Z Wiki :)

Z moją WM :) 

No i na koniec, moje dziewczyny :) 

No i bez tego nie mogłoby być teh relacji, czyli targowe zdobycze. Tak, tak. U mnie po Targach Książki zwykle najmniej jest... książek :)

A co u was? Byliście na Targach? Co udało się wam upolować? 

27 października 2013

Targi Książki w Krakowie 2013 and Bookowo 10/2013

Się działo powiem Wam :)
Szczerze.

Po pierwsze - była cudowna pogoda. W ubiegłym roku było deszczowo, a później mroźnie. Jak wracaliśmy sypał śnieg.... Dwa lata temu było nawet ciepło, ale wieczorem zdecydowanie jesiennie... W tym roku TK przywitały nas prawdziwie letnią pogodą.

Szkoda tylko, że w budynkach Targów również panował upał. Już po kilkunastu minutach przebywania wewnątrz czuło się, że nie ma się szans długo wytrzymać wewnątrz. Na całe szczęście organizatorzy otworzyli wszystkie możliwe wejścia, więc co kilka-kilkanaście metrów można było dopaść drzwi i odetchnąć świeżym powietrze. To była druga kwestia...

Po trzecie - ludzie. A w zasadzie tłum. Dziki. Targi Książki w Krakowie jak zawsze zasypane zostały ludźmi. Masa wystawców. Masa autorów. Masa gwiazd. Masa mas, po prostu. Oczywiście ma to swoje plusy i minusy. Jedni przechadzają się wolniutko, rozmawiają ze sobą, stoją na środku przejścia... Inni pędzą ile sił w nogach, tu chcą zdążyć, tam chcą być pierwsi, przepychają się co sił w ramionach... Moim zdaniem i tak źle i tak niedobrze. Nie wiem szczerze jak to zrównoważyć, ale chyba przydałoby się zrobić szersze przejścia.

I tu dochodzimy do hali. No niestety, TK Kraków to wielka impreza i, delikatnie mówiąc, nie mieszczą się pod obecnym zadaszeniem. Na szczęście doszły mnie słuchy, że w przyszłym roku będziemy "bawić się" kilka numerów dalej, w klimatyzowanej i oby większej, hali. Już się nie mogę doczekać :) Może wówczas przestanę wpadać w panikę zaraz po przekroczeniu drzwi wejściowych? Może odwiedzę wszystkie miejsca, które miałam w planach? Może w końcu będę świadoma, że autorzy których czytuję, będą na TK i warto wziąć ich powieści - tak by je podpisali? Bo ja, wbrew pozorom, ciemna masa jestem. I, jasne, zabieram ze sobą książki do podpisu, ale to kropla w morzu tego, co powinnam zabrać i co mogłabym podpisać :P

No i na koniec - książki. Ludzie - w końcu udało mi się wyjść z TK bez siatek wypełnionych książkami! Nie wpadłam w szał zakupów i nie wydawałam jak w transie (w zeszłym roku nawet udało mi się kupić książkę, którą jakiś czas wcześniej już nabyłam....). Zakupiłam jedną książkę za 5 zł (oczywiście w G+J), książkę mojej Agnieszki (w końcu sygnalny, to nie wersja ostateczna...) i najnowszą powieść Tomasza Sekielskiego. No i wybrałam się po kilka autografów. Jak zawsze najbardziej ucieszyły mnie gadżety :) U Anglików nabyłam drogą kupna super notes, oczywiście fioletowy :) Poniżej Stosik Targowy i focie zdobytych autografów :). Fotorelację możecie znaleźć na moim FB





Agnieszki Lingas-Łoniewskiej
Magdaleny Witkiewicz 

















Tomasza Sekielskiego

A Wy, byliście na Targach? Jak się bawiliście? Jak wspominacie?

28 października 2012

W taki jeden dzień targowy

Tak, tak kochani. Targi były i ja na nich byłam. Wczoraj. Oczywiście nie sama i oczywiście wróciłam do domu bardziej obładowana niż jechałam :) Ale to już norma, prawda? W związku z tym chciałabym Wam pokazać kilka fotek ze spotkania z przyjaciółkami przed targami i w trakcie ich trwania. Zaprezentuję również moje nabytki :)


Po lewej nasza ekipka w nowych, ręcznie robionych koszulkach (malowanych) - made by Zuza Ch.




Na początek Targów Książki w Krakowie - jakaś dobra kawka z autorkami. A co, żyć nie umierać :) W rolach głównych Agnieszka Lingas-Łoniewska, Jolanta Kwiatkowska i Renata Kosin







A to już My...
Najwierniejsze czytelniczki i najlepsze przyjaciółki na świecie. Od lewej: Ja, Szana, Mil, Niusia, Kaś. Najważniejsza persona - Aguś, akurat podpisywała Zakręty losu :P












Kilkadziesiąt minut później.
Stoisko Opolgrafu i spotkanie Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, Marty Obuch i Agnieszki Krawczyk. 







A na koniec ja i Magdalena Witkiewicz, do której zawitałam z Opowieścią niewiernej, celem jej podpisania. Dziękuję za miłą rozmowę :)








To oczywiście nie wszystko, ale tyle chyba Wam wystarczy. 
Na TK jak zawsze się działo. Wejściówki znikały, ludzie na recepcji nie rozumieli o czym się do nich mówi, w środku był mega ścisk, duchota i brak warunków do skupienia się na... czymkolwiek. W zeszłym roku udało mi się przejść niemal całą halę. W tym roku... cóż, odwiedziłam kilka stoisk i wysiadłam. Za dużo, za bardzo, za mocno. Na szczęście super promocje były na stoisku Granic :) Planowałam wydać masę pieniędzy i wydałam, choć kupiłam niewiele książek... Jakoś tak okazje były mniej okazyjne niż w zeszłym roku. Mój mąż po każdym takim wyjeździe powtarza "nigdy więcej". Na szczęście przy kolejnych zapomina co obiecywał. Ale może w przyszłym roku wybierzemy się w czwartek? Ja już teraz wezmę urlop :P

Poniżej kilka fotek moich nabytków:




Ktoś widział? 
Fragment mojej recenzji w Zakrętach losu.
I przysięgam... nie miałam pojęcia, że się tam znajdzie. Taka niespodzianka wydawcy. Ale baaardzo miła :)









A na koniec zakładki i podpórki. 

Genialne, prawda?












6 listopada 2011

Targi Książki w Krakowie :) czyli Sil i książkowy zawrót głowy :)

Jak dla mnie Targi w Krakowie zaczęły się wiele tygodni temu, gdy postanowiłam, wraz z najlepszą ekipą na świecie, udać się 5 listopada 2011 do Krakowa i zobaczyć "wielki świat" w akcji.
Zaczęły się więc te całe przygotowania, planowanie i szykowanie. Oczywiście raz planowałyśmy jedno, by chwilę później planować coś zgoła innego. W końcu jednak nadszedł 4 listopada i część ekipy zjechała się do Gliwic :)

Trochę poszalałyśmy, pogadałyśmy i jak to z nami bywa pojadłyśmy i popiłyśmy wszystko soczkiem jabłkowym :)
Rankiem 5 listopada wyruszyłyśmy do Krakowa. Oczywiście jak zawsze na ostatnią chwilę i niezupełnie przygotowani. Na miejscu okazało się, że nasze "wejściówki" jeszcze nie dojechały więc spóźniłyśmy się na najważniejsze spotkanie Targów czyli premierę "Zakładu o miłość" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej i podpisywanie przez nią książek... na całe szczęście mamy wtyki i zaraz po tym jak dostaliśmy się na halę dorwałyśmy Panią Lingas :)

Chwilę wcześniej ekipa Dużego Ka spotkała się po raz pierwszy w dość szerokim gronie i miała okazję poczytać wydaną wersję gazety :)

Po wspólnym czytaniu udaliśmy się na dalsze podboje. Tłumy były gigantyczne...
... powietrze dość ciężkie... w sumie to czy było ono tam w ogóle? Z chwili na chwilę liczba posiadanych warstw ubrania kurczyła się... nie będę prezentowała ostatecznych wyników tego rozbierania :)
Po kilku godzinach buszowania i zbierania targowych (którymi chwalić będę się później) zdobyczy w końcu się poddaliśmy i udaliśmy się na obiad z którego strasznych dowodów za wiele nie ma :)


Jak widać na fotkach najbardziej ucierpiała Aga i Ja. Nie wspominając o małżu któremu nie miał kto robić fotek :( Później postanowiliśmy podpić Kraków
i troszkę pozwiedzać...
no i dokonać zakupu suvenirów :D
nie mogło się oczywiście obejść bez chwili wytchnienia...
po ugaszeniu pragnienia wyruszyliśmy dalej...
i pełni szczęścia....mimo pełnych brzuszków.... schrupaliśmy zapiekanki z Kazimierza :)
po drodze odwiedziliśmy wiele innych miejsc ale... czy o każdym warto pamiętać?

Na koniec, jak obiecała moje zdobycze o których szerzej w następnym wpisie :)

Było genialnie...
Ilość zjedzonego jedzenia... nieprawdopodobna
Ilość zakupionych książek... jak zawsze - za mała :)

Już nie mogę doczekać się kolejnych targów :)