Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zakręty losu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zakręty losu. Pokaż wszystkie posty

28 października 2016

Nowe rozdanie ("Nowe pokolenie" Agnieszka Lingas-Łoniewska)

"Nowe pokolenie" Agnieszka Lingas-Łoniewska
Seria: Zakręty losu
Tom: 4
wyd. Novae Res
rok: 2016
str. 284
Ocena: 6/6



Niemal dokładnie tok temu spacerowałam po Krakowskim rynku i wsłuchiwałam się w głos mojej przyjaciółki autorki – Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Opowiadała mi o swoim nowym pomyśle, którego uwieńczenie właśnie trzymam w dłoniach, a niedawno skończyłam je czytać – zresztą po raz kolejny.

Minęło kilkanaście lat od wydarzeń wieńczących trylogię Zakrętów losu. Bracia Borowscy, wraz ze swoimi rodzinami, wciąż mieszkają w pięknym Wrocławiu. Nie da się zaprzeczyć, że są przeszczęśliwi i nic ich nie niepokoi. Wciąż jednak czekają na ruch ze strony wroga. Bo przecież – ONI nigdy nie zapominają. Nie wybaczają. Nie zostawiają w spokoju. Dlatego właśnie Łukasz i Krzysztof są tak ostrożni. Od najmłodszych lat uczyli swoje dzieci, by wzajemnie o siebie dbały i zawsze były blisko siebie. Równocześnie nigdy im nie zdradzili, dlaczego tak bardzo im zależy, by się nawzajem chroniły. Jak podchodziła do tego owa młodzież? Czasem poważnie główkowali, w czym rzecz z tą rodzicielską nadopiekuńczością. Zwykle jednak przymykali na nią oko i ewidentnie ignorowali. Zżyli się ze sobą i dobrze się dogadywali. Banda naprawdę była ze sobą zgrana. Oczywiście nie zawsze układało się między nimi idealnie szczególnie, że nie wszyscy byli połączeni ze sobą więzami krwi.

Iga nie wiedziała, jak zapanować nad płomieniem, który spalał ją od środka.
Olga ciągle się miotała między pragnieniem buntu a wpojonym jej posłuszeństwem.
Kamil taił coś przed wszystkimi.
Kacper nie chciał, by jego uczucia wyszły na jaw, choć był niemal pewien, że są odwzajemnione.

Kiedy wszyscy zajęli się dręczącymi ich problemami, przestali być czujni i ostrożni. Co gorsza – przestali stanowić jedność. A tylko to chroniło ich jako rodzinę. Stali się więc bezbronni i podatni na ingerencję z zewnątrz, a to doprowadziło ich przed oblicze śmierci.

Czy Banda Borowskich, prawdziwe Nowe Pokolenie wykaraska się z kłopotów, w które bezmyślnie się wpakuje? Czy cała historia skończy się dobrze? Kto tak naprawdę zagraża ich bezpieczeństwu? By się tego dowiedzieć koniecznie musicie zapoznać się z najnowszą powieścią Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, czyli czwartym tomem Zakrętów losu.

Muszę się wam do czegoś przyznać. Nigdy nie należałam do teamu zapaleńców, którzy pragnęli poznać dalsze losy Braci Borowskich. Dla mnie ta opowieść była definitywnie zamknięta. W sumie to zamknęła się po drugim tomie. Nie mówię, że nie podobała mi się Historia Lukasa. Oczywiście, że się podobała! Ale przed jej powstaniem nie czułam zniewalającej potrzeby poznania jej. Zresztą – Lukasa polubiłam bardzo późno. Na pewno znacznie późnij, niż zdobył serce autorki. Widziałam też, jak wiele kosztowała Agnieszkę Lingas-Łoniewską praca nad finałem serii. Całkiem możliwe, że w związku z tym, jak wiele Lukas z niej wyciągnął – nie planowała powrotu do tej opowieści. Aż… poczuła potrzebę, by przedstawić nam Nowe Pokolenie. Dziś jej za nie dziękuję. Już nie wyobrażam sobie Zakrętów losu bez Igi, Kacpra, Olgi i Kamila. Stali się oni dla mnie równie ważni jak ich rodzice.

Tej historii na pewno potrzebny był czas. Dzięki temu, że czwarty tom ukazał się dopiero teraz, emocje miały czas opaść, a czytelnicy przywykli do myśli, że kontynuacji nie będzie. Dlatego wydaje mi się, że Nowe Pokolenie nie tylko z entuzjazmem, ale i z przekonaniem, że dokładnie tego w tej serii brakowało. Ostatni tom dopełnia tę historię. Jest wspaniały i wciągający, można go czytać wciąż i wciąż i dalej nie ma się dość. Agnieszka Lingas-Łoniewska jak nikt potrafi czytelnikowi przekazać ogrom emocji: miłość, namiętność i napięcie towarzyszy nam na każdym kroku. Nie będę ściemniać. Nowe Pokolenie warte jest każdej poświęconej mu minuty. Zdecydowanie polecam.

Sil


5 listopada 2012

Przed zakrętem losu („Historia Lukasa” Agnieszka Lingas-Łoniewska)

„Historia Lukasa” Agnieszka Lingas-Łoniewska
seria: Zakręty Losu
wyd. Novae Res
rok: 2012
str. 320
Ocena: 6/6



Po przeczytaniu dwóch poprzednich powieści z serii Zakręty Losu autorstwa Agnieszki Lingas-Łoniewskiej wydawało mi się, że już nic więcej nie da się w tym temacie powiedzieć. Kontynuowanie, w zasadzie zakończonych już wątków, wydawało mi się… jakieś takie niestosowne. Dlatego nawet przez myśl mi nie przeszło, że będą kolejne części. Jakie więc było moje zaskoczenie, gdy autorka postanowiła napisać część trzecią? No, nie ukrywam, że byłam lekko zaskoczona. Na szczęśnie niemal natychmiast okazało się, że trzecia i ostatnia część serii to nie żadna kontynuacja tylko dopełnienie całości. Historia Lukasa, pierwotnie zatytułowana Przed zakrętem losu, z założenia przedstawić miała całą historię widzianą oczami czarnego charakteru tej powieści. Czy autorce udało się zrealizować ten plan? Jaką historię ma do opowiedzenia Łukasz Borowski? Co sprawiło, że stał się takim, a nie innym człowiekiem? Ja już to wiem, a wy może wkrótce się dowiecie.

Jest cicho. Spokojnie. Za oknem zmierzcha. Łukasz Lukas Borowski przygląda się starym, a niekiedy bardzo starym fotografiom porozwieszanym na ścianach. On maleńki. Następnie w nieco starszej wersji. Łukasz pchający sporej wielkości wózek, w którym spokojnie śpi jego młodszy, ukochany braciszek. Fotografia Łukasza z mamą pochodząca już z czasów, gdy nikt do niego nie mówił per Łukasz. W sumie z jego dziecięcego i młodzieńczego pokoju zostało właśnie tyle. Na ścianach stare fotografie, których nikt nie zdążył jeszcze zdjąć. Wkrótce w tych czterech ścianach rozpocznie się remont na całego, a zaraz potem wprowadzi się tu nowy członek lub członkini rodu Borowskich. Nim to jednak nastąpi dumny przyszły ojciec postanawia rozliczyć się z przeszłością, pozamykać wszystkie niedomknięte wrota i zakopać fosę, którą wokół siebie wykopał przed laty. Wieczór kawalerski okazuje się ku temu znakomitym pretekstem. Wraz z młodszym bratem, który niejeden raz ratował go z opresji, Łukasz siada pod ścianą i racząc się markowym whiskaczem, zaczyna wspominać dawne lata. Nie cofa się jednak w przeszłość o kilka lat, jakbyśmy się tego mogli spodziewać, tylko dużo, dużo dalej, kiedy był jeszcze pełnym pasji i ideałów młodzieńcem.

W życiu nastoletniego Łukasza Borowskiego liczyło się kilka rzeczy. Na pierwszym miejscu stała rodzina. Miłość do matki, uwielbienie dla brata, szacunek do ojca. Od najmłodszych lat wiedział, jak wielkie nadzieje są w nim pokłada. Pogodził się ze swoją przyszłością, rozumiał co musi zrobić, by zadowolić wszystkich, w szczególności wiecznie wymagającego tatę. Uczył się wyśmienicie, był lubiany, nigdy nie pokazywał się ludziom ze złej strony. Dawał dobry przykład młodszemu bratu, pomagał mamie jak tylko mógł. Odpowiednio szybko zapisał się na kursy przygotowawcze na prawo i wiedział, że tylko odpowiednie studia zadowolą pana mecenasa, tfu – ojca. Niespodziewanie jednak dla samego siebie znalazł w otaczającej go rzeczywistości coś, co zaczęło mu sprawiać niesamowitą wręcz radość. Muzyka, bo o niej mowa, a w szczególności gra na ukochanym saksofonie, stała się tym co zajmowało wszystkie wolne chwile Łukasza. Grał w pokoju, grał w szkole z kolegami, grał wieczorami na imprezach, na które on wraz z zespołem zostali zaproszeni. Nie zaniedbał jednak żadnego z powierzonych mu obowiązków. Mimo wszystko jego zupełnie nowa pasja nie znalazła poklasku u Aleksandra Borowskiego. W mało delikatnych słowach przekazał on synowi, jaki ma stosunek do „jego” muzyki. Gdy słowa nic nie dały mecenas postanowił przystąpić do czynów, a te… cóż, delikatnie mówiąc wywołały lawinę, której nikt, ani nic już nie było w stanie powstrzymać. Tylko… czy mężczyzna zdawał sobie sprawę, co czyni? Czy mógł przypuszczać, jakie konsekwencje będzie miała jego jedna decyzja? A może nie interesowało go nic, poza czubkiem własnego nosa i to nigdy się nie zmieniło? Jakie były pierwsze kroki Łukasza we wrocławskim półświatku? Kto wciągnął go do narkotykowego interesu? Jakimi i czy w ogóle jakimikolwiek zasadami się kierował? By się tego dowiedzieć koniecznie należy przeczytać Historię Lukasa, powieść zamykającą cykl o braciach Borowskich.

Jak wspominałam na początku, bardzo obawiałam się tej powieści. Jednak równie szybko, jak wydałam mylny osąd, przekonałam się, jak dobrą powieść trzymam w dłoniach. Historia Lukasa aż kipi od emocji. I to nie jakichś konkretnych, związanych z konkretnym uczuciem czy wydarzeniem, ale od całej ich palety. Łukasz poznaje nowe towarzystwo i tak jakby naradza się na nowo. Decyduje, że nigdy nie pozwoli się nikomu złamać, a już na pewno nie zrezygnuje z kierowania się w życiu swoim własnym kodeksem honorowym. Jest twardy, nieugięty, opanowany. Bo są rzeczy, których Lukas nie popiera i na które we własnym otoczeniu się nie zgodzi. Na przykład narkotyki, sprzedawanie ich – to jedno, a branie… to już zupełnie inna sprawa. Dlatego każdy ćpun dla Łukasza jest zerem. I zerem jest ten, kto wciska narkotyki nieletnim. Nie tylko praca ma wpływ na Lukasa. W końcu jest to mężczyzna z krwi i kości, który pragnie, pożąda i intensywnie pobiera z życia to, czego chce. Spotyka się więc z kobietami, hojnie się nimi zajmuje, ale nie dopuszcza ich do swojego serca. Żadna nie ma prawa wstępu do jego sypialni. Przynajmniej do czasu gdy poznaje ją, kobietę, a w zasadzie dziewczynę, która jest w stanie sprawić, że złamie on wiele, o ile nie wszystkie, spośród swoich zasad. Jest też rodzina, brat i matka, z którymi przynajmniej początkowo Łukasz stara się nie stracić kontaktu. Zjawia się więc w domu, zwykle wtedy, gdy nie ma w nim ojca, i bawi się z bratem, rozmawia z mamą. Wówczas może się śmiać, płakać i czuć się naprawdę dobrze. Taki stan nie trwa jednak długo, bo w końcu i te spotkania zostają brutalnie przerwane.

Historia Lukasa jest chyba jedną z najlepiej dopracowanych powieści Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Całość podzielona została na trzy części zgodne z fazami słońca. Znajdziemy w książce Wschód, gdy dowiadujemy się jak Łukasz przeobraził się w Lukasa, Zenit – gdy Lukas i jego „kariera” znajdują się w szczytowej formie, oraz Zmierzch, gdy całość historii powoli dąży ku zakończeniu. Dzięki takiemu podziałowi czytelnikowi dużo łatwiej się odnaleźć w tej lekturze i ją zrozumieć. Historię Lukasa czyta się ekspresowo, gdy czytelnik raz się w niej zagłębi, nie będzie mógł się od niej oderwać aż do ostatnich słów, jakimi uraczyła go autorka. Choć całość pochłania się bardzo szybko, nie można powiedzieć, by ostatnia część Zakrętów losu była łatwą lekturą. Wręcz przeciwnie. Niemal każdy akapit przepełniony jest bólem, rozpaczą i złością, niejednokrotnie przeradzającą się w nienawiść. Książka wyczerpuje emocjonalnie i to chyba nie tylko osobę, która dzierży ją w rękach ale i samą autorkę. Myślę, że napisanie jej stanowiło nie lada wyzwanie dla pani Lingas-Łoniewskiej. Powieść dopełniają piosenki, których wykonawców i tytuły znaleźć można w nagłówkach każdego rozdziału. Historię Lukasa zdecydowanie warto przeczytać. Jest to nie tylko znakomity dramat sensacyjny, ale i wspaniałe studium psychologiczne głównego bohatera. Na koniec dodam jeszcze, że zupełnie inaczej wyobrażałam sobie okładkę tej powieści. Jednak teraz, gdy patrzę na tą, którą wybrał wydawca wiem, że jest ona równie dobra jak ta, którą wizualizowałam sobie podczas lektury.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Novae Res
Baza recenzji Syndykatu ZwB

11 października 2012

Trylogia Zakrętów Losu - coraz bliżej :)

Co tu dużo mówić, 17 października coraz bliżej. To właśnie wtedy doczekamy się premiery całej trylogii Zakrętów losu jednocześnie - ja już nie potrafię się doczekać, a Wy? Mam nadzieję, że również :) Poniżej nota prasowa odnośnie całej trylogii :)


TRYLOGIA „ZAKRĘTY LOSU” PREMIERA 17 PAŹDZIERNIKA 2012


„Zakręty losu” to trzytomowa saga, która opowiada o zbyt szybkim dorastaniu, szukaniu własnej drogi, wielkich zagrożeniach oraz jeszcze większych miłościach. Dwaj bracia, Krzysztof i o dziesięć lat starszy Łukasz, stają oko w oko z mafią, własnymi demonami z przeszłości, a także kobietami, które odcisną na nich nierozerwalne piętno. Pełna emocji, zapierająca dech w piersi lektura.

ZAKRĘTY LOSU



Pierwsza część trylogii o braciach Borowskich. Książka o miłości pierwszej, nieoczekiwanej i niezwykłej. Jej siła jest tak wielka, że odmienia ludzi i zdarzenia. I chociaż prowadzi do zbrodni, odkrywa przed bohaterami blask wielkiej namiętności...

Katarzyna rozpoczyna życie w nowym otoczeniu, gdy nagle pojawia się On… Dziewczyna boi się nadchodzącej namiętności, ale już wie, że będzie w to brnąć. Czuje, że zaczyna jej na nim zależeć… i to bardzo.

Krzysztof od początku wiedział, że z nią to będzie coś innego. Zastanawiał się nad swymi uczuciami i odkrywał w sobie coraz większe pożądanie. Nie przypuszczał, że ta miłość na zawsze odmieni jego życie…

Poruszająca opowieść o młodości uwikłanej w wybory, które odmienić mogą niejedno życie. Czy wiara w potęgę miłości zdoła uchronić bohaterów przed trudnościami, jakie niesie los? Czy ich marzenia o wspólnym życiu mogą się ziścić?


ZAKRĘTY LOSU. BRATERSTWO KRWI


Kontynuacja pierwszej części trylogii o braciach Borowskich. Opowieść o tym, że honor, rodzina i miłość są w stanie walczyć nawet z największym zagrożeniem.

Katarzyna i Krzysztof po otrzymaniu mafijnego ostrzeżenia starają się żyć normalnie. Lecz przecież mafia nie wybacza i nie zapomina. I wkrótce mecenas Krzysztof Borowski otrzyma propozycję nie do odrzucenia. Ale wówczas brat marnotrawny – Lukas, powróci. Aby zmierzyć się z dawnymi pobratymcami, a obecnie wrogami, aby rozliczyć przeszłość i dokonać zemsty. Lecz nie wie, że na swojej drodze spotka kogoś jeszcze. Ją. Kobietę po przejściach, potrzebującą pomocy. Czy odnajdzie w sobie resztki człowieczeństwa? I czy Lukas potrafi naprawdę kochać?

Pasjonująca opowieść o odkupieniu win, braterstwie i wielkiej miłości. Bo każdy zasługuje na jeszcze jedną szansę. Czasami ostatnią.

ZAKRĘTY LOSU. HISTORIA LUKASA

Ostatnia część trylogii o braciach Borowskich przedstawia życie Łukasza „Lukasa” Borowskiego. Gangstera, handlarza, mordercy, lecz również ukochanego syna, brata i męża. To wycieczka w przeszłość do czasów, gdy Lukas stawiał swoje pierwsze kroki „na mieście”, aż w końcu stał się jednym z najważniejszych ludzi mafii, świadkiem koronnym i odkupicielem własnych win.

Bo za winy trzeba płacić.
Błędy naprawić.
Złe postępki zamienić na dobre.
Bo ja jestem Lukas. Prosty chłopak z miasta.
O gorącym sercu i zimnym spojrzeniu.
I zawsze spłacam swój dług.
Moje życie dopiero się zaczęło.
A dług pozostał jeszcze niespłacony...

Wstrząsająca i wzruszająca opowieść człowieka, który przeżył wiele, widział prawie wszystko i potrafił równie mocno kochać, co nienawidzić.



30 września 2012

Trylogia Zakrętów losu - premiera 17.10.2012

Czy jest jeszcze ktoś, kto nie wie, że już 17 października 2012 na rynku wydawniczym pojawi się trylogia Zakrętów losu autorstwa Agnieszki Lingas-Łoniewskiej? Wątpię. 
Jednak tym, którym brak informacji o tej serii zapodaje małe zajawki :)

Zapraszam na premierę trylogii „Zakręty losu”
Data premiery: 17 października 2012r.
Wydawnictwo Novae Res




Zakręty losu

Zakręty losu to książka o miłości pierwszej, nieoczekiwanej i niezwykłej.
Jej  siła jest tak wielka, że odmienia ludzi i zdarzenia. I chociaż prowadzi do zbrodni, odkrywa przed bohaterami blask wielkiej namiętności...
Katarzyna rozpoczyna życie w nowym otoczeniu, rodzinie, wśród nieznanych sobie miejsc            i osób, gdy nagle pojawia się On… Trochę bojąc się nadchodzącej namiętności i odczuwając wcześniejsze rozterki już wie, że będzie w to brnąć. Czuje, że zaczyna jej na nim zależeć… i to bardzo.
Krzysztof od początku wiedział, że z nią to będzie coś innego. Zastanawiał się nad swymi uczuciami i odkrywał w sobie coraz większe pożądanie. Nie przypuszczał, że ta miłość zupełnie odmieni jego życie… 
Zakręty losu to poruszająca opowieść o młodości uwikłanej w wybory, które odmienić mogą niejedno życie. Czy wiara w potęgę miłości zdoła uchronić bohaterów przed trudnościami, jakie niesie los? Czy ich marzenia o wspólnym życiu mogą się ziścić?



Zakręty losu-Braterstwo krwi
Kontynuacja pierwszej części trylogii o braciach Borowskich. Opowieść o tym, że honor, rodzina i miłość są w stanie walczyć nawet z największym zagrożeniem.

Katarzyna i Krzysztof po otrzymaniu mafijnego ostrzeżenia starają się żyć normalnie. Lecz przecież mafia nie wybacza i nie zapomina. I wkrótce mecenas Krzysztof Borowski otrzyma propozycję nie do odrzucenia. Ale wówczas brat marnotrawny-Lukas, powróci. Aby zmierzyć się z dawnymi pobratymcami, a obecnie wrogami, aby rozliczyć przeszłość i dokonać zemsty. Lecz nie wie, że na swojej drodze spotka kogoś jeszcze. Ją. Kobietę po przejściach, potrzebującą pomocy. Czy odnajdzie w sobie resztki człowieczeństwa?  I czy Lukas potrafi naprawdę kochać?

Zakręty losu-Braterstwo krwi, pasjonująca opowieść o odkupieniu win, braterstwie i wielkiej miłości. Bo każdy zasługuje na jeszcze jedną szansę. Czasami ostatnią.



Zakręty losu-Historia Lukasa

Ostatnia część trylogii o braciach Borowskich opowiada o życiu Łukasza „Lukasa” Borowskiego. Gangstera, handlarza, mordercy, lecz również ukochanego syna, brata i męża. To wycieczka w przeszłość do czasów, gdy Lukas stawiał swoje pierwsze kroki „na mieście”, aż w końcu stał się jednym z najważniejszych ludzi mafii, świadkiem koronnym i odkupicielem własnych win.
Bo za winy trzeba płacić.
Błędy naprawić.
Złe postępki zamienić na dobre.
Bo ja jestem Lukas. Prosty chłopak z miasta. O gorącym sercu i zimnym spojrzeniu.
I zawsze spłacam swój dług.
Moje życie dopiero się zaczęło.
A dług pozostał jeszcze niespłacony...
Porywająca, wstrząsająca i wzruszająca opowieść człowieka, który przeżył wiele, widział prawie wszystko i potrafił równie mocno kochać, co nienawidzić.



Nota pochodzi od Autorki

ps. Zapomniałabym o zajeb... filmiku :)

10 lutego 2012

Zakręty losu - Agnieszka Lingas-Łoniewska (nagroda w Konkursowie 10)


Kto nie słyszał o Zakrętach losu? Każdy je przeżył, a wielu z Was zapewne miało niesamowitą przyjemność przeczytać o nich w jednej z pierwszych powieści Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. To właśnie TĘ powieść chciałabym dziś zaproponować Wam jako nagrodę w Konkursowie 10. Poniżej zamieszczam notę Wydawcy, ale...



Zakręty losu - Agnieszka Lingas-Łoniewska



Dramat sensacyjny opowiadający o życiu pełnym pokus, zagrożeń, zgubnych nałogów, fałszywych idei, mafii i wielkiej miłości.

Pierwsza część trylogii o braciach Borowskich, pełna wzruszeń, łez i namiętności. Poznajemy Krzysztofa Borowskiego, adwokata broniącego bossów narkotykowej mafii, Katarzynę Kochańską, prokurator oskarżającą w procesie zorganizowanej grupy przestępczej, Łukasza „Lukasa” Borowskiego, starszego brata Krzysztofa, od najmłodszych lat działającego w mafijnych strukturach oraz Małgorzatę Filipiak – dziewczynę, której tragiczny los na zawsze odbił się rykoszetem na życiu pozostałej trójki.

Co jest dla nich najważniejsze? Na nowo odzyskane uczucie czy braterska miłość? A może etyka zawodowa i wiara w słuszność podejmowanych decyzji? Rozwiązanie wcale nie jest oczywiste, a co najważniejsze... bezpieczne.

To tyle tytułem oficjalnych informacji. Już wkrótce wiosna, liczę, że będziemy mieli możliwość cieszyć się drugą i trzecią częścią trylogii autorstwa Agnieszki. A na zachętę, specjalnie dla Was, autorka przygotowała fragmenty kolejnych powieści :) Oto i one :)

Zakręty losu - Braterstwo krwi

Pochylił głowę i zacisnął zęby.
-         Magda...
-         Łukasz. Spotkajmy się jutro. Jeśli nie chcesz pokazywać się swojej mamie, pojedźmy gdzieś. Tak jak wtedy. Gdy przywiozłeś mnie pod swój rodzinny dom. - Szeptała gorączkowo.
-         Ja... - nie był w stanie powiedzieć, żeby dała mu spokój, żeby o nim zapomniała, żeby już nigdy do niego nie dzwoniła, bo to najgorsze co mogą zrobić. Spotykać się. Patrzeć na siebie. Dotykać się...
-         Proszę. Kocham cię. Kocham...
-         Magda... Ja ciebie też kocham... - Nie był w stanie jej odrzucić. Po prostu nie mógł.
-         Zobaczymy się jutro? - spytała z nadzieją.
-         Tak. - Odpowiedział, wiedząc, że to najgorsze, co może teraz zrobić. Ale... nie był w stanie postąpić inaczej. Nie był tym starym Lukasem bez serca. Teraz był mężczyzną, który kochał, który szalał z miłości. I nie był w stanie z tym walczyć. Mógł walczyć z całym złem tego świata, mógł wbijać swoje twarde pięści w ciało przeciwnika, mógł spotykać się z najgorszymi gnojkami, ale tego nie mógł zrobić. Nie mógł odrzucić tego uczucia, które zawładnęło nim i nie pozwalało normalnie funkcjonować. I chociaż wiedział, że potem ona będzie niewyobrażalnie cierpieć,  wiedział również, że jedyne co mu pozostaje, to kochać ją i dać się porwać temu cudownemu uczuciu.
-         Tak, maleńka. Zadzwonię do ciebie i pojedziemy gdzieś. - Dodał z uśmiechem.
-         Obiecujesz? - Wytarła łzy i tylko lekko pociągała nosem.
-         Obiecuję.
Gdy skończył z nią rozmawiać, wziął głęboki wdech i momentalnie rysy jego twarzy się ściągnęły, oczy pokryły mgłą obojętności i pogardy a usta zacisnęły w wąską kreskę. Bo właśnie do jego gabinetu Fazi wprowadzał Rusłana i jego ludzi. Dzisiaj mieli ustalić datę ostatecznego „przekazania towaru”, jak to nazywali. I Łukasz miał nadzieję, że nastąpi to w miarę szybko, bo potem będzie mógł zrobić to, o czym od dawna myślał. Raz na zawsze zakończyć temat Siergieja.
Przywitał wchodzących mężczyzn, podając każdemu z nich rękę i prowadząc w stronę sofy i foteli. Gdy zerknął na skórzaną kanapę, od razu przed jego oczami pojawił się cudowne wspomnienia, teraz sprawiające mu teraz tylko ból. Potrząsnął lekko głową, jakby próbując uwolnić się od tych myśli, które nieco go rozpraszały, usiadł w głębokim fotelu i utkwił wzrok w Rusłanie.
-         Jak wygląda nasza sprawa? - spytał oschłym tonem, nie zapominając oczywiście o akcencie.
-         Bardzo dobrze. Dziewczyny są już w Krakowie. Wszystkie wierzą w agencję modelek i świetlaną przyszłość na wybiegach Europy. - Rusłan zaśmiał się obleśnie a Łukaszowi przez ułamek sekundy mignęła przed oczami twarz tego byłego boksera, zderzająca się z jego pięścią. I od razu poczuł się lepiej.
-         To dobrze. A w jakich warunkach teraz przebywają?
-         W całkiem niezłych. Mieszkają w jednym z naszych moteli. Całodzienne wyżywienie, telewizja satelitarna. - Rusłan rechotał, ale gdy zobaczył wpatrujące się w niego, zimne niebieskie oczy siedzącego w fotelu blondyna, odchrząknął i przybrał poważniejszy ton. - Wszystkie laski zostały zbadane, spełniają twoje wymagania.
-         Jaka jest gwarancja, że któryś z twoich gnojków nie będzie chciał się zaopiekować jedną z dziewczyn? - Łukasz objął się ramionami, oparł nogę w wysokim bucie o kolano i patrzył z pogardą na krępego łysola, który wyraźnie zaczynał się pocić.
-         Nie... No co ty? - Rusłan popatrzył z przerażeniem, przenosząc wzrok z Łukasza na Faziego i z powrotem. - Nie ma opcji. Jeśli chcesz możemy je jeszcze raz zbadać gdy dotrą do ciebie. Ale u nas nikt ich nie ruszy. Pan Siergiej jest poważnym biznesmenem, pracuje z najlepszymi ludźmi.
-         Dobra, dobra, już skończ z tym marketingiem. Przejdźmy do interesów. Fazi. - Łukasz mruknął, a jego człowiek podał grubą kopertę.
-         Tutaj połowa kasy, tak jak mówiłem. Macie umowę? - Łukasz popchnął wypchaną kopertę w stronę Rusłana. Ten złapał ją szybko i podał jednemu ze swoich ludzi, który wyjął przenośną maszynkę do liczenia banknotów i zajął się przeliczaniem pieniędzy.
-         Mamy. Została przygotowana przez naszego prawnika. Może słyszałeś? Mecenas Borowski. - Rusłan zaśmiał się cicho, a Łukasz poczuł, że spinają mu się wszystkie mięśnie. - To brat Lukasa, prawej ręki Siergieja. Musiałeś o nim słyszeć.
-         Coś tam słyszałem. - Borowski odparł obojętnym tonem.
-         Lukas zniknął, a teraz jego brat pracuje dla nas. To jest dopiero kurwa, śmieszne.

Zakręty losu - Historia Lukasa

Łukasz zamyślił się na chwilę a Krzysiek cały czas przetrawiał te informacje, którymi uraczył go brat. Pamiętał tamten okres niezbyt dobrze, jedyne co utkwiło mu w głowie to to, że z jego starszym bratem były ciągłe kłopoty, ojciec wieszał na nim psy, matka za nim płakała a on, Krzysiek, tęsknił. I cieszył się każdą chwilą, jaką udało mu się z nim spędzić. A było tych chwil coraz mniej, w miarę jak Krzysiek rósł, a Łukasz coraz głębiej i dalej wchodził w ten swój świat zwany półświatkiem. A potem... poznał Gośkę i już wszystko się spieprzyło.
-        Zamyśliłeś się – Łukasz patrzył uważnie na młodszego brata.
-        Jak poznałeś Gośkę? - Ten spytał nieoczekiwanie.
Łukasz drgnął na sam dźwięk jej imienia. Wiedział, że nigdy nie będzie w stanie normalnie myśleć o tej dziewczynie, która była przecież jego pierwszą miłością. Potrząsnął głową.
-        Opowiem ci. Ale później. Zanim ją poznałem, w moim życiu działo się wiele chorych, dziwnych, a czasami szalonych rzeczy.

*
Gdy przyjąłem propozycję Wasyla, bo przecież nie miałem innej opcji, moja osoba w mieście stawała się coraz bardziej znana i poważana. Oznaczało to, że miałem swobodne wejście do niemal każdego klubu, że coraz więcej wolnych strzelców chciało się do nas przyłączyć, a moi szefowie szykowali się do rozszerzenia i naszego zasięgu i rodzaju świadczonych usług. Jeśli można to było oczywiście nazwać w taki właśnie sposób. Bo usługi były naprawdę zróżnicowane, o szerokim zasięgu. Dla każdego coś dobrego. Oczywiście oprócz powiększającej się palety przyjemności, powiększała się nasza sfera wpływów, na co miałem bezpośredni wpływ. Dlatego też zanim ukończyłem dwudziesty pierwszy rok życia, jeździłem już najnowszym modelem BMW, które kupiłem sobie sam, bez pomocy mojego usłużnego ojca. Kupiłem mieszkanie w śródmieściu, które wyremontowałem i urządziłem wedle własnego pomysłu. I pod moim kierownictwem działało już sześć klubów we Wrocławiu. W jednym z nich urządziłem swoje biuro i generalnie byłem cholernie zadowolony z życia. Kasa nie stanowiła problemu, miałem grupkę zaufanych żołnierzy, którymi zarządzał Fazi, będący moją prawą ręką. Fazi nie był głupi, o nie. Ale znał hierarchię i przyjmował bez szemrania. Za to naszymi ludźmi od czarnej roboty zarządzał naprawdę doskonale. Można by powiedzieć, urodzony kierownik sekcji. I o ile ja byłem dyrektorem działu, a Wasyl dyrektorem departamentu, to nadal nie znałem prezesa. Ale bardzo chciałem go poznać. I z tego co wiedziałem... on coraz bardziej chciał poznać mnie. Jaro przestał się liczyć i widziałem, że czasami miał do mnie jakąś ukrytą pretensję, ale nigdy nie robił nic, co spowodowałoby jakąkolwiek reakcję z mojej strony. W sumie lubiłem tego gościa i wolałem nie psuć układów między nami. I lepiej, żeby on też tego nie chciał. Bo niestety... nie byłem człowiekiem, który kierowałby się sentymentami. Nie w tym życiu i nie w tym biznesie. Czy byłem zimnym draniem? Na pewno. Przynajmniej wtedy. Z czasem wiele się zmieniło, ale wówczas, na początku mojej drogi... Taaak. Byłem świetnym kumplem, szczerym do bólu, ale zawsze można było na mnie liczyć. Potrafiłem wszystko załatwić i szybko budowałem sobie szacunek. Ale gdy ktoś mnie wkurwił... Nie było zmiłuj się. I w sumie... Tak zostało do dzisiaj. Oczywiście nie wszystko układało się jak po maśle. Takie życie pociągało za sobą wielkie ryzyko. I to nie tylko ze strony stróżów prawa, z którymi jak na razie, nie miałem na szczęście do czynienia, ale wiedziałem, że już wkrótce znajdę się na ich liście i stanę się obiektem, o ile nie zainteresowania, to na pewno obserwacji. Wiedziałem o tym i godziłem się na to. Można by powiedzieć, efekt uboczny, albo jak kto woli, ryzyko zawodowe. Ale oprócz niewątpliwego ryzyka życia na granicy prawa, pojawiały się jeszcze inne zagrożenia. Tak jak w normalnej organizacji, kiedy pniesz się do góry i musisz uważać na zazdrosnych konkurentów, tak samo było u nas. W naszej zorganizowanej grupie, zwanej niekiedy przestępczą. Zupełnie niesprawiedliwie. Przecież my tylko dawaliśmy ludziom to, czego chcieli. Zapewnialiśmy im szeroko pojętą rozrywkę. A także ochronę i bezpieczeństwo. Byliśmy taką polisą ubezpieczeniową. I w dodatku niekiedy nie trzeba nawet było płacić składek. Wystarczyło, że właściciel klubu zgodził się zatrudnić naszych chłopców do ochrony, a nasze dziewczyny do towarzystwa. I tak czerpaliśmy z tego kasę. Panienki robiły swoje, chłopcy umożliwiali handel rozmaitościami, a zyski z tego wpadały do naszych kieszeni. Byłem twórcą tego autorskiego programu i w sumie mogłem sprzedawać licencję. Generalnie najwyższym szefom spodobało się to tak bardzo, że zaczęli wprowadzać podobny system u nich na wschodzie i południu. Gdybym pracował w normalnej firmie, na normalnym stanowisku, dostałbym pewnie awans i jakąś podwyżkę. A w mojej... firmie, dostałem w sumie to samo. Tylko o wiele większej wartości. Bo kasa na pewno była o niebo większa, a i stanowisko wyższe. No i jeszcze te wartości dodane. Imprezy integracyjne. Na których integrowałem się z żeńską częścią personelu wielokrotnie i w różnorakich konfiguracjach. A niekiedy nawet robiłem sesje grupowe, bo uważałem, że skoro amatorek integracji jest tak wiele, to należy uwzględnić je wszystkie i to nawet w tym samym czasie. Taaak. Byłem doprawdy hojnym i otwartym szefem. 


Zachęceni? No ja myślę :) Czekajmy, a się doczekamy. Już wkrótce poznacie Zakręty losu.

Książkę ufundowało Wydawnictwo Novae Res

Więcej na temat Konursowa 10 TUTAJ :)