Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maj 2014. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maj 2014. Pokaż wszystkie posty

23 maja 2014

Błędy młodości („Dziewczyny z Danbury. Orange is the new black” Piper Kerman)

„Dziewczyny z Danbury. Orange is the new black” Piper Kerman
wyd. Replika
rok: 2013
str. 360
Ocena: 4,5/6




Think of all the roads
Think of all their crossings
Taking steps is easy
Standing still is hard
Remember all their faces
Remember all their voices
Everything is different
The second time around*
Młodość ma to do siebie, że wiele jej można wybaczyć. Wiele - ale niestety nie wszystko. Kto, w wieku lat nastu, nie robił rzeczy, które ludziom dorosłym nie przystoją? Imprezy do białego rana. Zadawanie się z nieodpowiednimi osobami. Postępowanie wbrew zasadom logiki i zdrowego rozsądku. Samo życie, prawda? Jak się okazuje, nie dla każdego... przynajmniej do czasu.

Piper Kerman pochodzi z Bostonu. Wbrew oczekiwaniom rodziny nie została ani prawnikiem, ani lekarzem, ani nauczycielem. Studiowała teatr i wśród bohemy czuła się najlepiej. Nie oznacza to jednak, że studia były strzałem w dziesiątkę. Szczerze powiedziawszy - ledwo udało jej się tę uczelnię ukończyć. Po dyplomie również nie zamierzała się ustatkować, teraz to dopiero miała plan - bawić się, eksperymentować, badać i doświadczać. Teraz miało się zacząć prawdziwe życie Piper. Mieszkała w Northampton w stanie Massachusetts i kochała to miejsce. Pracowała jako kelnerka, biegała i oddawała się kolejnym romantycznym przygodom z apetycznymi dziewczynami i chłopakami. Istna sielanka. Dość szybko związała się ściślej z Norą Jansen, która co prawda nie od razu, ale w końcu zupełnie zauroczyła Piper. Niestety Nora nie była niewinną studentką, czy spokojną i stateczną bizneswoman, choć do tej ostatniej zdecydowanie jej najbliżej. Mówiąc wprost nowa dziewczyna Piper parała się dość niebezpiecznym zajęciem - przemycała narkotyki oraz pieniądze i to na dość dużą skalę. Często więc znikała, wyjeżdżała na kilka dni, tygodni, miesięcy i zostawiała swoją dziewczynę samą. W końcu nadszedł ten dzień, gdy poprosiła Norę, by ta towarzyszyła jej w podróży do Indonezji. Był tylko jeden problem - Piper miała się tam dostać nieco inną trasą niż Nora. Tak zaczęła się jej niewielka przygoda ze światem przestępczym, która wiele lat później, odbiła się jej czkawką.

Dziewczyny z Danbury to powieść, a w zasadzie opowieść o tym, co wydarzyło się w życiu Piper Kerman. Kobieta z pełną otwartością snuje swoją historię, nie szczędząc czytelnikowi ani wesołych ani dołujących fragmentów. Lektura z pozoru wydaje się lekka i przyjemna, w rzeczywistości jest pełna zawiłości i skrywanych emocji. Pokazuje jak życie może się zmienić z powodu jednej złej decyzji podjętej w młodości pod wpływem impulsu. Nie ma lekko, a sprawiedliwość może się po ciebie upomnieć w każdej chwili. Nie ma znaczenia, że minął tydzień, miesiąc czy rok. Ba - czasem może ona zapukać do twych drzwi nawet po dziesięciu latach. I co wtedy?

Książka mi się podobała, ale nie powaliła mnie na łopatki. Wiem, że powstał na jej podstawie serial i chętnie go obejrzę, mam nadzieję, że będzie mi to dane i że przypadnie mi on do gustu. Dziewczyny z Danbury polecam, myślę, że warto sięgnąć po tę lekturę i dowiedzieć się, jak czasem życie się plącze i czym może się skończyć młodociana brawura.

Sil


*Regina Spektor - You've Got Time


19 maja 2014

Męka („Znak ostrzegawczy” Iwona Bińczycka-Kołacz)

„Znak ostrzegawczy” Iwona Bińczycka-Kołacz
wyd. Novae Res
rok: 2014
str. 314
Ocena: 3,5/6


Są książki, na które czeka się z utęsknieniem i które w zupełności spełniają oczekiwania czytelnika. Są powieści, po które będąc w pełni władz umysłowych na pewno byśmy nie sięgnęli. Zdarza się również, że lektury, po które sięgamy zupełnie nas zaskakują, niestety - nie zawsze pozytywnie. Wyczekiwane pozycje okazują się klapami roku, a te, po których spodziewamy się najgorszego mile nas rozczarowują. Jaki jest Znak ostrzegawczy? Dowiecie się ode mnie, czy chcecie przekonać się sami?

Opis jednej z nowości wydawnictwa Novae Res bardzo mnie zaintrygował. Czułam, że lektura pozwoli mi na przeżycie czegoś nowego, byłam wręcz pewna, że pozytywnego. Nie czekałam więc zbyt długo i wkrótce po jej otrzymaniu zaczęłam czytać. Trzy dni - taki był plan maksimum na zakończenie książki Iwony Bińczyckiej-Kołacz. Z tych kilkudziesięciu godzin jakie sobie założyłam wyszło ... dużo więcej. Znak ostrzegawczy czytałam małymi kroczkami przez trzy tygodnie. Początkowo nie wiedziałam co jest nie tak. Po zapoznaniu się z kilkoma kolejnymi stronami odkładałam powieść na półkę, albo po prostu zasypiałam. A przecież temat był ciekawy. Dwie kobiety. Przyjaciółki. Od lat się wspierające i pomagające sobie nawzajem. Obie mają swoje tajemnice i nie chcą, by ta druga je poznała. Obie pragną dla siebie zupełnie innego życia niż to, które prowadzą. No i w końcu przychodzi dzień, gdy wiedzą, że muszą coś zmienić.

Zarys fabuły - moim zdaniem bardzo dobry. Wiele sobie po tej książce obiecywałam. Niestety, dostałam nieciekawie skonstruowaną akcję, mało wiarygodny tok zdarzeń i nieprawdopodobne wręcz rozwiązania niektórych wątków. Bohaterki wychodzą na naiwne i tandetnie wręcz przewidywalne. W ich życiach dochodzi do licznych zawirowań, czasem nawet tragedii. Na ich obliczu należałoby spodziewać się dwóch reakcji - albo totalnej apatii, albo stawienia czoła przeciwnościom losu. Jednak ani Kamila ani Agata nie postępują zgodnie z moimi przewidywaniami. W zamian za to, niczym znamienite aktorki, wcielają się w rolę z płytkich seriali. Ucieczka. Poszukiwanie samej siebie. Kupowanie domu. Nie kojarzy się Wam to z czymś? Mnie aż za bardzo i szczerze, nie chciałam czytać kolejnej tego typu książki. I naprawdę się takowej nie spodziewałam. Autorka wybrała jednak taką, a nie inną drogę, co sprawiło, że Znak ostrzegawczy nie stanie się moją ulubioną powieścią. Nie będzie nawet lubianą. Niestety.

To jednak nie oznacza, że nie powinniście sięgnąć po tę powieść. To, że ja nie lubię tego typu historii nie oznacza, że inni nie powinni ich czytywać. Wiem, że wielu osobom takie schematy odpowiadają. I właśnie tym czytelnikom polecam Znak ostrzegawczy.


Sil

8 maja 2014

Zmysły („Mroczne umysły” Alexandra Bracken)

„Mroczne umysły” Alexandra Bracken
wyd. Otwarte
rok: 2014
str. 456
Ocena: 5/6




If I should stay,
I would only be in your way.
So I'll go, but I know
I'll think of you ev'ry step of the way.*

Pustka w głowie. Absolutny brak czucia w kończynach. Uczucia jakby skute lodem. Nie można patrzeć w przeszłość. Bo jej już nie ma. I nie będzie. Tak jest dobrze, musi być. Wystarczy zapomnieć.

Ruby jest jeszcze dzieckiem, gdy w Stanach Zjednoczonych wybucha epidemia dziesiątkująca dzieci w wieku szkolnym. Jedna z pierwszych ofiar w szkole Ruby umiera na oczach dziewczynki. W jednej chwili rozwodzi się nad muchą w jej jedzeniu, a w następnej już jej nie ma. Wkrótce świat ogarnia panika. Buduje się ośrodki, do których odsyłane są potencjalnie chore dzieci. Rodzice dopatrują się u swoich pociech choćby najmniejszych dowodów na to, że coś jest z nimi nie tak. A gdy to widzą - natychmiast reagują i przekazują chorych w ręce Sił Specjalnych Psi. Rehabilitacja - tak rząd nazywa plan naprawy młodzieży wysyłanej do nowo powstałych ośrodków. Jak to wygląda w rzeczywistości wiedzą tylko ci, którzy tam trafili.

W dniu swoich dziesiątych urodzin Ruby zostaje zabrana z domu. Jeszcze w piżamie, ładowana jest wraz z dziesiątkami innych dzieci do szkolnego autobusu, który kieruje się do Thurmond. Już sama podróż jest dość wyczerpująca i przerażająca, ale to, co dzieje się na miejscu, przechodzi wszelkie oczekiwania. Dzieci w maskach, dzieci wpływające na decyzję dorosłych. Dzieci rzucające przedmiotami... i to nie wszystko. Ruby nie jest w stanie przejść nad tym do porządku dziennego, modli się by nie być Pomarańczową. Nie chce, nie chce, nie chce... i nie jest. Zostaje zaklasyfikowana jako Zielona, ale czy właściwie?

Sześć lat później, niespodziewanie dla samej siebie, Ruby ląduje w Infirmerii. Cała zakrwawiona badana i przepytywana jest przez doktor Begbie. Coś jest nie tak, zdecydowanie. Jak doszło do tego, że trafiła w to miejsce? To był Biały Szum, ale jakiś taki... inny. Ta wyjątkowo nieprzyjemna forma perswazji stosowana przez władze Thurmond, zawsze źle działała na Ruby, ale tym razem spowodowała znacznie większe szkody. W Infirmerii okazuje się, że dziewczynie grozi niebezpieczeństwo, otrzymuje tabletki, które ma zażyć przed snem i... po tym wszystko w jej życiu się zmienia. Czy na lepsze? By się tego dowiedzieć koniecznie należy sięgnąć po Mroczne umysły.

Przyznam, że obawiałam się tej powieści, a jednocześnie niezmiernie pragnęłam jak najszybciej się w nią zagłębić. Podczas samej lektury cały czas się zastanawiałam, czy będą kolejne części, czy też jest to zamknięta historia. Szczerze powiedziawszy kibicowałam tej drugiej opcji, bo chciałabym w końcu przeczytać coś, co po zakończeniu nie powodowałoby ściskania w dołku. Niestety, pod sam koniec zorientowałam się, że na grzbiecie dzierżonej lektury widnieje wielka jedynka. To jasno przesądziło o tym, czy mam do czynienia z serią, czy też nie...

Najnowszą powieść Alexandy Bracken czyta się fenomenalnie. Całość utrzymana jest w klimacie sensacji. Są pościgi, ginący ludzie i strach przed tym, co czyha tuż za rogiem. Czytelnik zagłębia się w opowieść Ruby, która bardzo długo nie ujawnia, ani co czuje, ani co potrafi. Boi się sama siebie i obawia się, że może zrobić krzywdę otaczającym ją ludziom. Zresztą, nie jest to nieuzasadniony strach.

Mroczne umysły mnie przygniotły, przytłoczyły i zawładnęły mną całą. Kończyłam czytać późno w nocy i... płakałam. Płakałam, bo wiedziałam jak postąpi na końcu Ruby. Wiedziałam, że nie ma innego wyjścia, ale równocześnie strasznie było mi jej żal. Bo..., nie, nie mogę zdradzić, jak zakończyła się ta powieść. Jedno jest pewne - książka wgniata w fotel i nie pozwala o sobie zapomnieć. Już nie mogę doczekać się jej kontynuacji, oby nie trwało to zbyt długo. Z całego serca polecam, naprawdę warto przeczytać.

Sil


*Whitney Houston - I will always love you

Baza recenzji Syndykatu ZwB