Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wrzesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wrzesień. Pokaż wszystkie posty

3 października 2016

Płot ("Chłopak z sąsiedztwa" Kasie West)

PREMIERA 12.10.2016

"Chłopak z sąsiedztwa" Kasie West
wyd. Feeria Young
rok: 2016
str. 341
Ocena: 5/6


Czasem poszukiwanie czegokolwiek mija się z celem. Czasem wszystko, czego pragniemy i potrzebujemy znajduje się tuż za mitycznym płotem.
Zwykle nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele posiadamy, póki tego nie stracimy. Jednak gdy już upadniemy, to czy podnosząc się będziemy w stanie odzyskać straconą szansę?

Charlotte Reynolds to… dziewczyna. Tak, w stu procentach dziewczyna. W zasadzie nie ma w tym stwierdzeniu nic niezwykłego, tylko czy ona na pewno się tak czuje? Od urodzenia dorastała z samymi chłopakami. Jedynym żeńskim odnośnikiem w jej życiu była matka, która zmarła, gdy Charlie miała sześć lat. Nic więc dziwnego, że dziewczyna nie tylko czuje się, ale też zachowuje jak chłopczyca.
W życiu Charlie poza rodzinom i przyjacielem liczy się tylko jedno – sport. Biegi, koszykówka, baseball – wszystko dobre. Nic jej nie jest straszne. Nawet szybka jazda samochodem. A może właśnie jej powinna się wystrzegać? Bo właśnie od szybkiej jazdy zaczynają się jej problemy. Mimo tego, a może właśnie dlatego, że jej tata jest policjantem, nie udaje jej się wyłgać od kolejnego mandatu. Ojciec nie kryje swojego wzburzenia i stawia twarde warunki. Charlie musi sama zarobić na te wydatki. Do tego musi odpracować wartość o jaką ojcu zostanie podniesiona składka ubezpieczenia auta. Dziewczyna jest załamana, w końcu dopiero co zaczęły się wakacje, na które miała tak wiele ciekawych planów. Teraz ze względu na pracę będzie musiała je zredukować. A może nie uda się jej znaleźć żadnego zarobku? Niestety, i ten plan spala na panewce – bo dorywcze zajęcie udaje się jej zdobyć w ciągu jednego przedpołudnia. Praca niby tylko kilka dni w tygodniu, ale przede wszystkim popołudniami. Z tego powodu Charlie nie może wieczorami biegać, a tylko odpowiednie zmęczenie fizyczne zapewniało jej noce bez koszmarów. I właśnie wtedy pojawia się rozwiązanie, czyli płot.

Chłopak z sąsiedztwa autorstwa Kasie West to bardzo fajna, wciągająca, a także mało skomplikowana powieść o dorastaniu i walce nastolatków z dręczącymi ich problemami. Historię Charlie czyta się z przyjemnością, a jedyną niewiadomą stanowią koszmary, które dręczą główną bohaterkę. Dziwiła mnie w zasadzie tylko jedna kwestia – podejście Charlie do własnych problemów. Dziewczyna jest naprawdę zżyta z rodzeństwem, i nikomu przez lata nie wspomniała o tym, że nie potrafi przespać spokojnie nocy. Bracia i przyjaciel też nigdy nie zastanawiali się, dlaczego ona tak wiele poświęca sportowi, również wieczorami. Charlie dopiero nocą, pod płotem, wyznaje z czym się od lat boryka. Ta nietypowa spowiedź pozostaje jednak tajemnicą jej i chłopaka z sąsiedztwa i nie ma szans wypłynąć za dnia.

Czy dziewczyna poczuje się kiedyś tak, jak każda jej rówieśniczka czuć się powinna? Czy zainteresuje się nią jakikolwiek chłopak? Czy dojdzie do tego, skąd biorą się jej senne koszmary? By znaleźć odpowiedź na te, oraz na inne pytania, koniecznie należy sięgnąć po najnowszą powieść Kasie West zatytułowaną Chłopak z sąsiedztwa. Gorąco polecam.

Sil



30 września 2016

Niewidzialni ("Coś świętego" Sarah Dessen)

"Coś świętego" Sarah Dessen
wyd. Harper Collins
rok: 2016
str. 384
Ocena: 5/6





Czasami ścieżki życia dziwnie się plączą, przenikają się, nachodzą na siebie i prowadzą nie tam, gdzie byśmy chcieli. Podążamy nimi bezwiednie, a gdy zaczynamy zastanawiać się, co się dzieje, nagle okazuje się, że jesteśmy w punkcie, do którego nigdy nie planowaliśmy dojść. Droga powrotna bywa żmudna i pracochłonna. Czasem w ogóle nie jest możliwe cofniecie się o kilka kroków i wrócenie do miejsca, w którym zbłądziliśmy. Zwykle podjęte przez nas decyzje odciskają się piętnem na nas samych oraz na naszych bliskich. Gorzej, gdy inni nie tylko nie mogą, ale i nie chcą zapomnieć nam naszych błędów z przeszłości. Jeszcze gorzej, gdy pokutujemy z powodu czyichś błędów. Jak z tym żyć?

Sydney Stanford jeszcze do niedawna żyła w bardzo komfortowych i cieplarnianych warunkach. Uwielbiała swojego starszego brata i była w niego wpatrzona jak w obrazek. Śledziła każdy jego krok, robiła to co on. Peyten był w centrum wszechświata, i to nie tylko jej, ale i ich rodziny, przyjaciół oraz zupełnie obcych ludzi. W związku z tym Syd była zwykle dla otoczenia niewidzialna. Nikt nie zwracał na nią uwagi. Nikt nic specjalnego od niej nie chciał. Dziewczyna do tego przywykła, może niezupełnie to akceptowała, ale jakoś z tym żyła. Wszystko zaczęło się zmieniać, gdy Peyton zaczął dość hulaszcze życie. Narkotyki i alkohol były na porządku dziennym. Do tego chłopak zaczął kraść, a przecież pochodził z dość zamożnej rodziny. Każda wpadka kończyła się przywiezieniem przez policję i odwykiem. Niestety, chłopak zwykle dość szybko wracał do poprzednich nawyków. Jednak ostatnie tego typu zamieszanie jakby coś poprzestawiało w jego priorytetach. Przestał szaleć. Niemal zaczął się zachowywać jak dawniej. Nawet pracę znalazł. Dwa dni przed końcem zwolnienia warunkowego coś w niego strzeliło. Po kolejnej dniówce wsiadł do auta i pojechał do kolegi, a tam się upił. Niestety, to mu nie wystarczyło. Po zakrapianej imprezie usiadł za kółkiem i udał się w drogę do domu. Niestety, nie było mu dane do niego dojechać. Zdarzył się tragiczny w skutki wypadek, który naznaczył nie tylko jego, ale i całą jego rodzinę.

Po wypadku i sprawie sądowej Sydney postanawia zmienić coś w swoim życiu – po pierwsze – zmian szkoły. To ma pomóc jej otrząsnąć się po tragedii. Czy tak faktycznie będzie? Czy dziewczyna wśród nowego otoczenia znajdzie to, czego potrzebuje? Czy będzie jej dane poznać właściwych ludzi? Czy w końcu stanie się widzialna? A może, tak jak brat, dość szybko wpadnie w złe towarzystwo? By się tego dowiedzieć, koniecznie należy sięgnąć po najnowszą powieść Sarah Dessen zatytułowaną Coś świętego.

Muszę przyznać, że ta książka nie od razu mnie do siebie przekonała. Przez pierwszych kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt stron poznawaliśmy historię Syd i jej brata, która, szczerze powiedziawszy, nie była zbyt ciekawie opowiedziana. Niby została dość zwięźle streszczona, ale równocześnie jakoś tak nieinteresująco o bardzo wymijająco. Dużo trzeba było sobie dopowiedzieć i zwracać uwagę później w trakcie lektury, bo dopiero wówczas odnajdowało się elementy układanki, której wcześniej wcale do końca nie odsłonięto.

Ogólnie powieść, oczywiście już po rozkręceniu, naprawdę mi się podobała. Była nie tylko ciekawa, ale i bardzo prawdziwa. Czasami, a w sumie do pewnego momentu nawet dość często, Sydney mnie denerwowała. Nie mówiła nikomu prawdy, urywała się w swojej skorupie jak ślimak. Na szczęście z biegiem czasu i stron to się zmieniło. I chyba przede wszystkim to mnie urzekło.

Coś świętego szczerze polecam. Warto.

Sil



28 września 2016

Bałagan drogą do klęski ("Skazani na zagładę? 15 sierpnia 1944. Sen o wolności a dramatyczne realia" Agnieszka Cubała)

"Skazani na zagładę? 15 sierpnia 1944. Sen o wolności a dramatyczne realia" Agnieszka Cubała
wyd. Bellona
str. 355
Ocena: 4,5/6


Jakoś tak jest, że 15 sierpnia jest datą wyjątkową w naszej historii. Na ten dzień przypadają trzy wielkie wydarzenia. Po pierwsze święto Wojska Polskiego, po drugie rocznica cudu nad Wisłą z roku 1920 i na sam koniec święto Matki Boskiej Zielnej i Matki Boskiej Zwycięskiej (nawet nie wiedziałem, że są dwie). Dzięki pasjonatce Powstania Warszawskiego pani Agnieszce Cubała dowiadujemy się, że była to data przełomowa również w trakcie Powstania Warszawskiego. Na 355 stronach swojej najnowszej książki pod tytułem "Skazani na zagładę? 15 sierpnia 1944. Sen o wolności a dramatyczne realia" autorka przedstawia wydarzenia dziejące się w poszczególnych dzielnicach Warszawy i trochę dalej. Tak dobrze zrozumieliście. Cała książka jest o tym jednym, jedynym dniu. Niektóre książki o całym Powstaniu Warszawskim są o połowę krótsze. Na tych wszystkich stronach znajdziemy olbrzymią ilość unikatowych zdjęć, mapy, przedruki plakatów, wycinki gazet, a przede wszystkim przeczytamy relacje światków wydarzeń, przemyślenia oraz wypowiedzi ludzi istotnych dla Warszawy. Te wszystkie materiały źródłowe już same w sobie, zebrane w jednym miejscu są cenne, a do tego autorka bardzo celnie i kompleksowo je komentuje oraz wyciąga wnioski, które bardzo wiele wyjaśniają.

Ta książka ma naprawdę w sobie wszystko co przyciąga moją uwagę i zapewne uwagę wielu kupujących "oczami". Twarda, porządna okładka wpisująca się w patriotyczną modę. Liczne ilustracje, zdjęcia, mapy i tym podobne. Do tego należy dodać przystępny język. Same zalety, a jednak coś nie zagrało. Otóż długo przy czytaniu czułem się zagubiony. Często zdarzało się tak, że ilustracje stawały się przerywnikiem jakiegoś akapitu, myśli w tekście. Po zapoznaniu się z grafikami powrót do przerwanej myśli był dla mnie trudny. Może się tylko czepiam, bo jestem słaby w te klocki, ale musiałem się tym podzielić.

Wraz z każdą kolejną książką o Postaniu Warszawskim mój obraz tego wspaniałego zrywu wyzwoleńczego zmienia się bardzo diametralnie. Zwykli szeregowi powstańcy i cywile to najprawdziwsi bohaterzy. Zupełnie inaczej podchodzę do dowódców tego powstania i "Skazani na zagładę? 15 sierpnia 1944. Sen o wolności a dramatyczne realia" tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu. Dowódcy wiele miesięcy, a nawet lat planowali powstanie, a wybuchło w najmniej odpowiednim momencie i to przy braku wsparcia jakichkolwiek sojuszników, ba nawet przy bardzo niesprzyjających warunkach. Nie ma zaplanowanych źródeł i sposobu dostaw dla walczącej armii w odciętym mieście. Zachodni alianci o wybuchu powstania dowiadują się w dniu 1 sierpnia. Polski rząd na uchodźctwie żąda od Anglików zapewnienia dostaw lotniczych już i natychmiast i to w czasie, gdy Polska została rok wcześniej oddana w strefę wpływów ZSRR. Naiwnie dowódcy liczyli na pomoc i wsparcie armii czerwonej, mimo iż mieli informacje, że ta zwalcza oddziały AK. Ci sami ludzie byli zaskoczeni, że dowództwo lotniczych operacji specjalnych wykonało 15 sierpnia ostatni lot nad Warszawę z powodu strat wynoszących około 30% i niewielkiej efektywności tych lotów. Dodatkowo Armia Krajowa nie była w stanie dostać się do walczącej Warszawy mimo licznych i krwawych prób. Rozpaczliwy i nieprzemyślany rozkaz nakazujący marsz na odsiecz Warszawie bardzo szybko został odwołany, bo straty w chaotycznie kierujących się do stolicy oddziałów były olbrzymie. Ktoś po prostu nie przewidział wcześniej takiej operacji i potem wyszło jak wyszło. Zastanawiające jest to, że w walczącej Warszawie był olbrzymi niedobór broni i amunicji, ale niemal natychmiast miasto zostało zalane prasą powstańcza na którą składało się co najmniej 150- 180 czasopism i periodyków. Naprawdę zastanawiam się jak tacy ludzie zostali dowódcami? Mam nadzieję chociaż, że na ich błędach uczą się kolejne pokolenia generałów polskiej armii. Mam nadzieję, że lektura tej książki pozwoli wam wysunąć swoje własne wnioski, a może utwierdzi was w waszych przekonaniach lub diametralnie zmieni wasze podejście do Powstania Warszawskiego. Bardzo interesujące jest to jak jeden dzień w walczącym mieście rozjaśnia wszystkie dalsze następstwa i przyczyny klęski powstania.


Artur Borowski

23 września 2016

Miejsce na miłość robi ból ("Bez winy" Mia Sheridan)

PREMIERA 28.09.2016

"Bez winy" Mia Sheridan
wyd. Otwarte
rok: 2016
str. 418
Ocena: 5/6



Na Bez winy przyszło mi chwilę poczekać. Nie dlatego, że nie udało mi się jej przeczytać przed premierą – co to, to nie. Ale to, czy w ogóle będę ją czytać – stało dość długo pod znakiem zapytania. Na szczęście przyszedł dzień, w którym nie tylko poinformowano mnie, że będę miała możliwość jej recenzowania, ale i od razu otrzymałam niezbędny plik. I tak oto, niezwłocznie po zakończeniu poprzedniej lektury, zaczęłam zapoznawać się z najnowszym dziełem Mii Sheridan.

Kira Dallaire od roku się ukrywa. Unika znajomych ludźmi, a w szczególności ojca, który rok wcześniej zmienił jej życie w piekło. Teraz, po jej powrocie z Afryki zanosi się na powtórkę z rozrywki. Za wszelką cenę chce, by dziewczyna tańczyła jak on jej zagra. Ona jednak nie ma zamiaru się z tym godzić. Chce powiedzieć głośne nie, ale nim wybrzmi ono z jej ust, planuje zabezpieczyć swoje tyły. Do tego jednak potrzebuje wsparcia. Jedyna nadzieja w babci, a raczej w majątku, który zostawiła jej w spadku. Nie ma jednak łatwej drogi do tej fortuny. Jedna – wiek, jest nie do przyspieszenia. Druga – ślub, jest niemal niemożliwa do realizacji. W końcu, by wyjść za mąż, trzeba mieć za kogo. A Kira ewidentnie nie ma. Niby może poszukać męża z ogłoszenia, ale czy to wyjście z sytuacji? Nie za bardzo. Na szczęście, niemal jak gwiazdka z nieba, spada jej w banku ON. Przystojny i ewidentnie skrzywdzony przez życie. Ale nie tylko przez życie… ON – Grayson Hawthorn. Tylko, czy mężczyzna przystanie na nietypową propozycję? Czy da wiarę historii, którą opowie mu Kira. Czy zdecyduje się poświęcić kilka miesięcy swojego życia, by zacząć wszystko od nowa? By się tego dowiedzieć, koniecznie należy sięgnąć po przez wielu wyczekiwaną powieść, jaką jest Bez winy, autorstwa Mii Sheridan.

Powiem szczerze, z jakiegoś (zupełnie niezrozumiałego dla otoczenia i mnie samej) powodu, wymyśliłam sobie, że Bez winy jest kontynuacją Bez słów. Długo utwierdzałam się w tym przekonaniu, z niecierpliwością oczekując premiery tej książki. Zastanawiałam się, których bohaterów autorka weźmie na celownik. Co wymyśli. Jak to opisze. Podczas gdy ja roiłam sobie te niestworzone historie ogół mojego blogerskiego otoczenia dobrze wiedział, że te dwie powieści, poza autorką, nie mają nic ze sobą wspólnego. Dobrze chociaż, że zostałam uświadomiona jeszcze przed rozpoczęciem czytania. Mimo wszystko szkoda, że powieść jednak nie była kontynuacją Bez słów. Nie mówię, że była zła, ale ja bym chętnie przeczytała kolejną część. Bo Bez winy, to zdecydowanie zupełnie inna bajka. Inna historia. Inne podejście do tematu. Nawet (w mojej opinii) nieco gorsza niż Bez słów. Nie wciąga tak mocno. Nie intryguje tak bardzo. Nie budzi takiej obsesji, jaką budziło we mnie Bez słów. W związku z tym czytało mi się ją odrobinę gorzej, a co za tym i odrobinę dłużej niż poprzednią powieść autorki. Akcja rozwijała się w spodziewanym przez czytelnika kierunku. Oczywiście nie brakowało zwrotów akcji, ale nie powalały one na kolana, nie ścinały krwi w żyłach i nie budziły we mnie takich emocji, jakich się spodziewałam. Zakończenie było piękne, ale jednak dość przewidywalne.

Nie chcę by ktoś pomyślał, że ta książka mi się nie podobała. Bo podobała się. Ale nie dorównała poprzedniej. Może gdybym przeczytała ją przez poprzednią, moje odczucia byłyby inne. A tak, pozostaje mi tylko powiedzieć, że Bez winy to bardzo fajna książka, godna uwagi tej jesieni. Zachęcam.

Sil


12 września 2016

Międzywymiarowa nauczka ("Taniec w ogniu" Josephine Angelini)

"Taniec w ogniu" Josephine Angelini
seria: Próba ognia
tom: II
wyd. Jaguar
rok: 2016
str. 488
Ocena: 4,5/6

Dokładnie rok temu czytałam Próbę ognia. W sumie sama nie byłam tego świadoma, póki nie przypomniał mi o tym portal społecznościowy. Zasadniczo to nawet dość fajne uczucie, gdy okazuje się, że coś jest tak cykliczne. I to przez przypadek. Ciekawe…

Lily i Rowan uciekając ze świata przepełnionego magią i wszędobylskimi Splotami trafiają do rzeczywistości dużo bardziej znanej jej niż jemu. Ciało dziewczyny jest w opłakanym stanie po dość długim przebywaniu w stosie. Na szczęście dość szybko zostają odnalezieni przez mamę i siostrę Lily, dzięki czemu Rowan niemal niezwłocznie może przystąpić do leczenia swojej wiedźmy. Nie jest to jednak zadanie łatwe, ze skóry czarownicy nie zostało już praktycznie nic, musi więc wyhodować ją od nowa i nanieść na ciało, a te musi ją przyjąć. Jak się można było spodziewać, gdy Lily przebywała w świecie równoległym, u niej w domu czas nie stał w miejscu. Co więcej, nieobecność dziewczyny nie przeszła niezauważona. W jej poszukiwania zostało wplątane FBI. Prześladowano zarówno jej matkę jak i ojca. Najbardziej jednak oberwało się Tristanowi, w końcu to chłopak widział ją jako ostatni. Przyjaciele krzywo na niego patrzyli, nie mógł jeździć na rozmowy kwalifikujące na studia, bo zabroniono mu opuszczać stan, przez co jego plany związane ze studiami medycznymi zostały definitywnie przekreślone. Gdy jego przyjaciółka i równocześnie miłość jego życia niespodziewanie wraca do Salem, koniecznie chce się z nią zobaczyć. Niestety, stan jej zdrowia oraz Rowan, na to nie pozwalają. Czy Tristan przełknie tę gorzką pigułkę? Czy Lily dojdzie do siebie? Czy dziewczynie uda się uwolnić od bardzo przenikliwej agentki FBI? Czy Tristan przebaczy jej to nagłe zniknięcie i całe zamieszanie, jakie spowodowała w jego życiu? Czy Rowan odnajdzie się w nowej rzeczywistości? Czy serce Lily będzie dość pojemne, by pomieścić ich obu? By się tego dowiedzieć, koniecznie należy sięgnąć po najnowszą powieść Josephine Angelini zatytułowaną Taniec w ogniu.

Historia Lily, Rowana i Tristana jest bardzo ciekawa i osadzona przez autorkę w bardzo ciekawych realiach. Niestety, Taniec w ogniu nie do końca przypadł mi do gustu. Dość długo czytałam tę powieść i wbrew temu, co zwykle przytrafia mi się w takich przypadkach, czytało mi się coraz gorzej, zamiast coraz lepiej. Mam wrażenie, jakby autorka odrobinę zaprzepaściła potencjał, jaki tkwił w tej opowieści. Bo pomysł jest świetny i jego przedstawienie w Próbie ognia wypadło o wiele lepiej niż w Tańcu w ogniu. Często tak bywa, że kolejne części cyklu nie utrzymują poziomu. Mam jednak nadzieję, że autorka się poprawi i w kolejnej odsłonie będzie już o wiele lepiej. Bo oczywiście całość skończyła się w taki sposób, że teraz mam ogromną ochotę na poznanie dalszych losów bohaterów.

Mimo pewnych obiekcji zachęcam was do lektury serii Próba ognia wraz z jej drugim tomem zatytułowanym Taniec w ogniu.


Sil

6 września 2016

Krok do przodu ("Przekroczyć granice" Katie McGarry)

"Przekroczyć granice" Katie McGarry
wyd. Muza
rok: 2016
str. 496
Ocena: 5/6



Czasem jedyna rzecz, której pragniemy i której mieć nie możemy okazuje się być tą samą. Wówczas naprawdę trudno żyć i rozumieć to, co się wokół nas dzieje. Bo jak zaakceptować niesprawiedliwość losu? Jak przyjmować kolejne baty od życia równocześnie wciąż podążając obraną ścieżką z uśmiechem na twarzy? Niestety, nie każdy potrafi się kamuflować. Nie każdy, nie oznacza zaliczenia do tej grupy wszystkich. Bo są na świecie takie jednostki, którym tajenie własnych odczuć wchodzi głęboko w nawyk. A gdy już zacznie się je ukrywać, to niesamowicie trudno nauczyć się je ujawniać.

Echo Emerson ma niemal osiemnaście lat i już zdążyła stracić niemal wszystkimi których kochała. Straciła również szacunek i wiarę w siebie. Od jakiegoś czasu jej ciało jest poorane bliznami. To chyba jednak nie jest najgorsze, bo bardziej od ciała, ma okaleczoną duszę. Jest pod stałym nadzorem psychologa klinicznego, a to wszystko dlatego, że wyparła że wspomnień jeden jedyny dzień. Dzień w którym wszystko się zmieniło. Dzień w którym była o włos od śmierci.

Mijają ferie świąteczne, Echo wraca do szkoły, a wraz z nastaniem nowego roku przychodzi czas na zmianę terapeuty. Niestety wraz z tą sytuacją w życiu Echo zachodzi bardzo wiele zmian. Bezskutecznie próbuje skontaktować się z matką. W trakcie ferii dziewczyna obiecuje przyjaciółce, że spróbuję stać się choć odrobinę bardziej towarzyska, taka jak dawniej. Do tego podstępem zostaje zmuszona do udzielania korepetycji jakiemuś opornemu uczniowi. Niestety, jak się okazuje uczeń nie jest tak oporny jak się spodziewała, a do tego niekoniecznie należy do uprzejmych. Czy takie zachowanie Noah to tylko poza? A może jest wredny z natury? By się tego dowiedzieć koniecznie musicie sięgnąć po książkę Katie McGarry zatytułowaną Przekroczyć granice.

Nie od razu udało mi się wczuć w tę książkę. Nie od razu się w niej zatopiłam. Ale, tu oddam jej pole, stało się to dość szybko. Już po kilku rozdziałach wiedziałam, że czytać będzie się bardzo dobrze, a nawet świetnie. Bo historia dwójki bohaterów nie tylko wciągała, ale i zachwycała, przerażała i wzruszała. Pod koniec miałam obawiałam się, że całość skończy się nie tak, jakbym tego pragnęła. I powiem Wam, że choć obawiałam się, że tak będzie, to nie czułam przerażenia takim potoczeniem się spraw. Mam jakieś takie przeświadczenie, że niekoniecznie szczęśliwe zakończenie jest zawsze dobrym zakończeniem. Że czasem rzeczy powinny potoczyć się swoim, niekoniecznie usłanymi różami, drogami. Nie mówię, że tak się kończy tak powieść. Nie mówię również, że ta książka kończy się nie tak, jak chciałam. Albo, że zakończenie jest dokładnie takie, jakiego pragnęłam. Wiem, pokręcone to. Cóż jednak mogę powiedzieć, skoro Przekroczyć granice również jest pokręcone?

Według mnie tej pozycji niewiele brakuje do doskonałości. Jest naprawdę bardzo dobra i zdecydowanie polecam wam jej lekturę.


Sil


6 października 2015

Bookowo 9/2015 (30)

W tym miesiącu z małym poślizgiem, ale... lepiej późno niż wcale. Stosik wrześniowy.


We wrześniu było skromnie, tylko kilka pozycji. Na dzień dzisiejszy już tyle przywędrowało do mnie w październiku :) 

Wstyd - Rachel Van Dyken (Feeria Yoiung) oczywiście już przeczytana :) [RECENZJA]
Konkurs - Julie Murphy (Amber) recenzja wkrótce
Umrzeć po raz drugi - Tess Gerritsen (Albatros). Jedna z moich ulubionych autorek, mam nadzieję, że wkrótce uda mi się ją przeczytać :)
Eleonora & Park - Rainbow Rowell (Otwarte). Do recenzji od księgarni Matras. Wkrótce będę czytała :) 
W sieci umysłów - James Dashner (Albatros).
Klejnot - Amy Ewing (Jaguar). Ja już po lekturze, recenzja miała ukazać się wczoraj, ale jak to ze mną bywa - zapomniałam ustawić post :( Recenzja będzie jutro :) 

Coś wpadło wam w oko? Coś polecacie? Coś odradzacie? 

2 października 2015

Moc ("Tajemny ogień" C.J. Daugherty, Carina Rozenfeld)


PREMIERA 19.10.2015

"Tajemny ogień" C.J. Daugherty, Carina Rozenfeld
tom: I
cykl: Tajemny Ogień
wyd. Otwarte
rok: 2015
str. 392
Ocena: 5,5/6

I can't sleep, 'cause it's burning deep inside
Like gasoline, on fire running wild
No more fear, 'cause I'm getting closer now
So unreal, but I like it anyhow 1)

Wciąż jeszcze mam przyspieszony oddech. Czuję się, jakbym przebiegła wiele kilometrów bez wytchnienia. Bez wody. Bez przystanku. Biegłam, by w końcu znaleźć się na mecie, a gdy do niej dotarłam, okazało się, że to tylko pierwszy etap triatlonu. Nie wiem, skąd wezmę siły na pozostałe konkurencję, ale teraz pewna jestem jednego - na pewno chcę wziąć w nich udział!

Taylor Montclair z pozoru jest niczym niewyróżniającą się siedemnastoletnią uczennicą liceum prowincjonalnego Woodbury. Pragnie tylko jednego - pójść w ślady dziadka i dostać się na Oksford. Żeby tego dokonać musi się naprawdę dużo uczyć, no i udzielać społecznie. Liczy się każdy punkt, a dziewczynie cały czas się wydaje, że ma ich za mało. Kiedy więc nauczyciel francuskiego, pan Finlay, zmusza ją do internetowych korepetycji, nie może zrobić nic innego, jak się zgodzić. Tak oto staje przed wyzwaniem - ma popracować z pewnym francuzem nad jego angielskim. Tay nie uśmiecha się ta perspektywa, ale jak mus, to mus. Pisze więc maila do tego całego Sachy i ma nadzieję, że ten idiotyczny układ nie będzie trwał zbyt długo. Niestety, chłopak jest oporny i absolutnie nie ma ochoty na wirtualne lekcje z obcą dziewczyną. Szczególnie, że z angielskim nie ma absolutnie żadnego problemu. W końcu jego ojciec była Anglikiem. Na co mu więc te dodatkowe zajęcia? Po co mu jakiekolwiek zajęcia, skoro nie będzie mu dane wykorzystać zdobytej wiedzy w przyszłości? Coś jednak sprawia, że Sacha odpowiada na maila Tay i tak zaczyna się właśnie Tajemniczy ogień.

Książki Daugherty działają na mnie wprost nieprawdopodobnie. Poruszają mnie poziomie, do którego wielu autorów nie jest w stanie dosięgnąć. Gdy czytam powieści C.J. czuję nie tyle dreszczyk emocji, co miejscami paniczne przerażenie. Niby to książki dla młodzieży, ale chyba żaden dorosły czytelnik nie powinien mieć nic przeciwko przeczytaniu jej książek. Są naprawdę na bardzo wysokim poziomie.

Tajemny ogień C.J. Dougherty napisała razem z Cariną Rozenfeld, i choć wcześniej nie miałam przyjemności przeczytać, to w powieści czuć powiew zupełnie innego stylu. Bardzo dobrego stylu. Książka nie jest więc zwyczajnie dobra, czy też bardzo dobra. Jest niesamowicie niezwykła. Zagnieżdża się w najdalszych zakamarkach mózgu i przypomina o sobie w najmniej odpowiednich momentach. Tajemny ogień czyta się rewelacyjnie. Już od pierwszych zdań wiadomo, że ma się w ręce znakomitą pozycję i że trudno będzie się od niej oderwać. Czytelnik wciąż się zastanawia, czym jeszcze autorki zaskoczą. Czy bohaterowie znajdą rozwiązanie bardzo skomplikowanej łamigłówki? Czy odnajdą siebie w odpowiedni czasie i miejscu? Ja już to wiem i szczerze przyznam, że chcę wiedzieć więcej. I to teraz, zaraz, a nie za ileś tam miesięcy czy tam. Tajemny ogień zawładnął mną kompletnie i długo będę żyła historią Taylor i Sachy. A to przecież, dopiero wstęp do czegoś większego. Zdecydowanie zachęcam, ba przymuszam do przeczytania tej powieści.

Sil


1) Within Temptation - Faster

30 września 2015

Błyszczeć ("Skazani" Alice Hill)


"Skazani" Alice Hill
tom: I
cykl: Przed czasem
wyd. Novae Res
rok: 2015
str. 584
Ocena: 4,5/6


It's shaking the sky
And I'm following lightning,
I'll recover if you keep me alive.
Don't leave me behind.
Can you see me, I'm shining?
And it's you that I've been waiting to find.1)

Dlaczego ten kursor tak mruga? Jakby krzyczał na mnie. A ja nie lubię, jak się na mnie krzyczy!

Jak dawno skończyło się dawno, dawno temu? Ile minęło czasu, od wtedy do teraz? Do kiedy owe teraz będzie trwać?

Skazani przeleżeli na mojej półce ładnych kilka miesięcy. Od początku miałam nieziemską wręcz ochotę na przeczytanie tej powieści. Wiedziałam, że to, co autorka w niej zawarła, powinno idealnie wpasować się w moje upodobania. Nieco mi jednak zrzedła mina, gdy książka już do mnie dotarła. Niemal 600 stron mnie przeraziło. Ja się pytam - o co chodzi? Zaglądam do środka - czcionka raczej niewielka, więc nikt na siłę powieści nie przepełniał. Zerkam na okładkę, a na niej wielkimi literami, że to dopiero pierwszy tom. Poczułam się ugotowana. Może nawet rozgotowana. Bo czytanie opasłych tomów mi jakoś nigdy nie wychodziło. Skazani pojechali ze mną na wakacje do Chorwacji. Planowałam się za nich zabrać na wstępie, by przed powrotem skończyć. Niestety, i na wczasach ochota na przeczytanie powieści Alice Hill nie przyszła. Na szczęście, po wakacjach człowiek się restartuje. Tak zrestartowałam się i ja, co zaowocowało sięgnięciem po Skazanych.

Thilli Carroll przez lata trzymana była przez matkę pod kloszem. Kobieta posłała ją do katolickiej szkoły, do której uczęszczały tylko dziewczęta. Niestety, Thilli nie zyskała tam przyjaciół, a nauczycielki - zakonnice, wręczą ją nienawidziły. Dziewczyna jednak starała się nie wchodzić nikomu w drogę. Wszystko jednak zmieniło się, gdy jedna z uczennic obraziła nie tylko ją, ale i jej matkę. Choć doszło tylko do ostrej wymiany zdań, Thilli została osądzona za bójkę i zawieszona w prawach ucznia. Nie zdążyła nawet poinformować o tym matki, bo gdy dotarła do domu, ta już nie żyła. To oczywiście dopiero wstęp do powieści Alice Hill.

Oj, długo się ta książka rozkręcała. Będę z wami brutalnie szczera - niewiele brakowało, a nie przeczytałaby jej. Pierwsze sto stron, to dramat. Ale nie taki dramat, który mamy ochotę przeczytać, wręcz przeciwny. Istna tragedia, wlekąca się bez jakiejkolwiek perspektywy. Czytasz stronę, a jakbyś ich setkę przeczytał. Ja już po kilku zdaniach czułam się zmęczona. No i książka lądowała na stoliku. Kiedy już byłam u kresu wytrzymałości i naprawdę powiedziałam sobie, że to ostatnia szansa Skazanych, coś się odkorkowało i czytałam do bladego świtu. Nie mogłam się oderwać, a potem cały dzień w pracy czekałam, aż przyjdzie czas powrotu do domu i kontynuowania lektury. Oczywiście dalej też nie było idealne, ale poprawa była odczuwalna. I to o jakieś kilkaset procent.

Ogólnie, oczywiście pomijając wstęp (który koniec końców okazuje się dość istotny), Skazani to wciągająca i interesująca powieść, zawierająca w sobie nuty dramatu, thrillera, romansu oraz powieści z gatunku paranormal. Może więc nie z powalającym entuzjazmem, a polecam tę powieść.

Sil

1) Years & Years - Shine


Baza recenzji Syndykatu ZwB

28 września 2015

Grzechy przeszłości ("Wstyd" Rachel Van Dyken)


"Wstyd" Rachel Van Dyken
tom: III
cykl: Zatraceni
wyd. Feeria Young
rok: 2015
str. 360
Ocena: 5/6


I used to think that I could not go on
and life was nothing but an awful song
But now I know the meaning of true Love
I'm leaning on the Everlasting Arms.
If I can see it
then I can do it
If I just believe it
there's nothing to it  1)

Czasem w naszym życiu przychodzi taki moment, że nie pozostaje nam nic innego, jak ukryć się w najciemniejszym i najdalszym zakamarku. Dzieje się coś, co nas dobija, przygniata do ziemi i nie pozwala oddychać. Czy należy się z tym pogodzić i odciąć dopływ tlenu? A może jednak należy z całych sił gryźć, bić i kopać, by odzyskać świeże powietrze?

Lisa, tak jak jej przyjaciele - Wes i Gabe ma swoją mroczną stronę, której nie chce przed nikim odkrywać. Gabe wie o niej naprawdę wiele, ale i tak nie tyle, by móc powiedzieć, że zna jej przeszłość. Przeszłość, przed którą Lisa się nie tylko ukrywa, ale o której chce zapomnieć. Niestety, w skutek niefortunnego zbiegu okoliczności jej fotografia zostaje upubliczniona, a koszmar przeszłości wraca. Wracają pogróżki i stalkerzy, a w końcu i to, co dziewczyna chce wymazać z pamięci. Jej mroczna strona. Na domiar złego wraz z rozpoczęciem nowego semestru na uczelni, pojawił się w jej planie zajęć przedmiot, który od pierwszych zajęć spędzał jej sen z powiek. Nie ze względu na trudność, czy też tematykę - ze względu na osobę prowadzącego. Doktor Blake od pierwszego spotkania ma do niej ewidentną awersję. Jasne, spóźniła się na zajęcia, ale przecież nie z własnej winy! Czy to powód, by profesor traktował ją tak podle i okropnie? Czy naprawdę jednorazowa niepunktualność może zrujnować jej ocenę z tych zajęć? Czy takie niewielkie potknięcie może wpłynąć na to, jak ludzie ją postrzegają? Zrujnować opinię Lisy? Bo przecież ona od lat walczy o to, by nikt nie kojarzył ją z tą osobą, którą była dawniej...

Trylogia Zatraceni mi zdecydowanie przypadła do gustu. Znakomicie czytało się każdą część, a Wstyd w szczególności. Całość przedstawiona jest oczywiście z perspektywy dwójki bohaterów: pokiereszowanej przez przeszłość Lisy i szukającego prawdy Tristana. Ta dwójka styka się ze sobą i rozpętuje się między nimi huragan emocji. Nieustannie towarzyszy im napięcie i czuć, że coś wisi w powietrzu, a przecież są dla siebie zakazanym owocem - uczniem i nauczycielem. Do tego łączy ich przeszłość, choć Lisa nie jest tego świadoma. Czy parze uda się pokonać przeciwności losu? By się tego dowiedzieć, koniecznie należy przeczytać Wstyd.

Powieść czyta się znakomicie. Oczywiście miejscami odnosi się wrażenie odrealnienia, ale nie jest to nagminne i przytłaczające. Wręcz przeciwnie sprawia to, że powieść robi się odrobinę nieziemska. Trudno się od Wstydu oderwać, ja siedziałam z książką cały dzień, choć miałam zupełnie inne plany. Książki Rachel Van Dyken wciągają i pozostawiają po sobie niezacieralny ślad. Są wspaniałe i znakomite. Zdecydowanie godne polecenia.

Sil

1) R.Kelly - I believe I can fly


Baza recenzji Syndykatu ZwB

25 września 2015

Pięść czarownicy ("Próba ognia" Josephine Angelini)


"Próba ognia" Josephine Angelini
tom: I
cykl: Próba ognia
wyd. Jaguar
rok: 2015
str. 528
Ocena: 5/6

Sam na sam
Z samotnością twarzą w twarz
Ciebie nie ma
Został żal
I niedopowiedzenia
Na dnie zmarzniętego serca
Obok leży twoja łza
Sam na sam 1)

Jesteś w tłumie, ale sama.
Żyjesz, ale wciąż ci się wydaje, że to nie twoje życie.
Chcesz być kimś więcej, ale inni wciąż cię stopują.
A gdyby tak znaleźć się gdzie indziej? Tu, ale jednak gdzie indziej? Czy to w ogóle możliwe?

Lily Proctor z Salem jest chora. Poważnie chora. Niestety, nikt nie wie na co i dlaczego. Chodzenie od lekarza do lekarza i od drzwi do drzwi już dawno przestało skutkować. Lekarze rozkładają ręce i nie dają nadziei. Z Lily jest i będzie coraz gorzej, a w końcu zgaśnie. Wcześniej jednak zapłonie, bo jej choroba to jakaś przedziwna alergia, objawiająca się przede wszystkim podwyższoną temperaturą. Dziewczyna gorączkuje cały czas, 39 stopni Celsjusza to dla niej codzienność, ale w dramatycznych chwilach sięga ona 42 kresek. Najbliżej Lily jest jej przyjaciel - Tristan Corey, który był przy niej od najmłodszych lat. Był, ale jednak nie tak, jakby tego ona pragnęła. Bo kiedy ona wyobraża sobie, że on przyciąga ją do siebie z pasją, w rzeczywistości Tristan poklepuje ją po ramieniu jak najwierniejszą przyjaciółkę. Gdy ona pragnie namiętnego pocałunku, on odbiera telefon i... zmywa się do kolejnej damskiej zdobyczy. Być może to za dużo, by powiedzieć, że Tristan do męska dziwka, ale jednak skacze z kwiatka na kwiatek, a uczucia dziewczyn, które właśnie mu się oddały za bardzo go nie bolą. Ważna jest jego przyjemność i tyle. Wszystko jednak zmieniło się kilka dni wcześniej, kiedy to Lily została przez Tristana pocałowana. Nic tego nie zwiastowało, ale dziewczynę niezwykle ucieszyło. Tylko... czy Tristan ma zamiar się ustatkować? Czy ma zamiar związać się ze swoją najlepszą przyjaciółką? A może już żałuje tego namiętnego całusa i ma zamiar zrobić wszystko, by zniechęcić do siebie Lily? By sie tego dowiedzieć, koniecznie musicie sięgnąć po pierwszą cześć trylogii Josephine Angelini, czyli po Próbę ognia.

Tak jak się spodziewałam - książka mnie zachwyciła. Co prawda kiedy ją zamawiałam, nie miałam pojęcia, że to ma być seria, ale byłam tego świadoma, gdy rozpoczynałam lekturę. I powiem wam jedno - jestem niezmiernie zawiedziona, że jeszcze nie ma drugiej części, bo baaaardzo bym chciała już ja przeczytać. No ale niestety - chcieć i móc to dwie różne rzeczy.
Zauroczyła mnie postać Lily, a to, co działo się w powieści niezmiernie mnie zauroczyło. Często jest tak, że trafiam naprawdę na fenomenalną powieść, która jednak bardzo długo się rozkręca i nim dojdzie się do sedna, to człowiek jest już książką zmęczony. A może być ona naprawdę wartościowa. W przypadku Próby ognia tak jednak nie jest. Akcja rozkręca się błyskawicznie i wciąga czytelnika od pierwszych napisanych przez autorkę zdań. Powieść Josephine Angelini jest zdecydowanie godna polecenia.

Sil

1) Szymon Chodyniecki - Sam na sam


21 września 2015

Ani chwili do stracenia ("Kiedy cię poznałam" Cecelia Ahern)


"Kiedy cię poznałam" Cecelia Ahern
wyd. Akurat
rok: 2015
str. 416
Ocena: 4,5/6


Starasz się.
Rozwijasz.
Rozkręcasz biznes jak się da.
Sprzedajesz.
Zaczynasz od nowa.

Jasmine Butler może nie ma wszystkiego, ale na pewno ma to, co chce. Jest bardzo inteligentną trzydziestoletnią kobietą, przed którą świat stoi otworem. Jej ambicje napędzają jej karierę. Ma milion pomysłów na minutę i stara się zrealizować je jak najlepiej potrafi. Doprowadza swoją koncepcję do perfekcji i... sprzedaje z dostatecznym zyskiem. Wilk jest syty i owca cała. Oczywiście do czasu, kiedy Jasmin wchodzi w spółkę z Larrym i zakłada Idea Factory. Firma odnosi gigantyczny sukces, rozwija się i w końcu, zdaniem Jasmine - jest gotowa by opuścić gniazdo, czyli należy ją sprzedać. Jedynym problemem jest Larry i jego zgoła odmienne zdanie. Dla niego Idea Factory to nie tylko dziecko, ale i całe życie. Dom. A domu człowiek się nie pozbywa. Kiedy więc ona naciska, on ją zwalnia i ... wysyła na roczne wczasy ogrodnicze. Jasmine wydaje się, że jej życie się właśnie skończyło, a tak naprawdę... właśnie się zaczęło.

Nie wiem jak to jest, ale ja zawsze trafię nie do końca w to, co zaplanowałam. Chodzi mi oczywiście o typ literatury, po którą w danym momencie sięgam. Wzdychałam, gdy oglądałam PS kocham cię. Płakałam, gdy oglądałam Love, Rosie. Obie pragnęłam przeczytać - jeszcze się nie udało. Ale kiedy natrafiła się okazja przeczytania Kiedy cię poznałam - niezmiernie się ucieszyłam. W końcu miałam poznać styl wspaniałej Ceceli Ahren i rozpłynąć się w jej zagmatwanych dramatycznych romansach. Czekałam więc  z utęsknieniem na tę wszechogarniającą miłość. Pewnie już się domyślacie, że raczej nie na nią trafiłam, albo raczej - nie tylko na nią. Książka opowiada o chorobie Downa. O porzuceniu. O niezdrowej i niechcianej miłości. O samotności. O uzależnieniu. Kiedy cię poznałam co cudowna powieść o życiu.

Jedno jest pewne, Cecelię Ahren naprawdę dobrze się czyta. Co prawda powieść jest miejscami przegadana, bohaterka dość dużo rozmyśla, a wszystkie pokrętne myśli kieruje ku swojemu sąsiadowi, którego szczerze nienawidzi. Do czasu.

Kiedy cię poznałam zdecydowanie warto przeczytać. Zachęcam.

Sil




16 września 2015

Miłość bez końca ("Chodząca katastrofa" Jamie McGuire)Chodząca katastrofa" Jamie McGuire



"Chodząca katastrofa" Jamie McGuire
tom: II
cykl: Piękna katastrofa
wyd. Albatros
rok: 2015
str. 496
Ocena: 5/6

You and me, we used to be together
Every day together, always
I really feel that I'm losing my best friend
I can't believe this could be the end
It looks as though you're letting go
And if it's real, well I don't want to know

Don't speak, I know just what you're saying
So please stop explaining
Don't tell me 'cause it hurts
Don't speak, I know what you're thinking
I don't need your reasons
Don't tell me 'cause it hurts1)

W ubiegłym roku przegapiłam premierę Pięknej katastrofy, musiałam więc na wiosnę zaopatrzyć się w egzemplarz sama. Książkę zakupiłam i ekspresowo wzięłam się do lektury, świadoma tego, że w sierpniu ma się pojawić druga część. Chwilę poczekałam i już mogłam sięgnąć po Chodzącą katastrofę. Tylko... znacie mnie przecież. Jak myślicie, przeczytałam jej zapowiedź? Wiedziałam o czym ma być? Czyim obrazem rzeczywistości ma być? Oczywiście, że nie. I tak oto rozpoczęłam lekturę powieści... którą właśnie co odłożyłam na półkę. Tylko z drugiej strony, bo tym razem, historię prezentował nam Travis.

Travis Maddox bardzo wcześnie stracił matkę. Być może dlatego postrzegał świat i otaczające go kobiety zupełnie inaczej, niż powinien. Żadna nie miała prawa wstępu do jego sypialni. Żadna nie mogła liczyć na więcej niż dwa westchnienia. Rzadko która dostępowała zaszczytu goszczenia więcej niż raz na jego salonowej kanapie. Żeby móc się zachwycać jakością sprężyn tej ostatniej trzeba było być naprawdę niewzruszoną kobietą, taką, która ma zupełnie gdzieś to, że facet właśnie ją wykorzystał. Najczęściej więc na Travisową kanapę wracały dziewczyny takie jak on, tylko, że wykorzystujące facetów. Wszystko zmieniło się pewnej nocy, w trakcie której Trav po raz kolejny uczestniczył w nielegalnej walce. Na widowni dojrzał zupełnie nie pasującą tam piękność w różowym swetrze i perłach. I było po nim. Bo znalazł swojego gołębia. Tylko... czy ów Gołąbek zechce poświęcić swój cenny czas na kogoś takiego jak Travis? By się tego dowiedzieć... cóż... możecie przeczytać albo Piękną, albo Chodzącą katastrofę. Najlepiej jednak zrobicie, gdy sięgniecie po obie książki - w mniejszym, lub większym odstępie czasu.

Osobiście uważam, że odstęp między powieściami powinien być większy. Sama żałuję, że tak szybko sięgnęłam po Chodzącą katastrofę. Tak wiele pamiętałam jeszcze z poprzedniej części, a raczej z opowieści Abby, że miejscami czułam się znużona opisami. Na całe szczęście narracja Travisa była bardzo ciekawa i prezentowała nie tylko wydarzenia z odsłony Abby, ale i sięgała do epizodów, w których ona nie uczestniczyła. Jednak prawdziwą wisienką na torcie jest Epilog, dzięki któremu przenosimy się w przyszłość o kilkanaście lat. Mnie właśnie ten fragment urzekł najbardziej i zdecydowanie poprawił moją (choć i tak dobrą), opinię o książce. Niestety czytanie w tak krótkim odstępie czasu tej serii sprawiło, że zaczęłam dostrzegać jej mankamenty. Na przykład walczący i wygrywający walki w ręcz Travis nigdy nie ćwiczy, nie przygotowuje się do starć. Czy to nie dziwne? Tak, wiem - czepiam się. Ale cóż mi pozostało? :)

Pomijając te drobne mankamenty powieść naprawdę mi się podobała. Czytało się ją szybko i przyjemnie. Dzięki lekturze Pięknej katastrofy czytelnik nie musi martwić się zakończeniem historii. Choć każdy z bohaterów miejscami jest irytujący i denerwujący, summa summarum i tak są urzekający. Myślę, że niejedna czytelniczka zakochała się w Travisie, a gdyby po takie powieści sięgali faceci, to Abby skradłaby nie jedno męskie serce. Mnie rozczulali oboje i na pewno zapamiętam tę serię na długo.

W związku z powyższym, i z wieloma innymi, nie wymienionymi czynnikami, z czystym sumieniem polecam - obie części oczywiście. Warto.

Sil


1) No Doubt - Don't speak