Pokazywanie postów oznaczonych etykietą listopad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą listopad. Pokaż wszystkie posty

21 listopada 2016

Trudna decyzja ("Moje życie obok" Huntley Fitzpatrick)

"Moje życie obok" Huntley Fitzpatrick
wyd. Zysk i s-ka
rok: 2016
str. 424
Ocena: 5/6




Od kilku miesięcy chodziła za mną pewna książka. No, może nie dosłownie "chodziła", ale miałam wielką ochotę na jej przeczytanie. Starałam się więc z całych sił, by ją zdobyć i w końcu przeczytać. Łatwo nie było, ale w końcu się udało. Oczywiście jak to zwykle bywa, nie od razu udało mi się po nią sięgnąć, ale gdy już to zrobiłam – przepadłam.

Samantha Reed od dziesięciu lat ma sąsiadów. Sąsiadów, których nigdy tak naprawdę nie było dane jej poznać. Gdy rodzina Garrettów wprowadziła się do domu obok matka od razu zawyrokowała, że będą to najgorsi sąsiedzi jakich można się spodziewać. I przez lata uważała, że się w tym osądzie nie pomyliła. Nienawidziła tej rodziny, choć przyczyna tego uczucia w zasadzie nikomu nie była znana. Faktem jest, że rodzina Garrettów była dość duża i głośna, a przez kolejne lata to się jeszcze nasilało, bo co ok 3 lata na świat przychodziło nowy ich członek. Trawa nigdy nie była na czas obstrzyżona, ogródek – zwykle zaniedbany, podjazd – zawsze zastawiony. To wszystko doprowadzało matkę Samanthy do szewskiej pasji. Postawiła więc między domami gigantyczny płot, a córkom surowo zakazała kontaktów z tymi strasznymi ludźmi. Tracy od zawsze ignorowała to, co matka mówi, ale młodsza córka była bardzo posłuszna. Nie mogła się jednak powstrzymać i przez lata obserwowała sąsiadów z dachu swojego domu. Gdy pewnego dnia na dach wdrapał się Jase, dziewczyna niezupełnie wiedziała co z tym fantem począć. Chłopak jednak ją zafascynował, a w końcu – rozkochał w sobie. Co jednak począć, gdy jest się tak posłusznym i ułożonym. No i zna się opinię matki? Co prawda Sam ma za sobą dość specyficzne związki, ale jednak Garrettowie to według jej matki – pani senator – najgorszy możliwy sort. Czy da się ją przekonać do Jase'a? Czy Sam w ogóle będzie próbowała to zrobić? A może oddzieli życie uczuciowe od życia rodzinnego tak dokładnie, że nikt się nie zorientuje? Czy to w ogóle możliwe? No i najważniejsze, co zrobi dziewczyna, gdy oba światy drastycznie na siebie wpadną i zaczną się nawzajem miażdżyć? Wybierze miłość czy lojalność? By się tego dowiedzieć koniecznie musicie sięgnąć po powieść Huntley Fitzpatrick.

Muszę przyznać, że opowieść o zakazanej miłości Samanthy i Jace'a zaczarowała mnie. Wciągnęła zupełnie i nie pozwoliła się od siebie oderwać. Wciąż jednak, z tyłu głowy, dźwięczały mi słowa z okładki. Że nie będzie wesoło. Że coś się stanie. Coś tę sielankę zniszczy doszczętnie. No i faktycznie, jak się zaczęło sypać, to zupełnie. Zaczęło się na Nan, przeszło przez matkę, rodzinę chłopaka i skończyło się na nim samym. Istna katastrofa. Ale dlaczego? Jaka? Co do niej doprowadziło? Czy coś będzie w stanie wyciągnąć dziewczynę z marazmu? Cóż, o tym więcej w Moim życiu obok.

Nie będę ukrywać, książka jest świetna. Zafiksowałam się na niej i długo zostanie w mojej pamięci. Zawirowania wprowadzone przez autorkę mącą spokój i sprawiają, że wszystko staje się bardzo nieoczywiste. Przez to powieść staje się przewrotna i nieco mroczna. Mnie do siebie zupełnie przekonała, liczę, że i was Moje życie obok zachwyci. Zachęcam i z całego serca polecam.


Sil


18 listopada 2016

Koniec ("Co mnie zmieniło na zawsze" Amber Smith)

"Co mnie zmieniło na zawsze" Amber Smith
wyd. Feeria Young
rok: 2016
str. 392
Ocena: 6/6




Ten dzień. Ten dzień nie był pierwszym dniem jej nowego życia. A pewno był jednak ostatnim dniem starego. Początkiem, środkiem i końcem koszmaru. Jego kulminacją. Koszmar koszmarów, koszmarem przepleciony. Nie wiem, jak dałam radę przeczytać tę powieść. Nie wiem, jak mogłabym jej nie przeczytać…

Jeden dzień, jeden wieczór, jeden moment. Pięć minut. Trzysta sekund. Koniec życia.

Eden McCrorey ma czternaście lat i jej życie się skończyło. Pewnego zimowego dnia, w trakcie przerwy świątecznej, do jej pokoju wkrada się najlepszy przyjaciel jej starszego brata. Wszedł do jej łóżka, zdarł bieliznę, zadarł ulubioną koszulę nocną i brutalnie zgwałcił. A potem powiedział, że nikt jej nie uwierzy. Że jest szkaradą. I, że jeśli piśnie choć słówko, to ją zamorduje. Dziewczyna nie drgnęła, aż do świtu, mimo że cały akt trwał tylko pięć minut. A gdy rano do jej pokoju weszła matka… wcale nie zobaczyła obrazu zbrodni. Zobaczyła dziewczynę, której zapomniało się, że dostanie okres. Matka więc skrzętnie zebrała pościel, zaniosła do prania, a córce kazała się szybko umyć. Tak wyglądał pierwszy dzień koszmaru po koszmarze. A kolejne, choć Edy bardzo chciała, by były leprze, wpędzały ją tylko w coraz większe bagno. Wkrótce pędzącej za nią lawiny już nie dało się powstrzymać. Nie było już ratunku. Nie było odwrotu. Jedna wielka czarna dziura. Wydawało się, że spotkanie Josha coś może odmienić, że może on wydobędzie ją dołu, który wpadła. Pytanie tylko, czy Eden będzie gotowa z niego wyjść? Czy przyjmie wyciągniętą dłoń? Czy przestanie wciąż i wciąż zamykać drzwi przeszłości i zrozumie, że uratować ją może tylko ujawnienie? Istnieje tylko jeden sposób, by się tego dowiedzieć. Koniecznie musicie sięgnąć po najnowszą powieść Amber Smith, zatytułowaną Co mnie zmieniło na zawsze.

Ta książka naprawdę wiele w człowieku może zmienić. Gdy zaczynałam ją czytać (a w sumie lektura nie zajęła mi to nawet doby, a gdyby nie praca, to wystarczyłaby jedna noc), chciałam ją czym prędzej odłożyć na półkę. Zastanawiałam się nawet, czy nie mogłabym tego egzemplarza przekazać komuś innemu do przeczytanie. Przestraszyłam się tej książki, tego co się w niej wydarzyło i co jeszcze mogło się zdarzyć. Byłam przerażona i niemal pewna, że nie dam sobie rady z tym tematem. Chciałam wysiąść z tego pociągu jak najszybciej. I zapomnieć. A równocześnie, z każdą kolejną przeczytaną stroną czułam się z tą lekturą coraz lepiej. I nie chciałam przerywać czytania. Chciałam wiedzieć co jest dalej. W kolejnym zdaniu, kolejnym akapicie, na kolejnej stronie, w kolejnym rozdziale… Sen nie chciał mnie zmorzyć, mogłam tak czytać do świtu. Powstrzymał mnie jedynie zdrowy rozsądek. A i tak, długo po odłożeniu Co zmieniło mnie na zawsze, długo zastanawiałam się, co znalazłabym na kolejnych kartach tej historii. Czym jeszcze mogła mnie zaskoczyć. No i, co chyba najważniejsze, jaki będzie finał. Liczyłam na to, że mimo marazmu, w jaki wdepnęła główna bohaterka, wszystko dobrze się skończy. Może nawet łudziłam się, że będzie jakiś happy end? Czy go dostałam? Tego wam nie wyjawię. Powiem jednak, że zakończenie zasadniczo mnie usatysfakcjonowało. Autorka znalazła idealny balans między słodyczą i goryczą. Wszystko się w końcu… kończy. I to nie zawsze oznacza śmierć.

Zdecydowanie polecam. Tę książkę po prostu trzeba przeczytać.


Sil


11 listopada 2016

Stwórz legendę ("Gus" Kim Holden)

"Gus" Kim Holden
Seria: Promyczek
Tom: II
wyd. Filia
rok: 2016
str. 504
Ocena: 5/6


Powieść Promyczek przeczytałam kilka miesięcy temu. Nie było wtedy ze mną najlepiej i, jeśli ma iść o szczerość, trafiałam wtedy na wiele dramatycznych powieści. I nie, żebym to robiła specjalnie, to była jakaś czarna seria. Mimo wszystko jednak doceniałam te pozycje, a jeśli chodzi o książkę Kim Holden, to mnie w sobie nawet rozkochała. Dlatego z utęsknieniem czekałam na Gus'a, równocześnie mając nadzieję, że druga część cyklu nie będzie aż tak tragiczna. Czy moje oczekiwania zostały spełnione? Cóż…

Gustov Hawthorne potwornie przeżył śmierć swojej najlepszej przyjaciółki, która równocześnie była miłością jego życia. Gus tara się więc wycofać z życia. Unika studia nagrań, z tego względu biorą w łeb plany nagrania nowej płyty Rocka. Niestety, nie jest się w stanie wykręcić od trasy koncertowej po Europie, która już wcześniej została przełożona. Jedzie więc w nią, ale nie jest sobą. Zaczyna pić, szybko okazuje się, że to mu nie wystarcza. Nie chce iść do lekarza, bo nie chcę mącić sobie myśli lekami. Szczerze powiedziawszy chłopak zaczyna się staczać. Nie myje się, nie pierze swoich ubrań, nie jest w stanie udzielać wywiadów. Nie chce śpiewać piosenek, które pisał dla Promyczka. Nie chce, by ktoś o niej wspominał, ale sam katuje się wspomnieniami. W końcu wpada w spore kłopoty, daje się wciągnąć w brudny świat narkotyków i perwersyjnego seksu, z którego trudno mu się wyplątać. Równocześnie nikt tak naprawdę nie wie, co się z nim dzieje, koledzy z zespołu są przekonani, że z Gus'em jest lepiej, że był u lekarza i zażywa jakieś leki. Leki, a nie twarde narkotyki. Kiedy prawda wychodzi na jaw wydaje się, że nic nie jest w stanie odkręcić złych rzeczy, które się już podziały. I że z chłopakiem będzie jeszcze gorzej. Bo cóż może go w tej chwili uratować?  Szczególnie, że wkrótce po powrocie z trasy do domu, rusza w kolejną, już znacznie dłuższą, po całych Stanach Zjednoczonych.

Przez tę powieść, wbrew pozorom, było mi dużo ciężej przejść niż przez Promyczka. Tam drama rozpoczynała się z czasem. Zdążyliśmy pokochać bohaterów, przyzwyczaić się. Trudno było potem wytrzymać ten cały ból. W przypadku Gus'a dramat mamy od samego początku. Niemal cała książka to zapis rozpaczy chłopaka i stopniowego (baaaaaardzo powolnego wyłaniania się z tej jaskini, w jakiej się schował). Przyznam, że w pewnym momencie zwątpiłam, że kiedykolwiek będzie lepiej, że Gus sobie z tym całym bólem poradzi i będzie umiał dalej normalnie żyć. Do tego wszystkiego dochodzi w międzyczasie jeszcze jedna mocno skrzywdzona przez życie osoba – Scout. I wtedy dopiero wszystko się plącze.

Teraz, po zakończeniu lektury wiem, że warto było tej książce poświęcić sporo czasu. Ale gdy czytałam – nie zawsze było różowo. Ten cały dramat – nieustający wręcz, bardzo mnie męczył i dołował. Zdaję sobie sprawę, że takie było założenie. Jak w tej chwili o tym myślę, to jest to dla mnie nawet bardzo logiczne. Takie odwrócenie, przejście z dramatu Promyczka do dramatu Gus'a. I wyjście z niego. Tak miało być. Inaczej byłoby bezsensu. Szkoda tylko, że zrozumiałam to tak późno. Mam nadzieję, że wam będzie dane szybciej to wszystko ogarnąć. Bo warto.

Sil




9 grudnia 2015

A wszystko, czego chcę na święta, to ty* ("Podaruj mi miłość" Zbiór opowiadań świątecznych ("Dama i lis" Kelly Link))Podaruj mi miłość" Zbiór opowiadań świątecznych ("Dama i lis" Kelly Link)

"Podaruj mi miłość" Zbiór opowiadań świątecznych ("Dama i lis" Kelly Link)
wyd. Otwarte
rok: 2015
str. 427
Ocena: 5/6

Nie chce wiele na gwiazdkę,
Jest jedna rzecz której potrzebuję
Nie przejmuję się prezentami
Pod świąteczną choinką
Chcę cię po prostu dla siebie
Bardziej niż możesz sobie wyobrazić
Spełnij moje marzenie
Wszystkim czego chcę na święta jesteś Ty*

Święta to zdecydowanie magiczny czas, który spędzamy z ukochanymi osobami – rodzicami, rodzeństwem, chłopakiem bądź dziewczyną – niestety nie każdy ma taką "przyjemność".
Na świecie jest wielu ludzi, którzy nie mają rodziców ani rodzeństwa, jednak czasem zdarzy się, że na ten świąteczny okres przygarnie ich, na przykład, matka chrzestna.

Osobą, która właśnie w ten sposób spędza święta (ze swoją matką chrzestną of course) jest Miranda, której mama odbywa karę w więzieniu, a o ojcu słuch zaginął. Dziewczyna mieszka ze swoją ciocią, jednak na Boże Narodzenie przyjeżdża do rodziny Honeywellów, która jest naprawdę ogromna. I, trzeba dodać, bardzo specyficzna – nie ma osoby, która by przy u nich milczała, wręcz przeciwnie, cały czas trzeba mówić, o byle czym, ale mówić. Miranda za tym nie przepada, jednak na jej szczęście, od całego zgromadzenia odciąga ją jej "kuzyn" Daniel. Jako małe dzieci siadali razem pod ogromną choinką ustawioną pod oknem w salonie i obserwowali zaśnieżony świat. Jednakże w trakcie którejś z rzędu Wigilii dostrzegli nieznajomą postać za oknem. Miranda, z racji tego, że jest bardzo ciekawska, postanowiła wymknąć się z domu i sprawdzić, kim jest ten dziwny człowiek. Niewiele się niestety dowiaduje, ponieważ mężczyzna nie był zbyt rozmowny.
Ta sama sytuacja powtarza się co rok, aż w końcu zdarzają się Święta bez śniegu, co powoduje, że Fenny nie przychodzi, ale dziewczyna, dzięki swojej bujnej wyobraźni, sama tworzył śnieg i oto jest – "nieznajomy" we własnej osobie!
Czemu mężczyzna pojawiał się tylko w śnieżną noc? Jak skończy się cała historia? Co z Danielem? Tego dowiecie się, tylko czytając jedno z dwunastu opowiadań pt. "Dama i lis" znajdujące się w zbiorze Podaruj mi miłość.

"Podaruj mi miłość" idealnie wprowadza w ten świąteczny klimat. Czytając opowiadania bardzo łatwo zapomnieć, że do Świąt jeszcze daleko, a za oknem nie ma śniegu.
Niestety niektóre z historii nie są aż tak dobre, na cale szczęście jest ich niewiele i nie psują one "wizerunku" całego zbioru. Zdecydowanie polecam. Szczególnie, jeśli potrzebujecie oderwania od rzeczywistości i codziennych problemów.

Vic :D



*All i Want For Christmas Is You – Mariah Carey

30 listopada 2015

Praca nie hańbi "Krew na śniegu" Jo Nesbo

"Krew na śniegu" Jo Nesbo
wyd. Publicat
rok: 2015
str. 172
Ocena: 4/6


Uwielbiam Jo Nesbo. Jego seria o Harrym Hole zawładnęła moim sercem, odczuciami i pamięciom. Czytanie i słuchanie tamtych książek na zawsze wyryło się w mojej głowie. Jakiś czas temu przeczytałam Łowców głów. Niestety, książka mnie nie zachwyciła, więc i tym razem odrobinę się obawiałam. Szczególnie, gdy zobaczyłam, ile stron liczy ta opowieść. Sto siedemdziesiąt stron? To odrobinę mało na zbudowanie znakomitej postaci w stylu komisarza Hole.

Olav przez ostatnie lata imał się różnych prac, niestety - bez większych sukcesów. Kierowca w napadach? Odpada. Nie potrafi zachowywać się za kierownicą wystarczająco anonimowo. Złodziej? Do skreślenia, z powodów wyrzutów sumienia wobec ofiar. Handel narkotykami? Nie. Pomijając fakt miękkiego serca i podporządkowujące się natury, najzwyczajniej w świecie ma problemy z prostą matematyką. Na sam koniec Olav zajął się Alfonsem też nie mógł być, bo zakochiwał się w swoich pracownicach. No i nie potrafił ich w żaden sposób dyscyplinować. Koniec końców okazało się jednak, że dość dobrze, a z czasem bardzo dobrze, idzie mu zabijanie ludzi. Tak właśnie Olav stał się płatnym mordercą na usługach norweskiego mafioso - Daniela Hoffmanna. Kiedy szef go do siebie wzywa, ten nawet nie podejrzewa, o co może chodzić. A gdy słyszy, kto będzie jego kolejnym zleceniem, trudno mu je zaakceptować. Kobieta. I to nie byle jaka kobieta - żona Hoffmanna. I czemu mąż chce, by jego małżonka wyzionęła ducha podczas pozorowanego napadu? Bo go zdradza. Olav nie chce się zgodzić, nie ma jednak za dużego pola do manewru. Postanawia więc przystać na propozycję szefa, ale na swoich warunkach - czyli najpierw gruntowna obserwacja. W jej wyniku na jaw wychodzi wiele potworności, których Olav nie jest w stanie znieść, w efekcie czego zamiast żony, zabija jej kochanka. Ta decyzja okazuje się kluczową w całej powieści. W końcu to nie na mężczyznę było zlecenie. No i, jak się okazuje, to nie był jakiś pierwszy lepszy z brzegu, tylko syn bossa mafii z poprzedniego małżeństwa. Od tej chwili na szczycie listy osób do zabicia znajduje się on - Olav. Teraz to on powinien uciekać, zamiast tego, postanawia dokończyć dzieła.

Powieść mi się podobała, ale mnie nie zachwyciła. Nie wstrząsnęła mną. Nie wryła się w mój umysł. Odrobinę to przykre, bo nastawiłam się na coś znakomitego a dostałam dobre. W innym wypadku pewnie byłabym zachwycona, zarówno fabułą jak i zupełnie pokręconymi bohaterami, wykreowanymi przez Jo Nesbo. Mam nadzieję, że nie potraktujecie mojej recenzji jako zniechęcającej, Krew na śniegu to naprawdę fajna powieść, której warto poświęcić wieczór lub dwa. Polecam.
  
Sil


Baza recenzji Syndykatu ZwB

28 listopada 2015

Bookowo 11/2015 (32)

Kolejny miesiąc się kończy, wypada się więc "wyspowiadać" z listopadowych zdobyczy. Nie będę dziś przedłużać, oto i one. 


To może zacznę od lewej strony :) 

Na początek - kolejna książka kucharka (kocham), czyli ABC Gotowania - Marieta Marecka (Egmont). Bardzo dziękuję wydawnictwu za tę książkę, wiem, że nie była zasadniczo przewidziana dla blogerów :) 

Kolejne dwie pozycje, to mój zaków z Targów Książki w Katowicach. Doszły więc do mojej domowej biblioteczki książki od Sonii Dragi, czyli Niebezpieczna znajomość - Christine Drews oraz W nocnej mogile - Peter Robinson. 

Dalej jedna z największych zdobyczy listopada, czyli Jesteś moja, dzikusko - Agnieszki Lingas-Łoniewskiej (Novae Res). Jest to oczywiście egzemplarz przedpremierowy. Recenzja pojawi się w styczniu. Dla tych, którzy "siedzą w temacie", to tak naprawdę debiut Agnesscorpio na pewnym forum, czyli - Trudna miłość. Uwielbiam tę książkę i już nie mogę doczekać się aż szersze grono będzie mogło się z nią zapoznać.
No i oczywiście w końcu dotarła do mnie wędrująca książka, również autorstwa Agnieszki, czyli W zapomnieniu. W przyszłym tygodniu ruszy dalej :)

Po wielu perturbacjach dotarła do mnie powieść Restart - Amy Tintera (MAG). Bardzo chciałam i chcę dalej przeczytać tę powieść, więc na pewno wkrótce po nią sięgnę. 

Pewne przeboje były również z kolejną przesyłką. W końcu jednak dotarły do mnie zamówione w wydawnictwie Filia powieści, czyli Jeden krok - Heather Gudenkauf oraz Śnieżynki - Liliany Fabisińskiej. 

Ostatnio otrzymałam do recenzji Dzień 21. Jednak nim przeczytam tę powieść muszę zapoznać się z pierwszą częścią. Na szczęście udało mi się ją zdobyć dzięki wymianie na LC. Czytam więc teraz Misję 100 - Kass Morgan (Bukowy Las). 

Kolejne perturbacje przeżyła książka Pan Przypadek i fioletowoskórzy - Jacka Getnera, którą otrzymałam od autora. W końcu jednak do mnie dotarła, mam więc nadzieję, że wkrótce uda mi się ją przeczytać. 

Dotarła również długo wyczekiwana książka Jay'a Ascher'a - Trzynaście powodów. Za książkę dziękuję portalowi Duże Ka i wydawnictwu Rebis. 

Wydawnictwo Otwarte przesłało mi finalny egzemplarz Tajemnego ognia - C.J. Daugherty [RECENZJA], oraz Podaruj mi miłość, czyli opowiadania 12 znakomitych autorów. Książkę do recenzji dostała Wiktoria, więc nie ma jej w stosiku. 

Dalej mamy powieść od Albatrosa. Giełda słów - Aleny Graedon bardzo mnie pociąga. Mam nadzieję, że wkrótce ją przeczytam. 

Ocalenie Callie i Kaydena - Jessica Sorensen to już powieść od wydawnictwa Zysk. Jeszcze poprzednia część przede mną, liczę, że wkrótce nadrobię zaległości. 

Na koniec, ale nie ostatnia - książka od Feerii Young, czyli Pojedynek - Marie Rutkowski. Recenzja wkrótce. 

To tyle. 
Jak zwykle pytam: coś polecacie? Coś odradzacie? Coś chcielibyście dla siebie? 

23 listopada 2015

Zacząć od nowa ("Początek mnie i ciebie" Emery Lord)

"Początek mnie i ciebie" Emery Lord
wyd. Amber
rok: 2015
str. 319
Ocena: 5/6


W przyjaźni zawsze jesteśmy dłużnikami. Każdy każdemu jest winny małą przysługę, za małe momenty światła w chaosie.1)

Czasem jedno wydarzenie kształtuje całe nasze życie. Gdy zaczynamy dzień nie spodziewamy się, że za parę chwil wszystko się zmieni. Już nic nigdy nie będzie takie, jak dawniej. Bo my, nie będziemy już tacy, jak jeszcze chwilę temu.  

Paige Elisabeth Hancock od roku cierpi. Po kilku miesiącach spotykania się z Aaronem Rosenthalem jej życie uległo radykalnej zmianie. Chłopak wyjechał na obóz skautów i już z niego nie wrócił. Wraz z kolegami skakali do wody, niestety - dla Aarona zetknięcie z wodą było ostatni jego życiowym doświadczeniem. Od tamtej chwili Paige żyje jak wdowa, która niekoniecznie sama sobie narzuciła tę rolę. Choć była w związku z zmarłym, nie zdążyła go poznać na tyle, by zaczął dla niej znaczyć wszystko. Stał się jednak dla niej wszystkim już po swojej śmierci. Paige nie mogła się pogodzić z tym, że ktoś tak młody jak on, tak niedoświadczony, tak krótko będący na tym świecie nie ma już możliwości przebywania tu. I... zamknęła się w sobie. Skoro on nie mógł zdobywać nowych doświadczeń, to jak ona by mogła? A do tego ludzie. I ich spojrzenia. Nie ważne jak dużo czasu upłynęło od śmierci Aarona, wciąż patrzono na nią, jak na dziewczynę, która straciła wszystko. Dziewczynę, której chłopak utonął. Gdy dzień przed rozpoczęciem trzeciej klasy liceum, w miejscowej księgarni spotyka chłopaka, który podoba się jej od lat i ten nie patrzy na nią Tym Spojrzeniem, czuje, że coś się może zmienić. A gdy Ryan mówi, że sami się muszą postarać, by nadchodzący rok był lepszy od poprzedniego. Dziewczyna podchodzi do tego zadaniowo, wraca do domu, spisuje plan działania i niezwłocznie przystępuje do jego realizacji.

Paige może nie chce, ale wie, że powinna spotykać się ze znajomymi i poznawać nowych ludzi. Powinna znaleźć sobie nowe zajęcia, umówić się na randkę, najlepiej z Ryanem, pojechać w podróż no i oczywiście - zacząć ponownie pływać, a to najbardziej ją przerażało. Czy dziewczynie uda się zrealizować swoje zamierzenia? Czy potknie się po drodze i zrezygnuje z założenia, by najbliższy rok był lepszy niż poprzedni? By się tego dowiedzieć, koniecznie musicie sięgnąć po powieść Emery Lord, zatytułowaną Początek mnie i ciebie.

Oczywiście jestem oczarowana tą powieścią. Na początku nie do końca wiedziałam, czego mam się po tej książce spodziewać, bałam się odrobinę, że to jednak będzie opowieść tylko o żałobie i o ciągłym rozpamiętywaniu miłości, która odeszła i już nie wróci. Na szczęście, to nie o tym pisała Emery Lord. Lekturą, to young adult w znakomitej odsłonie. Jest dramat, problemy młodych ludzi i ich trudne powolne wchodzenie w dorosłość. Bohaterowie mają swoje wzloty i upadki, choć wyjątkowo jak na książkę o młodzieży i w zasadzie dla młodzieży, niezwykle rzadko czułam się zażenowana. Z czystym sumieniem i z całego serca polecam lekturę Początku mnie i ciebie. Zdecydowanie warto przeczytać tę piękną opowieść o radzeniu sobie z śmiercią, stratą miłości, odnajdowaniem przyjaźni i poszukiwaniem sensu życia.

Sil

1) str. 191


20 listopada 2015

Konkursowo 19 - wielki come back

Od wieków na Słowach dużych i MAŁYCH nie było Konkursowa, postanowiłam więc rozruszać więc odrobinę stare kości. Może nie będzie to konkurs nie z tej ziemi, z milionem odsłon i dziesiątkami ksiażek, ale od czegoś trzeba zacząć. A więc - do dzieła. 

W książce, która jest do wygrania i którą ufundowało wydawnictwo MAG, kluczową i tytułową rolę odgrywa wodny nóż, czyli osoba, która bez zbędnych skrupułów poszukuje dla danego miasta nowego źródła wody, której niestety w nowym świecie brakuje. 

Zadanie KONKURSOWA 19
W wypadku książki - nagrody, WODNY NÓŻ to osoba. Ale... przecież może to być coś zupełnie innego. Czekam więc na Wasze definicje WODNEGO NOŻA. Najciekawsza wypowiedź nagrodzona zostanie książką Paolo Bacigalupi - Wodny nóż. Odpowiedzi proszę wstawiać w komentarzach do tego postu. Na Wasze pracę czekam do 04.12.2015 do godziny 23:59:59. Oczywiście liczę na waszą kreatywność, definicję zawsze możecie np. grafiką (można wysłać mailem)... Ale... to już wasza inwencja. Ja z mojej strony postaram się wstawić wyniki Konkursowa 19 w Mikołajki, czyli 06.12.2015. 
W konkursie udział mogą wziąć wszyscy, pod odpowiedzią należy podać swój adres e-mail. Każda osoba może zgłosić dowolną liczbę odpowiedzi. 

Poniżej grafika Konkursowa 19, oczywiście miło mi będzie, jeśli rozreklamujecie zabawę odbywającą sie u mnie na blogu :) 


12 listopada 2015

Warkocze dla każdego ("Warkocze: Przewodnik krok po kroku" Laura Arnesen i Marie Wivel)

"Warkocze: Przewodnik krok po kroku" Laura Arnesen i Marie Wivel
wyd. Między Słowami
rok: 2015
str. 107
Ocena: 5/6


Warkocze są to fryzury dobre na każdą okazję – do szkoły, pracy, czy też na różnego rodzaju imprezy.
Często zdarza się tak, że widzimy u kogoś piękny splot i myślimy "ciekawe ile ona siedziała i to zaplatała" i wbrew pozorom, większość tych jakże "skomplikowanych" fryzur wcale nie jest aż tak trudna.

Poradnik na temat zaplatania warkoczy napisały dwie nastolatki – Laura i Marie, które swą przygodę z warkoczami rozpoczęły już jako małe dzieci, ale ich prawdziwa pasja zaczęła się podczas strajku szkół w Danii w 2013 roku. Inspiracje czerpały z Internetu, aż w końcu postanowiły założyć profil na Instagramie, który w bardzo krótkim czasie zdobył dużą sławę.

Jedną z największych zalet plecenia warkoczy jest to, że wbrew pozorom wcale nie jest to trudne i, w dodatku, nic nie kosztuje.

Poradnik jest prosty i przejrzysty. Znajdziemy w nim zarówno warkocze o niskim poziomie trudności jak i te z "wyższej półki". Jednak wszystkiego da się nauczyć – wystarczy chwila wolnego czasu i odrobina cierpliwości. W książce znajdziemy fryzury na każdą okazję, a przy prawie każdym splocie, cenne wskazówki od autorek.

Kiedy tak czytałam i oglądałam te warkocze zaczęłam żałować tego, że niedawno ścięłam włosy i, niestety, już nie mogę sobie pozwolić na takie wariacje… Dziewczyny spisały się na medal, a poradnik jest, jak najbardziej, wart zakupu i spróbowania swoich sił w sztuce plecenia warkoczy.
























Vic :D


9 listopada 2015

Zorza ("Aplikacja" Lauren Miller)

"Aplikacja" Lauren Miller
wyd. Feeria Young
rok: 2015
str. 456
Ocena: 5/6


When I’m out of love
I turn and I run
But only you can make it better
Nothing will be bigger than us
When we’re standing side by side1)

W zasadzie niczym się nie wyróżniasz. Co prawda dorastasz bez matki, masz jednak tatę, no i najlepszego przyjaciela na świecie. Marzy ci się jednak coś więcej. Nie tylko dla siebie, ale dla wszystkich. Poświęca więc wszystkie swoje siły nauce. Rozwija się, doskonali, by kształcić się dalej i dalej. To pragnienie rośnie w niej odkąd pamięta. Dlaczego?

Są lata trzydzieste XXI wieku. Ludzie już w zasadzie nie podejmują samodzielnie decyzji. Przynajmniej nie tych podstawowych. W zasadzie na każde pytanie odpowie im Lux, aplikacja stworzona właśnie po to, by wspierać ludzi. Co dziś zjeść? Jak długo zajmie droga do szkoły? Czy kupić kawę czy herbatę? Aurora Vaughn to zaradna szesnastolatka, która pragnie dostać się do elitarnej szkoły - Theden. Po edukacji w niej wszystkie najlepsze uczelnie stoją przed absolwentem otworem. A potem najlepsze i najintratniejsze stanowiska pracy. Co dziwne - dziewczyna nie pyta Luxa, czy powinna podejść do skomplikowanej kwalifikacji. Boi się, że aplikacja odradzi jej ten krok, i pewnie się nie myli, bo Rory nie wierzy, że uda się jej dostać do Theden. Mimo to podchodzi do dość nietypowych egzaminów, które, o dziwi, kończą się przyjęciem jej do tej elitarnej szkoły. I tak oto, kilka miesięcy później, Rory pakuje najpotrzebniejsze rzeczy i wyrusza w podróż swojego życia. To właśnie w jej trakcie dziewczyna zaczyna poznawać przeszłość, którą jej matka z całej siły starała się przed nią ukryć.

Na wstępie chciałabym powiedzieć, że imię głównej bohaterki mnie zauroczyło. W Polsce jest ono wyjątkowo niespotykane, a przecież nie jest wcale imieniem tu nieznanym. Żal mi było, że tak rzadko ktokolwiek odzywał się do Rory pełną wersją jej imienia. Aurora. Jutrzenka. Prawdziwe rozwiązanie wszystkich problemów.

Aplikacja to naprawdę bardzo dobra powieść i to nie tylko dla młodzieży, do której jest kierowana, ale i dla starszego odbiorczy. Czytelnik podczas lektury zgłębi nie tylko przeszłość głównej bohaterki i jej rodziny, ale również całkiem sporo dowie się o nowoczesnych technologiach. Nawet nowocześniejszych niż nowoczesne. Książkę czyta się bardzo sprawnie. Już od pierwszych napisanych przez autorkę zdań wiadomo, że to będzie niesamowita historia. I taka jest. Oczywiście są i słabsze momenty, ale nie na tyle uderzające, by warto było o nich pamiętać. Aplikacja Lauren Miller jest godna polecenia. Zdecydowanie zachęcam do lektury.

Sil

1) Hurts - Nothing Will Be Bigger Than Us


2 listopada 2015

Zabawa w kotka i myszkę ("Diabelski walc" Jonathan Kellerman)

"Diabelski walc" Jonathan Kellerman
wyd. Harper Collins
rok: 2015
str. 560
Ocena: 4,5/6


Twoje dziecko choruje. Bardzo choruje, a ty nie wiesz, jak mu pomóc. Jak sprawić, by maluszek tak nie cierpiał? Jak odkryć, co dokładnie powoduje straszne i wyniszczające objawy, gdy nawet najlepsi lekarze nie są w stanie odkryć przyczyny?

Alex Delaware, psycholog dziecięcy, od lat nie był w Western Pediatrie Medical Center. Już jakiś czas temu rozpoczął pracę w prywatnej praktyce, mimo to wciąż znajdował się na liście pracowników szpitala. Dlatego też doktor Stephanie Eves nie ma większych problemów z wezwaniem go na konsultacje do prowadzonego przez siebie od miesięcy przypadku. Mała Cassie Brooks Jones chowała się dobrze do trzeciego miesiąca życia. To wtedy zaczęły się problemy zdrowotne maluszka. Objaw - utrata przytomności. Matka, posiadając przeszkolenie medyczne, reanimuje dziewczynkę, a następnie zawozi ją na ostry dyżur. W szpitalu przeprowadzają wszystkie niezbędne badania, niestety nic nie wskazuje na jakąkolwiek chorobę. Rodzina ma jednak za sobą straszną przeszłość - pierworodny syn zmarł - stwierdzono nagłą śmierć łóżeczkową. Zagrożenie takim rodzajem śmierci trwa do około roku, lekarze na wszelki wypadek postanowili obserwować dziewczynkę do piętnastego miesiąca życia. Było jeszcze kilka epizodów - za każdym razem w domu i za każdym razem kończyły się one tak samo - reanimacja i przyjazd do szpitala. A tam - brak jakichkolwiek objawów. W końcu okres zagrożenia minął, doktor Eves stwierdziła, że kolejne konsultacje nie powinny być potrzebne. Po kilku dniach dziecko trafiło do szpitala z objawami infekcji. Krwawa kupka - wysoka temperatura. I historia zaczęła się od początku. Lekarze wciąż nie byli w stanie nic stwierdzić, tym razem mieli jednak objaw somatyczny, który musieli leczyć - temperatura. I zaś - przyjazdy do szpitala, liczne badania, wypisy i kolejne powroty. Kontrole. I spokój. Kilka dni po ostatniej konsultacji rodzice przywieźli dziecko do szpitala z objawami padaczki. I ponownie - bardzo trudno o jakąkolwiek diagnozę. Poza jedną, nasuwającą się lekarzom, ale bardzo trudną do udowodnienia. To rodzice są winni. A dokładnie matka. Wszystko się zgadzało. Jej trudna przeszłość. Jej przeszkolenie medyczne. To, że objawy występowały tylko w jej towarzystwie. Münchausen w najgorszej postaci. Bo matka nie krzywdziła siebie, tylko swoje malutkie dziecko. Per procura. A wszystko po to, by zwrócić na siebie uwagę otoczenia. Jednak przy takiej diagnozie trudno dowód. Jeśli nie przyłapiesz na gorącym uczynku, to nie masz nic. Fakty są jednak faktami - to zawsze są matki i zwykle krzywdzą swoje córki. Dużo częściej, niż synów. Pewnie dlatego mały Chad tak szybko umarł. Nie było wcześniej żadnych niepokojących objawów. Śmierć i tyle. Alex zostaje więc wezwany, by pomóc Steph w udowodnieniu, że matka chce zrobić krzywdę dziecku. Zaczyna się więc mroczny taniec, w trakcie którego na jaw wyjdzie wiele brzydkich uczynków, nie tylko matki Cassie.

Z każdą kolejną przeczytaną stroną Diabelskiego walca czytelnik wie coraz mniej. Nie da się ukryć, że powieść wciąga i pasjonuje, bulwersuje i przeraża. Zaciekawia i oburza. Choć sprawa od początku wydaje się oczywista, to im dalej w ten ciemny las, tym trudniej określić, z czym tak w rzeczywistości mamy do czynienia. Czy na pewno chodzi o krzywdzenie dziecka? Jeśli ktoś faktycznie próbuje zaszkodzić Cassie, to czemu jej po prostu nie zabije? Może to wcale nie matka, może to szpitalna pielęgniarka? Albo sama doktor Eves? Alex już sam nie wie, o co w tym wszystkim chodzi, zwraca się więc o pomoc do przyjaciela policjanta. I choć początkowo wszystko jest zagmatwane, w końcu zaczyna się klarować. Obraz, który ostatecznie się pojawia, jest naprawdę przerażający i mroczny. I, niestety, niezwykle trudno wymazać go z pamięci.

Diabelski walc jest powieścią intrygującą, a miejscami wręcz powalającą czytelnika na kolana. Niestety, została przez autora odrobinę przegadana. Czytało mi się ją znakomicie gdzieś do około czterechsetnej strony. Potem, choć powieść wciąż była interesująca, odrobinę mniej przyciągała do siebie i byłam w stanie przeczytać tylko kilkanaście stron dziennie. Ostateczne rozwiązanie faktycznie zadziwia. Lektura mimo wszystko warta polecenia. Zachęcam.


Sil

Baza recenzji Syndykatu ZwB

4 grudnia 2014

Niewypowiedziane („Losing Hope” Colleen Hoover)

PREMIERA 04.02.2015

„Losing Hope” Colleen Hoover
tom: II
wyd. Otwarte
rok: 2015
str. ? (296)
Ocena: 6/6

I think we'll never change
and our hearts will always separate.
Forget about you
I'll forget about you.
The things we never say
Are better often left alone.
Forget about you
I'll forget about this time.

But it's the same old situation
We made it through this far.
We watched the rockets kiss the sky.
I saw the flames burn out in your eyes.*

Pamiętam, jak pisałam recenzję Hopeless... albo raczej jak jej nie pisałam. Jak wpatrywałam się w migający na ekranie kursor i zastanawiałam się, od czego zacząć. Co napisać? Czego nie napisać? Co ujawnić, a co przemilczeć? Teraz wcale nie jest dużo lepiej, sytuacja różni się tym, że teraz wiedziałam, na co się piszę i czego mogę się spodziewać po samym tekście. Nie uchroniło mnie to jednak przed ogromem emocji, wywołanych przez lekturę Losing Hope.

Dean Holder, wszystkim znany po prostu jako Holder, jak się można spodziewać, nie miał idealnego życia. Nie żeby ktoś specjalnie starał się mu je uprzykrzyć, ale ostatnie jedenaście lat spędził w tak zwanym trybie stand by. Kiedy jako sześciolatek zostawiał swoją najlepszą przyjaciółkę, przed jej domem, nie spodziewał się, że już po chwili jej tam nie będzie. Gdy patrzył, jak zrozpaczona Hope wyciera oczy z łez i podchodzi do samochodu, który właśnie przystanął przed jej posesją, nie był pewien, czy dzieje się coś niewłaściwego. Chłopcu ulżyło, gdy matka nie zareagowała na jego opowieść o porwaniu sąsiadki. W końcu dorośli wiedzą, gdy dzieje się coś złego i są w stanie coś w takich sytuacjach zrobić. Prawda? A może wcale tak nie jest? Może dorośli nie są we wszystkim dobrzy? Może w ogóle nie są tacy, jak się dzieciom wydaje? Może niektórzy z nich to potwory w ludzkich przebraniach, którzy porywają albo... zmuszają do porywania? Niestety, chłopiec nawet nie bierze tego pod uwagę. Obwinia o wszystko samego siebie i jest przekonany, że mógł coś zrobić, że gdyby odpowiednio zareagował, Hope byłaby szczęśliwa z tatą i z nim jako przyjacielem.

Wiele lat po wydarzeniach z dzieciństwa Holder wciąż w każdej mijanej brunetce widzi swoją małą przyjaciółkę. Niestety, nie było mu dane jej odnaleźć. Jako siedemnastolatek przeżywa kolejną tragedię. Zabija się jego siostra bliźniaczka, a że miał pewien wpływ na wydarzenia, które mogły ją do tego skłonić, oczywiście czuje się winny. Odbija się to na jego przyszłości, popada w kłopoty, matka przestaje sobie z nim radzić i odsyła go do ojca. Niestety, Holder i tam pokazuje na co go stać, więc po roku wraca do punktu wyjścia i do mamy. Teraz jest pełnoletni i ma zamiar zmienić swoje życie. Koniec ze szkołą. Koniec z ludźmi, którzy go drażnią. Koniec z bólem i wspomnieniami. Jak się można spodziewać, plan spala na panewce i to już w ciągu pierwszych kilku dni. Bo poznaje ją - Sky, dziewczynę, która sprawia, że Holder przestaje się czuć tak totalnie beznadziejny. Oczywiście -
do czasu.

Z każdą kolejną kartą zwierzeń Holdera, utwierdzałam się w mojej opinii na temat samej książki oraz całej serii. To, co wyszło spod pióra Colleen Hoover trudno jakkolwiek sklasyfikować. Obie książki dopełniają się, wzajemnie przenikają i stają się jednością. Losing Hope to nie tylko historia Holdera, ale i znakomite listy do Les oraz perfekcyjne studium uczuć dwojga młodych i tylko z pozoru pewnych siebie ludzi. Losing Hope to chwile, które z pozoru nic nie mówią, ale w rzeczywistości pokazują wszystko. Całość to idealna kompozycja, którą śmiało można polecić absolutnie każdemu.

Hopeless bez Losing Hope nie jest kompletne.
Losing Hope bez Hopeless nie istnieje.
Hopeless i Losing Hope to wybuchowa mieszanka.
Ta seria rozbija czytelnika na drobne kawałeczki i nie pozwala mu się pozbierać, aż do przeczytania ostatniego zdania. Wówczas świat ponownie staje na nogi, ale jest już zupełnie inny i zdecydowanie nie jest beznadziejny.

Sil


* Hurts - Unspoken

29 listopada 2014

Bookowo 10/2014 (22)

Jest ostatnia sobota miesiąca, a to nieuchronnie, przynajmniej w moim wypadku, zwiastuje pojawienie się książkowego stosu. Nie inaczej jest i w listopadzie. Nie przedłużając, zapraszam do zapoznania się z nowymi nabytkami w mojej biblioteczce. 

Tylko, od czego by tu zacząć? Może od początku :)
A więc, na początku był Egmont, w którym odrobinę się pozmieniało. Po chwilowych zawirowaniach wszystko wróciło do normy, a nawet weszło na wyższy poziom. Bardzo więc dziękuję pani Magdalenie za Moje wypieki i desery na każdą okazję (Doroty Świątkowskiej), Moje przepisy i pomysły (j.w.) oraz za Potwory w Tokio (Richarda Garfield'a). Recenzje wszystkich pozycji wkrótce :) 

Jeśli mowa o "dalszym ciągu", to w wypadku mojego najnowszego stosu ma on wiele do powiedzenia. Przede wszystkich jest Jaguar i zbiór z opowieściami Kiery Cass, czyli Książę i Gwardzista. Ta raczej cieniutka książka ma czytelnikom przybliżyć osoby Maxona i Aspena z bardzo popularnej serii Selekcja (lektura nowel jeszcze przede mną), a także Tak krucho (Tammary Webber), czyli druga część serii Kontury Serca. Powieść jeszcze przede mną, ale z racji wielkiego jej wyczekiwania, długo na półce czekać nie będzie. Za książki wielkie podziękowania należą się pani Agnieszce :)

Za serię i kontynuację serii wzięło się również wydawnictwo Novae Res. Tu znajdziemy trzeci tom Ostatniej spowiedzi (Niny Richter), oraz Szukaj mnie wśród lawendy - Zuzanna (Agnieszki Lingas-Łoniewskiej). Obie powieści mam już za dobą. Recenzję Ostatniej spowiedzi znajdziecie TUTAJ . Już minęła chwila odkąd skończyłam czytać tę książkę i przyznać się muszę, że z każdym dniem utwierdzam się w pewności, że ostatnia część była najlepsza z całej serii. Tylko trzeba ją przeczytać do samiutkiego końca. Moje zdanie na temat wszystkiego co jest autorstwa Agnieszki Lingas-Łoniewskiej chyba nie jest nikomu obce. Osobiście uwielbiam jej sposób przekazywania czytelnikowi nowej historii, nie inaczej jest i z Lawendą, choć ta seria odrobinę odbiega od tego, co kocham najbardziej i za co pokochałam A. L-Ł. Do recenzji zabieram się powoli, ale możecie być pewni, że wkrótce ją przeczytacie :) Pani Doroto - dziękuję!

To oczywiście nie koniec "dalszych ciągów", Do mojej biblioteczki zawitała książka z wymiany na LC, wydana we wrześniu przez Filię. Jedno małe kłamstwo (K.A. Tucker) to kontynuacja serii Dziesięciu płytkich oddechów, która mnie zachwyciła. Książka jeszcze przede mną, ale na pewno nie zawiodę się podczas lektury :) Za wymianę dziękuję Gabii62.

Dalej w stosiku znajdują się Zbuntowani (C.J. Daugherty) od wydawnictwa Otwarte. Boziu, ile ja mam nie przeczytanych powieści, na które tak długo czekałam. Zbuntowani to czwarta odsłona serii Nocna szkoła. Oczywiście Otwarte nie tylko tym chciało się ze mną podzielić. Właśnie jestem w trakcie lektury znakomitej powieści - Losing hope. Premiera już w styczniu, u mnie recenzja już wkrótce :) Za wszystko bardzo dziękuję pani Monice :)


Na końcu tej istnej serii serii znajduje się jedna z pozycji Feerii, czyli Niebezpieczne istoty, które nie tylko są początkiem nowej serii Kami Garcia i Margaret Sthol ale równiez stanowią spinoff bestsellerowej serii Kroniki obdarzonych. Za pozycję serdecznie dziękuję pani Monice.

Ostatnią pozycję recenzencką stanowi Adwokat spraw ostatnich (Pawła Mirosława Szlachetko), którą otrzymałam od wydawnictwa Prószyński i CPA. Dzięki wielkie :)

Na koniec, choć zdecydowanie nie ostatnie, są zakupy targowe, prezenty oraz nagrody. Manipulatora (Max Landorff) zakupiłam na stoisku Sonii Dragi na Targach Książki w Katowicach (przy okazji, to początek serii :)), Przyjaciele z daleka (Matti Rönkä) - otrzymałam na spotkaniu blogerów książkowych (to trzeci tom serii!), Czarne skrzydła wygrałam na spotkaniu blogerów.

To by było na tyle. Czy coś przypadło Wam do gustu? Coś szczególnie polecacie? Coś odradzacie?