17 lipca 2017

W ciemno ("Friendzone" Sandra Nowaczyk)

"Friendzone" Sandra Nowaczyk
wyd. Feeria Young
rok: 2017
str. 408
Ocena: 4,5/6





Czy sformułowaniu "polska Estelle Maskame" może się oprzeć ktokolwiek, kto przeczytał DIMLY? Nie wydaje mi się. DIMLY cieszy się niesłabnąco wielką popularnością. Sama wspominam tę serię z wielką atencją i nostalgią. Uwielbiam ją i zdecydowanie należy ona do jednej z moich najukochańszych serii książkowych. Dlatego gdy przeczytałam porównanie nowej, nieznanej polskiej autorki do Maskame, nie mogłam się oprzeć. Musiałam sięgnąć po Friendzone i przekonać się na własnej skórze, czy faktycznie jest co porównywać.

Tatum zna Griffina od niepamiętnych czasów. On zawsze był i ona zawsze była. Najlepsi przyjaciele, powierzający sobie wszystkie sekrety, nadający na tych samych falach. Tylko jakoś ich życiowi partnerzy niezupełnie rozumieją ich zażyłość. Tak więc ani Griffin nie specjalnie przyznaje się Pam do tego, że raz w tygodniu Tate u niego nocuje w związku z wieczorkami filmowymi, ani Tatum nic o tym nie mówi Noah. Ot, takie małe niedomówienie. Poza tym wszystko jest jasne i klarowne. Oboje na co dzień spotykają się z wybrankami swoich serc, chodzą do szkoły, uczą się, spotykają z przyjaciółmi. Normalne życie nastolatków – które pozostaje niezmącone aż do chwili, gdy oboje wybierają się na doroczny miejski bal maskowy. Griffin jest na nim dość samotny, ponieważ Pam gra w trakcie imprezy na skrzypcach. Tate w zasadzie nie powinno tam być, w końcu Noah zapomniał o balu i upił się z kolegami, wystawiając dziewczynę do wiatru. Kiedy trafiają na siebie na parkiecie z powodu masek nie mają pojęcia, kim jest ich partner. Wiedzą za to, że przyciąga ich do siebie jakaś nieziemska siła. Iskry między nimi wręcz przeskakują. Nie mogą się opanować, uciekają z Sali, wybiegają na zewnątrz, całują się, zakochują się w sobie. Zaczyna się pokaz fajerwerków, w trakcie którego należy ściągnąć maski i nagle… wszystko traci sens, bo on jest nim, a ona sobą. Bo są najlepszymi przyjaciółmi. Bo znają się od zawsze. Bo oboje kogoś mają. A do tego wiele lat temu Griffin wymógł na Tatum przysięgę, że nigdy się w sobie nie zakochają, bo miłość wszystko psuje… Czy da się wrócić do tego, co było wcześniej? Czy Griffin i Tatum zapomną o wydarzeniach z balu maskowego? Czy będą w stanie nadal być najlepszymi przyjaciółmi z wszystkimi konsekwencjami tej przyjaźni? By się tego dowiedzieć, koniecznie należy sięgnąć po debiutancką powieść Sandry Nowaczyk zatytułowaną Friendzone.

To by było na tyle, jeśli chodzi o samą fabułę powieści. Przyznam, że pomysł był jeśli nie rewelacyjny, to na pewno bardzo dobry. Nie będę ukrywać, że właśnie tego typu powieści najbardziej lubię. Oczywiście jeśli realizacja tematu jest równie dobra, jak sam temat. W Friendzone nie wszystko było takim, jakbym to widziała. Autorka dużą rolę przyłożyła do szczegółów. Miejscami tych szczegółów było aż za dużo. A jak wiadomo, im więcej szczegółów, tym mniej wiarygodna wydaje się historia. Tak więc pomimo tego, że całość mi się bardzo podobała, to jednak bardzo często miałam wrażenie, że historia jest zdecydowanie nierealna. A szkoda, gdyby nie to, to w zasadzie naprawdę nie byłoby się do czego przyczepić.

Friendzone czyta się bardzo płynnie i dość szybko. Akcja wciąga i nie sprawia, że czytelnik nie tylko nie ma ochoty odłożyć książki na bok, ale przede wszystkim chce dowiedzieć się, jak cała opowieść się skończy. A gdy w końcu dowiadujemy się, jaki finał ma ta historia… Cóż… jesteśmy bardziej, lub mniej zadowoleni, w zależności od tego, co widzieliśmy we własnej wyobraźni. Na pewno jednak warto osobiście się przekonać, co przyjdzie przejść Griffinowi i Tatum, by ostatecznie dowiedzieć się, jakie są ich prawdziwe uczucia. Zachęcam do przeczytania.


Sil


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz