18 maja 2015

Czym jesteśmy? („Tabula rasa” Kristen Lippert-Martin)


„Tabula rasa” Kristen Lippert-Martin
wyd. GW Foksal
rok: 2015
str. 352
Ocena: 5,5/6


I'm broken and im barely breathing...
I'm falling cause my heart stopped beating...
If this is how it all goes down tonight...
if this is how you bring me back to life...
(...)
this is what it's like when we collide...1)

Kto czasem nie chciałby być po prostu czystą kartą? Nie pamiętać przeszłości? Nie bać się przyszłości? Nie stresować się. Nie przejmować. Nie być... Myślę, że nie ma na świecie osoby, która choć raz nie marzyła o wymazaniu sobie pamięci. Tylko... czy to faktycznie taki dar od losu?

Sara Ramos nie wie kim jest. Nic nie pamięta, albo raczej - pamięta niewiele. Wie, że jej rodzice nie żyją - poinformowano ją o tym w ośrodku. Wie, że przeżyła jakąś traumę - nie ma jednak pojęcia jaką. Zdaje sobie sprawę, że mogła zrobić coś strasznego - do tego szpitala trafiają zarówno winno, jak i pokrzywdzeni. Szanse są pół na pół i dziewczyna coraz częściej czuje, że mogła być po niewłaściwej stronie barykady. I bardzo jej się ta świadomość nie podoba. Dziś jest ten dzień. Ostateczne starcie. Po raz kolejny ma zasiąść na fotelu i poddać się zabiegowi. Po nim wszystko ma być inaczej. Koszmar się skończy, wyjdzie z traumy, będzie mogła wyjść ze szpitala i przestać czuć się jak nikt. Bo tak właśnie widzi siebie, odkąd poddawana jest eksperymentalnej kuracji. Podczas przygotowania do zabiegu dochodzi do kilku niespodziewanych zdarzeń. Przede wszystkim otrzymuje zgodę na lekturę, będzie mogła przeczytać Makbeta. Już wtedy odnosi wrażenie, że coś jest nie tak. Nie tylko ta zgoda, ale i książka, zdecydowanie spoza kanonu lektur, na które zwykle przystaje ośrodek. Chwilę później gaśnie światło. Gaśnie i przez dłuższy czas nic się nie dzieje, a przecież szpital posiada dodatkowe zasilanie. Nagle w sali pojawia się jakiś mężczyzna, który wręcza jej pakiecik i wychodzi. Gdy światło wraca zabieg zostaje odwołany, a Sara ma wrócić do pokoju. Szpital nie jest jednak takim miejscem, jak zwykle. Panuje ogólne poruszenie, co chwilę przylatuje helikopter i zabiera personel. Zaczyna się burza śnieżna i zaczyna się ewakuacja. Jednak nie wszyscy opuszczą szpital, jedną z pozostawionych pacjentek jest Sara, która w końcu decyduje się zobaczyć, co za przesyłkę otrzymała. Gdy uświadamia sobie, że to kolejne lekarstwo nie jest pewna, czy chce je zażyć. Czuje, że to może zmienić wszystko. Tak też się dzieje, i to wkrótce.

Tabula rasa jest rewelacyjna. I to nie wszystko. Powieść jest pasjonująca i przerażająca równocześnie. To dokonały thriller, w którym kule świszczą, bomby wybuchają, a krew leje się strumieniami. I to niemal niekończącymi się strumieniami. Z każdą kolejną stroną książka bardziej wciąga. Na początku odrobinę trudno rozeznać się w sytuacji. Dzieje się bardzo wiele rzeczy, ale nic nie jest czytelnikowi wyjaśniane. To jak błądzenie we mgle, albo chodzenie po ciemku. Jest niemożliwe, jeśli nie ma się rozeznania w terenie. Ale kiedy już się je ma, to jakby zdobyć noktowizor. Wszystko jest jasne i klarowne. Z zamkniętymi oczami dotrze się do celu. Tak do celu dociera bohaterka, tak do celu docierają czytelnicy.

Niewiedza przeplata się w powieści z morzem informacji. W jednej chwili nic nie wiemy, błądzimy, zastanawiamy się co dalej i jaki to ma w ogóle sens. Po chwili wiemy już tak dużo, że pragniemy zapomnieć. Stać się czystą, niezapisaną kartą. Chcemy by wymazano nam wspomnienia, by pozwolono nam odpocząć od ciążącego na nas brzemienia. Może ktoś jest w posiadaniu odpowiedniej kuracji. Jakieś wiercenie w czaszce? Obstrzykiwanie mózgu? To chyba nic strasznego. Nic niepokojącego. Przecież nie może stać się nam nic złego. Prawda? Może lepiej nic nie zmieniać. Lepiej nie bawić się w Boga i najzwyczajniej w świecie przeżyć to, co zgotował nam los. W końcu to nasze życie, to ono nas kształtuje. Bez wspomnień, zarówno tych dobrych jak i złych, jesteśmy nikim.

Tabula rasa, jak już wcześniej wspomniałam, to znakomita książka. Trzyma w napięciu, wywołuje gęsią skórkę, pobudza do myślenia i daje nadzieję na przyszłość. Zdecydowanie polecam lekturę tej powieści. Warto.

Sil

1) Extreme Music - Bring Me Back To Life


Baza recenzji Syndykatu ZwB

6 komentarzy:

  1. Przekonałaś mnie do tej książki;) Od jakiegoś czasu miałam na oku Tabula Rasę, ale nie byłam pewna, czy chcę ją czytać... Bardzo zachęcająco zrecenzowałaś książkę i czytając Twoją opinię tak sobie pomyślałam "To jest to!". Muszę się zaopatrzyć w tą książkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że moja recenzja się spodobała i przekonała cię do sięgnięcia po książkę. Naprawdę warto :)

      Usuń
  2. Jestem przekonana i poszukam powieści:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wczoraj pisałam jeszcze o swoich wrażeniach właśnie z tej lektury. Widziałam oceny na LC i tak mnie zaskoczyło, że mało jest wyższych ocen pozytywnych - książkę czytało się świetnie, ma rekomendację od lubianego autora serii GONE, a do tego spodoba się sporej grupie odbiorów: coś dla fanów thrillerów, coś dla osób znających Igrzyska i Niezgodną. Tym milej mi zobaczyć, że komuś jeszcze tak się podobało :D
    Moje ulubione części to jednak nie szybka akcja, ale... dialogi między Sarą o pewnym hakerem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa, tak. Wiem co masz na końcu. Ja mam pozaznaczane niemal wszystkie. A jak on jej mówi, że ma listę i chce wcielić ją w życie... piękne. A końcówka w ogóle fenomenalna :D

      Usuń