23 lutego 2012

Po nitce do kłębka („Sprawa Rembrandta” Daniel Silva)Po nitce do kłębka „Sprawa Rembrandta” Daniel Silva


„Sprawa Rembrandta” Daniel Silva
wyd. Muza
rok: 2012
str. 384
Ocena: 5/6


Wierzycie w cuda? A w mistyczny plan, mówiący, że każde wydarzenie ma głębszy sens, nawet gdy wydaje się nam, że wcale go nie ma? A może słynne Oko za Oko, Ząb za Ząb, przemawia do waszej podświadomości?  Ja dotychczas wychodziłam z założenia, że jest jak jest i raczej nikt nie mam większego wpływu na to, co dzieje się w moim bliższym i dalszym otoczeniu. Po lekturze Sprawy Rembrandta zmieniam zdanie. Wyższe siły istnieją i dadzą o sobie znać. Wcześniej bądź później.

Gdy kilka lat wcześniej Christopher Liddell sprowadzał się do Glastonbury, w myślach majaczyło mu tylko jedno wyobrażenie – spokojna przyszłość z ukochaną kobietą. Niestety, nie mógł się bardziej pomylić. Już wkrótce po wielkiej rewolucji, jaką niewątpliwie była dla niego wyprowadzka z londyńskiego Notting Hill, jego świat wywrócił się do góry nogami – Hester zdecydowała, że ich wspólna ścieżka właśnie się rozdzieliła, w związku z czym powinni się pożegnać. Większość mężczyzn w takim wypadku dyskretnie by się wycofało, jednak nie Liddell. Ze względu na miłość do Emily, córki jego i Hester, postanowił zostać w Gladstonbury. To tu otworzył swoje studio, w którym zajmował się renowacją obrazów. I to tu zginął z ręki bandyty, który pewnego dnia właśnie jego warsztat obrał sobie za cel rabunku. Jak się w trakcie rozwoju akcji dowiadujemy, nie był to zwykły napad. Złodziej przyszedł po konkretny obraz i mimo tego, iż w studio znajdowało się wówczas wiele cennych okazów, wyszedł tylko z jednym: nieznanym dziełem Rembrandta, przedstawiającym najpewniej jego kochankę. Czemu złodziej zabrał akurat ten obraz? Czemu Christopher zginął? Czy ten rabunek można zaliczyć do serii jemu podobnych, które miały miejsce na terenie całego globu? Jaką tajemnicę kryje dzieło Rembrandta? To tylko kilka pytań, które nasuwają się czytelnikowi już na samym wstępie lektury, a z każdą przeczytaną stroną rodzi się ich więcej i więcej. Kto, jeśli nie słynny, ale niestety były agent Biura – Gabriel Allon, może rozwikłać tę sprawę? Tylko… czy będzie chciał się podjąć tego zadania? Przecież dopiero co rzucił pracę i przeszedł na, zdecydowanie zasłużoną, emeryturę? Czy jest ktoś, komu uda się przekonać go do powrotu? Czy istnieje osoba, która jest w stanie skłonić go do zajęcia się akurat tą sprawą? A może wystarczy zaszczepić w naszym bohaterze odrobinę zainteresowania, by lotem błyskawicy rozpoczął zakrojone na szeroką skalę poszukiwania? By się tego dowiedzieć, koniecznie musicie przeczytać najnowszą powieść Daniela Silvy, zatytułowaną Sprawa Rembrandta.

Często zastanawiam się, gdzie doprowadzić może człowieka pragnienie władzy? Czy możliwe jest, by zatracić się w nim, i w chęci posiadania coraz większej ilości dóbr materialnych, na tyle głęboko, by stracić z widoku obraz samego siebie? Kiedy przekracza się niewidzialną granicę, oddzielającą dobrych i przeciętnych ludzi od kreatur i potworów? Co trzeba zrobić, by owa bariera pękła, niczym bańka mydlana, pozostawiając po sobie jedynie niepewne wrażenie, że coś jest nie tak, że coś się zmieniło? Na pewno wiedzą to ostatni właściciele skradzionego właśnie obrazu Rembrandta… poprzedni zresztą również. Jednak, czy przejęli się oni przekraczaniem tych niewidzialnych granic? Czy zatrzymali się choć na chwilę i rozważyli, czy na pewno właściwie postępują? Raczej nie. Na szczęście są na świecie ludzie, których interesuje prawda i jej ujawnianie. Chyba przede wszystkim dlatego tak dobrze czytało mi się tę powieść i z takim zainteresowaniem śledziłam losy poszczególnych bohaterów, z Gabrielem Allonem vel. Aniołem, na czele.

Powieść napisana została bardzo plastycznym i hipnotyzującym językiem. Czytelnik podczas jej lektury zatraca się zupełnie i nawet się nie obejrzy, a tu już połowa książki za nim. Pojawia się wówczas również świadomość, że już wkrótce będziemy zmuszeni pożegnać bohatera i zapomnieć, o ile to będzie możliwe, o jego istnieniu. Bo w końcu nie można w życiu codziennym żyć fikcją literacką. Prawda? Postaci wykreowane przez Silvę są autentyczne, pełne pasji i budzące w ludziach skrajne uczucia, od zachwytu, aż po nienawiść. Rzadko któremu autorowi udaje się ta sztuka. Są tylko dwie wady tej powieści – po pierwsze format, w jakim została wydana – powieść jest spora i trudno jest z nią wygodnie siąść i czytać. Bez przerwy musiałam kłaść ją na kolanach, bo leciała mi z rąk. Po drugie – zbyt szybko się kończy J. Mimo to, moim zdaniem, książka zdecydowanie jest warta polecenia i przeczytania. Z całego serca zachęcam.

Za książkę dziękuję Zbrodni w Bibliotece :) 
Baza recenzji Syndykatu ZwB

22 lutego 2012

Idąc po górach - Tomasz Niedziela (nagroda w Konkursowie 10)

Żeby tradycji stało się zadość... czyli kolejna nagroda w Konkursowie 10.
Jakoś ostatnio nie macie okazji za wiele czytywać na moim blogu poza zaproszeniami do komentowania postów zawierających nagrody. Liczę jednak, że w marcu coś się w tej kwestii zmieni i więcej będzie recenzji :) Póki co jednak, przedstawiam kolejną propozycję Wydawnictwa WFW. Tym razem idziemy razem po górach. Liczę, że będzie Wam równie przyjemnie co mnie :) 
Poniżej informacja od Wydawcy :)



Idąc po górach - Tomasz Niedziela



Idąc po górach to studium przypadków i nieprawdopodobieństw. Śledząc losy Jurka – bohatera charakterystycznego, wręcz ekscentrycznego, z którym „szary obywatel” raczej identyfikować się nie może – zanurzamy się w wir niesamowitych wydarzeń, z których każde z osobna mogłoby przydarzyć się każdemu. Czy gdyby poddać się życiu, stałoby się ono surrealistyczną przygodą?
Autor pokazuje nam, jak niewiele trzeba – nieopatrznego słowa wypowiedzianego na kacu czy też wejście do nie tego baru co trzeba – aby życie zmieniło kierunek o 180 stopni.




I jak, choć odrobinę zainteresowani? Liczę, że tak i zapraszam do komentowania tego posta, może akurat do Was trafi ta pozycja?

Książkę ufundowało Wydawnictwo WFW

Więcej na temat Konkursowa 10 TUTAJ :)

Zapowiedzi wydawnicze itp :)

Na wstępie, jeśli można, przypominam o trwających konkursach. 
Przede wszystkim moje Konkursowo 10 :) Bawimy się jeszcze półtorej tygodnia. Szczegóły znajdziecie TUTAJ :) Codziennie prezentuję nagrody i czekam na Wasze komentarze :)




Po drugie, konkurs u mojej kochanej Agnieszki (Agnes_scorpio). Kto jeszcze nie spróbował, niech nie zwleka, bo nagroda czeka :) Więcej info tutaj :)


A teraz zapowiedzi Wydawnictwa Muza :)


21 marca do księgarń trafi książka Francisa Spufforda

"Czerwony dostatek"

Ta głośna książka wielokrotnie nagradzanego już pisarza i eseisty pokazuje dziwaczne działania sowieckiej ekonomii i polityki.
Podejmuje też rozważania czy nie było jednak możliwe stworzenie (planowego) raju na Ziemi.
Czy komunizm rzeczywiście był przegrany już na starcie?

Ubodzy chłopi w kołchozach i wszechpotężni sekretarze partyjni. Dysydenci i karierowicze.
Uczeni i politycy. Szoferzy, inżynierowie, tajniacy, prywaciarze i zwykli ludzie.
Przewijają się oni przez karty tej zaskakującej, mozaikowej powieści o Związku Radzieckim i jego gospodarce,
w której wszystko łączy się ze wszystkim, a literacka fikcja miesza się z najprawdziwszą prawdą.

***

"New York Times" zamieścił recenzję "Czerwonego dostatku" na swoich łamach – można go przeczytać tutaj.
Warto wejść także na strony, które przygotował Francis Spufford.
Czytelnik znajdzie tam mnóstwo ciekawostek włącznie z dowcipami z czasów sowieckich.

Francis Spufford uznany został przez Sunday Times za Najlepszego Młodego Pisarza Roku 1997.

Redaktor cenionych antologii i zbioru esejów o historii technologii.
Za swój debiut, "I May Be Some Time" otrzymał w roku 1996 Writers' Guild Award w kategorii "non-fiction" oraz nagrodę Somerseta Maughama.

Przeczytawszy "The Child That Books Built", Neil Gaiman powiedział:
mam osobliwe uczucie, że oto książka, której sam nie muszę już pisać.

Trzecia książka Spufforda, Backroom Boys znalazła się wśród finalistów Aventis Prize.
W roku 2007 Spufford został członkiem Royal Society of Literature.
Jest także wykładowcą w Goldsmiths College, mieszka w Cambridge. 



Legendarna seria 44 Scotland Street bije rekordy sprzedaży na całym świecie.
28 marca ukaże się po polsku kolejny, piąty już tom tej serii zatytułowany

"Nieznośna lekkość maślanych bułeczek"

Bertie, niezwykle utalentowany sześciolatek, wciąż zmaga się z Irene, swą kontrolującą wszystko matką.
Czasami udaje mu się od niej uwolnić, więc wstępuje do drużyny młodszych skautów.
Matthew wykazuje się niespodziewanie silnym charakterem w roli nowo poślubionego małżonka,
podczas gdy Domenica, kobieta oddana karierze intelektualnej, wciąż cierpi na samotność.

Narcystyczny Bruce przewartościowuje swoje dotychczasowe życie.
Malarz portrecista, Angus Lordie, znów ma problemy ze swym psem Cyrilem,
gdyż ten złotozęby gwiazdor wpada w sidła psiej namiętności...

***

Książki McCall Smitha są jak gorące kakao w mroźny wieczór, jak ciepła bielizna na zimę.
Powinny być zapisywane przez lekarzy jako lek na zimową chandrę.

"The Times"

Alexander McCall Smith jest autorem ponad sześćdziesięciu książek o rozmaitej tematyce.
Był przez wiele lat profesorem prawa medycznego na Uniwersytecie w Edynburgu,
zasiadał w radach wielu brytyjskich i międzynarodowych organizacji zajmujących się kwestiami etyki w medycynie i naukach przyrodniczych.

Po sukcesie odniesionym w 1999 roku przez serię powieści The No 1 Ladies' Detective Agency
poświęcił się wyłącznie pracy pisarskiej. Jego książki przetłumaczono na 36 języków.
Mieszka w Edynburgu z żoną Elizabeth, lekarką. 

21 lutego 2012

Blondyn i blondyna - Magdalena Kulus (nagroda w Konkursowie 10)


To jak? Blondyn czy blondyna? A może Blondyn i blondyna? Kolejna pozycja w Konkursowie 10, moim zdaniem - kultowa i zdecydowanie warta przeczytania. Wszystkich z całego serca zapraszam do zapoznania się z jej opisem udostępnionym przez Wydawnictwo Sol. Czekam również na Wasze wpisy pod postem, może akurat do Was trafi ta pozycja? Powodzenia :)



Blondyn i blondyna - Magdalena Kulus 

Każdy człowiek ma swoje Himalaje. Czasem wyczynem godnym zdobycia Korony Ziemi staje się samodzielna wyprawa na uczelnię albo do Kościoła. Magda Kulus ma zanik mięśni, jeździ na wózku i codziennie zdobywa jakiś Mount Everest.
Ale tak jak Hillary miał towarzysza w Szerpie Tenzingu, tak ona ma swojego nieodłącznego Blondyna, Igora. Blondyn jest goldenem retrieverem i „zawodowym” asystentem. Jego zadaniem jest nieustanna pomoc Blondynie. Ich wspólne życie trwa już cztery lata i obfituje w mnóstwo przygód, zabawnych wydarzeń i dramatycznych zwrotów. Proszę się nie obawiać – opowieść Blondyny o Blondynie nie jest w najmniejszym stopniu cierpiętnicza. W końcu oboje mają niebagatelny wdzięk i poczucie humoru – to pozwala im cieszyć się życiem i korzystać z niego jak najpełniej – mimo pewnych, powiedzmy, niedogodności. Mówiąc prościej: oboje lubią się śmiać.
W życiu Magdy są, oczywiście, również i ludzie. A jednak coś w tym jest, że zaczęła pisać blog dopiero kiedy poznała Igora.

Magdalena Kulus - Filolożka z wykształcenia, gawędziarka z zamiłowania. Pisze więcej niż czyta, chociaż wie, że powinno być na odwrót. Na co dzień urzędniczka - pracuje w Wydziale Promocji Urzędu Miasta Tychy. Zadebiutowała w 2011 roku książką o swoim psie asystencie pt. "Blondyn i Blondyna". Doktorantka na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Śląskiego - zajmuje się literaturą dzieci i młodzieży, recenzuje książki, pisze rozprawę o polskiej recepcji "Ani z Zielonego Wzgórza".

Książkę ufundowało Wydawnictwo SOL

Więcej na temat Konkursowa 10 TUTAJ :)

20 lutego 2012

Dlaczego mężczyźni kochają zołzy - Sherry Argov (nagroda w Konkursowie 10)

Dziś mam bardzo dobry humor. Liczę, że wy również. Czy mamy wokół siebie jakieś zołzy? Czy zołzy są wśród nas? A może chcecie się dowiedzieć, czemu mężczyźni je kochają? Jeśli tak, zapraszam do udziału w Konkursowie 10, w którym do wygrania jest książka Dlaczego mężczyźni kochają zołzy. Jak zwykle czekam na wasze zgłoszenia pod postem, w komentarzach. Może akurat do Was trafi ta pozycja :)


Dlaczego mężczyźni kochają zołzy - Sherry Argov

Ponad 1 milion sprzedanych egzemplarzy
Tyle tu mowy o potrzebie szacunku dla samych siebie, że Aretha Franklin przybiłaby piątkę.
Los Angeles TimesTytułowa zołza jest superbabką, a nie jędzą czy wrednym babsztylem. To kobieta
niezależna, która będąc w związku z mężczyzną, nigdy nie przestaje być sobą.
Ma poczucie humoru i życzliwy charakter. Nie kłamie, nie gra, nie manipuluje.
Zna swoją wartość. Mówi, co myśli, i robi, co chce. Jej zadziorność pociąga
mężczyzn i podnosi temperaturę związku.

POZNAJ 100 ZASAD ATRAKCYJNOSCI!
• Ceń się wysoko, a on uwierzy, że jesteś wygraną na loterii.
• Seks i magiczna iskra to nie jedno i to samo.
• Kiedy jest ta niezaprzeczalna iskra, nie ma mowy o konkurencji.
• Mężczyźni nie reagują na słowa. Reagują na brak kontaktu.
• Związek, w którym nadmiernie się starasz, prawdopodobnie jest do niczego.
Kiedy coś jest dobre, wydaje się łatwe i nie czujesz się tym umęczona.
• Najatrakcyjniejszym przymiotem człowieka jest godność.Dlaczego mężczyźni kochają zołzy to nieoceniona pomoc dla kobiet i świetna rozrywka. Ten zabawny poradnik, odkrywający tajemnice relacji damsko-męskich, pomoże was ułożyć związki z mężczyznami na całkiem nowych zasadach. Zastosowanie reguł atrakcyjności przez superbabki to klucz do wspaniałej miłości

Książkę ufundowało Wydawnictwo G+J Książki

Więcej na temat Konkursowa 10 TUTAJ :)