8 listopada 2015

Veronica Roth w Polsce!


Myślę, że niewiele osób zdaje sobie sprawę, że Niezgodną napisała 22letnia dziewczyna, 

Jeszcze mniej osób wie, że autorka, Veronica Roth zagrała epizodyczną rolę w ekranizacji Niezgodnej. 

Jednak najważniejszą informację z tej notki podam wam teraz. 

Dokładnie 12.12.2015 o godzinie 12:00 Veronica Roth pojawi się w Polsce, specjalnie po to, by spotkać się ze swoimi czytelnikami. Czy to nie wspaniale? Ja niestety być tam nie mogę, ale może ktoś z was się wybierze? Wydawnictwo Amber gorąco zaprasza :)

Miejsce spotkania: Empik Junior w Warszawie.

4 listopada 2015

Bookowo 10/2015 (31)

Chwilę po, chwilę przed...
Ale zawsze jest.
Tym razem stosik październikowy. Proszę się nie przerazić!


Na początek - najnowsze Pyszne. Na słodko w dodatku. Oczywiście Anny Starmach. Tym razem w większej, twardej, powiem szczerze - pięknej oprawie. Aż chce się korzystać z tego poradnika. Do recenzji, oczywiście od wydawnictwa Znak Literanova. 

Dalej pozycje od Albatrosa, czyli W imię dziecka - Iana McEwana i drugi tom Startera, czyli Ender - Lissy Price. Wkrótce mam zamiar zabrać się za lekturę :) 

Również Feeria w tym (a w zasadzie w poprzednim) miesiącu licznie mnie obdarowała. W stosiku znajduje się więc Aplikacja - Lauren Miller (właśnie czytam), Czy wspominałam, że cię kocham - Estelle Maskame oraz Playlist for the Dead. Posłuchaj a zrozumiesz - Michelle Falkoff. Wkrótce recenzje :) 

W wydawnictwie MAG zamówiłam Restart, ale przyszła książka Wodny nóż. Restart ma do mnie wkrótce dotrzeć, a z Wodnym nożem wkrótce zorganizuję konkurs :) Bądźcie czujni :)

Duże Ka spełniło w październiku moje marzenie i zorganizowało dla mnie Dzień 21, czyli drugą część Misji 100 - Kass Morgan. Pierwszej części jeszcze nie czytałam, właśnie idzie do mnie pocztą. Zaraz po zapoznaniu się z nią sięgam po Dzień 21. Mam nadzieję, że książka będzie równie dobra jak serial, który uwielbiam. 

Harper Collins, który wykupił jakiś czas temu wydawnictwo Mira, odnowił ze mną współpracę. W jej wyniki otrzymałam do recenzji Diabelski walc - Jonathana Kellermana oraz najnowszą powieść Alex Kavy - Ściśle tajne. Recenzja Diabelskiego walca TUTAJ.  

W stosiku znalazło się też kilka pozycji od Novae Res. Masaż niemowląt i nie tylko - Magdaleny Fabritius oraz Anna May - Agnieszki Opolskiej otrzymałam od wydawcy do recenzji. Skazanych na ból - Agnieszki Lingas-Łoniewskiej oraz Miles - Mileny Wiktorii Jaworskiej, to moje zakupy na Targach Książki w Krakowie. 

Dla Artura w stosiku znalazły się dwie książki. Pierwszą z nich jest W drodze - Richarda Hammonda (od wydawnictwa Zysk) oraz Navy Seals - Richarda Minitera oraz Scotta McEvana (od Świata Książki). 

Klasę - Dominika W. Rettingera otrzymał na Targach Książki w Krakowie Artur, w zamian za zarejestrowanie się do newslettera na stoisku wydawnictwia Otwarte. 

Na koniec kilka perełek od Sonii Dragi. Dzieci rewolucji - Petera Robinsona otrzymałam do recenzji. Samotną - Lisy Gardner, Ostatnie dziecko - John'a Hart'a oraz Kochać mocnej - Lisy Gardner - zakupiłam w rewelacyjnej cenie na Targach Książki w Krakowie. 

To tyle, jeśli chodzi o książki. Jak zwykle na koniec pytam - czy coś polacacie? Coś odradzacie? Coś chcielibyście mi podkraść? Zapraszam do dyskusji :) 

2 listopada 2015

Zabawa w kotka i myszkę ("Diabelski walc" Jonathan Kellerman)

"Diabelski walc" Jonathan Kellerman
wyd. Harper Collins
rok: 2015
str. 560
Ocena: 4,5/6


Twoje dziecko choruje. Bardzo choruje, a ty nie wiesz, jak mu pomóc. Jak sprawić, by maluszek tak nie cierpiał? Jak odkryć, co dokładnie powoduje straszne i wyniszczające objawy, gdy nawet najlepsi lekarze nie są w stanie odkryć przyczyny?

Alex Delaware, psycholog dziecięcy, od lat nie był w Western Pediatrie Medical Center. Już jakiś czas temu rozpoczął pracę w prywatnej praktyce, mimo to wciąż znajdował się na liście pracowników szpitala. Dlatego też doktor Stephanie Eves nie ma większych problemów z wezwaniem go na konsultacje do prowadzonego przez siebie od miesięcy przypadku. Mała Cassie Brooks Jones chowała się dobrze do trzeciego miesiąca życia. To wtedy zaczęły się problemy zdrowotne maluszka. Objaw - utrata przytomności. Matka, posiadając przeszkolenie medyczne, reanimuje dziewczynkę, a następnie zawozi ją na ostry dyżur. W szpitalu przeprowadzają wszystkie niezbędne badania, niestety nic nie wskazuje na jakąkolwiek chorobę. Rodzina ma jednak za sobą straszną przeszłość - pierworodny syn zmarł - stwierdzono nagłą śmierć łóżeczkową. Zagrożenie takim rodzajem śmierci trwa do około roku, lekarze na wszelki wypadek postanowili obserwować dziewczynkę do piętnastego miesiąca życia. Było jeszcze kilka epizodów - za każdym razem w domu i za każdym razem kończyły się one tak samo - reanimacja i przyjazd do szpitala. A tam - brak jakichkolwiek objawów. W końcu okres zagrożenia minął, doktor Eves stwierdziła, że kolejne konsultacje nie powinny być potrzebne. Po kilku dniach dziecko trafiło do szpitala z objawami infekcji. Krwawa kupka - wysoka temperatura. I historia zaczęła się od początku. Lekarze wciąż nie byli w stanie nic stwierdzić, tym razem mieli jednak objaw somatyczny, który musieli leczyć - temperatura. I zaś - przyjazdy do szpitala, liczne badania, wypisy i kolejne powroty. Kontrole. I spokój. Kilka dni po ostatniej konsultacji rodzice przywieźli dziecko do szpitala z objawami padaczki. I ponownie - bardzo trudno o jakąkolwiek diagnozę. Poza jedną, nasuwającą się lekarzom, ale bardzo trudną do udowodnienia. To rodzice są winni. A dokładnie matka. Wszystko się zgadzało. Jej trudna przeszłość. Jej przeszkolenie medyczne. To, że objawy występowały tylko w jej towarzystwie. Münchausen w najgorszej postaci. Bo matka nie krzywdziła siebie, tylko swoje malutkie dziecko. Per procura. A wszystko po to, by zwrócić na siebie uwagę otoczenia. Jednak przy takiej diagnozie trudno dowód. Jeśli nie przyłapiesz na gorącym uczynku, to nie masz nic. Fakty są jednak faktami - to zawsze są matki i zwykle krzywdzą swoje córki. Dużo częściej, niż synów. Pewnie dlatego mały Chad tak szybko umarł. Nie było wcześniej żadnych niepokojących objawów. Śmierć i tyle. Alex zostaje więc wezwany, by pomóc Steph w udowodnieniu, że matka chce zrobić krzywdę dziecku. Zaczyna się więc mroczny taniec, w trakcie którego na jaw wyjdzie wiele brzydkich uczynków, nie tylko matki Cassie.

Z każdą kolejną przeczytaną stroną Diabelskiego walca czytelnik wie coraz mniej. Nie da się ukryć, że powieść wciąga i pasjonuje, bulwersuje i przeraża. Zaciekawia i oburza. Choć sprawa od początku wydaje się oczywista, to im dalej w ten ciemny las, tym trudniej określić, z czym tak w rzeczywistości mamy do czynienia. Czy na pewno chodzi o krzywdzenie dziecka? Jeśli ktoś faktycznie próbuje zaszkodzić Cassie, to czemu jej po prostu nie zabije? Może to wcale nie matka, może to szpitalna pielęgniarka? Albo sama doktor Eves? Alex już sam nie wie, o co w tym wszystkim chodzi, zwraca się więc o pomoc do przyjaciela policjanta. I choć początkowo wszystko jest zagmatwane, w końcu zaczyna się klarować. Obraz, który ostatecznie się pojawia, jest naprawdę przerażający i mroczny. I, niestety, niezwykle trudno wymazać go z pamięci.

Diabelski walc jest powieścią intrygującą, a miejscami wręcz powalającą czytelnika na kolana. Niestety, została przez autora odrobinę przegadana. Czytało mi się ją znakomicie gdzieś do około czterechsetnej strony. Potem, choć powieść wciąż była interesująca, odrobinę mniej przyciągała do siebie i byłam w stanie przeczytać tylko kilkanaście stron dziennie. Ostateczne rozwiązanie faktycznie zadziwia. Lektura mimo wszystko warta polecenia. Zachęcam.


Sil

Baza recenzji Syndykatu ZwB

23 października 2015

Wszystko nas ("Eleonora & Park" Rainbow Rowell)

"Eleonora & Park" Rainbow Rowell
wyd. Otwarte
rok: 2015
str. 360
Ocena: 6/6


I keep going to the river to pray
'Cause I need, something that can wash all the pain
And at most, I’m sleeping all these demons away
But your ghost, the ghost of you it keeps me awake1)

Pół roku temu, kiedy książka pojawiła się w księgarniach, nawet przez głowę mi nie przeszło, że mogłabym sięgnąć po Eleonorę i Parka. Jakoś tak... nie identyfikowałam się z tą pozycją. Byłam wręcz przekonana, że jej nigdy nie przeczytam. Ale jak to się mówi - nigdy nie mówi nigdy. Już wiosną, po przeczytaniu recenzji mojej siostry i usłyszeniu ochów i achów na temat powieści Rainbow Rowell, poczułam, że popełniłam gigantyczny błąd. Nie miałam jej oddawać tej książki. To ja powinnam była wziąć się za jej recenzowanie. Ale cóż, było już po fakcie, nie oznaczało to jednak, że nie planowałam po E&P sięgnąć. Pożyczyłam więc powieść od siostry i... przeleżała ona na półce kolejne kilka miesięcy. Pewnie leżałaby nadal, gdybym nie dostała propozycji jej zrecenzowania. No teraz... jak nie jak tak?!

Eleonora ostatni rok spędziła u obcych ludzi. Spała na kanapie i  codziennie słuchała, jak rozmawiają o niej. Jak dyskutują o tym, dlaczego u nich mieszka. Czemu ojczym wyrzucił ją z domu. Mimo wszystko dość długo wytrzymali, a któregoś dnia... zjawiła się mama i zabrała ją do siebie. Jak się jednak okazało, owo u siebie nie jest już tam, gdzie było ostatnio. Jej rodzeństwo mieszkało w jednym pokoju. Trzech braci, jedna siostra i... od dziś ona. Chłopcy na podłodze, a Eleonora z siostrą na łóżku piętrowym. Łazienka w kuchni, niczym nie oddzielona od salonu. Gdzieś tam jeszcze sypialnia matki i ojczyma... i tyle. Dzielnica straszna. No i jeszcze dojazd do szkoły autobusem, w którym ci z tyłu podśmiewają się z tych z przodu... i w zasadzie nikt nie chce ci dać koło siebie usiąść.

Park lada dzień skończy szesnaście lat. Rodzice już dawno obiecali mu samochód. Wtedy skończy się jego udręka i będzie mógł przestać jeździć do szkoły autobusem. Jeszcze tylko musi nauczyć się prowadzić auto z manualną skrzynią biegów. Niby nic, ale przy ojcu Park zapomina, jak to się robi. Codziennie spędza więc godzinę w drodze do i z szkoły, słuchając muzyki i czytając swoje ukochane komiksy. Kiedy ona wsiada do autokaru Park już wie, że czekają go kłopoty. Jest duża. Ruda. I obrana... jakby urwała się z kosmosu. Gdy kierowca informuje, że nie ruszy póki ona nie usiądzie okazuje się, że nikt nie chce przyjąć ją na fotel obok siebie. Niewiele więc brakuje, a popełniłaby karygodny błąd i usiadła obok Tiny. Choć Park bardzo tego nie chce, decyduje się jej pomóc. I w ten sposób skazuje się na jej codzienne towarzystwo. Jak skończą się te wspólne podróże? Czy ta dwójka outsiderów ma ze sobą coś wspólnego? Czy jest szansa, że nawiąże się między nimi nić przyjaźni? By się tego dowiedzieć, koniecznie należy sięgnąć po Eleonorę i Parka.

Ta książka jest po prostu wspaniała. Nie przesadzam. Na samym początku lektury pomyślałam, że jest bardzo fajna. Ale z każdą przeczytaną stroną uświadamiałam sobie, że jest lepsza. I lepsza. I JESZCZE LEPSZA. Bohaterowie są prawdziwi. Bardzo realni. Czyta się o nich tak, jakby stali tuż za ścianą, jakby mieszkali w domu obok, jakbyśmy ich najzwyczajniej w świecie znali. Od początku wiadomo, że ta opowieść to nie bajka i, że radość Eleonory i Parka nie będzie wieczna. Na szczęście zakończenie nie jest aż tak tragiczne, jakby się tego można było spodziewać.

Uwielbiam tę powieść. Zaszła mi ona głęboko za skórę i nigdy o niej nie zapomnę. Z całego serca zachęcam was do jej lektury. Zdecydowanie warto.

Sil


1) Ella Henderson - Ghost

19 października 2015

Z nadzieją ("Miasto niebiańskiego ognia" Cassandra Clare)

"Miasto niebiańskiego ognia" Cassandra Clare

tom: VI
Cykl: Dary Anioła
wyd. MAG
rok: 2014
str. 704
Ocena: 5/6


When you find me free falling out of the sky
And I'm spiraling out of control
When I drop like a cannonball from Cloud 9
Just promise you won't let me go

Say you'll catch me when I fall
Wrap your wings around my body
When I'm lost in the storm
And I'm calling

Wrap your wings around my body 1)

Każda historia, kiedyś się kończy. Każdy bohater w końcu dochodzi do takiego etapu, z którego nie ma już powrotu do przeszłości. Może iść tylko dalej, a dalej... cóż. Może być lepiej, albo gorzej, ale na pewno nie tak jak dawniej.

Jace i Clary mają naprawdę długą drogę za sobą. Przeszli ze sobą przez liczne wyboje i zakręty, nie z wszystkich wyszli obronną dłonią. Przetrwali, ale to oczywiście jeszcze nie koniec ich historii, największa batalia przed nimi i to ona może skończyć się tragicznie. Odkąd Jace nosi w sobie niebiański ogień wiele się zmieniło. Nie może bezpiecznie zbliżać się do Clary, bo nie wie jak opanować walczące w nim wewnętrzne iskry. Jeden z likantropów, Jordan uczy go trudnej techniki panowania nad swoimi emocjami, wszystko jednak wskazuje, że przed nimi jeszcze wiele lekcji. Niestety, nie są one im dane, ponieważ Sebastian postanawia wprowadzić swój mroczny plan w życie i przypuszcza ataki na największe Instytuty na świecie. Nocni Łowcy nie mogą pozostać obojętni, tym bardziej, że chłopak przemienia ich braci w Mrocznych. Zarządzona więc zostaje pilna ewakuacja wszystkich Instytutów i Konklawe, tak by jak największa liczba wojowników znalazła się bezpiecznie w Idrysie. Tylko, czy naprawdę będą tam bezpieczni? Czy Sebastian zna jakiś sposób, by przedostać się do najlepiej strzeżonych miejsc Nocnych Łowców? Może chłopak ma sposób na wszystko i od początku wie, jak pokonać swoich wrogów. Jak ich zgładzić i przejąć władzę nad światem. Pytanie tylko, jak szybko mu się to uda.

Nie ma co ukrywać, uwielbiam Jace'a i Clary, a także Simona, Izzy, Aleca i... i nawet Bane'a trochę lubię. Grupa niezwykłych przyjaciół (i "bliskich" przyjaciół), zawładnęła moim sercem. Przez wszystkie części, wciąż i nieodmiennie czekałam na happy end. I, będę szczera, w trakcie lektury Miasta niebiańskiego ognia byłam przekonana, że się go nie doczekam. Nie mówię, że się doczekałam, nie będę zdradzała zakończenia tej historii, wiele się jednak wydarzyło i jedno mogę powiedzieć - większość wątków została przez autorkę zamknięta. Jedne lepiej, inne znacznie gorzej, ale czytelnik może na koniec stwierdzić, że już się nie obawia, co będzie dalej. Bo owo "dalej" jest już za nim. To, co złe, już się wydarzyło. Gorzej być nie może. Może być już tylko na swój sposób lepiej. Nie tak samo, bo tak już się nie da, inaczej - nie idealnie, nie perfekcyjnie, ale lepiej niż źle.

Zdecydowanie polecam serię Dary Anioła, którą odkryłam dzięki ekranizacji pierwszej części cyklu. Wielu ten film nie przypadł do gustu, raczej nie zapowiada się, by podjęto się ekranizacji kolejnych części. Mnie jednak Miasto Kości urzekło, a potem rozkochałam się w książkach Cassandry Clare. Liczę więc, że i wam się one spodobają. Zachęcam do lektury, bo naprawdę warto.

Sil

1) Hurts - Wings


Baza recenzji Syndykatu ZwB