8 września 2012

Kajam się, kajam :)

Dziś powinien pojawić się stosik - oczywiście przy założeniu, że takowy posiadam. A oczywiście, posiadam. Postanowiłam jednak odstąpić odrobinę od tej sosikowej "rutyny" :P. A tak na poważnie, to chciałam wstawić jeszcze jeden, mam nadzieję, że ostatni, post z gatunku "co się u mnie dzieje". W związku z tym publikację stosiku odłożyłam na około wtorku. W poniedziałek - bozia da, pojawi się jakaś recenzja. Co prawda nie najlepiej u mnie z czytaniem, ale mam kilka zaległych pozycji, które wypadałoby zrecenzować. Proszę więc trzymać kciuki za pisanie tekstów na bloga.

W przyszłym tygodniu powinien na SdiM wystartować w końcu konkurs z okazji 100.000 odwiedzin. Dogrywam jeszcze ostatnie sprawy z tym związane i mam nadzieję, że w okolicach środy-czwartku, uda mi się zacząć tę zabawę.

Jutro pojawi się post o Must Have, który będzie zawierał i książki z ubiegłego i te z nadchodzącego tygodnia.

Myślę również, że dziś w godzinach wieczornych pojawi się jeszcze dodatkowy post o Targach Książki w Katowicach, na które się, oczywiście, wybieram.

Na koniec wspomnę jeszcze o stanie robót budowlanych w moim mieszkanku. Otóż - dobiegają one końca. W zasadzie zostały mi do rozpakowania trzy małe pudełka, ale większość rzeczy z nich wyląduje na ścianach (antyramy) i półkach (ramki) - więc mogę na nie spokojnie spoglądać :). Wszystko zaczyna wyglądać wspaniale, choć nie czuję się tu jeszcze mega u siebie. Nic to - kiedy ma się w planach imprezę. Impreza parapetowa odbywa się dziś, ale... No właśnie. Część gości, dość niespodziewanie, zjechało się wczoraj. A co tam, stwierdzili, spakowali swoje cztery litery do samochodu i przyjechali do mnie z "odległego" wydawać by się mogło, Wrocławia :) I tak oto, w moim pięknym salonie i przyległym do niego pokoju, kilka osób pochrapuje, inne pomrukują a jeszcze inne starają się tę kakofonię dźwięków wytrzymać :) Cóż, taki los odwiedzaczy Śląska :).

ps. Wspominałam, że nowa pralka mi się "popsuła". Że tak powiem, zawias nie wytrzymał z górą prania, którą obok niego postawiłam i zdecydował, że skapituluje. Teraz więc mam podwójna górę prania i pralkę bez drzwiczek... a z piecyka regularnie się dymi... ale co tam, to zalety mieszkania w większym i bliższym pracy miejscu.

4 września 2012

Miało być...

Miało być pięknie. Wyszło jak zawsze.

Dziś miało się ukazać Must Have (to co go w niedzielę nie było). Wątpię by się ukazało bo nie przygotowałam.

Jutro miała się ukazać recenzja - pewnie się nie ukaże, bo nie mam kiedy jej napisać.

Miałam czytać - nie czytam bo doprowadzam dom do porządku.

Niech mi ktoś powie, jak długo można wychodzić ze stanu "przeprowadzam się" przez "wprowadzam się" aż do "wprowadziłam się" i "mieszkam"? Bo ja końca nie widzę :(

3 września 2012

Z dreszczykiem… („Zatrute pióra” Antologia kryminału)

„Zatrute pióra” Antologia kryminału
wyd. Replika
rok: 2012
str. 312
Ocena: 5/6


Aż trudno uwierzyć, że ludzie, którzy zasadniczo powinni ze sobą dość poważnie rywalizować, mogą od czasu do czasu, bez większych dąsów i niesnasek, połączyć siły i stworzyć coś razem. Dla dobra ogółu. By osiągnąć wyższy cel. Trudno to pojąć, ale takie inicjatywy mają miejsce. Powiem więcej, niejednokrotnie to autorzy, sami z siebie, bez jakichś zewnętrznych impulsów, zrzeszają się i postanawiają stworzyć coś wspólnie. I to właśnie z takich inicjatyw powstają najlepsze antologie. Bo gdy się ludzi nie zmusza, gdy ci pracują bo chcą, to robią to powielekroć lepiej. Zresztą ta zasada obowiązuje w każdej dziedzinie życia.

Zatrute pióra, czyli zbiór jedenastu opowiadań o tematyce kryminalnej. Nie można jednak powiedzieć, że są to tylko i wyłącznie kryminały. Każde opowiadanie jest inne i w zasadzie, gdyby czytelnik się uparł, mógłby się pokusić o ich klasyfikację. Wówczas czarno na białym byłoby widać, że Zatrute pióra to prawdziwy literaturowy miks. Oczywiście w każdym z opowiadań mamy wątek kryminalny. Rozwiązywanie zagadki, która trapi ludzkość od lat, albo właśnie się pojawiła. Mamy zupełnie przypadkowe zbrodnie i planowane od lat zemsty. Mamy oczywistych morderców, którym nie sposób udowodnić winę i przestępców, których nad wyraz trudno wytropić. Nad wszystkim czuwa jednak opatrzność i każdy otrzymuje taką karę, na jaką zasłużył.

Antologia kryminału, jak już wcześniej wspominałam, to zbiór, do którego swoje trzy grosze włożyli kolejno: Gaja Grzegorzewska, Joanna Jodełka, Anna Klejzerowicz, Krzysztof Koziołek, Agnieszka Krawczyk, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Lucyna Olejniczak, Robert Ostaszewski, Romuald Pawlak, Marcin Pilis, Jacek Skowroński. Jak więc widać, znalazł się tu cały polski półświatek kryminalistów, a na dokładkę dołączyło kilku autorów, którzy dotychczas z kryminałem stykali się jedynie na polu powieści czytanych przez siebie, a nie pisanych. Nie oznacza to jednak, że wypadli gorzej, czy też blado na tle pozostałych autorów. Wręcz przeciwnie. Każde opowiadanie rządzi się swoimi prawami i zasadniczo różni się od poprzedniego. Dzięki zatrutym piórom możemy poznać styl autorów, po których powieści jeszcze nie sięgaliśmy. Jest to idealny sposób na rozpoczęcie „nowej znajomości”, która zapewne po zakończonej lekturze przerodzi się w wielką przyjaźń. U mnie tak to właśnie wygląda w przypadku Krzysztofa Koziołka. Jego powieść Premier musi zginąć od miesięcy gości na mojej półce i czeka, aż po nią sięgnę. Teraz już wiem, że będzie to kolejna pozycja w wyzwaniu „Z półki”, którą przeczytam. Bo opowiadanie Recepta jego autorstwa, położyło mnie po prostu na łopatki. A przyznam się bez bicia, że niezupełnie przepadam za opowiadaniami. Lubię, gdy książka ciągnie się przez dłuższy czas, gdy rozwiązanie nie jest nam podawane na tacy, gdy musimy wysilić umysł, by zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Niezwykle mało spotykam opowiadań, które mogę zaliczyć do grona przeze mnie akceptowanych. Recepta zdecydowanie wyszła na prowadzenie i zajmuje wśród tych nielicznych jedną z czołowych pozycji. Do tej pory myślę o jego fabule i nie potrafię zapomnieć bohaterów. Tak właśnie na czytelnika powinien oddziaływać tekst. Równie dobre i zapadające w pamięć jest opowiadanie Anny Klejzerowicz, której teksty bardzo sobie cenię. Nie było więc dla mnie zaskoczeniem, że jej Zatruta krew bardzo mi się spodobała. Co prawda rozwiązanie akcji, według mnie, przyszło nieco za szybko, ale było zaskakujące i mrożące krew w żyłach. Jednym słowem godne polecenia. Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o opowiadaniu Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, której powieści połykam jak czekoladki z najlepszej bombonierki. Sprawiedliwość i zemsta to kolejny bardzo udany tekst tej autorki, po który sięgnęłam z prawdziwą przyjemnością.

Mogłabym tak wymieniać jeszcze z… osiem razy, aż okazałoby się, że warto przeczytać wszystkie jedenaście opowiadań. Bo tak właśnie jest. Każda nowela ma coś w sobie, przyciąga czytelnika i w bardzo obrazowy sposób zarysowuje świat wykreowany przez autora. Zatrute pióra zapadają w pamięć. Nie spodziewałam się tego po sobie, ale muszę chyba stwierdzić, że będę sięgała częściej po krótkie formy. Jak się okazuje i także i one potrafią zaspokoić moje, dość wysokie, wymagania. Wystarczy, że piszą je odpowiednie osoby. Zbiór jest zdecydowanie warty polecenia.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Replika
Baza recenzji Syndykaty ZwB

2 września 2012

Podsumowanie miesiąca sierpnia 2012

Przyznam szczerze, że nawet nie wiedziałam, kiedy ten miesiąc się skończył. Po prostu nagle zaczął się wrzesień a ja... jakbym się ocknęła. Sierpień nigdy nie jest u mnie dobrym miesiącem. Z jednej strony w pierwszej jego połowie jestem na urlopie - więc super, bo mogę wypocząć i teoretycznie czytać, ale... no właśnie. Wtedy wyłącza się mój umysł i wzmożonej dawki lektur nie przyjmuje do wiadomości. Zwykle więc wracam z urlopu zniechęcona bo przeczytałam mniej nie tylko od tego, co zaplanowałam, ale i mniej niżbym przeczytała w normalnych okolicznościach. I tym razem nie było inaczej. Niestety. Ale przynajmniej ponadrabiałam wówczas z recenzjami, które czekały aż je łaskawie napiszę.
Z drugiej strony druga połowa sierpnia jest dla mnie zawsze bardzo trudnym okresem. Zwykle już dzień po urlopie zapominam, że na jakichkolwiek wakacjach byłam. Zastępuję wówczas koleżankę, więc mam dwa razy tyle pracy w pracy co zwykle, a to strasznie wyczerpuje. Okazuje się więc, że w tym okresie czytam jeszcze mniej niż podczas urlopu. Nie inaczej stało się w tym roku. Tyle, że zwykle coś wówczas jednak podczytuje, a teraz było wyjątkowo trudno, bo do tego w ostatnim tygodniu sierpnia zaczęłam się przeprowadzać. Dziś już mogę powiedzieć, że mieszkam na nowych śmieciach. Ale te śmiecie wyglądają naprawdę jak śmiecie... jeszcze kilka dni będziemy dochodzić do tego, by dom przypominał przytulne gniazdko, a nie jakiś opuszczony garaż, w którym ktoś zostawił masę rzeczy i zwiał gdzie pieprz rośnie... Cóż, taka natura przeprowadzek...

Ale nie przedłużając, post miał być podsumowaniem czytelniczych osiągnięć miesiąc sierpnia, więc wypadałoby bym coś podsumowała, prawda? Więc do dzieła :)


Wejść w ciągu miesiąca: 5123 (to mniej o 3238 wejść niż w lipcu. Ale i postów było mniej i... wszystkiego :P to około 165 wejść dziennie, przy czym wiecie jak to jest z tą statystyką bloga. Kilka dni temu wysyłałam statystykę do Weltbildu i wychodziło ponad 6 tysięcy wejść w miesiącu i ok 200 dziennie. W związku z tą przeprowadzką ja dopiero dziś siadłam do tego posta i statystyk więc wyniki nie oddają samego sierpnia, ale sierpień z kawałkiem września... takie życie...

Liczba przeczytanych książek: 11 
4 mniej niż w lipcu... 

Liczba przeczytanych stron: 3501 (816 mniej). Do daje około 113 stron dziennie.  

Liczba otrzymanych książek do recenzji: 10 (piknie, prawda? :)=

Liczba zakupionych książek:  0 

Liczba książek z wymiany: 0

Liczba książek wygranych: 0

Liczba książek otrzymanych (prezenty itp.): 8 (jak zwykle sprawcą jest Zbrodnia w Bibliotece :)

Liczba rozpoczętych współprac: 1 - rozpoczęłam współpracę z Woblinkiem, dla którego będę recenzowała ebooki. Bo mówiłam Wam, że na koniec lipca zakupiłam Kindla?? :)

Liczba książek przeczytanych w ramach wyzwania "Z półki": 0 

Książki które mnie urzekły:

"W cieniu mistrza" red. Michael Connelly

Książki które mnie zawiodły:


„Co zrobisz, gdy umrę?” Nicci French 

ps. W związku z podsumowaniem Must Have na 1 tydzień września pojawi się dopiero jutro, ub we wtorek...

1 września 2012

Stosik #23/2012

Stosikowo nowomieszkaniowo :)
Dziś przedstawiam stosiki, które dotarły do mnie już pod nowy adres. Stosiki są aż trzy. Pierwszy, tradycyjny - recenzencko - prezentowy. Drugi prezentowy -cale w tym wypadku to ja i moja rodzinka obdarowujemy :) Trzeci konkursowy - to część nagród, które będzie u mnie można wygrać w wielkim konkursie, który rozpocznie się chyba wraz z drugim tygodniem września :)

Prezentację czas zacząć :)
Od góry:
1. Dolina strachu - Arthur Conon Doyle:  prezent od ZwB
2. Ostatni dzień lipca - Bartłomiej Rychter - jw.
3. Kolacja z zabójcą - Aleksandra Marinina: jw.
4. Tropiciel szpiegów - Matthew Dunn: jw.
5. Wszystko ma swoją cenę - Lotte Hammer; Soren Hammer: jw.
6. Wejście w zbrodnię - Jill Hathawey: jw.
7. Dom wschodzącego słońca - Chuck Hustmyre: jw.
8. Chorwacja - Rudolf Abraham: do recenzji od wydawnictwa G+J. Wielkie dzięki pani Kasi, która zdobyła dla mnie tę pozycję. Co prawda jestem już po tegorocznych wakacjach, ale Chorwacji nigdy nie za wiele. Książkę przeczytam z wielką chęcią i podzielę się z wami wrażeniami. Choć już teraz mogę powiedzieć że przewodni bardzo interesujący :)
9. Jeszcze jeden dzień - Fabio Volo: do recenzji od wydawnictwa Muza. Dziękuję panie Arturze.

Na tej kupce powinna być jeszcze pozycja nr 10, ale nią pochwalę się na koniec :)

Drugi stosik - prezentowy


Coś specjalnie dla mojego taty, który w ubiegłym tygodniu obchodził urodziny :) Teraz wraca z urlopu to wręczymy mu mały pakiecik. A co, niech nie myśli, że czytać można tylko na wakacjach :)








Stosik trzeci, w prezencie dla :)
We wrześniu, najpewniej 10 lub 12 września, ruszy u mnie na blogu wielkie konkursowo. I zatrzęsie się ziemia. I runą mury. I zacznie się nowa era :)
Większość książek wyjdzie do laureatów od wydawców. Są jednak takie pozycje, które wyruszą ode mnie To ich pierwsza część :)

Podobają się? Mam nadzieję, że tak :)







A na koniec gratka dla mnie, ale liczę, że i dla Was. Sygnalny najnowszej pozycji Agnieszki Lingas-Łoniewskiej.
Liczę, że wkrótce uda mi się przeczytać i wstawić specjalnie dla Was recenzję. Choć już teraz powiem wam, że warto po tę książkę sięgnąć :)