3 marca 2016

Polityczne związki („Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego” Wojciech Sumliński)

„Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego” Wojciech Sumliński
wyd. Wojciech Sumliński Reporter
rok: 2015
str. 388
Ocena: 3/6


Do lektury książki namawiali mi znajomi, którzy po jej przeczytaniu całkowicie zmienili swój światopogląd. Mówili, że teraz całkowicie inaczej widzą Polską scenę polityczną. Pan Wojciech Sumliński to reporter śledczy i to dobry, tak przynajmniej wyczytałem zapoznając się z jego biografią. Niestety wcześniejsze jego dzieła nie są mi znane. I to zarówno te telewizyjne jak i literackie.

Po takich słowach moich znajomych rozpoczynałem tę lekturę licząc na prawdziwą bombę, na rakietę, która wywróci mój świat do góry nogami i jeszcze dodatkowo na lewą stronę i to bez mydła. Tymczasem było trochę mniej spektakularnie, mniej efektownie. No chyba, że sprawiły to moje poglądy polityczne. Kończąc ostatnia stronę zastanawiałem się , co jest ze mną nie tak, że nie widzę tego co inni.

W książce autor przedstawia niezliczone fakty o powiązaniach WSI, mafii oraz rosyjskiego wywiadu. W tle z olbrzymią ilością pieniędzy. We wszystkich tych wydarzeniach główną rolę odgrywa Bronisław Komorowski. Niektóre sytuacje i powiązania przedstawione przez Sumlińskiego mogą przyprawić o dreszcze. Wszystko trzyma się przysłowiowej kupy. Jednak bardzo ciężko z tym polemizować, bo te aspekty życia publicznego, aż tak mnie nie wciągają, a ponadto brakuje jakichkolwiek źródeł. W zasadzie jest to oczywiste, bo przecież wszystko pochodzi ze ściśle tajnych akt i dokumentów przekazywanych przez „agentów” oraz oficerów CBŚ. Szkoda tylko, że autor skupia się na swojej wizji świata i w faktach znajduje potwierdzenie swojego zdania, choć bez problemu można by wyciągnąć z nich zupełnie inne wnioski. Za przykład może posłużyć fundacja Pro Civili, która prowadzona przez byłych i obecnych (w tamtych czasach) agentów WSI przynosiła im olbrzymie zyski. Ja to widzę trochę inaczej, otóż służby wywiadowcze nie zawsze mogą mieć oficjalny budżet. Ich działania operacyjne, które nierzadko kosztują setki tysięcy dolarów są finansowane właśnie z takiego typu organizacji. Taka organizacja może również prowadzić działa operacyjne w imieniu organizacji, która nie do końca chce oficjalnie je prowadzić. To tylko takie moje zdanie, ale oczywiście mogę się mylić. Ponadto sam autor wspomina nie raz, że informatorzy z jakimi miał styczność potrafią realizować plany, w których nawet on nie potrafi się połapać np. ujawnienie zdjęcia Aleksandra Kwasniewskiego i Marka Dochnala. Tak więc skąd Pan Sumliński ma pewność, że ujawnione mu materiały są prawdziwe? Tymi prostym przykładami chciałem pokazać, że nie wszystko, co w niej zawarte należy brać za pewnik i to całkiem bezkrytycznie. Jest to moja pierwsza książka polityczna, ale odnoszę wrażenie, że zdecydowanie za dużo w niej osobistego życia Wojciech Sumlińskiego. Kilkukrotnie przeczytamy, że jest niezwykle religijnym człowiekiem, przeczytamy o kolejnych nieprzespanych nocach w trakcie czytania tajnych teczek. Na razie po lekturze tej książki postanowiłem więcej nie sięgać po ten gatunek literatury.

Tak, macie rację, czytałem tę książkę bardzo krytycznie. Kilkuletnia praca dziennikarza śledczego zakończyła się wydaniem książki tuż przed wyborami prezydenckimi w których główny „oskarżony” Bronisław K bierze udział. Jest to fakt co najmniej zastanawiający. Powiedzmy sobie szczerze, czy ten opozycjonista z czasów PRL strzelający gafy na lewo i prawo, mógłby być szefem wszystkich szefów, czy on mógłby być „Tym człowiekiem”? Mój poziom krytycyzmu zwiększył się po ostatnich aferach ze wykrytymi plagiatami. To prawda nie wpływają one na treść i nie zmieniają faktów przedstawionych w książce, ale delikatny niesmak pozostaje. Dziennikarz śledczy, który chce abyśmy uwierzyli w jego historię powinien unikać takich sytuacji.

Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego stały się swego rodzaju biblią dla prawicy, tej fanatycznej prawicy i każdy powinien po tę książkę sięgnąć, aby dowiedzieć się czy słusznie. Może ona być szokiem dla każdego kto naiwnie wierzył, że ludzie na świeczniku polityki, mediów i kościoła kierują się wyłącznie czystymi jak kryształ ideałami takimi jak patriotyzm czy też dobro. Brudny świat w którym mafia, służby wywiadowcze i polityka mieszają się w sposób nierozłączny przyprawiony jest olbrzymią ilością gotówki i haków. Niemal każdy jego uczestnik jest umoczony w poprzednim ustroju i nie ma tam czystych intencji. Wszystko robi się dla interesu własnego i swoich ludzi. Reszta się nie liczy. Jeśli te ostatnie zdanie są dla ciebie oczywistą oczywistością, to „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego” autorstwa Wojciech Sumlińskiego niczym cię nie zaskoczą i będą tylko kolejną lekturą.


Artur Borowski


1 komentarz:

  1. Polityczne książki nie są dla mnie, zdecydowanie :)

    OdpowiedzUsuń