5 kwietnia 2011

"Dobrani" wygrani :)


Muszę się pochwalić, że za delikatnie okrojoną recenzję "Dobranych" Ally Condie, którą mieliście okazję czytać na moim blogu, otrzymam od Wydawnictwa Prószyński i S-ka nagrodę w postaci jednego z ich bestsellerów. Recenzję przeczytać można tutaj :) Wspaniały prezent na urodziny, prawda?? :)
Od razu wspomnę, że wybrałam książkę
Jodi Picoult "W naszym domu" :)

4 kwietnia 2011

Stosiki kwietniowe czas zacząć

Tak, tak, mamy poniedziałek a ja ponownie się chwalę. Wstyd.
Dzisiejsza wizyta listonosza nie była zaskoczeniem. Zaskoczeniem było jednak to, że po wspomnianej wizycie mój mąż przyniósł jeszcze ze skrzynki jedną przesyłkę i słynne awizo.

Oto moje nowe nabytki, od góry:
1,2,3. Nora Roberts - Śmiałe marzenia, Spełnione marzenia, Odnalezione marzenia - wszystkie książki od Wydawnictwa Książnica. Calutka seria. Muszę powiedzieć że są piękne i serdecznie za nie dziękuje.
4. Klub filmowy - David Gilmour - książka od Wydawnictwa Dobra Literatura. Tej pozycji zupełnie się nie spodziewałam, nie prosiłam o nią. Ale na pewno i na nią przyjdzie czas, bo raczej jest do recenzji :)
5. Koniec wiosny w Lanckoronie - Agnieszka Błotnicka - książka od Wydawnictwa Nasza Księgarnia :) ofkorz do recenzji :)
6. Krwawy fiolet - Dia Reeves - jak wyżej :) Co prawda od NK miałam otrzymać "Ukryte" ale choroba ich pokonała, a książka przepadła. Życie :)

Nie mam pojęcia kiedy to wszystko przeczytam. Serio. Chyba zwolnię się z pracy, nie widzę innego wyjścia...

3 kwietnia 2011

Handlarz śmiercią


„Kolekcjoner” – Alex Kava
wyd. Mira
rok: 2011
str. 299
Ocena 4.5/6




Weekend zaczął się i niemal skończył pod znakiem Alex Kavy i jej najnowszej powieści „Kolekcjoner”. To już ósma odsłona serii z panią psycholog, tworzącą portrety psychologiczne zwyrodnialców dla FBI. Agentka Maggie O’Dell, bo o niej mowa, to jedna z moich ulubionych postaci literackich, dlatego niezwłocznie po otrzymaniu egzemplarza „Kolekcjonera” rozpoczęłam jego lekturę. I jak zwykle, nie zawiodłam się.

Przyznam się od razu, bez bicia, że w niewiadomy dla mnie sposób, ominęły mnie dwie ostatnie odsłony perypetii Maggie. Dlatego właśnie rozpoczynając lekturę, delikatnie się denerwowałam. Bałam się, że poznam za wiele szczegółów z przeszłości Maggie, o których chciałam poczytać w przyszłości. Na szczęście zostało mi to oszczędzone. Co prawda autorka zdążyła wprowadzić kilku nowych bohaterów i zrzucić na drobne ramiona agentki nowe brzemie, jednak nie wyjawiła, jak poprzednie sprawy były rozwiązywane, kto mordował itp. Oczywiście wiem, że Maggi przetrwała wszystkie toczące się w jej życiu zawirowania, ale to było raczej oczywiste, skoro wydano kolejną powieść.

W najnowszej powieści Kava przedstawia nam kilka odrębnych wątków. Głównym bohaterem jest oczywiście Maggie, która po zakończeniu kolejnej, tragicznej w skutkach sprawy, otrzymuje telefon od Charlie’go Wurth’a, zastępcy dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego. Jest kolejna zagadka do rozwiązania, agentka O’Dell jest oczywiście niezbędna na miejscu, na słonecznej Florydzie. Akcję poznajemy z kilku perspektyw, nie tylko Maggie, ale również Elizabeth Bailey, ratowniczki wodnej pracującej dla sił powietrznych Marynarki Wojennej, pułkownika Benjamina Platt’a, szefa oddziału chorób zakaźnych w USAMRIID oraz Scotta Larsen’a właściciela zakładu pogrzebowego w miasteczku Panhandle na Florydzie.

22 sierpnia na wzburzonych wodach Zatoki Meksykańskiej grupa, do której należy Elizabeth Bailey, odnajduje pomalowaną na biało, nierdzewną rybacką chłodziarkę, a w niej… makabryczne szczątki ludzkiego ciała. Niejednego, ludzkiego ciała. To właśnie w celu rozwiązania tej zagadki, do Panhandel sprowadzona zostaje agentka O’Dell. W tym samym czasie, do bazy sił powietrznych Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych w Pensacola ściągnięty zostaje Ben Platt, jedyna osoba, która jest w stanie rozwiązać niezwykłe zachorowania żołnierzy, a Scott Larsen poznaje… handlarza śmierci. Co łączy te wszystkie wątki? Jak potoczy się akcja? Czy Maggie uda się rozwiązać sprawę nim nadciągnie nieuchronnie zbliżający się huragan Isaac? Na te, i wiele innych pytań, znajdziecie odpowiedź pogrążając się w lekturze „Kolekcjonera” Alex Kavy.

Mnie osobiście książka bardzo się podobała. Ale co ja wiem, jestem stronnicza, bo przepadam za tą autorką J. Liczę jednak, że i was wciągną pokręcone losy Maggie O’Dell, która z każdą zakończoną sprawą dźwiga coraz większy ciężar na swych barkach. Wciąż się zastanawiam, kiedy się podda, kiedy nie wytrzyma, kiedy jej organizm w końcu zastrajkuje. Może w następnej powieści? Kto wie.

Książkę czyta się ekspresowo, bo wciąga od pierwszej strony i nie pozwana czytelnikowi na odłożenie jej, choć na chwilę. Rozdziały są krótkie, zwięzłe i napisane w wyśmienity sposób. Pozycję polecam wszystkim, bez wyjątku. Bo przeczytać naprawdę warto. Tak samo jak i poprzednie thrillery tej autorki.

2 kwietnia 2011

„Czy śmierć zawsze tak dobrze smakuje?”

Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy,
Starość u kresu dnia niech płonie, krwawi,
Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy.*

*Dylan Thomas, Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy, tłum. S. Barańczak


„Dobrani” – Ally Condie
wyd. Pruszyński i S-ka
rok: 2011
str. 352
Ocena: 6/6




Ostrożnie przykładam pióro do papieru, atrament cienkim strumyczkiem napływa do stalówki, mogę pisać. Delikatnie, rozważnie zaczynam kreślić słowo. Z wielkim pietyzmem stawiam każdą literę, starannie wykonuję wszystkie niezbędne zawijasy i zaokrąglenia i kanty. Z zachwytem patrzę na efekt końcowy. Moje imię. Niby nic, a tak wiele. Znam alfabet, posiadam niezbędne do pisania przyrządy, wiem, pod jakim kątem ustawić dłoń i nadgarstek, by rezultat był zadowalający. Umiem pisać, posiadłam ten luksus, którego większość bohaterów „Dobranych” nie ma, o którym nawet nie ma pojęcia.

Nie spodziewałam się takiej lektury. Nie myślałam, że jakaś książka może mną aż tak wstrząsnąć. Przewrócić mój światopogląd do góry nogami. Pokazać coś, a następnie bezczelnie to wyśmiać. Walcząc o tę książkę, a następnie biorąc ją do ręki, liczyłam… sama do końca nie wiem, na co liczyłam. Na pewno na lekką i przyjemną lekturę. Na ciekawy świat przedstawiony przez autorkę. Na dylemat moralny, który wraz z biegiem stron będzie się delikatnie rozwiązywał, a ostatecznie, na ostatnich stronicach, wszystko skończy się happy endem. Dostałam coś praktycznie niemożliwego do opisania.

Żadna z posiadanych przeze mnie książek nie przeżyła tyle, co ta. Niemal każda kartka „Dobranych” opatrzona jest znacznikiem. Na niektórych znajdują się dwie, a czasami i trzy zakładki. Zawsze, gdy dzieje się coś ważnego, coś godnego zapamiętania, coś niesamowitego, przyklejam karteczkę. Przy tej książce skończyło mi się dopiero napoczęte opakowanie. A wcale na to się nie zanosiło. Pierwszych siedemdziesiąt stron połknęłam błyskawicznie, przepłynęły przeze mnie delikatnie. Stwierdziłam, że będzie to lekka lektura. Kilka godzin i ją skończę. Nic bardziej mylnego.

Czy ktoś z Was, kiedykolwiek, nie marzył o Utopii? Nie chciał żyć w świecie idealnym? Wśród jedynie zdrowych, równych sobie ludzi? Bez podziałów ze względu na przynależność rasową, bez segregacji, bez patrzenia na zasobność portfela. Sama nieraz myślałam, jak piękny mógłby być świat, w którym nie byłoby pogoni za pieniądzem, w którym nie istniałby wyścig szczurów, w którym każdy mógłby osiągnąć to, czego chce. W którym nie umierałyby małe dzieci, matki nie wykrwawiałyby się podczas porodów, a starcy nie chorowali na Alzheimera. Świat bez wojen. Świat idealny, przez każdego postrzegany inaczej, ale posiadający jeden cel – pokój. Ally Condie w „Dobranych” postanowiła przedstawić nam swoją wersję takiego świata. Pokazała, na jakich podstawach jest zbudowany, jak wygląda i jak powoli, od środka, gnije.

1 kwietnia 2011

Marcowe podsumowania


I zaczął nam się kwiecień. Pomijam fakt dzisiejszego dnia, całego tego Prima Aprilis, tego że w tym miesiącu stuknie mi kolejny krzyżyk, a przyznać się wam muszę, że mam straszny problem z liczbami nieparzystymi i te 2011 z 27 zupełnie mi nie grają i czekam już z utęsknieniem na 2012 i 28. Taki mój delikatny...fix. Ale wracając do tematu zakończenia miesiąca marca.


Liczba przeczytanych książek: 12,5 (jedną kończę właśnie dziś)


Liczba przeczytanych stron: 3.239


Książki które mnie urzekły:
"Sekundę za późno" William R. Frostchen'a
"Nianiek czyli facet do dziecka” Holly Peterson
"Jillian Westfield wyszła za mąż" Allison Winn Scotch



Książki na których się zawiodłam:
"Smak marzeń" - Sherryl Woods


Do tego w marcu zdobyłam wiele kontaktów, wiele znajomych. Miałam okazję wygrać w kilku konkursach, w pewnym wybierać wygranych. Zdecydowałam się na udział w akcji Włóczykijka i Z książką na Majówkę u Sabinki. 
Dni upływają mi na pracy, w której tęsknie za czytaniem, na czytaniu, podczas którego tęsknie za blogowaniem i blogowaniu, podczas którego tęsknie za pisaniem i czytaniem. Chyba nikogo nie dziwi, że nie tęsknie za pracą :)
Uwielbiam Was wszystkich i liczę, że razem spędzimy kolejny wspaniały miesiąc :)