Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rebecca Donovan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rebecca Donovan. Pokaż wszystkie posty

6 lipca 2015

Zbyt realnie ("Co, jeśli..." Rebecca Donovan)

"Co, jeśli..." Rebecca Donovan
wyd. Feeria
rok: 2015
str. 400
Ocena: 5/6

But right now you seem so far away,
So much confusion clouds my way
And I don't know which path to take.
Here's hoping
You'll help me to resist.1)

Żyjesz w świecie idealnym. Masz wszystko, czego mógłbyś zapragnąć. Cudownych rodziców, fajne rodzeństwo i najlepsze przyjaciółki na świecie. Cisza prowincji, zielone otoczenie, życzliwi sąsiedzi - to wszystko sprawia, że czujesz się jak w bańce mydlanej. Nic i nikt nie może cię skrzywdzić. Co się jednak stanie, gdy do twojego idealnego, poukładanego życia wkroczy ktoś nowy? Wszystko się zawali, pozostanie bez zmian, a może... wkroczy na wyższy poziom ideału?

Cal Logan większość swojego życia spędził w Renfield, mieścinie, gdzie każdy każdego zna i każdy z każdym żyje w jako takiej przyjaźni i symbiozie. Przy tej samej ulicy co on mieszkają dwie jego najlepsze przyjaciółki - Rae i Richelle. Pewnego pięknego czerwcowego dnia do miasteczka, na ich ulicę, sprowadza się nowa rodzina. Richelle tą wiadomością żyła już od jakiegoś czasu i nim jeszcze państwo Bentley zdążyli wysiąść z samochodu, ona już była na ich podjeździe, starając się zaprzyjaźnić z Nicole. I choć jej rodzice podeszli do sytuacji z rezerwą, dziewczynki poczuły, że to będzie największa przyjaźń ich życia. I tak właśnie się to zaczęło. Richelle stała się spoiwem łączącym grupę starych przyjaciół z nową, odrobinę wycofaną i wyciszoną towarzyszką gier i zabaw. Z czasem już nawet nikt nie pamiętał, dzięki komu wszyscy zostali zgraną paczką. Liczyło się tylko, by razem dobrze się bawić i pomagać Nicole się zaklimatyzować. Tak było i nagle... wszystko pękło niczym bańka mydlana. Richelle z dnia na dzień wyjechała do San Francisco, a Nicole zaczęła udawać, że Rea i Cal nie istnieją. Tylko, dlaczego? Czy to możliwe, że tyle lat wspólnych zabaw i wzajemnego zaufania można po prostu wymazać z pamięci? Czy można odejść i przestać czuć przywiązanie do ludzi, z którymi się wychowano? Jak rozwinie się ta historia? Czy paczka przyjaciół jeszcze kiedyś się ze sobą połączy? Co sprawiło, że Nicole i Richelle opuściły Rea i Cala? By się tego dowiedzieć, koniecznie należy sięgnąć po najnowszą powieść Rebeki Donovan, zatytułowanej: Co, jeśli...

Kiedy rozpoczynałam lekturę tej powieści poważnie zastanawiałam się, o czym tak naprawdę ona będzie. Wewnętrznie czułam, że książka kryje w sobie jakąś wielką tajemnicę, którą zdecydowanie nie tak łatwo będzie odkryć. I faktycznie. Narracja jest pierwszoosobowa, ale prowadzona jest z perspektywy kilku bohaterów, to jest Cala, Nicole i Richelle, przy czym dziewczyny wypowiadają się tylko w przeszłości. Chwilę obecną opisuję tylko Cal i tylko jego uczucia i przeżycia możemy poznać.

Całość czyta się rewelacyjnie. Co, jeśli... niesamowicie wciąga i nie pozwala się od siebie oderwać. Kiedy już trzeba to zrobić, przymus myślenia o historii czwórki przyjaciół jest wprost ogromny. W kółko w głowie odtwarza się fragmenty powieści i je analizuje. Autorka sama pisze, że książę można przeczytać kilka razy i za każdym odkryje się w niej coś zupełnie nowego. Zbrodnią byłoby również ujawnienie finału Co, jeśli... Bo naprawdę warto zapoznać się z jej wnętrzem samodzielnie. Ja nie żałuję ani sekundy poświęconej tej historii. Zostałam przez nią opanowana i długo jej nie zapomnę. Czuję, jakby zagnieździła się w mojej podświadomości. Czy kiedyś się z niej wyprowadzi? Zobaczymy. Póki co, z czystym sumieniem polecam.

Sil


1) Hurts - Devotion (feat. Kylie Minogue)


27 kwietnia 2015

Wybrałam, że będę oddychać („Biorąc oddech” - Rebecca Donovan)

„Biorąc oddech” Rebecca Donovan
Tom: III
Cykl: Oddechy
Wyd. Feeria
Rok: 2015
Str. 484
Ocena: 6/6



Jest tak samo, może tylko trochę smutno
I nie mówisz dobranoc i nie mogę przez to usnąć*

Oddychanie wydaje się nam takie łatwe. Bo co to jest, wziąć oddech i potem go wypuścić? Zwykła, niewywołująca na nikim wrażenia codzienna czynność. Jednak są osoby, które oddychają z trudem, walczą o każdy wdech, a potem mają problem z jego wypuszczeniem.

Emma przeszła w swoim życiu więcej niż niejeden człowiek. Przetrwała śmierć swojego ojca, nienawiść matki, przemoc, zarówno fizyczną jak i psychiczną i wydawałoby się, że po tym wszystkim, jej życie w końcu się ułoży, nabierze barw, jednak ono… lubi płatać nam figle. Dziewczyna musiała podjąć jedną z najtrudniejszych decyzji w jej życiu – musiała wybrać pomiędzy zostawieniem swojego ukochanego, a ciągłym (w jej mniemaniu) ranieniem go. Wybrała tak zwane mniejsze zło, po prostu… odeszła. To jednak nie doprowadziło do niczego dobrego. Zarówno ona jak i Evan stracili najważniejszą rzecz w życiu i oboje nie byli w stanie normalnie funkcjonować. Ją dręczyła pustka, jego – koszmary. Oboje byli zamknięci w swoich światach. Jednak, po dwóch latach męki Emma postanowiła z tym skończyć. Zatraciła się w świecie imprez, alkoholu i nie zauważała tego, jak szybko zaczyna zamieniać się w swoją matkę. Wszystko się zmieniło, gdy dowiedziała się, że Rachel popełniła samobójstwo. Świat dziewczyny ponownie legł w gruzach. Co stanie się na pogrzebie jej matki? Czy dziewczyna podda się, czy też będzie walczyć do końca? Jaką rolę odegra w tym wszystkim Evan? Tego wszystkiego dowiecie się czytając Biorąc oddech.

Lektura jak zawsze bardzo wciągająca. Autorka trzyma czytelnika w niepewności od początku do samego końca, stwierdzenie emocjonalny rollercoaster jest jak najbardziej na miejscu. Książka zdecydowanie nie jest przesadzona, choć myślałam, że nie będę w stanie jej zdzierżyć, ona zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie.

Z tego miejsca ogłaszam, że podziwiam Rebeccę Donovan za napisanie takiej powieści, zdecydowanie trzeba jej wręczyć jakąś nagrodę. Oczywistym jest więc stwierdzenie, że Biorąc oddech jest warte przeczytania.

Somehow it feels like nothing has changed
Right now, my heart is beating the same
Out loud someone's calling my name
It sounds like you**

Obiecuję, że nie będę się zagłębiał w to, co sprawia, że twoja cisza jest taka głośna, jeśli obiecasz, że nie wystawisz mnie do wiatru. (str. 64)

Walczyłam o odzyskanie kontroli, która wymykała mi się z każdym oddechem, ale nawet gdy się w końcu zatrzymałam, wiedziałam że nie dam rady uciec przed tym, kim naprawdę jestem. (str. 112)

Tacy jesteśmy. Ranimy ludzi. (str. 290)

- Emmo, możesz ściskać moją dłoń – zaoferował Brent. […]
-Albo możesz mu po prostu przyłożyć, jeśli będzie cię za bardzo bolało – burknąłem […]. (str. 319)

-Boję się. Tak bardzo się boję, że jeśli zobaczysz, kim naprawdę jestem, znienawidzisz mnie […]. Tak bardzo pragnę być lepsza od tej dziewczyny, którą widzisz. Chcę na ciebie zasługiwać, żebyś mógł mnie kochać. Po prostu nie wiem jak. (str. 424)

Miłość była łatwa. Wystarczyło, że spojrzałam mu w oczy i już wiedziałam. (str. 479)

Vic :D

* HuczuHucz – Gdyby nie to


21 stycznia 2015

I ten strach, że jeśli się puszczę, całkiem się rozlecę* („Oddychając z trudem” Rebecca Donovan)

„Oddychając z trudem” Rebecca Donovan
tom: II
Cykl: „Oddechy”
Wyd. Feeria
Rok: 2015
Str. 535
Ocena: 5,5/6


When the tears come streaming down your face
When you lose something you can't replace
When you love someone but it goes to waste
Could it be worse?
Lights will guide you home
And ignite your bones
And I will try to fix you**

Czy da się uleczyć zranioną duszę? Posklejać w całość złamane serce?
Pozwólcie, że przytoczę w tym miejscu pewną sytuację, nie ważne skąd, ale chciałabym, żeby każdy nad tym pomyślał i zastanowił się trochę:
Więc tak, stoi sobie dwójka przyjaciół, powiedzmy, że nazywają się Zdzisio i Marysia. Marysię niedawno zostawił chłopak, a ona, z racji tego, że była w nim szalenie zakochana – jest zrozpaczona. Kiedy rozmawiała ze swoim przyjacielem na ten temat, ten powiedział jej – musisz się pozbierać i w końcu wrócić do świata żywych. Dziewczyna z ironią wypisaną na twarzy odpowiedziała: Weź szklankę… - chłopak posłusznie wykonał jej polecenie – a teraz rzuć ją na ziemię – Zdzisio tak też zrobił, szklanka rozbiła się w drobny mak, rozpryskując kawałki szkła po podłodze – I co teraz? – zapytał zdezorientowany, na co Marysia odpowiedziała: A teraz powiedz jej, żeby się pozbierała. I wiecie co? Szklanka się nie pozbierała. I dokładnie tak samo jest z sercem. Możemy wmawiać sobie, że wszystko jest w porządku, kiedy tak naprawdę wszystko wali nam się na głowę.

Emily Thomas, dla znajomych, po prostu Emma, przeszła przez piekło i z niego wróciła, jak mogliśmy przeczytać w części pierwszej pt: Powód, by oddychać, autorstwa Rebecci Donovan. Teraz, wszystko wreszcie zaczyna się układać. Ciotka-kat siedzi w więzieniu na chwilowe pozbawienie życia nastolatki. Dziewczyna mieszka ze swoją przyjaciółką – Sarą i jej rodzicami, którzy na obecnie są jej opiekunami prawnymi. Jednak nie chce być dla nich ciężarem, dlatego też postanawia przeprowadzić się do swojej biologicznej matki – Rachel. Emma chce odbudować relacje, które zostały stracone wraz z oddaniem dziewczyny do wujostwa.

Nastolatka na początku wyobraża sobie nie wiadomo co, jednak po kilku dniach uderza w nią szara rzeczywistość. Okazuje się, że jej matka wcale nie jest jak matka. Każe mówić do siebie po imieniu, ponieważ „nie lubi zwrotu ‘mamo’”. Emily przyjmuje to z trudem. W końcu, wreszcie chciała mieć normalną rodzinę. Bez kłótni, wydzielania jedzenia, a co najważniejsze – bez bicia. Jak widać, nie udało się to, ponieważ teoretycznie Rachel przestała pić już dawno temu, a praktycznie, to wiadomo jak jest. Nie ma dnia bez lampki wina, no dobra, butelki wina. Zdarzają się też dni, w których matka Emmy wraca do domu kompletne pijana, bełkocząc bez ładu i składu, zataczając się na wszystkie strony świata. Jednak nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, czego nastolatka dowiaduje się, podczas pijackiego bełkotu Rachel, bo przecież, kiedy człowiek jest pijany, zawsze mówi prawdę…

Pozostaje jeszcze jedna kwestia - czyli nowy ukochany mamusi, o imieniu Jonathan, czyż nie pięknie? Młody, dużo młodszy od Rachel, przystojny chłopak z wyższym wykształceniem. Czego chcieć więcej? No właśnie, a co jeśli, ten młody, przystojny chłopak ma za sobą mroczną przeszłość? Wtedy już nie jest tak fajnie, prawda? Na szczęście Emily ma kochającego ją bezgranicznie Evana, który, gdyby mógł, to by wskoczył za nią w ogień. Jak potoczą się losy bohaterów? Kim jest tajemniczy Jonathan? Czy matka Emmy przestanie pić? Co na to wszystko Evan? No, chyba wiadomo, że ja wam tego nie powiem. Żeby znaleźć odpowiedzi na te pytania, musicie przeczytać Oddychając z trudem.

Tak bardzo jak kocham tę serię, tak bardzo jej nienawidzę. Nienawidzę za te zakończenia urwane jakby w środku zdania. A co dalej? Haloo! Ja chcę wiedzieć! A z resztą, kto by nie chciał? Ta część wzbudziła we mnie dokładnie takie same, skrajne emocje jak poprzednia. Z jednej strony się cieszyłam, z drugiej ryczałam, ale kiedy dotarłam do końca, łzy nie chciały przestać płynąć, a teraz, dokładnie o pierwszej w nocy, kiedy już wyschły, nadal jestem zła za takie zakończenie.  Gdzie się podziało „zawsze i na zawsze”? Może mi ktoś powiedzieć, bo ja szukałam i nie znalazłam. To tylko bardziej pobudziło we mnie chęć przeczytania kontynuacji, na którą już się nie mogę doczekać. Strasznie chcę wiedzieć, co będzie dalej.

Powieść jest niesamowicie wciągająca. Coś w stylu „pff, druga w nocy? Co z tego, że powinnam spać, bo muszę wstać o szóstej, wolę czytać!”, albo „kartkówka z matmy? Niee, wolę Oddychając z trudem”. Odkąd dostałam książkę do rąk, nie było dnia, żebym jej nie czytała. Za każdym razem coraz więcej stron. Słowo po słowie, łza po łzie, trawiłam wydarzenia, próbując zrozumieć postępowanie bohaterów. Przy niektórych scenach, tekst może wydawać się wręcz przewidywalny, a tu nagle takie bum! I wszystko wywraca się do góry nogami. Coś, co niedźwiadki lubą najbardziej :D.

Książka świetna, autorka porusza w niej kwestie, które zazwyczaj są zamiatane przez ludzi pod dywan. Bo przecież, co ich obchodzi los innych? Co z tego, że za ścianą jakiś ojciec właśnie leje swoją córkę? Przecież to nie jest ich problem. Ludzki egoizm naprawdę mnie zadziwia. Dlatego cieszę się, że ktoś zechciał napisać na ten temat powieść i to w tak przejmujący sposób. Od historii nie da się oderwać ani na moment, nie da się o niej zapomnieć. Pomimo tego, że może wydawać się banalna, to tylko pozory. A jak wiecie, pozory lubią mylić.

Sądzę, że Oddychając z trudem jest godna polecenia każdemu, a w szczególności tym, co nie widzą nic poza czubkiem własnego nosa. Może w końcu nabiorą trochę pokory.

Vic

„Czasami ludzie ranią innych mocniej, niż ci są w stanie znieść. I bywa też, że nie potrafią poprosić o pomoc. Są tak omotani własnym bólem, że zadają ciosy wszystkim wokół.” [str. 407]

„Jeśli zapytasz mnie, dlaczego zostałem, choć miałem mnóstwo powodów, by odejść…Odpowiem, że zostałem dla ciebie. Coś ciągnęło mnie do ciebie niemal od początku i nie rozumiałem, co takiego się dzieje.” [str. 489]

„Potem cofnął się gwałtownie i spojrzał na mnie. Widział więcej, niż sądziłam, że to możliwe. Wrażliwy i odsłonięty. Miłość i pożądanie. Kłębiły się we mnie wszystkie emocje świata!” [str. 509]

Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life
Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?***

*str. 301
**Coldplay – Fix You

***Snow Patrol – Chasing cars


26 września 2014

To miłość popychała mnie do walki po to, by... Oddychać ("Powód by oddychać" Rebecca Donovan)

"Powód by oddychać" Rebecca Donovan
seria: Oddechy
tom: 1
wyd. Feeria
rok: 2014
str: 492
Ocena: 6 / 6




Guess it's true,
I'm not good at a one-night stand
But I still need love 'cause I'm just a man
These nights never seem to go to plan
I don't want you to leave,
Will you hold my hand?*

Kochająca rodzina, ciepło i radość. Brzmi znajomo, prawda? Dla każdego jest to codziennością, każdy ma mamę, tatę, być może rodzeństwo. Jest to rzecz normalna, coś, co każdy dostaje od Boga. A co, jeśli ktoś nie ma taty, bo zmarł, kiedy było się jeszcze małym? A co, kiedy ktoś ma matkę alkoholiczkę, której zostały odebrane prawa do opieki? Co, jeśli ktoś ma ciotkę, która nienawidzi go z całego serca i robi wszystko, żeby zniszczyć go psychicznie? Co, jeśli mąż tej ciotki udaje, że nic się nie dzieje i uważa, że codzienne awantury, posiniaczone ręce i plecy to nic takiego?

Szesnastoletnia Emma, a właściwie Emily, prowadzi pozornie spokojne życie samotnika. Ale, jak to mówią, pozory mogą mylić. Em w domu przechodzi przez piekło, codziennie wysłuchuje jaka to ona nie jest zła i niedobra, tylko i wyłącznie dlatego, że jej ojciec nie żyje, a matka jest alkoholiczką. Niemal codziennie na jej ciele pojawiają się nowe siniaki, nowe dowody tego, jak jej ciotka – Carol - jej nienawidzi. A mimo to, dziewczyna nie zgłasza tego nigdzie, a jedyną osobą, która wie o jej sytuacji rodzinnej jest Sara - najlepsza i jedyna przyjaciółka, a jednocześnie córka jednych z najmożniejszych ludzi w miasteczku. Kiedy kolejny dzień w szkole toczy się swoim ustalonym porządkiem, do klasy Emmy przybywa nowy uczeń. Nie, czekaj, on jest w jej klasie od tygodnia, jednak ta zauważa go dopiero na zajęciach z dziennikarstwa, kiedy Evan (albowiem tak było mu na imię), zgłasza chęć napisania własnego artykułu do gazetki szkolnej. Niestety dziewczynie nie podoba się temat, przez niego wybrany, dlatego też postanawia wtrącić swoje trzy grosze. Dla wszystkich jest to wielkim zaskoczeniem, bo Em rzadko się odzywa nieproszona. W klasie wybucha wrzawa, z powodu starcia dwóch odrębnych zdań. Po tych zajęciach życie Emmy zmienia się, w jej mniemaniu, dość drastycznie, ponieważ po tym, jak po wyjściu z pracowni, przy szafkach, zaczepił ją Evan, plotki bardzo szybko rozchodzą się po otoczeniu, a ona sama nagle staje się ich głównym zainteresowaniem.

Po kilku tygodniach relacje pomiędzy nastolatkami ocieplają się do tego stopnia, że zostają, niemal, najlepszymi przyjaciółmi. Jednak Evan oczekuje od dziewczyny czegoś więcej, niż tylko przyjaźni. Kiedy jej o tym mówi, ona nie wie co odpowiedzieć, ponieważ zdaje sobie sprawę, że jeśli jej ciotka dowie się o tym nastoletnim romansie, jej życie stanie się jeszcze gorsze, niż dotychczas. Dlatego postanawia odtrącić chłopaka od siebie, ale nadal chce się z nim przyjaźnić, więc stawia sprawę jasno. Evan akceptuje i szanuje jej decyzję, jednak nadal ma cichą nadzieję.

Czy parze uda się pokonać przeciwności losu? Co stanie się, gdy dziewczyna trafi do szpitala? Jakie będzie zakończenie całej tej historii? Na te pytania odpowie wam tylko Rebecca Donovan, w swojej książce Powód by oddychać.

Mówiąc szczerze, jeszcze nie czytałam książki opisującej przemoc w domu. Nigdy też nie posądziłabym siebie o płakanie przez trzy czwarte powieści. A jednak, wszystko jest możliwe.
Czytanie tej historii, jest naprawdę…. wstrząsające. W niektórych momentach przed oczami robiło mi się ciemno. Jednak chęć poznania zakończenia, nie pozwoliła mi przestać w środku tego wszystkiego. Czytałam z uporem maniaka, będąc bardzo ciekawą wszystkich wydarzeń. Niektóre fragmenty przeczytałam po kilka razy, nie potrafiąc zrozumieć czemu jest tak, a nie inaczej. Z resztą…. Nigdy nie potrafiłam zrozumieć osób, które celowo kogoś krzywdzą, nie tylko psychicznie, ale i fizycznie. Chociaż to pierwsze jest naprawdę o wiele gorsze. Nigdy nie pojęłam, i zapewne nie pojmę, jak coś takiego może sprawiać komuś przyjemność? Dlaczego on czerpie z tego satysfakcję? Ale świat jest dziwny i ludzie też nie zawsze mają poukładane pod sufitem jak należy. Mam tylko nadzieję, że osób, które przechodzą takie piekło jest jak najmniej, chciałabym sobie życzyć, żeby w ogóle ich nie było, ale… to raczej jest prośba nie do spełnienia.

Ale wracając do książki. Czy jest dobra? Skoro zawaliłam przez nią trzy kartkówki, to chyba oczywiste, że jest dobra. Ba! Dobra to mało powiedziane! Ona jest świetna! No i też czas czytania, książka ta ma… 492 strony, a przeczytałam ją w nie całe dwa dni, co jest moim  osobistym rekordem. Więc tak, polecam serdecznie każdemu.

„Odbywał się między nami wyrafinowany taniec, w którym stykaliśmy się bez dotykania, bez słów poznawaliśmy nawzajem swoje myśli, czuliśmy to samo bez wyrażania emocji. Byliśmy przyjaciółmi stąpającymi po lodzie – bardzo cienkim lodzie.” ~str. 280

„W rozrachunku między miłością a stratą to miłość popchała mnie do walki po to, by… oddychać.” ~ str. 292

Zanim odejdę, nim odejdę stąd
Chwyć za rękę mnie, złap za rękę mą -
Pójdziemy razem tam, chaos nigdy nas nie dosięgnie.
(Nie dosięgnie już nas!)
Zanim odejdę, nim odejdę stąd
Chwyć za rękę mnie, złap za rękę mą -
Pójdziemy razem tam, chaos nigdy nas nie obejmie
.**

*Sam Smith – Stay With Me
** K2 ft. Buka – 1 Moment


Vic :D